czwartek, 26 stycznia 2017

Aleksander Janowski "W cieniu cokołów"

Tytuł: W cieniu cokołów (część 3)
Autor: Aleksander Janowski
Wydawnictwo: Psychoskok 


„(…) Przeświadczyć się o tym należy, jako tłumaczenie, lubo się zdaje mniej ważną być rzeczą, w istocie jednak jest kunsztem i szacownym, i wielce trudnym, a zatem nie jest pospolitych umysłów pracą…” – tak o trudnej sztuce tłumaczenia pisał Ignacy Krasicki, doskonale oddając ideę tłumaczeń i zaprzeczając wtórnej ich roli w stosunku do pierwotnego tekstu. 

Zapewne z Krasickim zgodziłby się też Aleksander Janowski – autor i tłumacz, który w trakcie swojej kariery zawodowej niejednokrotnie uczestniczył w ważnych dla kraju i świata chwilach, a nawet miał w nie swój (nie)skromny wkład. Zawsze na posterunku, zawsze perfekcyjnie przygotowany i zawsze w cieniu tych, którzy z racji pełnionych funkcji tworzyli historię. Zawsze w cieniu cokołów i właśnie pod tym tytułem ukazała się nakładem wydawnictwa Psychoskok trzecia już książka autora, traktująca o ciekawej ale i trudnej roli tłumacza. „W cieniu cokołów”opisuje lata poświęcone między innymi pracy dla ONZ, a książki tej, która nie tylko odsłania kulisy politycznych decyzji, ale i cienie oraz blaski pracy tłumacza, nie może zabraknąć w biblioteczkach osób pragnących realizować się w tym zawodzie. Z lekką dozą ironii, z iście reporterskim zacięciem, zabiera nas Janowski w podróż po agendach ONZ, odsłania przed nami sekrety rządowych delegacji i ... tajniki zarabiania na zagranicznych delegacjach.

Towarzyszymy autorowi podczas podejmowania nowej pracy w Departamencie Organizacji Międzynarodowych MSZ, kiedy przejmuje obowiązki zajmowania się Państwową Agencją Atomistyki w jej międzynarodowym aspekcie. Znajdujemy się wraz z nim wśród uczestników delegacji polskiej na jednej z sesji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu, obejmujemy stanowisko radcy w DMO, a także wyruszamy na dwutygodniowy kurs dla „perspektywicznych pracowników”. Korzystamy także z możliwości wyjazdu do Tokio, a także … odczuwamy dumę, kiedy bohater otrzymuje Złoty Krzyż Zasługi, czego pośrednią konsekwencją był zaszczyt wylotu z Premierem Messnerem do rozmowy do Moskwy. 

A że nie samą pracą żyje, towarzyszymy również autorowi w nie zawsze wesołej codzienności, choć Janowski do wszystkich problemów podchodzi z niezwykłą pogoda ducha. Wracamy wspomnieniami do czasów reglamentacji towarów, czyli słynnych kartek, udajemy się na słynną jatkę końską, tuż koło Stadionu, która zaspokajała zapotrzebowanie obywateli na mięso, intensywnie zwiedzamy Wiedeń i zachwycamy się jego innością, a nawet wyruszamy na wakacje na camping do Salonik.

Życie prywatne i zawodowe przeplatają się ze sobą na kartach książki, dając nam wrażenie czynnego w nim uczestnictwa. Janowski niezmiennie zaskakuje, zaciekawia, naświetla pewne sprawy, zmuszając do przyjęcia innej perspektywy lub chwili zastanowienia. Książka „W cieniu cokołów” jest jedna z tych, po którą sięgać możemy wielokrotnie, za każdym razem odnajdując w niej inne treści i na co innego zwracając uwagę. Barwne wspomnienia zostały spisane pięknym językiem, a liczne absurdy polskiej (i nie tylko) rzeczywistości, tylko dodają książce smaku. Po skończeniu lektury nie pozostaje nic innego, jak tylko z niecierpliwością wyczekiwać kolejnej publikacji autora, skracając sobie czas przeglądaniem poprzednich tomów książki. 
 

2 komentarze:

  1. Przedstawiłaś te propozycję czytelniczą interesująco, chętnie rozejrzę się za nią, może nie do końca moje klimaty, ale warto sięgnąć czasami po coś innego niż zazwyczaj. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od pierwszego tomu wczułam się w klimat, cierpliwie czekając na kolejne:-)

      Usuń