poniedziałek, 9 lipca 2018

Atrakcje Małopolski: Jaskinia Wierzchowska i Mamutowa

Moja miłość do odwiedzania miejsc położonych głęboko pod ziemią, bądź też takich, w których można się ubrudzić, zakurzyć, jest powszechnie znana. I mimo, iż dla wielu jest ona niezrozumiała (z P. za czele), to jednak istnieje szereg osób, które z równą mojej ciekawością wciąż miejsca takie eksplorują, a co więcej – udostępniają je do zwiedzania. Jeszcze niedawno schodziłam głęboko pod ziemię zwiedzając sztolnię Królowa Luiza (TU), teraz zaś, korzystając z pobytu na Jurze Krakowskiej, podziwiałam liczne jaskinie.

Poznawanie wnętrza skał rozpoczęłam od wizyty w Jaskini Wierzchowskiej Górnej, znajdującej się na obszarze Parku Krajobrazowego „Dolinki Krakowskie”, we wsi Wierzchowie. Dzięki przeprowadzce z Paczółtowic do Bębła mogliśmy z P. dotrzeć tu na piechotę (niestety na tej trasie brak informacji o jaskini), choć równie dobrze można dojechać tu samochodem (w pobliżu jest parking), bowiem jaskinia położona jest ok. 20 min na pn-zach od Krakowa, przy trasie 94 Kraków-Olkusz.

fot. J.Gul
Jaskinia Wierzchowska to największa jaskinia na Jurze Krakowskiej z najdłuższą trasą turystyczną ze wszystkich jaskiń w Polsce – długość korytarzy jaskini to aż 1000 m (P. miał cichą nadzieję, że pozostanę w jednym z nich w roli straszącego turystów ducha – przyznał się do winy, choć nie wyraził skruchy). Była ona udostępniona dla turystów już od XIX wieku, jako jedna z pierwszych jaskiń w Europie. 

Bilet kupuję w drewnianym domku przed jaskinią – tu można również nabyć pamiątki i mapy. Cena biletu normalnego to 17 zł, a choć na cenniku widnieje informacja, że fotografowanie to kolejne 2 zł, nie trzeba dopłacać. Wejścia dla turystów indywidualnych odbywają się o pełnych godzinach zegarowych. Ja miałam to szczęście zwiedzać jaskinie jako jedyna turystka, dzięki czemu tempo całej wyprawy było do mnie (i mojej ciekawości) dostosowane, a niezwykle sympatyczna pani przewodnik cierpliwie odpowiadała na pytania, w tym te dotyczące organizacji różnego rodzaju przyjęć w jaskini (!).

fot. J.Gul
Obecnie czynne jest tylko jedno z wejść do Jaskini Wierzchowskiej, a trasa zwiedzania prowadzi Przesmykiem Długim przez Salę z Kotłami i Hotelik do największej komory - Sali Balowej, a następnie do Sali Człowieka Pierwotnego, gdzie można podziwiać jego sylwetkę, naskalne malowidła, naczynia znalezione w jaskini oraz te, wykonane kilkanaście lat temu przez dzieci w ramach prowadzonych warsztatów. 


fot. J.Gul
fot. J.Gul
Na trasie zwiedzania zobaczymy również makietę niedźwiedzia jaskiniowego, lwa i hieny jaskiniowej. Ich kości odnajdywano w korytarzach, chociaż nie były to – pomimo nazwy – zwierzęta jaskiniowe. Zwiedzając jaskinię można podziwiać również szatę naciekową czyli formy krasowe, mini-wystawę kości zwierząt czy amonitów, a także zobaczyć cmentarzysko nietoperzy. Maleńkie kosteczki, przypominające małe patyczki, z których usypane są kopczyki, robią wrażenie, podobnie jak opowieść o tym, w jaki sposób nietoperze umierają wciśnięte w skalne półki. Samych nietoperzy nie udało się spotkać – to nie pora na nie, teraz chowają się w zupełnie innych miejscach.

fot. J.Gul
Mimo iż nietoperzy nie było, pojawił się za to – przy wyjściu – pająk meta menardi, czyli sieciarz jaskiniowy (na dodatek przyprowadził rodzinkę). Jest to pająk jadowity, a jego ukąszenie porównywalne jest z ukąszeniem szerszenia. Świadomość, że nad moją głową po skałach chodzą dziesiątki jego pobratymców, ja zaś jestem uczulona, nie była zbyt miła, co jednak nie przeszkadzało mi w podziwianiu kokonu, pilnowanego przez samicę pająka. Mimo tego nie chciałabym się znaleźć w jaskini, kiedy na świat wyłoni się armia około stu małych pajączków. 

Zwiedzanie jaskini trwa około czterdziestu minut, dlatego też – biorąc pod uwagę temperaturę panującą w jaskini, około +7,8 st. – koniecznie należy ciepło się ubrać. Trasa jest oświetlona i stosunkowo łatwa, jednak osoby chodzące na przykład o kulach w kilku miejscach mogą mieć problemy z wejściem po schodach (korytarze i sale jaskini znajdują się na różnych poziomach).

Warto wiedzieć, że jaskinia posiada status pomnika przyrody na terenie Jurajskiego Parku Krajobrazowego "Dolinki Podkrakowskie" oraz stanowi jeden z kluczowych punktów programu turystyczno-rekreacyjnego pod nazwą Pierścień Jurajski.

Niedaleko Jaskini Wierzchowskiej Górnej, przy drodze prowadzącej do parkingu, znajduje się też wejście do Jaskini Mamutowej (Wierzchowskiej Dolnej) – ponoć jest to „świątynia” trudnego wspinania. Jaskinia nie jest przygotowana i udostępniona do zwiedzania, natomiast bez problemu można do niej wejść. Jaskinia składa się z dwóch korytarzy i jednej komory. To wyjątkowo urokliwe miejsce, dlatego nawet jeśli się nie wspinacie, warto je odwiedzić (nawet P.P, czyli Pies Podróżnik się nią zachwycił).
fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
W drodze powrotnej do Bębła zaciekawiło nas wzgórze z krzyżem na szczycie. Jak się okazało, to Łabajowa Skała. To pomnik przyrody nieożywionej, należący do Małopolskiego Szlaku Geoturystycznego, którego celem jest ukazanie form krasu powierzchniowego. Ze szczytu roztacza się niezwykle malowniczy widok na okolicę.

fot. J.Gul
fot. J.Gul

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza