Tytuł: „Jak motywować młodych ludzi. Przełomowe odkrycia psychologii rozwoju od 10 do 25 roku życia”
Autor: David Yeager
Wydawnictwo: MTBiznes
Jednym z najbardziej trwałych problemów w relacjach między pokoleniami jest trudność w porozumieniu się starszych z młodszymi. Dorośli często mają poczucie, że młodzi są niecierpliwi, roszczeniowi, nie szanują autorytetów i nie potrafią słuchać. Młodzi z kolei nierzadko widzą w starszych ludzi, którzy nie rozumieją ich świata, posługują się przestarzałymi schematami i zamiast rozmawiać, przede wszystkim pouczają. W efekcie obie strony coraz częściej mówią do siebie, ale coraz rzadziej naprawdę się słuchają. Co ciekawe, podobne narzekania na młode pokolenia powtarzają się od stuleci. Zmieniają się technologie, obyczaje i język, ale mechanizm pozostaje zaskakująco podobny: starsi uważają, że młodzi są „inni” i przez to trudniejsi, młodsi zaś mają poczucie, że starsi nie próbują ich zrozumieć. Tymczasem być może problem nie polega wyłącznie na tym, że młodzi nie chcą słuchać. Być może my, dorośli, zbyt często nie potrafimy mówić do nich w sposób, który budzi szacunek, zainteresowanie i gotowość do współpracy.
Właśnie od tej niewygodnej perspektywy wychodzi David Yeager w książce „Jak motywować młodych ludzi. Przełomowe odkrycia psychologii rozwoju od 10 do 25 roku życia”. Jego najważniejsza teza może być dla wielu dorosłych zaskakująca: zanim zaczniemy narzekać, że młodzi nie słuchają, warto sprawdzić, czy sami umiemy z nimi rozmawiać. Książka jest jedną z tych pozycji, po których lekturze trudno wrócić do dawnych, wygodnych przekonań o nastolatkach i młodych dorosłych. Co więcej, nawet nie powinno się wracać. I to nie dlatego, że autor próbuje idealizować młode pokolenie. Przeciwnie — Yeager bardzo wyraźnie pokazuje, że młodzi ludzie potrafią być impulsywni, drażliwi, niekonsekwentni, skłonni do ryzyka i szczególnie wrażliwi na ocenę innych, co wynika z fazy rozwoju ich mózgów. Problem w tym, że podobne zachowania od pokoleń interpretujemy niemal zawsze w ten sam sposób: „dzisiejsza młodzież jest trudna”, „nie słucha”, „nie szanuje autorytetów”, „niczego nie można jej powiedzieć”, „za naszych czasów było inaczej”. Yeager proponuje znacznie bardziej niewygodne pytanie: a może problem nie tkwi przede wszystkim w młodych, lecz w sposobie, w jaki my, dorośli, próbujemy na nich oddziaływać?
To właśnie ten punkt jest najważniejszą wartością książki. Yeager nie pisze kolejnego poradnika pod tytułem „jak poskromić nastolatka”. Nie szuka skuteczniejszych kar, bardziej wyrafinowanych systemów nagród ani sposobów na to, żeby młody człowiek po prostu robił to, czego oczekuje dorosły. Zamiast tego sięga do psychologii rozwojowej, neuronauki i najnowszych badań nad motywacją, aby pokazać, że między mniej więcej 10. a 25. rokiem życia zachodzą procesy rozwojowe, które szczególnie silnie zwiększają znaczenie statusu, szacunku, przynależności i społecznej oceny. Młody człowiek jest niezwykle wyczulony na to, czy traktuje się go poważnie, czy ktoś go lekceważy, zawstydza albo próbuje podporządkować.
