poniedziałek, 21 marca 2016

Niedziela Palmowa w Kalwarii Zebrzydowskiej

fot. J.Gul
W liturgii kościoła katolickiego Niedziela Palmowa stanowi pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Niedziela ta rozpoczyna również okres duchowego przygotowania do świąt, a w tym dniu powszechnie święci się palmy, na pamiątkę gałęzi palmowych rzucanych przed Jezusem, kiedy to wkraczał na osiołku do miasta. Palma jest symbolem męczeńskiej śmierci, ale również triumfu Jezusa. Wyrób wielobarwnych palemek to już tradycja, a w niektórych miejscowościach (na przykład w Lipnicy Murowanej) palmy wielkanocne stają nawet do konkursu. 

W wielu miastach odbywają się również tzw. Misteria Męki Pańskiej. Te pasyjne widowiska przeradzają się w sztuki teatralne, przedstawiające mękę i śmierć Jezusa. Wielokrotnie, oglądając w serwisach informacyjnych relacje z tych wydarzeń obiecywałam sobie, że kiedyś znajdę się wśród tłumu, że osobiście będę w nich uczestniczyła. Okazja nadarzyła się właśnie w tym roku, bowiem katowicki oddział PTTK organizował w Niedzielę Palmową, 20 marca, wyjazd do Kalwarii Zebrzydowskiej, połączony z krótką wizytą w Lanckoronie (co było dodatkową motywacją). 

Wyruszyliśmy o godzinie 8.00 z Katowic z dość mglistymi oczekiwaniami – każdy miał swoje wyobrażenie, jak Misterium powinno wyglądać, jak przebiegają obchody Niedzieli Palmowej w tak ważnym dla wiernych miejscu pielgrzymkowym. Program wycieczki ograniczony był ważnymi wydarzeniami związanymi z dniem – o 10.45 odbywać się miało święcenie palm przy kaplicy św. Rafała, zaś o 15.00 – Misterium Męki Pańskiej. Reszta dnia należała do nas i naszych potrzeb.

fot.J.Gul
fot.J.Gul
fot.J.Gul
Powstałe na początku XVII w., jako fundacja Mikołaja Zebrzydowskiego, sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej zachwyca, już z oddali. Początki sanktuarium stanowił wzniesiony na górze Żar przez Zebrzydowskiego, wojewodę krakowskiego, kościółek Ukrzyżowania wg modelu przywiezionego z Jerozolimy. Spoglądając z okien swego zamku, Zebrzydowski dopatrzył się bowiem podobieństwa pomiędzy ukrzyżowaniem terenu swoich włości, a krajobrazem Jerozolimy. W 1602 r. starosta wystawił akt fundacyjny kościoła i klasztoru, opiekę nad przyszłym sanktuarium powierzając benedyktynom z Krakowa. Wzgórze Żar stało się stopniowo Golgotą, przeciwległe – Górą Oliwną, a rzeczka Skawinka na odcinku niespełna kilometra – Cedronem. Dziś Kalwaria Zebrzydowska to zespół zabytkowych obiektów sakralnych, usytuowanych na obwodzie długości 6 km.
Mając na względzie wyjątkowość tego miejsca nie dziwi fakt, że w 1999 r. Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO zdecydował się wpisać zespół architektoniczno-krajobrazowy i pielgrzymkowy (bazylikę, klasztor i Dróżki) na listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Natury. 

Pośród rzeszy pielgrzymujących do Kalwarii Zebrzydowskiej, był również Jan Paweł II. Podczas pielgrzymki w 1979 r. niezamierzenie nadał on kościołowi miano bazyliki, co wyniknęło z … przejęzyczenia. Kiedy zorientował się, że popełnił błąd, powiedział: „Niech już tak zostanie”.

fot.J.Gul
fot.J.Gul
fot.J.Gul
fot.J.Gul
Od północnej strony do bazyliki przylega klasztor, a od frontu nawy dwie czworoboczne wieże nakryte hełmami, które są zwieńczone kopułkami z latarniami. Barokowe wnętrze, wczesnobarokowa ambona, Polichromie Tetmajera oraz liczne obrazy zachwycają i świadczą o majestacie obiektu.

fot.J.Gul
We wnętrzu, szczególną uwagę przykuwa jednak obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem (Matka Boska Kalwaryjska), podarowany przez Stanisława Paszkowskiego z Brzezia Paszkowskiego. Znajduje się on w bocznej kaplicy bazyliki Matki Bożej Anielskiej. Według legendy, 3 maja 1641 r. modlący sie Paszkowski, zauważył spływające z oczu Matki Bożej krwawe łzy. Poinformował o tym zdarzeniu biskupa krakowskiego i wkrótce został poproszony o podarowanie obrazu kościołowi w Marcyporębie. Mężczyzna wyruszył w planowanym kierunku, ale podczas podróży poczuł, że jakaś siła kieruje go w inną stronę – prosto do sanktuarium kalwaryjskiego. Uznał, że to wola Boga, by wizerunek płaczącej Matki Bożej znalazł się właśnie w tym miejscu. Koronacja cudownego obrazu miała miejsce w sierpniu 1887 r. Obecnie, obok cudownego obrazu przechowywana jest złota róża ofiarowana przez Jana Pawła II w setną rocznicę koronacji.

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul
Dla pielgrzymów wytyczono liczne „dróżki kalwaryjskie”, które dzielą się na dwa rodzaje: dróżki Pana Jezusa i dróżki Matki Boskiej, biegnące w przeciwnych kierunkach, choć część obiektów jest wspólna dla obydwu szlaków. Pierwsze obejmują 28 stacji 24 obiektach, składających się na dwa cykle: Pojmania i Drogi Krzyżowej. Drugie – 24 stacje w 21 obiektach – dzielą się na trzy cykle: Boleści Matki Boskiej, Zaśnięcia i Wniebowzięcia.

fot.J.Gul
fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul
Wędrując dróżkami warto zwrócić uwagę przede wszystkim na kościół Ratusz Piłata, na górze Moria, będący jedną pierwszych budowli Kalwarii. Zbudowany przez Pawła Baudartha w latach 1605-1609 na rzucie krzyża greckiego, kryje w swoim wnętrzu ołtarze umieszczone w każdym z ramion krzyża. W roku 1815 ozdobiono je obrazami Jana Jerzyczka: „Wyrok Piłata”, „Biczowanie” i „Cierniem koronowanie”. Strop jest ozdobiony bogatą sztukaterią gipsową w stylu manieryzmu niderlandzkiego. 
Do Kościoła przylega kaplica, składająca się z 28 schodów przykrytych na kształt tunelu. Gradusy kalwaryjskie zaprojektowano na wzór Scala Santa (tzn. Świętych Schodów) przed bazyliką św. Jana na Lateranie – po takich schodach miał wchodzić Chrystus, wezwany przez Piłata do Domu Sądu. Jak nakazuje tradycja, pielgrzymi wchodzą po schodach na Kolnach odmawiając modlitwy, co ma zapewnić odpust zupełny. 

fot.J.Gul

fot.J.Gul
Wokół sanktuarium jest możliwość zakupu palemek, zatem wyruszyliśmy na małe polowanie (zakończone sukcesem)...

fot.J.Gul

fot.J.Gul
... by wziąć udział w uroczystości poświęcenia palm.

fot.J.Gul

fot.J.Gul
W oczekiwaniu na Misterium, wstąpiliśmy jeszcze na Cmentarz Wojenny z 1915 r., na którym pochowano m.in. kilkudziesięciu żołnierzy armii austriackiej.

fot.J.Gul

fot.J.Gul
fot.J.Gul
Samo Misterium okazało się jednak ... rozczarowaniem. Przejazd Pana Jezusa przypominał szaleńczy galop - widzowie niestety nie potrafili uszanować wyjątkowości widowiska, wybiegając przed aktorów, przepychając się, walcząc o dostep do liny odgradzającej aktorów od widzów.

fot.J.Gul
Dla tych, którzy chcą się posilić po tych wędrówkach po okolicy, na terenie sanktuarium czeka restauracja (kolejna znajduje się w pobliżu parkingu). Można skorzystać jednak z wersji low price i udać się do tzw. „Jadłodajni” koło Domu Pilegrzyma. Plastikowe tacki jednorazowe naczynia nie przeszkadzają w konsumpcji, szczególnie że jedzenie jest bardzo dobre i tanie (np. rosół z makaronem - 4,50zł; placki ziemniaczane - 6zł; frytki - 3,50zł). Latem można usiąść pod zadaszeniem na powietrzu, jednak w obliczu nieprzyjaznej aury, my schowaliśmy się w pomieszczeniu przypominającym salę telewizyjną. 

fot.J.Gul
fot.J.Gul
fot.J.Gul

fot.J.Gul

fot.J.Gul
fot.J.Gul
Godzina 16.00 – czas na krótką wizytę w ukochanej przez artystyczną bohemę Lanckoronie, oddalonej od Kalwarii Zebrzydowskiej zaledwie 7 km. Ta mała wieś znana jest szczególnie ze średniowiecznego zespołu architektonicznych domów w rynku oraz z …aniołów. 

fot.J.Gul

A w Lanckoronie fruwają anioły

na rynku i na zamku
można Je spotkać w cichym przedwieczorze
i w mgistym poranku

czasem któryś skrzydłem dotknie niebia
zatrzyma sie przez chwilę
weźmie co mu trzeba

i poleci dalej ku Kopalnii i Jastrzębi
pozanurzać się czas jakiś
w ich lesistej głębi
/Tomasz Rebeta/

fot.J.Gul
fot.J.Gul
Na szczycie Góry Lanckorońskiej znajdują się ruiny zamku wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego, niestety z uwagi na późną porę, już nie zdołaliśmy ich zobaczyć. Jeszcze tylko krótka wizyta w XIV-wiecznym kościele św. Jana Chrzciciela, którego wnętrze nosi znamiona różnych epok (np. ołtarz główny powstał w późnym renesansie, chrzcielnica i obraz Chrzest Chrystusa w baroku) i czas do domu…

2 komentarze:

  1. Oh, aż mi się głupio zrobiło, że w czasie, gdy Ty wyruszyłaś na wycieczkę katolicką, ja prawdopodobnie poświęcałam się własnym zajęciom i rozrywkom. Ale to zapewne opiera się na innym podejściu do wiary.

    http://gorzkaczekoladax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodu, żeby było Ci głupio. Uważam, że każdy świętuje na swój sposób i to, co jest dla Niego ważne:-) I nie ma lepszego czy gorszego sposobu na spędzenie niedzieli:-)

      Usuń