niedziela, 26 maja 2019

Sławek Michorzewski "Miliarder"

Tytuł: Miliarder
Autor: Sławek Michorzewski
Wydawnictwo: Oficyna 4eM



W samej tylko Polsce mamy ponad czterdziestu miliarderów, zaś – w porównaniu z 2007 rokiem – ich liczba zwiększyła się dwukrotnie. Jeszcze dwanaście lat temu właściciele niektórych z firm znajdujących się w czołówce nawet nie mieścili się na liście 100 najbogatszych, dziś zaś urastają do rangi miliarderów. Ten niezwykły progres i zwiększenie się puli tych, którzy mają w swoim ręku niemal 80 proc. wszystkich pieniędzy w kraju, zawdzięczać oni mogą nie tylko niezwykłemu wyczuciu rynku, ale również giełdowej hossie. To pokazuje, jak bardzo nieprzewidywalny jest rynek i koleje losu, a także daje szanse na to, że … każdy kiedyś może zostać miliarderem. 

Właśnie z takiego założenia wychodzi Maciej Kupczyk, życiowy nieudacznik, który jest dowodem na to, że można zepsuć wszystko, czego się człowiek dotknie. Pochodzący z małej wsi Bratian chłopak marzył o zostaniu lekarzem, ale wobec kilkukrotnych niepowodzeń na egzaminie, znalazł się ostatecznie na studiach ekonomicznych w Bydgoszczy. Zresztą cudem te studia skończył, biorąc pod uwagę epizod depresyjny oraz uzależnienie od lekarstw, które nie pozwoliło mu na normalne funkcjonowanie. Wszystko, co ma zawdzięcza tak naprawdę wujkowi, Rajmundowi Miedzianowskiemu, pracownikowi Departamentu Polityki Zbrojeniowej w Ministerstwie Obrony Narodowej w Warszawie. To on, po sprzedaży ziemi na wsi zaopatrzył chłopaka w mieszkanie w Bydgoszczy, on też – ostatecznie – pomógł mu znaleźć pracę w bydgoskiej firmie, w charakterze księgowego. Wcześniej bowiem Maciej zaliczył same porażki również na tym polu, zaś z trudem zdobyta praca w kiosku z gazetami zakończyła się … przypadkowym podpaleniem obiektu. Oczywiście z winy chłopaka, który zresztą odchorował to wydarzenie, lecząc się w szpitalu dla nerwowo chorych.

Praca jako księgowy, będąca dla wielu spełnieniem marzeń, dla Macieja jest prawdziwą katorgą. Nie tylko nie lubi tego co robi, ale jako osoba wciąż wywyższająca się, niekoleżeńska i niesympatyczna, jest na wojennej ścieżce ze współpracownikami. Ci zaś nie wahają się przed wymyśleniem sposobów skompromitowania chłopaka, co więcej – kolejne próby w ich wykonaniu są niezwykle udane. Maciej jest jednak ponad to. Wie, że chce innego życia, że rola bezmyślnego trybiku w maszynie nie jest dla niego. Zainspirowany pewnym artykułem w gazecie, o mężczyźnie, który wyłudzał pieniądze ze spadków, decyduje się iść właśnie tą drogą, udoskonalając sposoby stosowane przez swojego nowego mistrza. Na tę okoliczność zaciąga niemały kredyt, bierze urlop w pracy i … wyrusza do Szwecji. Nie przewiduje jednak tego, że starania o spadek po milionerze ściągną na niego wielkie kłopoty, zagrożone będzie nawet jego życie…

Jak potoczy się dalej ta niesamowita historia, opowiedziana przez Sławka Michorzewskiego? Przekonamy się o tym sięgając po książkę pt. „Miliarder”, opublikowaną przez Oficynę 4eM, w której z oparów absurdu wyłania się niezwykle intrygująca fabuła, a także … pojawiają się spore emocje. Wielowątkowa powieść ze swoimi kolejnymi wątkami, szpiegowskim motywem, tajemniczą bronią SIXARX, a także paryskim bogaczem, a zarazem złodziejem dzieł sztuki (a także całą plejadą innych postaci), to doskonała lektura na niejeden wieczór. Pozornie tylko kryminalna historia kryje w sobie sporą dozę humoru, a także niezwykle ważne przesłanie – każdy ma prawo do marzeń. Tyle tylko, że trudno je spełniać, będąc takim fajtłapą, jak Maciek i pływając w morzu pełnym … rekinów i piranii…



2 komentarze: