sobota, 11 lipca 2020

Atrakcje Małopolski: Ciężkowice, czyli Sanktuarium i Skalne Miasto

Ławeczka I.J.Paderewskiego
Tegoroczne wakacje były prawdziwym wyzwaniem. Po raz pierwszy wyjeżdżaliśmy z Klarą na tak długo, na dodatek do miejsca pośrodku niczego, bowiem domek usytuowany przy leśnej niemal drodze, który bez GPS-a jest niemożliwy do odnalezienia, to doskonały sposób na odcięcie się od cywilizacji. I to dokładnie, bowiem wyposażenie domku jest dość siermiężne, a o wygodach można zapomnieć. Jeśli jednak potraktować go jako bazę wypadową, zmienia nieco swoje oblicze. Szczególnie, że jest doskonałą motywacją, by opuszczać jego mury na całe dnie, co znacząco wpłynęło na rozszerzenie naszych pierwotnych planów związanych z eksploracją otoczenia. 

W pierwszym dniu pobytu zwiedziliśmy pobliskie Ciężkowice, oddalone o około 12 km od „Gwiezdnego domku” (inspiracją do nazwania tak domku było pobliskie prywatne Obserwatorium Astronomiczne Królowej Jadwigi). Położone są one w południowo-wschodniej części województwa małopolskiego, w połowie drogi pomiędzy Tarnowem a Nowym Sączem. Można dotrzeć tu koleją (najlepiej wysiąść na stacji Bogoniowice-Ciężkowice), albo: drogą 977 z północnej i środkowej Polski; 980 z Krakowa i zachodniej części Polski, od wschodu zaś przez Biecz drogą 980 lub przez Gorlice drogą nr 977, natomiast z południa przez Nowy Sącz, a później drogą 981. 

Ciężkowice – historia miasta 


Wzmianka po Ciężkowicach po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w latach 1123-1125 – wspomina się wówczas o fakcie przypisania wioski Cecouici do posiadłości klasztoru w Tyńcu. Dokonał tego legat papieża Kalista II na Polskę i Węgry. Stan ten trwał do XIV wieku , kiedy to Kazimierz Wielki uznał wcześniejszą decyzję za bezprawną. W roku 1348 miejscowość otrzymała lokację miejską. 

Usytuowane na szlaku handlowym wiodącym z Krakowa do Węgier miasto zaczęło się szybko rozwijać. Na handlu wzbogacili się lokalni rzemieślnicy i rolnicy, a w XVI wieku, kiedy powstał most na rzece Białej, obroty znacząco wzrosły. Do tego stopnia, że miasto w I połowie XVII wieku stało się już liderem, jeśli chodzi o handel, choć okres prosperity zakończył się w II połowie, wraz z przemarszem wojsk szwedzkich i węgierskich. Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że miasto nigdy się nie podniosło, choć znaleźliśmy tu kilka uroczych domów, pozwalających na powrót do tej „lepszej” przeszłości. 

Jadąc samochodem najlepiej jest zaparkować na ciężkowickim rynku, pięknie odnowionym, choć niestety to pozwolenie na parkowanie odbiera mu urok. Jednak centralnie położony zabytkowy ratusz oraz zabytkowa kapliczka ze św.Florianem (ufundowana w 1895 roku przez Ignacego Jana Paderewskiego), a także grająca ławeczka Paderewskiego, wciąż zwracają uwagę. Ławeczka została ufundowana przez Gminę Ciężkowice przy wsparciu licznych donatorów. Odsłonięcia pomnika dokonano w 2018 roku dla uczczenia Jubileuszu setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Ławeczka po naciśnięciu przycisku po prawej stronie fortepianu, odtwarza menuet G-dur op.14 nr w stylu Mozarta, w oryginalnym wykonaniu Paderewskiego (nagranie pochodzi z 1937 roku).

Ratusz

Kapliczka

Ławeczka
Pierwsze wzmianki o ratuszu pochodzą z 1564 roku, choć prawdopodobnie został wybudowany dużo wcześniej, w XIV wieku (pierwotny ratusz znajdował się w południowej części dzisiejszego). Obecna forma budynku ratusza pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku, a w drugiej połowie XX wieku przeszedł on gruntowną przebudowę, w trakcie której nadano mu współczesny wygląd. Jego parterową konstrukcję wzniesiono na planie prostokąta i zaopatrzono w dziedziniec. Ma dwuspadowy dach, a drewnianą wieżyczkę zdobi zegar. Mieści się w nim biblioteka, a także Informacja Miejska, zaś na jego tyłach funkcjonuje restauracja. Niestety nie zachęciła nas ona do wejścia. 

Kościół pw św. Andrzeja – Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego w Ciężkowicach 


Warto natomiast zachwycić się rzadką architekturą podcieniową z przełomu XVIII i XIX wieku, zachowaną na samym rynku oraz przy ulicy Grunwaldzkiej. Możemy podziwiać ją udając się do kościoła pw św. Andrzeja – Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego w Ciężkowicach. To pięknie odnowiony obiekt, który ma niezwykły klimat, choć polichromie wykonane przez Józefa Dutkiewicza zdecydowanie nie są w moim guście. Pierwsze wiarygodne informacje o istnieniu kościoła pochodzą z 1348 roku (znalazłam jednak dane mówiące o powstaniu kościoła w 1336), wiadomo, że był trzykrotnie niszczony w pożarach. 

kościół pw.św.Andrzeja
kościół pw.św.Andrzeja
Po ostatnim, w 1900 roku postanowiono wybudować nową, większą świątynię, według projektu architektonicznego Jana Sasa-Zubrzyckiego. Kościół w stylu nadwiślańskiego gotyku zbudowano z cegły, a kamienne dekoracje wykuto w tutejszym piaskowcu. Trzynawowa bazylika została zbudowana na planie krzyża łacińskiego, a poświęcona w 1904 roku. Spośród sześciu ołtarzy najokazalszym jest ołtarz główny, wyposażony w ostrołuczne arkady i ozdobne wnęki, wykonany przez Stanisława Wójcika. Tym, co przyciąga do Sanktuarium, jest jednak słynący z łask wczesnobarokowy obraz Chrystusa Miłosiernego (Ecce Homo) malowany na desce. Został on przywieziony w 1632 roku z Rzymu. 

kościół pw.św.Andrzeja
kościół pw.św.Andrzeja

Muzeum Przyrodnicze 


Z sanktuarium powróciliśmy na rynek, by następnie udać się do Muzeum Przyrodniczego im. Krystyny i Włodzimierza Tomków w Ciężkowicach. Można tu nabyć bilet wstępu tzw. 2 w 1, uprawniający do jednorazowego i bezpłatnego wstępu na teren Rezerwatu „Skamieniałe Miasto”. Bilet kosztuje 12 zł. Nie jestem miłośniczką wypchanych zwierząt, a one właśnie królują w muzeum. Sama kolekcja ornitologiczna liczy ponad 200 gatunków ptaków, znajdziemy tu również 500 sztuk owadów, a także kilkadziesiąt trofeów łowieckich. Jednak interaktywna wystawa jest naprawdę bardzo dobrze zrobiona (wizyta w dolnej sali z prezentacją trwa ok. 20 min, zakończona jest stąpaniem po podświetlającej się interaktywnej podłodze), warto odwiedzić też salę górną, gdzie znajdziemy m.in., wypchanego wilka czy niedźwiedzia, a także … batyskaf, do którego można wejść słuchając opowieści. 

Muzeum Przyrodnicze - ekspozycja

Muzeum Przyrodnicze - ekspozycja

Muzeum Przyrodnicze - ekspozycja

Muzeum powstało w 1989 roku tylko i wyłącznie na bazie rodzinnego dorobku kolekcjonerskiego Tomków. Warto wspomnieć, że pierwszą siedzibą muzeum było prywatne mieszkanie założycieli. 

Znów wróciliśmy na Rynek, zatrzymując się jeszcze w pizzerii Siciliana - całkiem niezła pizza, choć cappuccino nie przypominało cappuccino). 


W efekcie wizyta w Ciężkowicach zmieniła się w kilkugodzinny pobyt, bowiem warto się nimi zachwycić. To miasto, gdzie bez wahania mogłabym już dziś zamieszkać - zarówno w jednym ze starych domów okalających rynek, jak i tych nowoczesnych z płytkami klinkierowymi https://www.feldhaus.pl/

Kolejnym punktem wyprawy miało być Skamieniałe Miasto. Chcieliśmy dojść do niego na piechotę, ale opowieści mieszkańców jak to jest daleko, mocno nas zniechęciły. Tymczasem rezerwat oddalony jest około 10 minut jazdy samochodem, niecałe 40 pieszo. 

Rezerwat przyrody Skamieniałe Miasto


Przez rezerwat prowadzi szlak turystyczny o długości 1.5 km, na którym znajdują się fantazyjnie uformowane skały z piaskowca ciężkowickiego. Jest to bez wątpienia największa atrakcja przyrodnicza, nie tylko gminy Ciężkowice, ale całego Ciężkowicko-Rożnowskiego Parku Krajobrazowego. Rezerwat ten leży w sąsiedztwie centrum Cieżkowic i rozciąga się od rzeki Białej aż po szczyt wzgórza Skała. 

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć przy oficjalnym wejściu do rezerwatu, przy skale Grunwald. Można tu kupić bilety i pamiątki, funkcjonuje także sporej wielkości karczma. Jedliśmy tam obiad, ale ani obsługa ani smak nie przyciągają do tego, by powtórzyć wizytę w lokalu. Pierogi były nieco gumowe a pulpety z ziemniakami P. zdecydowanie przeciętne. Jest tu też płatny parking (5 zł/za dobę), na którym my parkowaliśmy. Wchodząc, wykorzystaliśmy wspomniany bilet do Muzeum Przyrodniczego. Warto jednak w punkcie sprzedaży biletów i pamiątek poprosić o bezpłatną mapkę trasy, na której kolejno zaznaczone są skałki. 

Tablica przy wejściu do rezerwatu

Czas zwiedzania rezerwatu, zgodnie ze szlakiem, trwa 90 min, choć my – z dzieckiem w nosidełku – pokonaliśmy go w znacznie szybszym tempie. Następnego dnia powróciliśmy jeszcze, by zobaczyć słynną skałę Czarownica, leżącą za kładką po przeciwnej stronie drogi (podobnie jak skała Ratusz z punktem widokowym). 

Skamieniałe Miasto to grupa fantazyjnie ukształtowanych form skalnych, tworzących przysłowiowe „miasto zamienione w kamień”. Rezerwat ten położony jest na stokach wzniesienia „Skała” (367 m n.p.m.). Rezerwat został zarejestrowany w 1931 roku. Leżał on na trzynastu prywatnych parcelach gruntowych o łącznej powierzchni ponad 30 ha. Kiedy po II wojnie światowej właściciele terenu zaczęli eksploatację kamienia na tym terenie i pozyskiwanie rosnących tam drzew, rozpoczęła się walka o teren rezerwatu. 

Obecnie, Rezerwat Skamieniałe Miasto obejmuje 15 ha leśnego wzgórza z gęstym zgrupowaniem skał zbudowanych z charakterystycznego piaskowca, zwanego ciężkowickim. 

Funkcjonuje kilka legend wyjaśniających pochodzenie skamieniałego miasta. Według jednej z nich, to mieszkańcy miasta za swoją chciwość lub rozwiązłość zostali ukarani. Tak naprawdę jednak przeprowadzone badania geologiczne wyjaśniły tajemnicę pochodzenia skał – otóż kilkadziesiąt milionów lat wstecz, w miejscu rezerwatu było morze, a jego dno wzbogacało się wciąż o nowe osady. Tam, gdzie materiał osadowy był najbardziej zwarty, wykształciły się najtwardsze i najmniej podatne na zniszczenie skały. W późniejszym czasie ruchy skorupy ziemskiej wyniosły i pofałdowały tutejsze osady. 

Walory tej okolicy długo były znane tylko miejscowej ludności. Dopiero w XIX wieku, piękność tutejszego pejzażu docenili także ludzie spoza okolicy, na przykład Bogusz Stęczyński, którego grafiki jako pierwsze przedstawiały specyfikę i urok tej miejscowości. 

Początek szlaku turystycznego przez rezerwat zaczyna się nieco ponad pół kilometra na południe od centrum Ciężkowic. Tutaj przy drodze z Tarnowa do Gorlic i Krynicy znajduje się wspomniany już parking, a przy nim – po lewej stronie – znajduje się masywna skałka Grunwald, wcześniej zwana Piekłem. Jej obecna nazwa pochodzi od tablicy wmurowanej w skałę na 500 lecie bitwy pod Grunwaldem (w bitwie tej zginęło sześciu Ciężkowiczan). Tablicę ufundował w 1910 roku kompozytor Ignacy Paderewski. Obok skałki kilka lat temu postawiono dwa okazałe drewniane miecze na pamiątkę kolejnej pełnej – 600 letniej rocznicy grunwaldzkiej bitwy. Na jednym mieczu widnieje data 1410, na drugim 2010. Warto dodać, że według legendy w skałce znajdują się skarby, które można zobaczyć raz w roku, kiedy jedna ze szczelin się otwiera. Ten kto chce wówczas dosięgnąć bogactw, ginie zamknięty w skale. Być może legenda wzięła się stąd, że w skale tej znajduje się wejście do jaskini w Grunwaldzkiej Skale. 

Grunwald
Tuż po przekroczeniu symbolicznej bramy do rezerwatu, po jej prawej stronie, znajduje się źródło, historycznie zwane „Dobra Woda”. Według legendy dobroczynne składniki w niej zawarte leczą chore oczy. Niestety albo źródełko wyschło, albo zawiódł system sterujący strumieniem wody, po nie pojawiła się ani kropla. 

Dobra woda
Następnie docieramy do Wąwozu Harcerzy. Na małej polance stoją drewniane ławki, stoliki, jest również miejsce na legalne ognisko. Tuż nad wąwozem znajdują się dwie skały, teoretycznie kształtem przypominające baszty (choć ja się tych kształtów nie dopatrzyłam). To Warownia Dolna i Warownia Górna, tworzące kolejną bramę wprowadzającą nas do rezerwatu. Jak legenda głosi były to strażnice wejścia do dawnego miasta. W rzeczywistości skały stanowią pozostałość po kamieniołomie, z którego wydobywano surowiec - na Warowni Górnej pozostały jeszcze wykute w skale podpisy kamieniarzy, z których najstarsze sięgają II połowy XIX wieku. 

Polanka w Wąwozie Harcerzy / Klara i jej buzia brudna od chrupek:-)
Warownia Dolna, a tuż nad nią - Górna
Mijając baszty skręcamy na prawo, według szlaku (po lewej stronie znajdują się jaskinie w których zamieszkują nietoperze). Tu też zmierzymy się z nieco trudniejszym jego odcinkiem, docierając do kilku form skalnych, tworzących tzw. Grupę Borsuka. Podobno tutaj w jamie niczym borsuk swoje skarby ukrył zły rycerz. Był tak chciwy, że cały czas je pilnował z obawy prze kradzieżą, aż umarł z głodu i wycieńczenia. Wśród tej grupy wyróżnia się skała Orzeł. Swoją nazwę wzięła od kształtu przypominającego orła z dumnie podniesioną głową i widocznymi po bokach skrzydłami. 

Orzeł na pierwszym planie
Kolejną interesującą formą skalną jest Piekiełko czerwonej barwie, za którą odpowiadają występujące w tej skale związki żelaza. Z tego powodu – działania domniemanego ognia piekielnego – wzięła się nazwa tej skały. 

Piekiełko 

Następnie docieramy do skały Borsuk, o szerokiej podstawie skalnej, pociętej licznymi szczelinami, na której leży mniejszy fragment piaskowca, rzekomo przypominający kształt głowy borsuka. 

Borsuk
Wychodząc z lasu i idąc kilka minut przez łąkę, można dostrzec już zaostrzone kształty kolejnych skał – Piramid. Mają one kształt ostrosłupów, które oddzieliły się od litej, skalnej ściany i pod wpływem ogromnego ciężaru wbiły w ścianę. Wyższa z Piramid liczy 5 m wysokości, a druga – 4 m. W tym miejscu zaczyna się jednocześnie cienisty Lisi Wąwóz, którego nazwa wzięła się od licznie zamieszkujących ten teren lisów. 

