Autor: Ruth Ware
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Niektórzy zdają się przyciągać problemy niczym magnes i wciąż pakują się w kłopoty, jakby los uparcie wystawiał ich na kolejne próby. Wystarczy chwila nieuwagi, jedno nieopatrzne spojrzenie, jedno słowo za dużo – i już znajdują się w samym centrum zdarzeń, których inni woleliby nie dostrzegać. Taką właśnie postacią jest Lo Blacklock, bohaterka powieści „Kobieta z pokoju jedenastego” autorstwa Ruth Ware, dziennikarka, która zamiast spokojnie wykonywać swoją pracę, mimowolnie wplątuje się w historię balansującą na granicy koszmaru i obsesji.
Powieść wpisuje się w tradycję klasycznego thrillera zamkniętej przestrzeni, przywołując na myśl dawne, sprawdzone schematy narracyjne niczym u Agathy Christie, w których izolacja bohaterów staje się katalizatorem napięcia. Luksusowy hotel nad Jeziorem Genewskim, ogromny apartament, atrakcje dla gości i ograniczona liczba tych, którzy dostąpili zaszczytu zobaczenia obiektu jako pierwsi– wszystko to tworzy scenerię niemal teatralną. Ware sięga po rozwiązania znane i cenione od lat: klaustrofobiczne otoczenie, niepewnego narratora, stopniowo odsłaniane tajemnice. Paradoksalnie, ten wyjazd miał być dla Lo furtką do dziennikarstwa, którym się zajmowała przed urodzeniem dzieci. Po kilku latach przerwy w pracy zawodowej, których nie zniwelowała nawet książka napisana przez Lo opisująca jej koszmarne przeżycia z pewnego rejsu, kobieta otrzymuje zaproszenie do owego hotelu należącego do strzegącego swoją prywatność miliardera Marcusa Leidmanna. Zostawia zatem dzieci z mężem i leci, by na nowo budować swoją karierę, której częścią ma być wywiad na wyłączność z miliarderem. Jednak wkraczając do luksusowego hotelu, Lo ma wrażenie, że powraca koszmar sprzed lat – zaproszeni zostali również uczestnicy owego pechowego rejsu, o którym napisała książkę. Dziennikarka nie spodziewa się jednak, że to dopiero początek zaskoczeń, których częścią jest ... spotkanie z pewną kobietą z przeszłości, która wciąga ją w szaloną intrygę, mającą daleko idące konsekwencje.
Największą siłą książki jest umiejętne budowanie napięcia. Nie ma tu tanich chwytów ani nagłych, przypadkowych zwrotów akcji. Zamiast tego autorka prowadzi czytelnika powoli, konsekwentnie zagęszczając atmosferę. Każdy drobny szczegół – zakłócenia w telefonie, godziny odbicia karty, spojrzenie wymienione w milczeniu – nabiera znaczenia. Czytelnik, podobnie jak Lo, zaczyna wątpić w to, co widzi i słyszy. Czy rzeczywiście doszło do zbrodni? Czy Lo dobrze zrobiła ufając kobiecie, która już raz wpakowała ją w kłopoty? Czy to wszystko może być wytworem wyobraźni kobiety, której psychika została nadwyrężona przez wcześniejsze doświadczenia?
Ware mistrzowsko operuje niepewnością. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że jesteśmy skazani na perspektywę bohaterki – jej lęki, jej domysły, jej błędy. Autorka stopniowo podkopuje nasze zaufanie do Lo, jednocześnie sprawiając, że nie potrafimy jej opuścić. I mimo iż zaczynamy przewidywać dalszy rozwój wydarzeń dość wcześnie, to szczegóły wydarzeń mogą nas zaskoczyć.
Istotną rolę odgrywa także przestrzeń. Ekskluzywny hotel, wagon pociągu, kolejny hotel stają się niemal osobnym bohaterem powieści – milczącym świadkiem skomplikowanych wydarzeń. Nie sposób też pominąć konstrukcji postaci. Choć część bohaterów drugoplanowych może wydawać się celowo zarysowana szkicowo – jak w klasycznym kryminale, gdzie każdy jest potencjalnym podejrzanym – Lo została przedstawiona z wyraźną dbałością o psychologiczny detal. Jej niepewność, ambicja, potrzeba udowodnienia własnej wartości sprawiają, że jej decyzje są wiarygodne, nawet jeśli nie zawsze rozsądne. To właśnie jej wewnętrzne rozdarcie napędza akcję, a nie wyłącznie zewnętrzne wydarzenia.
„Kobieta z pokoju jedenastego” nie jest powieścią, która epatuje brutalnością czy szokuje. Mimo prostej konstrukcji jej siła tkwi w atmosferze – w powolnym zaciskaniu pętli, w grze pozorów, w pytaniu o to, komu wolno wierzyć. Ruth Ware udowadnia, że napięcie buduje się cierpliwie, warstwa po warstwie, a dobrze skonstruowana intryga wciąż może poruszyć czytelnika i pozostawić go w stanie zaciekawienia, po drodze fundując mu drobiazgowe śledztwo prowadzące do prawdy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz