niedziela, 19 maja 2019

Z wizytą w Rzymie - dzień IV

Mieliśmy ogromny dylemat, co zaplanować na czwarty dzień pobytu, biorąc pod uwagę, że cały piątek planowaliśmy spędzić w podróży na Monte Cassino (relacja TU). Jako, że lubimy cmentarze i stare groby, pierwszy z wyborów był oczywisty – największy, rzymski cmentarz Campo Verano. A skoro dojechaliśmy już tam tramwajem, nie można opuścić położonej obok bazyliki San Lorenzo fuori le Mura. Tym sposobem kolejny dzień upłynął na zwiedzaniu licznych kościołów, które szczególnie w Rzymie przypominają małe galerie sztuki… poza wspomnianymi obiektami, czwartego dnia zobaczyliśmy również: kościół San Vitale, kościół San Lorenzo In Lucina, kościół San Luigi dei Francesi, Sant`Andrea Della Valle oraz kościół San Marco.

Campo Verano – na tym cmentarzu, przypominającym małe miasto, pochowani są przedstawiciele znamienitych rodów Rzymu, ale i znalazło się tu miejsce dla Polaków. Leżą tu m.in. : artysta Aleksander Gierymski, arystokrata Janusz Radziwiłł, zmarła w 2002 roku Karolina Lanckorońska (założycielka fundacji wspierającej uczonych i instytucje naukowe w kraju i na emigracji), działacze polityczni, polonijni i naukowi. Warto poświęcić nieco czasu, by przejść się alejkami, przestudiować napisy na pięknych grobowcach i poczuć ducha przemijania.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Tuż obok cmentarza znajduje się wejście do wspomnianej bazyliki San Lorenzo fuori le Mura. Prawdopodobnie pierwsza świątynia powstała w pobliżu obecnej bazyliki jeszcze za czasów Konstantyna, w roku 330, i miała charakter głównie cmentarny. W VI wieku wokół grobu św.Wawrzyńca powstał drugi kościół, a bazylika konstantyńska w kolejnych wiekach popadła w ruinę. Honoriusz III w XIII wieku zbudował kolejną bazylikę, która niejako wchłonęła kościół z VI wieku, a całość przybrała kształt, jaki możemy dziś obserwować. Przerabiana w późniejszych wiekach bazylika została częściowo zniszczona w wyniku silnych bombowa amerykańskich tej dzielnicy w 1943 roku. Jej rekonstrukcja pozwoliła na przywrócenie niektórych oryginalnych jej form. 

fot.J.Gul
fot.J.Gul
Portyk, kampanila i klasztor po prawej stronie pochodzą z XIII wieku. Wewnątrz portyku opartego na sześciu marmurowych kolumnach ciekawe późno antyczne sarkofagi, w tym (po lewej) z VI wieku, w formie łóżka ze scenami z winobrania. Tu też mieści się cykl fresków o nieco makabrycznej tematyce – pokazują one m.in. męczeństwo św.Stefana i św.Wawrzynca. Po lewej stronie usytuowany został nagrobek jednego z „ojców Europy” i twórcy powojennej włoskiej chadecji, Alcide de Gasperi. 

We wnętrzu wpada w oko widoczny brak harmonii, będący wynikiem połączenia dwóch kościołów, a także powojennymi modernizacjami. Bazylika z czasów Honoriusza III to pierwsza część kościoła – surowa, trzynawowa struktura podzielona ponad dwudziestoma różnymi kolumnami. Natomiast prezbiterium stanowi bazylika z VI wieku. XIII-wieczna część kościoła zwraca uwagę prostotą i brakiem dekoracji, no może poza posadzką i amboną pochodzącymi z warsztatów Cosmatich. 

fot. J.Gul
Przy wejściu do bazyliki znajduje się rzymski sarkofag z reliefami przedstawiającymi wesele. W głębi kościoła mieści się kaplica św.Tarsycjusza, z obrazem z XVII wieku, przedstawiającym ścięcie głowy św.Janowi Chrzcicielowi. W odróżnieniu od nawy głównej, przestrzeń wokół ołtarza głównego jest bardziej ozdobna. Są tu zarówno posadzki i tabernakulum Cosmatich, ale i (w głębi prezbiterium) tron biskupi pochodzący z XIII wieku. 

Na łuku tęczowym znajduje się jedna ze starszych mozaik o tematyce chrześcijańskiej, z końca VI wieku (widoczna od strony prezbiterium). Przedstawia Jezusa pomiędzy świętymi: Pawłem, Stefanem i Hipolitem po prawej stronie, zaś Piotrem, Wawrzyńcem oraz papieżem Pelagiuszem – po lewej. Obok przedstawienia Jerozolimy i Betlejem, zaś w części wewnętrznej łuku – kwiaty i owoce. Pod ołtarzem jest zaś „konfesja” – miejsce pochówku świętych: Wawrzyńca, Stefana i Justyna. 

Schodząc pod prezbiterium znajdujemy się na pierwotnym poziomie bazyliki z VI wieku – tu pochowany został papież Pius IX.

fot. J.Gul
Następnie, wracając tramwajem, znaleźliśmy się w pobliżu Piazza Della Repubblica, skąd zdecydowaliśmy się przejść do kościoła San Vitale (św.Wita), niestety z remontowaną fasadą. Aby się do niego dostać, trzeba zejść nieco w dół po stopniach – doskonale obrazuje to narastanie miasta i stopniowe podwyższanie poziomu ulic. Kościół został zbudowany w V wieku, za pontyfikatu Innocentego I, a następnie przebudowany na przełomie VIII i IX wieku. Następnie, za czasów Sykstusa IV został pomniejszony do obecnej, jednonawowej bryły. Freski w transepcie i bokach absydy pochodzą z początku XVII wieku i przedstawiają tortury, jakim poddani byli św.Witt i inni święci – męczennicy. Warto również zwrócić uwagę na piękne, rzeźbione drzwi z XVII wieku.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Kolejny kościół na naszej drodze, nieco podobny fasadą do bazyliki San Lorenzo fuori le Mura, to kościół San Lorenzo In Lucina (kościół św.Wawrzyńca). Pierwsza świątynia chrześcijańska stanęła tu już w V wieku, zaś obecny kościół pochodzi z XII wieku, zaś boczne kaplice z XVII. 

fot. J.Gul
Ponoć kościół wziął swoją nazwę „In Lucina” od nazwiska szlachetnej, pobożnej Rzymianki, która w tym miejscu miała swój dom i udostępniła go także na zgromadzenia modlitewne pierwszych chrześcijan. Przed wejściem wita nas arkadowy portyk (odgrodzony od ulicy kratą-bramą) z sześcioma jońskimi kolumnami z granitu i średniowieczne inskrypcje. W środku znajdują się min. rzeźby Berniniego oraz ołtarz projektu Carlo Rainaldiego z obrazem ukrzyżowanego Chrystusa Guida Reniego. 

Pierwsza kaplica, na prawo od wejścia, poświęcona jest św.Wawrzyńcowi. to tu przechowywana jest od czasów papieża Paschalisa Głowna relikwia bazyliki – fragment kraty, na której święty był męczony oraz łańcuchy, którymi go krępowano. 

Za ołtarzem znajduje się oryginalne wyposażenie kościoła z XII wieku, w tym ukryty za zwykłymi, zamkniętymi drzwiami (trzeba lekko docisnąć framugę, najlepiej przyświecając komórką, bowiem panują tam ciemności) tron – ponoć kto na nim zasiądzie, poczuję władzę. To marmurowy tron biskupi samego Paschalisa II!

fot.J.Gul
Po obiedzie w pobliskiej restauracji Ciampini i kawie w słynnej kawiarni El Greco (pisałam o niej TU), przeszliśmy koło słynnych Schodów Hiszpańskich i znajdującego się na ich szczycie kościoła (TU), by dojść do kościoła San Luigi dei Francesi (Francuzów) – XVI-wiecznej świątyni, w której budowie brali udział m.in. Giacomo della Porta i Domenico Fontana, z fasadą z białego trawertynu. Obiekt znany jest przede wszystkim ze swojej kaplicy, ostatniej w lewej nawie, w której znajdują się trzy obrazy Caravaggia („Męczeństwo św.Mateusza,”Św.Mateusz z aniołem” i „powołanie św.Mateusza”).

fot.J.Gul

fot.J.Gul
Następnie, spacerując wzdłuż corso Vittorio Emanuele II, zawitaliśmy do kościoła Sant`Andrea Della Valle, jednego z ważniejszych kościołów baroku rzymskiego. Kościół jest jedną wielką bryłą (bez naw bocznych), wypełnioną licznymi, nieco przytłaczającymi zdobieniami. Większość dekoracji ściennych pochodzi z XIX wieku, ale na szczególną uwagę zasługują freski w absydzie i w kopule.

W kościele pochowani zostali dwaj papieże ze sieneńskiej rodziny Piccolominich - Pius II i Pius III.

fot.J.Gul
Ostatnim punktem wyprawy był kościół San Marco, do którego usiłowaliśmy wejść już pierwszego dnia, przy okazji zwiedzania Ołtarza Ojczyzny (mieści się niemal na przeciwko pomnika). Jego niepozorna fasada jest nieco zwodnicza, w rzeczywistości jest on sporych rozmiarów, a na dodatek bardzo ciekawym obiektem. Kościół ten powstał w IV wieku, następnie w 792 roku, a następnie 833 roku został przebudowany. Kolejne przebudowy miały miejsce odpowiednio w II Polowie XV wieku, a następnie w XVII wieku. Kampanila (dzwonnica widoczna z dziedzińca Palazzo Venezia) pochodzi z XII wieku. XV-wieczna fasada została zbudowana z trawertynu pochodzącego m.in. z Koloseum.

fot. J.Gul
Atrium z lapidarium na które składają się paleochrześcijańskie tablice nagrobne prowadzą do bogato zdobionego wnętrza z kasetonowym sufitem, jednym z dwóch w Rzymie (drugi w Bazylice Santa Maria Maggiore). Warto zwrócić też uwagę na posadzkę z elementami w stylu Cosmatich, pochodzącą z XV wieku oraz na kaplice w bocznych nawach. 

W absydzie mozaika z IX wieku przedstawiająca Chrystusa, św.Marka, Agapita i Agnieszkę po prawej oraz św.Felicissmusa, Marka Ewangelistę i Grzegorza IV z kwadratową aureolą i modelem kościoła po lewej. Na łuku triumfalnym mozaiki z tego samego okresu z Chrystusem i symbolami ewangelistów. 
fot.J.Gul
fot.J.Gul

fot.J.Gul


Jako że piąty dzień pobytu spędzaliśmy na Monte Cassino, smutno było mi żegnać się z Rzymem, szczególnie że z uwagi na dzidziusia, pewnie szybko się tam nie pojawię. A wrócić chciałabym choć po to, żeby chłonąć na spokojnie jego atmosferę, żeby wolno przejść się jego uliczkami, zwracając tym razem uwagę na detale…

2 komentarze:

  1. jak kiedyś będę w Rzymie z pewnością zwiedzę te kościoły. Mimo iż mocno religijna nie jestem, piękne zabytki sakralne zawsze mnie interesowały a tu jest co zobaczyć. Cmentarz z wyjątkowymi grobowcami również konieczny do obejrzenia. Pozdrawiam :)
    http://pracownia-kotolaka.blogspot.com
    http://raciezka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdecydowanie jest. Kościoły w Rzymie mają zbiory bogatsze niż niektóre muzea, zaś sam cmentarz jest naprawdę niezwykły.

      Usuń