Piramidy
Kawałek dalej znajduje się samotnie stojąca skała Pustelnia. Według legendy mieszkał tutaj pustelnik. Przed zamianą w skały pozwolono mu się oddalić jako jedynemu dobremu mieszkańcowi miasta. Wychodząc z lasu mijamy wiatę, pod którą można odpocząć. Warto zwrócić również uwagę na wspaniały widok, jaki się stąd roztacza. 

Pustelnia

Piękne widoki
Następnie ponownie wchodzimy do lasu, mijamy widoczne domy, a następnie wspinamy się ostro do góry. Już wkrótce natrafiamy na 10-metrową okazałą skałę, zwaną Basztą Paderewskiego. W 1985 roku w rocznicę 125 urodzin Ignacego Jana Paderewskiego Tarnowskie Towarzystwo Muzyczne wmurowało w skałę pamiątkową tablicę, a przy tej okazji Baszta stała się Basztą Paderewskiego. 

Baszta Paderewskiego
Baszta Paderewskiego
Pamiątkowa tablica na baszcie
Idąc dalej dochodzimy do skałki Cyganka. Ta leżąca, wydłużona forma skalna nie ma nic wspólnego z Romami, ale … “cygani” obserwatora, bowiem każdy widzi w niecoś innego. Niedaleko za Cyganką wznosi się Grzybek, czyli skała podzielona pionowo na dwie części. Wyższa sięga 6,5 metrów wysokości i ma kształt maczugi, niższa liczy 5 metrów. Również te skały mają czerwoną barwę od występujących w niej związków żelaza. Za Grzybkiem szlak prowadzi na polanę, a później znów zagłębiamy się w las, podziwiając ostatnią formę skalną – potężną skałkę z Krzyżem. Na szczycie tej liczącej 9 metrów baszty znajduje się metalowy krzyż. Według legendy był tutaj kościół, który lubiący hazard proboszcz przegrał w karty z diabłem. Inna legenda mówi, że ustawienie krzyża na skale miało zapobiec siadaniu na niej diabła, który zrzucał w parów przejeżdżających obok pijanych podróżnych wraz z ich wozami i dobytkiem. 

Cyganka

Grzybek
Skałka z Krzyżem
Następnie szlak prowadzi nas do asfaltowej drogi łączącej Ciężkowice ze Staszówką. Tu kończy się rezerwat, ale warto przekroczyć drogę i wejść do Wąwozu Czarownic z efektownym Wodospadem. 

Wejście do Wąwozu Czarownic
Po stronie rezerwatu również tu znajduje się parking. Wchodzimy w dość ciemny las, stąpając po drewnianych schodach i podestach. Ta niepowtarzalna formacja skalna została wyżłobiona w podatnych na erozję piaskowcach ciężkowickich. Na dnie wąwozu, liczącego 70 m długości, znajdują się liczne progi, a zamyka go kaskada wodna o wysokości około 10 m. Wodospad ten powstał dzięki wpływającemu do wąwozu strumieniowi. Strome ściany wąwozu, o wysokości dochodzącej nawet do 25 m mają liczne spękania, szczeliny i półki porośnięte różnorodnymi roślinami. To wyjątkowe miejsce, choć droga do niego jest dość uciążliwa, szczególnie, że niosąc 10-kilogramowa Klarę w nosidełku byłam już bardzo zmęczona. 

Droga do Wodospadu


Wodospad

Wodospad
To zmęczenie było też powodem, dla którego postanowiliśmy nie wracać już tą samą drogą (szlakiem) do parkingu, tylko dojść do niego przez ciężkowicki rynek. Ostatecznie tu wraz z Klarą zostałyśmy, a P. złapał „stopa” i podjechał po samochód. Dlatego tez dwie skały o których wcześniej wspominałam – Ratusz i Czarownica – zobaczyliśmy następnego dnia. Na Ratusz warto wejść z uwagi na znajdujący się tu punkt widokowy. Natomiast Czarownica zachwyciła mnie chyba najbardziej ze wszystkich form skalnych. Rzeczywiście skała, a właściwie jedna z jej skał przypomina wiedźmę (skojarzyły mi się testy psychologiczne i rysunek z wiedźmą i młoda kobietą). Wyobraźnię pobudza szczególnie długi i haczykowaty nos oraz wysunięta broda i podbródek. 
 
Ratusz

Czarownica



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza