Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkoholizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkoholizm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2022

Ewa Formella "Obiecuje ci szczęście"

Tytuł: Obiecuje ci szczęście
Autor: Ewa Formella
Wydawnictwo: Replika


Szczęście jest uczuciem subiektywnym, a każdego uszczęśliwia coś innego. Jednak poprawne relacje rodzinne, poczucie bliskości, świadomość, że w bliskich mamy wsparcie, pomaga w odnalezieniu tego szczęścia. I sprawia, że zaczynamy go poszukiwać nie w rzeczach materialnych, a w sobie. Niestety niewiele osób może pochwalić się szczęśliwą rodziną, zawsze znajdzie się ktoś, kto poprawne stosunki zniszczy, kto będzie sprawcą nieszczęść, kto zada ból i doprowadzi do płaczu. Nie bez przyczyny ilość rozwodów wciąż rośnie, choć tak naprawdę prawdziwym nieszczęściem jest pozostawanie w związku bez miłości, w którym doświadczamy tylko zranienia, upokorzenia.

środa, 28 września 2016

Erica Spindler "Naśladowca"

Tytuł: Naśladowca
Autor: Erica Spindler
Wydawnictwo: HarperCollins



Mówi się, że zbrodnia doskonała nie istnieje, zaś brak wskazania sprawcy wynika wyłącznie z niekompetencji policji. Jak jest rzeczywiście? Z doniesień prasowych dotyczących dawnych dochodzeń wynika, iż rzeczywiście, w wielu sprawach przeoczono pewne kwestie, nie zostały podjęte odpowiednio wcześnie właściwe kroki czy też skupienie na określonym aspekcie sprawy uniemożliwiło spojrzenie na motywy sprawcy czy istotne szczegóły z innej perspektywy. Są też takie sprawy, w których policja nie miała w danym momencie żadnych podstaw do zmiany kierunku śledztwa czy też narzędzi do zbadania pozostawionych tropów.

niedziela, 12 czerwca 2016

Remigiusz Mróz "Rewizja"

Tytuł: Rewizja
Wydawnictwo: Czwarta Strona

„Ignorantia legis non excusat” to stara prawnicza maksyma oznaczająca, iż nieznajomość prawa nie jest dla nikogo usprawiedliwieniem. Tak naprawdę jednak świadomość społeczeństwa nie jest duża, a zawiłości przepisów prawnych, problemy interpretacyjne czy nawet orzeczenia sądu różniące się ustosunkowaniem do danej sprawy w zależności od składu sędziowskiego czy miejsca rozprawy, wcale nie ułatwiają nam życia. Dlatego też coraz więcej obywateli Polski korzysta z usług prawników, coraz więcej reprezentantów firm czuje się bezpieczniej, jeśli podjęte przez nich decyzje poprzedza opinia radcy prawnego.

piątek, 27 lutego 2015

Katarzyna Michalik-Jaworska "Blizny"

Tytuł: Blizny
Autor: Katarzyna Michalik-Jaworska
Wydawnictwo: Dobra Literatura


Od wieków trwa dyskusja, czy sami sterujemy własnym życiem, czy też nasze przeznaczenie zapisane jest w gwiazdach. Podobny dylemat, będący właściwie konsekwencją poprzedniego, dotyczy wątpliwości, czy większy wpływ na nasz los mają cechy dziedziczne czy też własne działania, tzw. siła sprawcza. Poznanie odpowiedzi jest kluczowe, dla rozwiązania takich problemów, jak dziedziczenie biedy, bezrobocia, skłonności do przemocy fizycznej czy alkoholu. Paradoksalnie, pewien schemat zachowań powtarzają najczęściej te osoby, które szczególnie cierpiały z powodu określonego sposobu postępowania rodziców czy opiekunów i teoretycznie powinny go unikać. Czy jednak alkoholik powinien być rozgrzeszony tylko dlatego, że jego rodzice pili? Czy agresja ojca usprawiedliwia agresję wobec żony i dzieci? Pamiętajmy, iż oprócz nawyków, mamy jeszcze wolną wolę, która przesuwa ciężar wyborów (i odpowiedzialności za nie) w naszą stronę.
O alkoholizmie, jego konsekwencjach oraz ranach, jakie pozostawia on na naszej duszy, pisze Katarzyna Michalik-Jaworska w przejmującej powieści „Blizny”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Dobra Literatura książka to również przejmujące studium nad miłością, również tą trudną, odrzuceniem, a także samotnością, jakiej niekiedy doświadczamy otoczeni ludźmi. Nie są to łatwe tematy, również lektura do łatwych nie należy, boleśnie bowiem dotyka różnych aspektów naszego życia i zwraca uwagę na błędy jakie popełniamy oraz zagrożenia i pułapki, które na nas czekają. Autorka zmusza nas nie tylko do refleksji nad własnym życiem, ale i do uważności, do wsłuchiwania się w to, co mówią inni, ale także w ich milczenie – ono może być bardziej wymowne niż słowa, może być wołaniem o ratunek…
„Umierałam wiele razy. Śmiercią tragiczną, beznadziejną, bezsensowną i rozpaczliwą. Oprócz śmierci fizycznej jest też śmierć emocjonalna i śmierć cywilna. Tragiczne jest to, że po nich się jeszcze oddycha, choć czasem już wbrew woli” – pisze autorka, niejako przygotowując nas na to, z czym spotkamy się na kartach książki. Ale na cierpienie Miry nie można się przygotować. Ta, której narodziny były niemal cudem, która przyszła na świat tylko i wyłącznie dzięki determinacji matki, później przez tą matkę została odrzucona, umierając wiele razy...
Zanim jednak do tego doszło przeżyła samobójstwo ojca, który nie znalazł w sobie siły, by iść dalej przez życie. To Mira znalazła go w piwnicy, to ona zastanawiała się co znaczy zmiana koloru i rysów twarzy, dlaczego ojciec nie podejdzie do niej, dlaczego zamiast opowiadać jej o ukochanych gołębiach, po prostu wisi. Kiedy ojca zastąpił pijący bijący ojczym, świat zawiódł Mirę po raz kolejny. Szczególnie, że na świecie pojawił się nowy człowiek – dziecko, które ostatecznie zabrało jej i jej bratu matkę. I do w dosłownym tego słowa znaczeniu, bowiem w obawie przed porywczością męża, a także dla swojej wygody, odesłała on dzieci do dziadków. Wyrzuty sumienia zagłuszała pieniędzmi i kupowanymi ubraniami, dziwiąc się, że córka zamiast mamo, mówi do niej: Anno.
Mira uporządkowała swój wewnętrzny świat dzięki nauce. To książki dały jej motywację, pokazały, że rzeczywistość można zmienić. Udało jej się dostać na studia na filologię polską, a dzięki stypendium utrzymywała się sama w Warszawie. Jeszcze będąc studentką spotkała przyszłego męża i zaszła w ciążę – nieplanowaną, która zmienić miała po raz kolejny wszystko. Dziecko, Hania, urodziła się z obniżonym napięciem mięśniowym, wymagała zatem intensywnej rehabilitacji. Mira poświęciła się tego zadaniu w zupełności, tracąc powoli kontakt z mężem i z całym światem. Przekonana o swoim heroizmie, o braku zrozumienia jej przez toczenie, smutki koiła alkoholem…
Gdzie przebiega ta granica pomiędzy degustacją, a piciem? Ile kieliszków należy wypić, by zostać uznanym za alkoholika? Czy poświęcenie jest właściwą drogą? Czy może stać się alternatywą dla życia? Czym jest i powinna być tak naprawdę matczyna miłość? Na te wszystkie pytania odpowiada Katarzyna Michalik-Jaworska, w boleśnie prawdziwej książce „Blizny. Autorka zdecydowała się na poruszenie mało popularnego, wręcz krępującego tematu, jakim jest alkoholizm, szczególnie ten dotyczący kobiet. Tabu to przełamała jedna z modelek, która kilka lat temu pod wpływem alkoholu spowodowała wypadek, jednak wciąż o alkoholu mówi się zbyt mało, zbyt lekceważąco się do niego podchodzi. Tymczasem stanowi on pokusę, a także poważne zagrożenie tym poważniejsze, że dotyczące nie tylko alkoholika, ale i jego otoczenia. DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików to bowiem jedna z wielu konsekwencji picia.
Autorka doskonale przedstawia spiralę uzależnienia, myśli i wątpliwości mu towarzyszące, a także doprowadzone do perfekcji kłamstwa i manipulację. W powieści widzimy alkoholizm Miry w nieco szerszym kontekście, możemy bowiem zaobserwować, jego korzenie, ale również ze smutkiem stwierdzić, że zatacza on coraz większe kręgi. Autorka, prawdziwie mistrzowsko władając słowem nacechowała słowa emocjami, które odczuwamy i my. Docenić należy też niezwykły zmysł obserwacji oraz empatyczność. Michalik-Jaworska nie ocenia, a jedynie przedstawia wydarzenia, pozostawiając wnioski czytelnikowi. To wszystko czyni „Blizny” powieścią prawdziwą, portretującą problemy i osoby, które otaczają nas każdego dnia, a może nawet i osobę, którą … widzimy w lustrze. 

czwartek, 2 sierpnia 2012

Liz Murray "Przełamać noc"

Tytuł: Przełamać noc
Autor: Liz Murray
Wydawnictwo: Rodzinne










„Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”- słowa tej modlitwy stają się wsparciem dla wielu ludzi, nie tylko członków mitingów AA, przywracając wiarę we własną siłę i moc sprawczą. Pozwalają uwierzyć, że naszej przyszłości nie determinują wydarzenia z przeszłości czy otoczenie, ale my sami, nasze podejście do życia i świata.
Historia Liz Murray, która z nizin społecznych trafiła na pierwsze strony New York Timesa jako jedna ze stypendystek oraz dostała się na prestiżową uczelnię jest dowodem, że kluczem do sukcesu, jest wiara w jego osiągnięcie i wytwałość. „Przełamać noc” to powieść autobiograficzna, to zapis tragicznych losów pogrążonej w oparach alkoholu i narkotyków rodziny. To obraz dzieciństwa, które zbyt szybko się skończyło, bezdomności, przemocy, uzależnienia, HIV, a także marzeń o lepszym życiu, które niejednokrotnie oznaczało posiłek złożony z resztek.
Obecnie Liz Murray spędza czas podróżując i prowadząc warsztaty oraz wykłady inspirujące ludzi do tego, by uwierzyli w siebie i zmienili swoje życie na lepsze. Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było uwierzyć, że ta wychudzona dziewczynka, oszukująca głód tubką pasty do zębów czy wiśniową szminką, nie pójdzie w ślady rodziców i nie zacznie zażywać narkotyków czy upijać się do nieprzytomności.
Matkę Liz od trzynastego roku życia wychowywała ulica, a jej życie kręciło się wokół używek i przygodnego seksu za pieniądze. Ojciec, w przeszłości znany dealer narkotyków, miał na swoim koncie epizod więzienny, ale nawet odsiadka nie skłoniła go do zmiany swojego zachowania. Dwójka małych dzieci - Liz i jej starsza siostra Lisa były dodatkiem do tej wykolejonej pary, ale mimo to wszystkich łączyła dziwna miłość, balansująca na granicy uzależnienia od siebie i nienawiści.
„Po latach doświadczeń wiedziałam, że mama funkcjonuje w kilku wersjach, z grubsza można ich było wyróżnić pięć. Była więc mama obłąkana, mama naćpana, pijana, mama trzeźwa i miła, mama szczęśliwa w dniu wypłaty zasiłku oraz mama tuż po wyjściu ze szpitala”- pisze Liz po kolejnym pobycie matki w szpitalu psychiatrycznym, gdzie trafiła po ataku schizofrenii. Choroba nie zdołała jednak zmotywować kobiety do walki z nałogiem, podobnie, jak nie dokonało tego AIDS. Nawet rozstanie z ojcem dziewczynek nie polepszyło sytuacji - uwikłało ją tylko w kolejny związek z egoistycznym Brickiem, ochroniarzem w lokalnym supermarkecie.
Nowy romans matki oznaczał także zmiany dla Liz, która ostatecznie trafia do pogotowia opiekuńczego. Ponowna próba scalenia rodziny kończy się ucieczką Liz z domu i setkami nocy spędzonych na dachach domów, stacjach czy klatkach schodowych, gdzie szukała schronienia i miejsca do spoczynku. Spotkanie Carlosa Marcano, osiemnastolatka z Bronksu pozwala jej mieć nadzieję na odmianę losu. Jednak chłopak okazuje się być dealerem narkotyków, a piętnastoletnia Liz jest zbyt spragniona stabilizacji, by móc to wytrzymać.
Bezdomność, brak szans na powrót do szkoły, głód, kradzieże w supermarketach - tak wyglądało dorastanie dziewczyny. Przynamniej do momentu, kiedy zdała sobie sprawę, że pomoc, jaką otrzymywała od przyjaciół, że jej szczęście w unikaniu większych kłopotów może się kiedyś skończyć. Ta myśl przerodziła się w decyzje o nadaniu swojemu życiu jakiegoś kierunku, zaś na końcu drogi była szkoła, którą Liz pragnęła ukończyć. Liceum Humanistyczne Bayarda Rustina, tj. liceum alternatywne stwarzające możliwość edukacji osobom wykluczonym ze społeczeństwa, stało się dla dziewczyny przełomem, otworzyło jej oczy na świat, zaś jej godna podziwu determinacja i zapał pozwoliły, mimo braku dachu nad głową, na ukończenie szkoły z najwyższą lokatą. Stała się również przepustką do najlepszych uczelni, zaś ten sen o lepszej przyszłości mógł się spełnić dzięki programom stypendialnym oraz ludziom wielkiego serca, którzy bezinteresownie nieśli pomoc i umacniali Liz w jej wyborach.
„Przełamać noc” to wspomnienia autorki snute po latach, zatem można założyć tu pewnie dystans do wydarzeń z przeszłości, czas zaleczył też najgorsze rany w duszy Liz. To jednak nie będzie prawdą, bowiem podczas lektury czujemy emocje, które odcisnęły swe piętno na każdym słowie i każdym wersie. Nie sposób przejść obojętnie obok książki Liz Murray, nie sposób nie łączyć się z autorką w bólu i nie wspierać jej w dążeniach. Nie sposób też nie oddać się refleksji i nie zacząć dziękować opatrzności za dach nad głową i ciepły posiłek. Tym samym „Przełamać noc” powinna wejść do kanonu lektur szkolnych, aby młodzież przekonała się, że są dzieci, które za możliwość chodzenia do gimnazjum czy natarczywe pytania rodziców, oddałyby dusze. Na razie jednak możemy obejrzeć film o życiu Liz „Z ulicy na Harvard” z Thorą Birch.

Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl