wtorek, 5 maja 2026

Karol Pietrzyk „Szkoła przetrwania? Notatki polskiego nauczyciela”

Tytuł: „Szkoła przetrwania? Notatki polskiego nauczyciela”
Autor: Karol Pietrzyk
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza IMPULS



Od kilku lat mówi się o kryzysie polskiej edukacji, a pandemia boleśnie go obnażyła. To, co wcześniej funkcjonowało siłą przyzwyczajenia i bezwładu instytucji, w warunkach nauczania zdalnego zaczęło się kruszyć: iluzja skuteczności, przeciążenie programowe, brak realnego wsparcia dla nauczycieli oraz systemowa nieufność wobec ich autonomii. Do tego dochodzą kolejne zatrważająco niskie wyniki nauczania, mierzone zresztą kolejnymi testami układanymi „pod klucz” i nie pozostawiającymi miejsca na dowolność interpretacyjną czy szeroko pojętą kreatywność. Jeśli do tego dodać obniżający się autorytet nauczyciela (który de facto autorytetem przestał już być), roszczeniowość rodziców i nieustanne konflikty na linii rodzic-szkoła, ewentualnie szkoła-uczeń, to wyłania się dość smutny obraz. Obraz szkoły, której nie ufają ani rodzice, ani dzieci, wyczuwając bezsens edukacji w jej obecnej formie i małą przydatność wobec wyzwań, które młodym ludziom zgotuje życie. Obraz nauczycieli, którzy chodzą do szkoły niejako „za karę”, wypalonych i – co najbardziej zatrważające – nie lubiących dzieci. Wszystko to pokazuje konieczność zmian i to nie zmian podstawy programowej czy nazw przedmiotów, ale zmian zaczynających się od zmiany myślenia o szkole i o tym, jaką funkcję pełni w życiu człowieka.

W tym kontekście książka „Szkoła przetrwania. Notatki polskiego nauczyciela” Karola Pietrzyka staje się takim impulsem do zmiany, a jej lektura otwiera oczy na to, że prawdziwa edukacja ma pomagać dzieciom się rozwijać, a nie tłamsić i wtłaczać w sztywne ramy systemu, w którym każda nienormatywność oznacza negatywne konsekwencje. Mimo iż autor zauważa, że w szkole tkwi potencjał, to jednak konieczne jest stworzenie systemu dostosowanego do wyzwań naszych czasów, a nie systemu wciąż pielęgnującego jego pruskie korzenie.

Pietrzyk opisuje szkołę od środka, z perspektywy praktyka, który nie epatuje sensacyjnymi tezami, lecz konsekwentnie pokazuje mechanizmy niszczące sens pracy dydaktycznej. Jego narracja ma charakter fragmentaryczny, chwilami niemal dziennikowy, są tu zamieszczone również fragmenty internetowych wpisów autora, ale właśnie dzięki temu oddaje rytm szkolnej rzeczywistości: chaos organizacyjny, arbitralność decyzji, zmęczenie uczniów i nauczycieli. Autor nie idealizuje żadnej ze stron. Uczniowie bywają obojętni, roszczeniowi lub zagubieni, nauczyciele – wypaleni i bezradni, a system – niespójny i odporny na korekty. W swoich tekstach autor porusza wiele newralgicznych zagadnień związanych ze szkołą, jak choćby nowoczesne technologie i ich (nie)wykorzystanie przez nauczycieli, demonizowanych zadań domowych, aktywności na lekcji (zarówno dzieci, jak i nauczycieli). Podkreśla, że zadaniem nauczyciela jest stworzenie warunków w których dzieci mogą się uczyć, zwraca uwagę na aktywności pomagające doskonalić krytyczne myślenie i na możliwości wykorzystania telefonów na lekcji. Ważnym rozdziałem jest też ten poświęcony kształceniu specjalnemu i ograniczeniom narzuconym w tym zakresie przez system.

Najmocniejszym elementem książki jest precyzyjne uchwycenie rozdźwięku między deklaracjami a praktyką. Reforma goni reformę, język dokumentów puchnie od nowoczesnych haseł, lecz w klasie nadal dominuje schemat: realizacja podstawy programowej kosztem rozumienia, testowanie zamiast myślenia, dyscyplinowanie zamiast wychowania. Pietrzyk nie potrzebuje ostrych sądów – wystarczy, że pokazuje sytuacje, w których nauczyciel staje się wykonawcą poleceń, a nie gospodarzem procesu kształcenia.

Istotne jest również to, że autor nie poprzestaje na krytyce instytucji (a raczej systemu). W wielu miejscach odsłania własne wątpliwości i błędy, pokazując, jak łatwo ulec rutynie lub bezrefleksyjnie powielać nieskuteczne metody. Ten autoportret nie jest jednak aktem ekspiacji, lecz próbą uczciwego zmierzenia się z zawodem, który w teorii ma misję, a w praktyce coraz częściej sprowadza się do zarządzania kryzysem lub ... ucieczki z pola bitwy. Książka unika łatwego moralizowania i nie wpada w ton oskarżycielski, który często towarzyszy debatom o edukacji. Autor nie szuka winnych w sposób uproszczony, lecz raczej pokazuje, jak system reprodukuje własne słabości.

„Szkoła przetrwania” to lektura, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do stawiania niewygodnych pytań. Czy szkoła jest jeszcze miejscem kształcenia, czy już tylko instytucją administrującą procesem dydaktycznym? Jak przywrócić sens pracy nauczyciela w warunkach permanentnej presji i braku zaufania? Pietrzyk nie proponuje gotowych rozwiązań, lecz jego diagnoza jest na tyle trafna, że trudno ją zignorować. Właśnie w tej powściągliwej, rzeczowej analizie tkwi największa wartość tej książki, która jeśli zmieni sposób myślenia choć jednego nauczyciela, dyrektora czy decydenta, to już odniesie sukces. Warto bowiem przypomnieć, że zmiany oddolne również mają swoją siłę i moc kuli śnieżnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz