niedziela, 1 marca 2015

Lorrie Moore "Kora"

Tytuł:Kora
Autor: Lorrie Moore
Wydawnictwo: PWN


„Chociaż czasem straszliwe trzęsienie ziemi albo niszczycielska burza rodzą we mnie przekonanie, że natura jest okrutna, zrozumiałem, że takie właśnie są zmienne koleje drogi zwanej losem. Natura również wędrowała w poszukiwaniu iluminacji” - pisał Paulo Coelho. Nie zawsze jednak musi to być traumatyczne przeżycie czy wstrząs, wystarczy bowiem określona sekwencja porażek czy problemów, byśmy zaczęli zastanawiać się nad życiem i naszym miejscem w nim, nad naturą porażek i skomplikowaną drogą, jaką ma do przejścia człowiek.
Właśnie o tej zwyczajnej – niezwyczajnej ludzkiej drodze, o jednostkach przeżywających częściej upadki niż wzloty, o smutku, samotności i rozczarowaniu, czyli o prozie życia przejmująco pisze Lorrie Moore. Wykładowczyni na kursach kreatywnego pisania, profesor wydziału anglistyki, ale przede wszystkim … mistrzyni słowa, oddaje w nasze ręce osiem wyjątkowych opowiadań, zebranych w tomie „Kora”. Jest to pozycja tym bardziej wyjątkowa, że przełamuje niemal piętnastoletnie milczenie autorki, choć na taką publikację czekać warto. I mimo iż nie jestem zwolenniczką krótkich form literackich, to w tym przypadku autorka ujęła mnie swoją wrażliwością, umiejętnością analitycznej obserwacji, trafnymi komentarzami oraz barwnym obrazem człowieka, który wyłania się w tych wszystkich historii.
Zbiór otwiera opowiadanie „Wysiadka”, które doskonale portretuje ludzi w średnim wieku, zmuszonych do ponownego odnalezienia się w świecie randek. Autorka przełamuje konwencje, czyniąc tym razem mężczyznę ofiarą. Z życia Iry, skromnego pracownika budżetówki odchodzi nie tylko żona, ale i ośmioletnia córka. Trudno bowiem krótkie spotkania z Bekką nazwać sprawowaniem rodzicielskiej opieki szczególnie, że mężczyzna z trudem radzi sobie z własnym życiem, nie mówiąc już nawet o opiece nad małą dziewczynką. Samotność potrafi być bardzo dotkliwa, zatem kiedy na przyjęciu u przyjaciół Ira poznaje pediatrę, Zorę, niezależnie od jej wad, upatruje w tej znajomości szansę na stabilizację. Tyle tylko, że dla kobiety całym światem jest jej nastoletni syn i ewentualny mężczyzna u jej boku musi to uwzględnić. Gdzie leży jednak granica pomiędzy matczyną miłością, a chorą relacją?
O tym, jak kruche jest życie przekonamy się z lektury kolejnego opowiadania „Krzak jałowca”. Słowa ks. Jana Twarowskiego „Spieszmy się kochać ludzi nabierają tu szczególnej wymowy, a śmierć Robin Ross, mimo iż złośliwa natura choroby nie dawała nadziei na poprawę, wciąż zaskakuje. Z kolei opowiadanie „Strata czasu” stanowi odbicie małżeńskiego pożycia, które – szczególnie po latach spędzonych wspólnie – dalekie jest od ideału. Kit i Rafe poznali się przed laty działając w ruchu pokojowym, zaś obecnie, po dwudziestu latach małżeństwa jedyne co ich łączy poza dziećmi, to nienawiść. Otrzymane papiery rozwodowe, z listem od męża wspominającym, że nadchodząca rocznica ślubu, powinna być jednocześnie ostatnią, stają się również przyczynkiem do dyskusji na temat gatunku samców. Jego przedstawiciele nazywani są przez Jan, przyjaciółkę Kit, mianem NOL (czyli niewdzięczne olewusy lebry).
„Wrogowie”, to niejednoznaczna opowieść o relacji pomiędzy sztuką a pieniędzmi, o poziomie, który sobą i swoim zachowaniem reprezentujemy. Żona głównego bohatera, Suzy, wspomina o „gonitwie za pieniędzmi konkurującej z gonitwą za walorami (…)”, zaś postacie sportretowanie w opowiadaniu wydają się potwierdzać prawdziwość tych słow. W najlepszym z całego zbioru opowiadaniu „Skrzydła”, przeczytamy natomiast o przemijaniu, o starości i samotności, ale również o różnych podejściach do życia. Poznajemy KC, która jest w stałym związku z Denchem, choć relacje pomiędzy nimi przypominają raczej zabawę dwójki dzieci w dom. Niespełnieni muzycy finansujący własne trasy koncertowe, żyjący za okazjonalnie zdobyte pieniądze, nie mają na tym świecie nic stałego – tak wygląda ich rzeczywistość. Dopiero piękna przyjaźń, jaka rodzi się pomiędzy KC, a pewnym miłym staruszkiem, sąsiadem Miltonem, zmieni jej punkt widzenia świata oraz priorytety.
W „Odniesieniach” poruszony został problem wchodzenia w relację z innymi w sytuacji, kiedy w rodzinie występuje problem choroby umysłowej oraz motyw kłamstwa i ucieczki, jakiej dopuścił się Pete nie mając odwagi zakończyć związku patrząc partnerce prosto w oczy. „Rewizja”, nieco słabsze opowiadanie, po raz kolejny porusza temat damsko-męskich stosunków, ale również prezentuje różne podejścia do życia, podobnie zresztą jak tekst „Dziękuję za wspólnie spędzony czas”.
Nie wszystkie słodko-gorzkie historie opowiedziane przez Moore do mnie przemówiły, niezmiennie jednak zachwycał sposób ich opowiadania. Wszystkie one zwracają uwagę niezmiennym perfekcjonizmem, płynnością tekstu, czarem słowa. Moore władająca piórem kojarzy mi się z baletem, tak bowiem lekkie są te teksty, poruszające przecież ważkie tematy. To pierwsza książka autorki którą miałam przyjemność przeczytać, ale zachwyt nad kunsztem, nad techniczną stroną opowiadań popycha mnie do nadrobienia tej karygodnej zaległości.


6 komentarzy:

  1. Tak się zastanawiam i zastanawiam, aż doszedłem do wniosku, że jednak warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam - dla mnie, to odkrycie. Teksty nieszablonowe, wieloznaczne, które można wielokrotnie czytać, za każdym razem odkrywając inny ich aspekt, wymiar. Teraz poszukuję "A gate at the stairs" autorki:-)

      Usuń
    2. Trzymam kciuki za to, żeby udało Ci sie tę książkę odnaleźć, a ja dokładam starania by zdobyć wyżej zrecenzowaną ksiażkę ;)

      Usuń
  2. Raczej nie w moim stylu. Lubię kiedy coś się dzieje, jestem żądna krwi i mózgu, że tak to ujmę. Jestem zwolenniczką intryg, mrocznych opowieści. Akcji. Dynamicznej akcji.
    Zapraszam do mnie: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie, nie omieszkałam odwiedzić:-) Już wkrótce na blogu również książki charakteryzujące się większym dynamizmem. Pozdrawiam.

      Usuń