sobota, 19 listopada 2016

Aleksandra Tyl „Karmelowa jesień”

Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami


„Pory roku przemijają, ludzie przemijają. Wszystko trwa tylko przez jakiś czas, zwykle krótko, i trzeba się z tym pogodzić. Inaczej człowiek staje się nieszczęśliwy” – tak w jednej ze swoich książek pisał Rafał Kosik. Przemijanie jest prawem natury, a choć w swej wymowie kojarzy się nam z czymś smutnym, z odchodzeniem, to jednak daje też nadzieję na lepsze jutro. Bo przecież po każdej burzy wychodzi słońce, zaś tęsknotę za latem ukoić może piękna, złota jesień.

Nie wydaje się jednak, by Marianna Olech, cukierniczka z Polanki, zwracała jakąkolwiek uwagę na mijające pory roku. Bohaterka obyczajowej powieści autorstwa Aleksandry Tyl, musi przejść przyspieszony kurs dojrzewania i stawić czoła kolejnym problemom. „Karmelowa jesień”, opublikowana nakładem wydawnictwa Prozami, to interesująca opowieść o wartościach, o odpowiedzialności, tęsknocie oraz pasji. Przesycona zapachem karmelu i rytmami flamenco historia, jest już kolejną w dorobku autorki, szczególnie znanej z bestsellerowego „Magicznego lata”, które pokochały rzesze czytelniczek. Koncentrując się na postaci Marianny, Aleksandra Tyl nakreśla jednak nie tylko jej historię, ale i postaci obecnych w dotychczasowym życiu dziewczyny i tych spotkanych pod słońcem Hiszpanii, czyniąc nas świadkami podejmowanych przez nich działań, porażek, ale i sukcesów. 

Ostatnie miesiące były szczególnie trudne dla Marianny – w wypadku samochodowym straciła rodziców, teraz zaś odeszła ukochana babcia, którą opiekowała się w trakcie choroby. Na dodatek porządki w dokumentach pozostawionych przez rodziców przynoszą pytania, na które czasami lepiej nie szukać odpowiedzi. Wychowana w luksusie, otoczona opieką i chroniona przed złem tego świata dziewczyna nie do końca zdaje sobie sprawę, jak okrutne może być życie, choć przedsmak bezwzględności losu już poznała. Teraz jednak, będąc w pełni odpowiedzialną za siebie, ale i za działania bliskich, postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczych przelewów i – jeśli zajdzie taka potrzeba – unieść ciężar zdobytej wiedzy. 

Pomimo sugestii przyjaciółki, Mariannie trudno jest uwierzyć, że jej ukochany ojciec mógłby mieć kochankę w dalekiej Hiszpanii. Tam bowiem kierowane są przelewy, zaś ich odbiorcą jest niejaka Rosa Rosso. Dziewczyna jest przekonana, że to raczej rodzaj zaliczki na poczet umowy, która z uwagi na wypadek nie doszła do skutku. Wie tylko, że przed śmiercią ojciec często jeździł do Sewilli, poszukując najlepszych dostawców do swoich restauracji. Na miejscu jednak okazuje się, że owa Rosa, to mieszkająca w biednej dzielnicy młoda dziewczyna, na dodatek samotnie wychowująca dziecko. Czy chłopczyk jest bratem Marianny?

Na to pytanie dziewczyna szybko pozna odpowiedź, będzie to jednak zaledwie wstęp do hiszpańskiej przygody. Wynajęty w starej kamienicy pokój stanie się bowiem areną niezwykłych wydarzeń – Marianna spotka ducha byłej lokatorki, a także zaangażuje się czynnie w ratowanie podupadającej kawiarni, prowadzonej przez podstarzałe tancerki flamenco. W jej życiu pojawi się też przystojny profesor Piotr ze swoją mamusią oraz Crsitián, jeden z synów założyciela Fundacji Torresów. Jak zakończy się ta zajmująca opowieść? Przekonamy się o tym dzięki lekturze „Karmelowej jesieni”, otulającej nas swoim ciepłem i zachwycającej klimatem Sewilli. 

Akcja powieści Tyl toczy się wartko, można nawet powiedzieć, że w pewnej chwili następuje lekki przesyt wydarzeń, wątków i nic nie wnoszących do historii dialogów, który nieco odbiera uroku książce. Nie zmienia to jednak faktu, że do lektury przyciąga zarówno fabuła, jak i wspaniale nakreśleni bohaterowie. Prawdziwe mistrzostwo osiągnęła Tyl w tworzeniu postaci mamusi Piotra – nadopiekuńcza choć urocza kobieta podbija nasze serca równie mocno, jak wielka jest niechęć do samego Piotra o którym można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest samodzielną i odpowiedzialną jednostką. Chyba najmniej zachwyca postać samej Marianny, nieco naiwnej panienki, choć tragiczne wydarzenia, zdecydowanie służyły rozwojowi wewnętrznemu. Plejada postaci, w połączeniu z gorącym flamenco, słodkimi karmelowymi wypiekami i atmosferą uliczek Sewilli sprawia, że po książkę sięgamy chętnie, stanowi ona bowiem wspaniałe antidotum na jesienną szarość.

10 komentarzy:

  1. Aż szkoda, że to polska ksiązka, bo pewnie na Amazonie jej ne znajdę. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą recenzją i jak tylko będę w Polsce i wyciągnę moją listę "koniecznie kupić", to na pewno będzie na niej. Jestem bardzo ciekawa, czy mały chłopiec jest jej bratem czy może siostrzeńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Również byłam zaskoczona tym, w jakim kierunku potoczyła się akcja:-)

      Usuń
  2. W sam raz na jesienne wieczory! Ubolewam, że nie mam ostatnio zbyt dużo wolnego czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ta książka, ciepły kocyk i kubek kawy to kompozycja idealna:-)

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja, choć książka zupełnie nie w stylu, jaki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do lektury innych recenzji - może znajdziesz coś dla siebie:-)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie :) Okładka jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zachwycona recenzją. Szybko zapisałam sobie tytuł książki i jeśli tylko ją gdzieś znajdę, to koniecznie przeczytam.
    Pozdrawiam i zapraszam też do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie. Książkę zdecydowanie polecam!

      Usuń