I tutaj książka trafia w samo sedno odwiecznego konfliktu pokoleń. Dorośli często są przekonani, że młodzi nie słuchają. Yeager pokazuje, że bardzo często młodzi ludzie słyszą doskonale — tylko nie słyszą tego, co dorosły chciałby, żeby usłyszeli. Słyszą przede wszystkim ton, sposób potraktowania, lekceważenie albo brak zaufania. Jeśli rozmowa rozpoczyna się od „masz zrobić”, „nie wolno ci”, „bo ja tak mówię”, „dopóki mieszkasz pod moim dachem”, trudno oczekiwać, że młody człowiek odbierze ją jako zaproszenie do współpracy. Dorosły może uważać, że przekazuje rozsądne polecenie. Młody człowiek może natomiast odebrać je jako komunikat: „nie jesteś wystarczająco ważny, żeby mieć własne zdanie”. To rozróżnienie jest niezwykle istotne, bo podważa jeden z najbardziej zakorzenionych schematów wychowawczych. Przez lata przyjmowaliśmy, że autorytet dorosłego wynika przede wszystkim z jego wieku, pozycji i doświadczenia. Skoro jestem rodzicem, nauczycielem, trenerem czy przełożonym, mam prawo powiedzieć, co należy zrobić, a młodszy powinien wykonać polecenie. Yeager nie proponuje jednak likwidacji autorytetu. Proponuje coś znacznie trudniejszego: zmianę sposobu korzystania z autorytetu.
Jego kluczowym pojęciem jest „mentor mindset”, czyli sposób myślenia mentora. To alternatywa zarówno dla postawy egzekutora, który przede wszystkim kontroluje i wymaga posłuszeństwa, jak i dla nadopiekuńczego „obrońcy”, który chce młodego człowieka uchronić przed każdym błędem i każdym dyskomfortem. Mentor robi coś innego: traktuje młodego człowieka jako osobę zdolną do rozwoju, daje mu wymagania, ale jednocześnie komunikuje szacunek i wiarę w jego możliwości. Zamiast natychmiast wydawać polecenia, pyta. Zamiast lekceważyć perspektywę młodego człowieka, stara się ją zrozumieć. Zamiast obniżać wymagania ze strachu przed porażką, utrzymuje wysokie standardy, ale pomaga je osiągnąć.
To jedna z najbardziej praktycznych lekcji tej książki jest pokazanie, że dorośli bardzo często mylą krytykę zachowania z krytyką osoby. Mówimy: „jesteś leniwy”, zamiast „nie zrobiłeś tego, na co się umówiliśmy”. Mówimy: „ty nigdy mnie nie słuchasz”, zamiast opisać konkretną sytuację. Mówimy: „nie masz pojęcia o życiu”, zamiast zapytać młodego człowieka, jak on rozumie problem. W efekcie zamiast korygować zachowanie, uruchamiamy walkę o godność i pozycję. A kiedy młody człowiek zaczyna się bronić, dorosły interpretuje to jako kolejny dowód na jego niedojrzałość. Yeager pokazuje, że można ten mechanizm przerwać. Jedną z najważniejszych praktyk jest zadawanie pytań zamiast nieustannego udzielania instrukcji. To może wydawać się drobiazgiem, ale w rzeczywistości oznacza zasadniczą zmianę relacji. „Dlaczego tego nie zrobiłeś?” wypowiedziane oskarżycielskim tonem jest czymś zupełnie innym niż „Co się stało, że nie udało ci się tego zrobić?”. „Co zamierzasz z tym zrobić?” daje młodemu człowiekowi przestrzeń do myślenia. „Zrób to natychmiast” tę przestrzeń odbiera. I właśnie tutaj książka Yeagera może być przełomowa nie tylko dla rodziców. Jej znaczenie wykracza poza rodzinę. Dotyczy nauczycieli, wychowawców, trenerów, menedżerów, pracodawców i wszystkich osób, które mają wpływ na młodych ludzi – nawet specjalistów ds. reklamy. Wszędzie tam, gdzie istnieje hierarchia, pojawia się bowiem ten sam problem: osoba posiadająca większą władzę często nie zauważa, jak jej sposób komunikowania się wpływa na osobę znajdującą się niżej w hierarchii. Dorosły może sądzić, że „tylko wymaga”. Młody człowiek może odbierać to jako upokorzenie albo brak zaufania.
Szczególnie cenne jest więc odwrócenie perspektywy. Kiedy młodzi nie reagują tak, jak oczekujemy, naturalnym odruchem jest próba zwiększenia nacisku. Mówimy głośniej, powtarzamy polecenie, dokładamy konsekwencje, grozimy, odbieramy przywileje. Jeśli to nie działa, dochodzimy do wniosku, że „z nimi nie da się rozmawiać”. Yeager sugeruje, że właśnie wtedy warto zatrzymać się i sprawdzić, czy nie popełniamy błędu komunikacyjnego. Być może zwiększamy nacisk dokładnie w momencie, w którym potrzebna jest większa uważność na status, szacunek i poczucie sprawczości.
Warto też docenić to, że Yeager nie ogranicza się do prostych recept. Książka jest oparta na badaniach i eksperymentach autora oraz szerokim dorobku psychologii społecznej i rozwojowej. Autor pokazuje zależności między statusem, szacunkiem, stresem, poczuciem przynależności, celem i motywacją. Omawia między innymi to, dlaczego młodzi ludzie tak silnie reagują na społeczne sygnały i dlaczego odpowiednio przeprowadzona rozmowa może nie tylko poprawić relację, lecz także wpłynąć na zachowanie. W opisywanych przez niego badaniach strategie oparte na podejściu mentora wiązały się z ograniczeniem różnych problemów — od stresu i poczucia braku celu po problemy związane ze szkołą czy zdrowiem.
Największa siła tej książki polega jednak na tym, że Yeager zmusza dorosłego czytelnika do autorefleksji. To nie jest książka, po której można powiedzieć: „Teraz już wiem, co jest nie tak z moim dzieckiem”. Właściwa reakcja powinna brzmieć raczej: „Teraz wiem, co ja mogę robić inaczej”. To zasadnicza różnica. Łatwo bowiem czytać poradnik i szukać w nim instrukcji obsługi drugiego człowieka. Znacznie trudniej przyjąć, że część problemu może wynikać z naszego własnego zachowania. Yeager stawia dorosłym bardzo wymagające zadanie: zanim ocenimy młodego człowieka, zastanówmy się, czy sami stworzyliśmy warunki, w których chce on z nami rozmawiać. W tym sensie książka dotyka również szerszego problemu społecznego. Narzekanie na młodzież jest przecież jednym z najstarszych zwyczajów dorosłych. Każde pokolenie ma poczucie, że następne jest gorsze, bardziej roszczeniowe, mniej zdyscyplinowane i mniej odporne. Zmieniają się tylko szczegóły. Kiedyś narzekano na młodzież czytającą niewłaściwe książki, słuchającą niewłaściwej muzyki czy spędzającą zbyt dużo czasu poza domem. Dziś dochodzą smartfony, media społecznościowe, nowe obyczaje i zupełnie inny język komunikacji. Yeager proponuje, aby zamiast po raz kolejny osądzać młodych, spróbować ich zrozumieć.
„Jak motywować młodych ludzi” jest więc książką o młodzieży, ale w równym stopniu jest książką o dorosłych. O naszej potrzebie kontroli, o przekonaniu, że wiemy lepiej, o łatwości, z jaką zamieniamy wychowanie w wydawanie poleceń. I przede wszystkim o tym, że skuteczny wpływ nie musi oznaczać większej kontroli. Czasem wymaga jej ograniczenia. To właśnie dlatego książkę Yeagera można uznać za przełomową. Nie dlatego, że odkrywa magiczną metodę na niesfornego nastolatka, bo takiej metody nie ma. Jest przełomowa, ponieważ zmienia pytanie. Zamiast pytać: „Jak sprawić, żeby młody człowiek mnie słuchał?”, każe zapytać: „Jak mam z nim rozmawiać, żeby chciał ze mną współpracować?”. Zamiast: „Jak go zmusić?”, proponuje: „Jak zbudować jego wewnętrzną motywację?”. Zamiast: „Dlaczego oni są tacy trudni?”, podsuwa znacznie bardziej odpowiedzialne pytanie: „Co możemy zrobić inaczej my, dorośli?”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz