sobota, 27 września 2014

Podróże z książką - Koniec lata w Bawarii

Tym razem cykl „Podróże z książką” odbywał się pod niemieckim / austriackim niebem.  Wyruszyłam we wtorek w towarzystwie „Inferno” Dana Browna oraz „Wojny w Jangblizji” Agnieszki Steur.

fot. J.Gul
Przygotowania do podróży

 Przede mną daleka droga – dopiero rano będziemy na miejscu. Pierwszy przystanek to bajkowa wyspa kwiatów – Mainau. Subtropikalny klimat sprawia, że kwiaty zdobią ją od marca do października. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Ale wyspa to nie tylko kwiaty, ale również wspaniałe, romantyczne zakątki, place zabaw dla dzieci (Wioska Krasnali), mini zoo, palmiarnia oraz zachwycająca motylarnia – po raz pierwszy czułam uniesienie, kiedy dziesiątki motyli muskały mi twarz swoimi skrzydłami.

fot. J.Gul
Na takiej ławeczce inaczej się wypoczywa

fot. J.Gul
Rozważnie i romantycznie

fot. J.Gul
Wyspa Mainau nastraja do lektury
fot. J.Gul
Niezwykła motylarnia 

Po rajskim ogrodzie, czas na intensywne zwiedzanie. Jedziemy do położonej nad brzegiem Jeziora Bodeńskiego Konstancji. Miasto wzięło swoją nazwę od założonej w tym miejscu rzymskiej placówki nazwanej na cześć Konstancjusza Chlorusa. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Z Konstancji wyruszamy na półgodzinny rejs statkiem – przeprawiamy się do urokliwego Meersburga, jednego z najlepiej zachowanych średniowiecznych miasteczek w Niemczech. Góruje nad nim Stary Zamek pochodzący z czasów Merowingów. Mieszkała tu m.in. znana niemiecka pisarka Annette von Droste-Hülshoff. Na zapaleńców, którzy po nocy w autokarze i dniu pełnym wrażeń mają jeszcze siły, czeka ok. 270 schodów wiodących w górę – ale za to jaki widok!
fot. J.Gul
fot.J.Gul

Teraz czas na spacer urokliwymi uliczkami Meersburga oraz wypoczynek nad brzegiem jeziora.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Kolejny dzień upływa pod znakiem Ludwika II, romantycznego władcy Bawarii, uważanego za szaleńca, którego zamiłowanie do sztuki i piękna dziś wabi tłumy turystów. Zwiedzanie jego włości rozpoczynamy od Hohenschwangau koło Füssen, gdzie Ludwik II spędził swoje młodzieńcze lata.

fot. J.Gul

Zwiedzamy również zamek Neuschwanstein, rezydencję będącą inspiracją dla pałacu Kopciuszka Walta Disney`a. Zamek stoi wysoko nad wąwozem Pőllat, a został wzniesiony wyłącznie po to, by służył jako scena teatralna – w Sali Ministreli Ludwik II wystawiał fragmenty opery Tannhäuser. Warto odwiedzić również komnaty tych dwóch zamków – są warte pieniędzy wydanych na bilet, a przy tym pozwalają choć przez chwilę przybliżyć się do geniuszu władcy!

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Wieczorem zachwycający Linderhof, choć już bez wejścia do komnat – przybyliśmy za późno, ale i tak było warto.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Kolejny dzień również pełen wrażeń – wycieczka do najbardziej malowniczego zakątka Bawarii, zwanego Perłą Alp Bawarskich, Berchtesgaden Land, słynącego ze wspaniałych, zapierających dech w piersiach widoków. Znów czekał nas rejs stateczkiem po Kőnigssee, szmaragdowym Jeziorze Królewskim i niezwykły koncert ech. W trakcie rejsu, kiedy statek zbliża się do Ściany Echa, obsługa statku wygrywa melodię na trąbce. Niesamowite wrażenie, kiedy tę muzykę powtarza echo. Największe wrażenie robi jednak półwysep św. Bartłomieja – idealne miejsce na całodzienny piknik czy medytację.


fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Było jezioro, muszą być i góry – sielankowy rejs nie przygotował nas na wyzwanie, jakim jest dotarcie do rezydencji przywódcy III Rzeszy. Aby się tam dostać, należy przesiąść się do specjalnego autobusu, a następnie czeka nas wjazd wielką windą.


fot. J.Gul

Orle Gniazdo zostało ofiarowane Hitlerowi w 50. rocznicę urodzin przez towarzyszy partyjnych, a dziś w budynku mieści się restauracja. Z jej tarasu roztaczają się niezapomniane widoki.


fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Ostatni dzień upływa pod znakiem Oktoberfest. Monachium, stolica Bawarii, jest trzecim co do wielkości miastem Niemiec. W oczekiwaniu na święto piwa udało mi się zwiedzić Alte Pinakothek (z powodu remontu jednego skrzydła bilet wstępu tylko 4 EURO!) oraz przespacerować się po mieście. 


fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul


Niestety, sam Oktoberfest okazał się być wielkim rozczarowaniem – setki pijanych osób jedzących kiełbaski i załatwiających swoje potrzeby pod drzewami – tak właśnie zapamiętam to  święto i jeśli wrócę do Monachium, to tylko nadrobić zaległości kulturalne, czeka na mnie bowiem Neue Pinakothek oraz Pinakothek der Moderne.


fot. J.Gul

fot. J.Gul

W strugach deszczu żegnam kompletnie zakorkowane Monachium. Zmęczona, ale pełna wrażeń. Dan Brown przeczytany, choć nieziemskie widoki za szybami autokaru skutecznie mnie od niego odrywały. Agnieszka Steur została w torbie, niestety będzie musiała poczekać. Kto wie, może na kolejną wyprawę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz