poniedziałek, 9 grudnia 2019

Magdalena Zimniak "Wschód księżyca"

Tytuł: Wschód księżyca 
Autor: Magdalena Zimniak 
Wydawnictwo: Prozami 



Każdy z nas jest odpowiedzialny przed Bogiem zarówno za swoje życie, jak i życie osób sobie powierzonych, zaś każdy akt przeciwko temu życiu jest wyrazem braku szacunku wobec Stwórcy. We współczesnym świecie, zdominowanym przez pęd do sukcesu, którym wolność i indywidualizm są podkreślane na każdym kroku, zapominamy, że jesteśmy tylko zarządcami życia, zaś jego Panem jest Bóg. Samobójstwo zatem zrywa naszą więź z Bogiem, a jednocześnie jest przejawem braku miłości szacunku do siebie. Co więcej, jeśli popełniamy grzech samobójstwa z pełną tego świadomością i wolną wolą, skazujemy się na wieczne potępienie. 

Co jednak z osobami, które doświadczyły cierpienia, straty, i mimo iż kończą swoje życie z pełną tego świadomością, zostały do samobójstwa popchnięte przez traumę, z którą nie potrafiły sobie poradzić. Czy potępiona jest dusza takiego samobójcy? Czy rzeczywiście jest on skazany na błąkanie się pomiędzy światami? A może nawet więcej – ta dusza, pełna gniewu i frustracji, obrażona na świat, nabiera demonicznych cech, zagrażając również czystości innych dusz? 

Takie pytania rodzą się podczas lektury najnowszej powieści autorstwa Magdaleny Zimniak, pt. „Wschód księżyca”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Prozami książka to przejmująca lektura, która stawia pod znakiem zapytania nasze dotychczasowe przekonania odnośnie samobójstwa, która pokazuje, jak życie potrafi niekiedy doświadczyć, jak zatacza koło, powielając pewne wydarzenia, wybory – być może po to, byśmy w końcu dokonali właściwego. Przesycona mroczną atmosferą, ale i cierpieniem książka zachwyci nie tylko miłośników twórczości autorki, czy też osoby chętnie sięgające po książki z domieszką metafizyki, czy wręcz … horroru. To również powieść dla tych wymagających czytelników, którzy docenią misternie skonstruowaną fabułę, akcje rozgrywająca się na różnych planach czasowych oraz konstrukcje bohaterów, odsłaniających przed nami nie tylko swoje umysły, ale i dusze. 

Autorka przenosi nas w Tatry, gdzie w drodze na Zawrat, za Czarnym Stawem Gąsiennicowym, młoda kobieta popełnia samobójstwo. Chwilę wcześniej Monika, bo tak bowiem brzmi imię samobójczyni, kochała się na ścieżce z mężczyzną, by – po akcie spełnienia – naga rzucić się w przepaść. Na tym świecie pozostawiła półroczną córkę Karolinę i wielbiącego ją męża Roberta. Co zatem ciągnęło ją na druga stronę? 

Dwadzieścia lat później, dokładnie w tym samym miejscu znajduje się Paweł – przyjechał w Tatry wraz z żoną Basią, by świętować dziewiętnastą rocznicę ślubu. Niemal nikt nie wie, że mężczyzną, z którym Monika uprawiała przed śmiercią seks, był właśnie on. Od tamtej chwili nie był w górach, unikając zarówno wspomnień o kochance, jak i miejsca, w którym odebrała sobie życie. Wówczas poprosiła, by poszedł za nią, ale nie odważył się na samobójstwo – czy ten akt tchórzostwa (a może odwagi?) będzie miał swoje konsekwencje teraz? Jak daleko może posunąć się potępiona dusza w swoim grzechu? 

Przekonamy się o tym dzięki książce „Wschód księżyca”, która odsłania nie tylko ludzkie motywy działania, ale i serca i dusze. Zmusza nas przy tym do zadawania egzystencjalnych pytań, do refleksji na temat życia i śmierci, na temat miłości i cierpienia. Wiele lat temu wydarzyła się tragedia, która sprawiła, że Monika nie chciała już swojego ciała. Noc spędzona z Pawłem po maturalnym balu czy narodziny dziecka, małej Karoliny, na moment rozproszyły mrok ją wypełniający, ale jak widać – nieskutecznie. Co więcej, ten mrok wydaje się wkradać teraz do życia tych, którzy z Moniką byli powiązani. Jaki zatem może być finał tej historii? Możecie być pewni, że zaskakujący, jak to u Magdaleny Zimniak bywa. Autorka po raz kolejny zostawia bowiem czytelnika uwięzionego w historii, wciąż wracającego do niej i analizującego. Książka skrada naszą duszę i pozostaje tylko pytanie, czy my również będziemy potępieni? 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza