piątek, 9 sierpnia 2019

Recenzja książki: Alina Białowąs „Bezsenne noce, senne dni”

Tytuł: Bezsenne noce, senne dni
Autor: Alina Białowąs 
Wydawnictwo: Replika 


Zapewne znasz to uczucie, kiedy wszystko wydaje się tak znajome i przewidywalne, że aż nudne. Wtedy nasze emocje poszukują nowych bodźców, chcą przeżywać, chcą się unosić, chcą falować. W związku z tym często my sami wyszukujemy sobie problemy, możemy negatywnie nastawiać się do danego stanu rzeczy, zaś nasza podświadomość nieustannie szuka dowodów na potwierdzenie danej teorii. 

Nic zatem dziwnego, że Ewelina, kiedy już powzięła przekonanie o beznadziejności swojego życia przy boku męża, to zaczęła wyszukiwać przykładów na to, że dłużej przy nim nie wytrzyma. Wszak trzydzieści lat u jego boku wystarczy, żeby przekonać się, że on nigdy się już nie zmieni. Ona zaś nie chce być skazana na trwanie przy kmiotku ze wsi, który nie myje się po całym dniu pracy, który rozrzuca brudne skarpetki, odmawia zagranicznych wyjazdów, zrobił się skąpy, a na domiar złego jest hipochondrykiem. Te wady zapewne można jeszcze mnożyć, szczególnie, że wpadające do sypialni światło lampy, boleśnie obnaża męską niedoskonałość. 

Dlatego też, kiedy syn Igor rozpoczął już samodzielne życie, Ewelina uznaje, ze przyszedł czas na zmiany. Tylko jak tu pozbyć się męża nie rozwodząc się z nim, ani nie ryzykując oskarżenia o morderstwo? Zanim coś wymyśli, będzie czas na rozpamiętywanie przeszłości i szczegółową analizę zarówno pobudek, które skłoniły ją do wyjścia za niego za mąż, jak i rzeczywistości, w której obecnie kobieta funkcjonuje. Ta również nie przedstawia się w zbyt jasnych barwach. W pakiecie z beznadziejnym mężem dostała się jeszcze Ewelinie matka z początkami demencji, która na dodatek przeżywa dziwne stany fascynacji nauką jazdy na rolkach czy obsługi komputera. 

Jeśli dodać do tego mało łaskawe odbicie w lustrze, które bezlitośnie pokazuje pogłębiające się zmarszczki ponad pięćdziesięcioletniej kobiety, nic dziwnego, że Ewelina, główna bohaterka powieści Aliny Białowąs pt. „Bezsenne noce, senne dni” zaczyna mieć dość wszystkiego i gwałtownie potrzebuje odmiany swojego losu. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Replika książka, to słodko-gorzka opowieść o życiu, chwilami zabawna, chwilami smutna, ale przede wszystkim prawdziwa. Po książkę sięgnąć mogą nie tylko miłośnicy pisarstwa Aliny Białowąs, ale również wszyscy ci, którzy poszukują w lekturze głębi, którzy oczekują od życia czegoś więcej niż tylko rozkosznych opowiastek z happy endem. 

Białowąs dostarczy nam prawdy o życiu, o rozczarowaniach, o tym, że po latach płomień miłości wygasa i – jeśli nie łączy nas z partnerem przyjaźń – to bardzo często nie mamy sobie nic do zaoferowania. Nie obce nam jest również rozpamiętywanie czy powroty do przeszłości, czynione przez Ewelinę, choć przyznam, że chwilami bohaterka mocno irytuje, a jej użalanie się nad sobą jest zarówno żałosne, jak i prawdziwe. Wiele kobiet rozczarowanych życiem odnajdzie bowiem w bohaterce siebie, wiele spojrzy na swoich mężów z podobną niechęcią, z jaką Ewelina patrzy na Radosława. Czy jednak zarówno Ewelina, jak i my, znajdziemy w sobie odwagę, by przekreślić tyle lat wspólnego życia? Czy nie jest tak, że tęsknimy nawet nie za innym życiem, tylko złudnym wyobrażeniem o tym, jakie mogłoby być? Czy będziemy w stanie w porę zatrzymać się w swoim dążeniu do zmiany, aby nie popsuć tego, co tak naprawdę wcale nie funkcjonuje źle, co mogłaby naprawić szczera rozmowa? Sięgnijmy po książkę „Bezsenne noce, senne dni” i oddajmy się refleksji na ten temat. A jeśli dalej będziemy chciały zmieniać swoje życie, to zróbmy to, miejmy jednak odwagę ponieść konsekwencje tej zmiany. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz