piątek, 26 kwietnia 2019

Ewa Formella "Muzyka dla Ilse"

Tytuł: Muzyka dla Ilse 
Autor: Ewa Formella 
Wydawnictwo: Replika 


Mimo upływu lat, wspomnienia z II wojny światowej są dla wielu osób wciąż żywe, wciąż noszą oni w sercu traumę, a jakakolwiek próba rozmowy na ten temat, wywołuje gwałtowny sprzeciw. Wojna, nie tylko ta rozpętana przez Hitlera, niesie ze sobą śmierć i zniszczenie, niesie ból, cierpienie, a także ofiary – w większości te niewinne. Tak to już bowiem jest, że to ludność cywilna cierpi najbardziej, szczególnie jeśli jest tak znienawidzona, jak Żydzi. Na temat ich losów w trakcie II wojny światowej, o antysemityzmie i eksterminacji ludności napisano już wiele książek, ale każda kolejna przynosi nową wiedzę, nowe wzruszenia, nowe emocje. 

Taka też jest książka „Muzyka dla Ilse”, autorstwa Ewy Formelli. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika opowieść jest inspirowana prawdziwą historią, co czyni ją jeszcze bardziej emocjonalną, jeszcze nam bliższą. Opowiedziane przez autorkę wojenne losy młodej Żydówki – tytułowej Ilse, a także współczesne problemy Ilony, której pewnego wigilijnego wieczoru zawalił się cały dotychczasowy świat, wciągają czytelnika i sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. I choć zdecydowanie lepiej z tych dwóch planów wypada wątek wojenny, choć współczesne wydarzenia są zbyt sielankowe, by nabrały realizmu, to jednak książka jest jednym z tych tytułów, o których długo nie można zapomnieć. 

Ilonę poznajemy w trudnym dla niej momencie życia. Tej tłumaczce, po czterdziestym roku życia, teoretycznie nie brakuje niczego. Tyle tylko, że to pozory – kiedy w wigilijny wieczór odkrywa zdradę męża, po prostu wychodzi z domu. Uciekając przed jego wyjaśnieniami, kłamstwami, wsiada do pierwszego autobusu, wysiadając niemal w szczerym polu. Niemal zamarzniętą kobietę znajduje Andrzej, lekarz, jadący po dyżurze w szpitalu do swoich ciotek, by z nimi spędzić święta. W ten sposób Ilona znajduje się w domu pełnym miłości i dobroci – tak odmiennym od swojego. Tam też ma możliwość zapoznania się z fascynującą, wręcz nieprawdopodobną historią rodziny, której dwóch członków odnalazło się dopiero po latach. 

Jedną z ciotek Andrzeja jest Ilse, Żydówka, która w czasie wojny – jako polskie dziecko, Izabela, została wywieziona do Niemiec, by tam – w domu oficera – pomagać rodzinie w prowadzeniu domu. Tak naprawdę jednak stała się towarzyszką, wręcz przyjaciółką niepełnosprawnej dziewczynki, Sabine, córki gospodarzy, a także miłośniczką jej talentu. Sabine bowiem, jak kiedyś jej matka Helga, doskonale grała na fortepianie, przy dźwiękach muzyki zapominając o ciężkiej chorobie, na którą zapadła, a która w efekcie wywołała kalectwo. 

Mimo iż życie u Państwa Angerer, w pięknej górskiej miejscowości, było wręcz sielanką, mała Ilse nie może zapomnieć o swojej rodzinie pozostawionej w Polsce. Mimo iż jest świadoma tego, że ojciec może już nie żyć, zaś matka wieziona w bydlęcym wagonie na stracenie również nie miała szans na przetrwanie, to wierzy, że jej braciszek przeżył wojenną zawieruchę. Wciąż ma przed oczami moment, kiedy matka wyrzucała z pociągu małe zawiniątko licząc, że dobrzy ludzie znajdą leżącego przy torach malucha szybciej, niż zrobią to zwierzęta. I rzeczywiście – malutki chłopiec został znaleziony przez dwóch urwisów, Julka i Antosia, którzy przy torach poszukiwali węgla na opał. Znalazł on dom u ciotki chłopców, Zosi, która kilka dni wcześniej straciła dziecko, małego Filipka, dorastając w otoczeniu miłości i poczuciu bezpieczeństwa. 

O tym, w jaki sposób Ilse odnalazła Filipka, o tajemnicy medalionów i o tym, czy Ilona odnajdzie swoje miejsce w tym serdecznym domu, przekonamy się dzięki lekturze książki „Muzyka dla Ilse” – powieści nie tylko rozbrzmiewającej muzyką Debussy`ego, ale też grającej na naszych emocjach…


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza