piątek, 27 lutego 2015

Katarzyna Michalik-Jaworska "Blizny"

Tytuł: Blizny
Autor: Katarzyna Michalik-Jaworska
Wydawnictwo: Dobra Literatura


Od wieków trwa dyskusja, czy sami sterujemy własnym życiem, czy też nasze przeznaczenie zapisane jest w gwiazdach. Podobny dylemat, będący właściwie konsekwencją poprzedniego, dotyczy wątpliwości, czy większy wpływ na nasz los mają cechy dziedziczne czy też własne działania, tzw. siła sprawcza. Poznanie odpowiedzi jest kluczowe, dla rozwiązania takich problemów, jak dziedziczenie biedy, bezrobocia, skłonności do przemocy fizycznej czy alkoholu. Paradoksalnie, pewien schemat zachowań powtarzają najczęściej te osoby, które szczególnie cierpiały z powodu określonego sposobu postępowania rodziców czy opiekunów i teoretycznie powinny go unikać. Czy jednak alkoholik powinien być rozgrzeszony tylko dlatego, że jego rodzice pili? Czy agresja ojca usprawiedliwia agresję wobec żony i dzieci? Pamiętajmy, iż oprócz nawyków, mamy jeszcze wolną wolę, która przesuwa ciężar wyborów (i odpowiedzialności za nie) w naszą stronę.
O alkoholizmie, jego konsekwencjach oraz ranach, jakie pozostawia on na naszej duszy, pisze Katarzyna Michalik-Jaworska w przejmującej powieści „Blizny”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Dobra Literatura książka to również przejmujące studium nad miłością, również tą trudną, odrzuceniem, a także samotnością, jakiej niekiedy doświadczamy otoczeni ludźmi. Nie są to łatwe tematy, również lektura do łatwych nie należy, boleśnie bowiem dotyka różnych aspektów naszego życia i zwraca uwagę na błędy jakie popełniamy oraz zagrożenia i pułapki, które na nas czekają. Autorka zmusza nas nie tylko do refleksji nad własnym życiem, ale i do uważności, do wsłuchiwania się w to, co mówią inni, ale także w ich milczenie – ono może być bardziej wymowne niż słowa, może być wołaniem o ratunek…
„Umierałam wiele razy. Śmiercią tragiczną, beznadziejną, bezsensowną i rozpaczliwą. Oprócz śmierci fizycznej jest też śmierć emocjonalna i śmierć cywilna. Tragiczne jest to, że po nich się jeszcze oddycha, choć czasem już wbrew woli” – pisze autorka, niejako przygotowując nas na to, z czym spotkamy się na kartach książki. Ale na cierpienie Miry nie można się przygotować. Ta, której narodziny były niemal cudem, która przyszła na świat tylko i wyłącznie dzięki determinacji matki, później przez tą matkę została odrzucona, umierając wiele razy...
Zanim jednak do tego doszło przeżyła samobójstwo ojca, który nie znalazł w sobie siły, by iść dalej przez życie. To Mira znalazła go w piwnicy, to ona zastanawiała się co znaczy zmiana koloru i rysów twarzy, dlaczego ojciec nie podejdzie do niej, dlaczego zamiast opowiadać jej o ukochanych gołębiach, po prostu wisi. Kiedy ojca zastąpił pijący bijący ojczym, świat zawiódł Mirę po raz kolejny. Szczególnie, że na świecie pojawił się nowy człowiek – dziecko, które ostatecznie zabrało jej i jej bratu matkę. I do w dosłownym tego słowa znaczeniu, bowiem w obawie przed porywczością męża, a także dla swojej wygody, odesłała on dzieci do dziadków. Wyrzuty sumienia zagłuszała pieniędzmi i kupowanymi ubraniami, dziwiąc się, że córka zamiast mamo, mówi do niej: Anno.
Mira uporządkowała swój wewnętrzny świat dzięki nauce. To książki dały jej motywację, pokazały, że rzeczywistość można zmienić. Udało jej się dostać na studia na filologię polską, a dzięki stypendium utrzymywała się sama w Warszawie. Jeszcze będąc studentką spotkała przyszłego męża i zaszła w ciążę – nieplanowaną, która zmienić miała po raz kolejny wszystko. Dziecko, Hania, urodziła się z obniżonym napięciem mięśniowym, wymagała zatem intensywnej rehabilitacji. Mira poświęciła się tego zadaniu w zupełności, tracąc powoli kontakt z mężem i z całym światem. Przekonana o swoim heroizmie, o braku zrozumienia jej przez toczenie, smutki koiła alkoholem…
Gdzie przebiega ta granica pomiędzy degustacją, a piciem? Ile kieliszków należy wypić, by zostać uznanym za alkoholika? Czy poświęcenie jest właściwą drogą? Czy może stać się alternatywą dla życia? Czym jest i powinna być tak naprawdę matczyna miłość? Na te wszystkie pytania odpowiada Katarzyna Michalik-Jaworska, w boleśnie prawdziwej książce „Blizny. Autorka zdecydowała się na poruszenie mało popularnego, wręcz krępującego tematu, jakim jest alkoholizm, szczególnie ten dotyczący kobiet. Tabu to przełamała jedna z modelek, która kilka lat temu pod wpływem alkoholu spowodowała wypadek, jednak wciąż o alkoholu mówi się zbyt mało, zbyt lekceważąco się do niego podchodzi. Tymczasem stanowi on pokusę, a także poważne zagrożenie tym poważniejsze, że dotyczące nie tylko alkoholika, ale i jego otoczenia. DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików to bowiem jedna z wielu konsekwencji picia.
Autorka doskonale przedstawia spiralę uzależnienia, myśli i wątpliwości mu towarzyszące, a także doprowadzone do perfekcji kłamstwa i manipulację. W powieści widzimy alkoholizm Miry w nieco szerszym kontekście, możemy bowiem zaobserwować, jego korzenie, ale również ze smutkiem stwierdzić, że zatacza on coraz większe kręgi. Autorka, prawdziwie mistrzowsko władając słowem nacechowała słowa emocjami, które odczuwamy i my. Docenić należy też niezwykły zmysł obserwacji oraz empatyczność. Michalik-Jaworska nie ocenia, a jedynie przedstawia wydarzenia, pozostawiając wnioski czytelnikowi. To wszystko czyni „Blizny” powieścią prawdziwą, portretującą problemy i osoby, które otaczają nas każdego dnia, a może nawet i osobę, którą … widzimy w lustrze. 

3 komentarze:

  1. Raczej nie czytuję takich książek, więc pewnie i po tę nie sięgnę, aczkolwiek muszę przyznać, że świetna recenzja, może troszkę przydługa, ale to tylko takie czepianie się :P
    Zapraszam do mnie: http://chcecosznaczycblogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i zaproszenie. Z pewnością odwiedzę:-)

      Usuń
  2. Nie moje klimaty, ale może kiedyś przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń