niedziela, 15 lutego 2026

Bolesław Prus "Lalka. T3" - streszczenie szczegółowe lektury

Tom III

Rozdział I. Pamiętnik starego subiekta

Rozdział ten to kolejna część pamiętnika starego subiekta. Rzecki rozwodzi się nad kwestiami związanymi z polityką. Przede wszystkim jednak martwi się o swojego przyjaciela. Coraz więcej osób sądzi bowiem, że Wokulski robi podejrzane interesy. Ludzi niepokoi, że Wokulski jeździ do Paryża i kupuje okręty w czasie nieporozumień z Anglią. Wydaje się jednak, że Stanisław się tym nie przejmuje. Kwituje to w następujący sposób: „Ci sami ludzie, którzy mnie ostrzegają, że Suzin jest hultaj, przed miesiącem pisali do Suzina, że ja jestem bankrut, szachraj, identyczny ekspowstaniec”. Stary subiekt uważa Stawską za kobietę idealną. Kiedy pojawiają się informacje związane z mężem kobiety, namawia Stanisława, by osobiście przekazał je Stawskiej. Rzecki uważa, że Helena Stawska byłaby najlepszą żoną dla Wokulskiego. Wokulski jednak nie interesuje się panią Heleną jako mężczyzna. Za to rozczula go, słodka córeczka Stawskiej. Kiedy Stach przynosi wieści o ojcu małej, dziecko przytula go i daje mu całusa. Okazuje się, że Ludwik Stawski był przed dwoma laty w Nowym Yorku, ale przeniósł się następnie do Londynu pod przybranym nazwiskiem. Rzecki bywa u Stawskiej nawet dwa razy dziennie, usprawiedliwiając się, że z jej okna może obserwować. Maruszewicza. Baronowa Krzeszowska nie daje za wygraną, wciąż chce kupić kamienicę. Od Wokulskiego, ale uważa podaną przez niego cenę 100 tys.rubli za wygórowaną. Jednocześnie rozpuszcza plotki, jakoby młoda Stawska miała romans ze Stanisławem, Rzeckim oraz Wirskim. Za plotkami idzie sugestia, że ci trzej panowie zapewniają kobiecie środki do życia. Wokulski otrzymuje anonim, w którym ktoś oskarża Stawską o przyjmowanie Rzeckiego w nocy, a także radzi Stanisławowi, jak najszybciej pozbył się kamienicy, bo ten interes nie przyniesie mu nic dobrego.

Stary subiekt opowiada również, że wybrał się na piwo z Węgrowiczem i Szprotem. Ten ostatni mówi mu, że podobno Wokulski planuje sprzedać sklep i ożenić się z Łęcką. Rzeckiego tak złości ta informacja, że chce pojedynkować się z towarzyszem od kielicha. Na całe szczęście Węgrowicz godzi zwaśnionych. Subiektowi nie daje jednak spokoju to, o usłyszał, dlatego chce poznać prawdę o sklepie i o planach matrymonialnych. Wokulski odpowiada przyjacielowi na to: „Gdyby tak… Więc i cóż?”.


Rozdział II. Pamiętnik starego subiekta

Ten rozdział również jest napisany w formie pamiętnika. Stary subiekt nadal bywa często u Stawskiej. Próbuje ostrzec matkę kobiety, by nie przepadała tak długo przy odsłoniętych oknach. Rzecki domyśla się, że Krzeszowska obserwuje ich mieszkanie. Matka Stawskiej wyjaśnia mężczyźnie, że to jedyna rozrywka jej wnuczki. Mała Helusia wyszukuje bowiem literki na budynkach i kształty, które tworzy gra świateł. Stawska przyjmuje zlecenie od Krzeszowskiej. Ma odświeżyć jej stroje, ale praca przeciąga się z umówionych 3 do 6 godzin dziennie, więc Stawska zabiera ze sobą córkę. Mała cieszy się, że może oglądać lalki zmarłej córki Krzeszowskiej. Jej ulubiona to ta, która po naciśnięciu rusza powiekami i mówi: „mama”. Kiedy Rzecki się o tym dowiaduje, sprzedaje identyczną zabawkę Stawskiej po zaniżonej cenie 3 rubli. Subiekt przekonuje kobietę, że lalka jest z wyprzedaży, dlatego kosztuje tak mało.

Baronowa Krzeszowska próbuje na wszelkie sposoby uzyskać korzystniejszą dla siebie cenę, ale Wokulski nie ulega żadnym naciskom i w końcu sprzedaje kamienice za 100 tysięcy rubli. Baronowa od razu zaczyna wprowadzać swoje rządy i podejmuje decyzje, które nie są korzystne dla lokatorów. Nie tylko wypowiada Stawskiej komorne, ale też wytacza jej proces o rzekomą kradzież lalki należącej niegdyś do jej zmarłej córki. Przez oskarżenie, Stawska traci źródło dochodu. Uczyła bowiem angielskiego, haftu i gry na pianinie, lecz po tym wszystkim dziewczęta przestały do niej przychodzić. Na szczęście kobieta znajduje zatrudnienie w sklepie u Milerowej, dzięki protekcji Wokulskiego, zaś Wirski znajduje jej też nowe mieszkanie. Wokulski załatwia również kobiecie adwokata, który wygrywa sprawę. W Sali sądowej okazuje się, że Stawska została niesłusznie posądzona, bowiem owa Lalka pochodzi ze sklepu Wokulskiego. Natomiast lalkę Krzeszowskiej przypadkowo zniszczyła służąca, która stłukła jej głowę, a następnie schowała ją na poddaszu. W tym samym dniu ma miejsce także rozprawa między studentami a Krzeszowską. Baronowa wypowiedziała im bowiem mieszkanie. Tym razem kobieta wygrywa sprawę.


Rozdział III. Pamiętnik starego subiekta

Rozdział ten ma również formę pamiętnika. Rzecki cieszy się, że Stawską oczyszczono z zarzutów. Mężczyzna jest bowiem zdania, że „że dobrym ludziom prędzej czy później stanie się sprawiedliwość”. Rzecki jest przekonany, że sposobem na uleczenie Stanisława z jego duchowych rozterek jest małżeństwo ze Stawską. Zdaje sobie sprawę z tego, że opuszczona kobieta jest zakochana w Wokulskim i nie miałaby nic przeciwko takiemu związkowi. Rzecki z zadowoleniem przyjmuje częste wizyty Stanisława u Heleny. Rzeckiego niepokoi jednak dziwne zachowanie subiektów, które ma związek z Szlangbaumem. Wszystko wyjaśnia się na piwie. Stary subiekt dowiaduje się od Szprota i Węgrowicza, że Stach planuje sprzedać sklep właśnie Szlangbaumowi. W drodze powrotnej z restauracji Rzecki spotyka doktora Szumana. Medyk opowiada subiektowi, że Wokulski zakochał się w kobiecie, która jest „jak setki i tysiące innych! Piękna, rozpieszczona, ale bez duszy” - ma to na myśli Łęcką. Rzecki odpowiada, że chce zeswatać Stacha z Heleną Stawską. Nazajutrz Szuman mówi Rzeckiemu, że Wokulski jest w złym humorze. Powodem jest brak zaproszenia na bal u księcia, na którym będzie panna Izabela. Podczas wieczornej herbaty Stanisław zwierza się Ignacemu Rzeckiemu, że planuje sprzedać sklep. Zaproszenie na bal jednak przychodzi, jednak Wokulski je drze i rzuca w ogień, co bardzo dziwi subiekta. Skoro Stanisław odrzucił zaproszenie na bal, Ignacy proponuje mu, by wspólnie odwiedzili Helenę Stawską. Rzecki chce, by Helena i Stanisław zostali sami, dlatego zajmuje rozmową matkę kobiety. Córka kobiety jest natomiast zajęta prezentami, które otrzymała od gości. Po wizycie u Stawskiej Wokulski odprowadza przyjaciela, sprawdzając, czy ten na pewno wszedł już do środka. Rzecki to zauważa i postanawia śledzić Stanisława. Okazuje się, że Wokulski poszedł pod pałac księcia i przez okno obserwuje bawiących się gości. Rzecki uznaje, że nie ma czasu do stracenia. Chce jak najszybciej zeswatać Wokulskiego i Stawską. Za wspólników ma natomiast doktora Szumana i matkę kobiety, która bez wahania zgadza się na takiego zięcia jak Wokulski. Jakiś czas później Rzecki spotyka Wirskiego, który przekazuje mu najnowsze wieści. Pierwsza z nich dotyczy studentów, którzy chcieli zrobić na złość baronowej Krzeszowskiej. Postanowili udawać, że zgubili klucze i kolejno zaczęli spuszczać z okna siebie i meble. Druga wiadomość jest bardziej zaskakująca. Baronowa Krzeszowska podobno przepraszała, niemal na klęczkach, Stawską. Prosiła o wybaczenie za fałszywe oskarżenie związane z kradzieżą lalki. Dochodzi do pojednania baronowej Krzeszowskiej z paniami Stawskimi, a one obiecały nawet wyjednać jej przebaczenie u Wokulskiego.


Rozdział IV Damy i kobiety

Dom Łęckich znów wypełnił się gośćmi, a panna Izabela bryluje w towarzystwie. Chociaż mówi się o niej, że jest już „w tym wieku”, czyli powoli zaczyna już być traktowana jak stara panna, kobieta ma dopiero 20 lat. Damy z towarzystwa są zachwycone Stanisławem Wokulski, a sam książę mówi kuzynce, czyli Izabeli, że „trzyma w ręku niezwykłego ptaka”. Przekazuje dziewczynie „pieścić go, ażeby wyrósł na pożytek nieszczęśliwemu krajowi”. Niespodziewanie Łęcką odwiedza Wąsowska. Wdowa jest ciekawa, czy plotki o ślubie Stanisława z Izabelą są prawdziwe. Łęcka odpowiada rozbawiona, że Wokulski oświadcza się jej za każdym razem, gdy się widzą i że bierze pod uwagę ślub z tym człowiekiem, jeśli pozwoli jej na kontakty z młodzieńcem, który ma do niej słabość, i jeśli sprzeda swój interes. Wąsowska mówi, że stan zdrowia prezesowej Zasławskiej pogorszył się. Wdowa przytacza również opinię Zasławskiej. Prezesowa uważa, że Łęcka nie traktuje Wokulskiego poważnie i że mężczyzna jest dla niej za dobry. Stanisław bywa w domu Łęckich, ale częściej widuje się z panem Tomaszem, bo Izabela przyjmuje w tym czasie wielbicieli. Interesy Łęckich idą coraz lepiej, co ponownie gromadzi wokół Izabeli mężczyzn. Wokulski nie może sobie wtedy znaleźć miejsca. Jedyne ukojenie przynoszą mu rozmowy ze Stawską. Kiedy Wokulski zwierza się kobiecie ze swoich problemów, Helena bardzo mu współczuje, jednocześnie zaczyna odczuwać niechęć do Izabeli Łęckiej. Częste wizyty Wokulskiego u Stawskiej stają się powodem plotek. Matka kobiety pyta ją o to wprost. Helena odpowiada: „nie jestem [jego kochanką], bo on tego jeszcze nie zażądał”.


Rozdział V. W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy

Rzecki zastanawia się, dlaczego doktor Szuman nagle zaczął przejmować się finansami. Medyk odpowiada, że „pieniądz jest spiżarnią najszlachetniejszej siły w naturze, bo ludzkiej pracy. On jest sezamem, przed którym otwierają się wszystkie drzwi. Tak Szuman tłumaczy, dlaczego powierzył swój kapitał Szlangbamowi. Medyk uważa również, że Wokulski to marzyciel, którego czeka klęska. Krytycznie wypowiada się również o szlachcie, której zarzuca udawany patriotyzm i nieróbstwo. Wspomina również o Ochockim, który mógłby zostać znanym wynalazcą i odkrywcą, gdyby nie przywary klasy, z której się wywodzi.

Izabela Łęcka nie może doczekać się przybycia znanego skrzypka, który ma zagrać w stolicy pod koniec marca. Ku zaskoczeniu panny Izabeli, Stanisław stwierdza, że słyszał go na żywo i że Molinari nie jest zbyt utalentowanym skrzypkiem. Arystokratka nie daje wiary słowom Wokulskiego. Swoje zdanie opiera na opinii innych, m.in. Rydzewskiego i Pieczarkowskiego, którzy mieli okazję zobaczyć zrecenzowany album skrzypka. Stanisława odwiedza Węgiełek, rzemieślnik, który wykonał nagrobek jego stryja. Mężczyzna mówi, że wraca do Zasławka i że planuje ożenić się z Marianną - dziewczyną, którą Wokulski zobaczył w kościele i zdecydował się jej pomóc. Stanisław obiecuje, że zadba o posąg dziewczyny i ofiaruje jej 500 rubli. Pod koniec marca Wokulski zostaje zaproszony przez państwa Rzeżuchowskich na koncert Molinariego. Izabela jest podekscytowana spotkaniem ze skrzypkiem, tym bardziej że muzyk wziął ją za rękę i osobiście zaprowadził do sali jadalnej. Wokulski przestaje idealizować Łęcką, zaczyna dostrzegać jej wady., m.in. dwulicowość. Coraz rzadziej ją odwiedza. Jest coraz bardziej zamknięty w sobie i przygnębiony. Coraz częściej bywa jednak u Stawskiej. Prosi również Rzeckiego, by nakłonił ją do założenia własnego sklepu. Obiecuje, że sfinansuje to przedsięwzięcie. Pewnego dnia bohater spotyka Wąsowską, która akurat przejeżdżała powozem. Wdowa widzi, że Wokulski jest w złym stanie. Kiedy jednak wdowa sugeruje, że mężczyzna jest zazdrosny o Izabelę, ten stanowczo zaprzecza. Wąsowska ubolewa nad tym, że Stanisław nie widział się z Łęcką od 10 dni. Zasugerowała również, że jego częste spotkania ze Stawską smucą Izabelę. Wiadomość ta sprawia radość Wokulskiemu i natychmiast idzie do domu Łęckich. Arystokratka wybacza Stanisławowi tak długą nieobecność i przyjmuje jego oświadczyny. Uszczęśliwiony Wokulski ofiarowuje narzeczonej talizman, który otrzymał wcześniej od chemika, Geista. Następnie idzie do Rzeckiego, by podzielić się z nim tą radosną nowiną. Subiekt informuje go, że Stawska wyjeżdża ze stolicy, ponieważ odnaleziono jej męża. Okazuje się, że Ludwik żyje w Algierze, jako, Ernest Walter. Stanisław odwiedza Stawską, by się z nią pożegnać. Z kolei Izabela spotyka się z Wąsowską. Łęcka zawiadamia ją o swoim ślubie z Wokulskim. Stwierdza, że jej wybranek, „jest to idealny mąż: bogaty, nietuzinkowy, a nade wszystko człowiek gołębiego serca. Nie tylko nie jest zazdrosny, ale nawet przeprasza za podejrzenia”. Wąsowska nie wróży im szczęścia, jednak nic nie mówi. Kiedy Łęcka pyta ją, nad czym się tak zastanawia, wdowa odpowiada: Jeżeli on tak ciebie zna, jak ty jego, to oboje bardzo się nie znacie”.


Rozdział VI. Pogodzeni małżonkowie

Nadszedł kwiecień, a wraz z nim zmiana w zachowaniu baronowej Krzeszowskiej. Kobieta ma wyśmienity humor. Domyśla się bowiem, że jej zadłużony mąż wróci do domu. W związku z tym przygotowuje mieszkanie na jego przybycie. Kiedy baron Krzeszowski się zjawia, małżonkowie odbywają krótką rozmowę i wybaczają sobie dane urazy. Krzeszowska spłaca długi barona i znów zaczyna brylować w towarzystwie. Na światło dzienne wychodzą również przekręty Maruszewicza, np. fakt, że podrobił podpis barona i wziął na niego pożyczkę. Jednak Maruszewicz grozi Wokulskiemu, że się zabije i w ten sposób unika kary. Nic nie może jednak zmącić szczęścia Stanisława Wokulskiego, dlatego bohater dobrodusznie niszczy dowody oszustwa Maruszewicza, jednak nie chce mieć z nim już nic wspólnego.


Rozdział VII. Tempus fugit, aeternitas manet (Czas ucieka, wieczność trwa)

Wokulski jest tak szczęśliwy z powodu zaręczyn z panną Łęcką, że pragnie uszczęśliwić wszystkich wokół. „Oprócz zapisu dla Rzeckiego, przeznaczył Lisieckiemu i Klejnowi, swoim byłym subiektom, po cztery tysiące rubli, tytułem wynagrodzenia szkód, jakie wyrządził im sprzedając sklep Szlangbaumowi. Przeznacza również około dwunastu tysięcy rubli na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów”. Akceptuje nawet to, że jego przyszła żona flirtuje z innymi mężczyznami, bo po prostu taką ma naturę. Kiedy dowiaduje się, że Zasławska umarła, ubolewa nad jej śmiercią, ale nie bierze udziału w uroczystościach pogrzebowych, bo nie chce rozstawać się z Izabelą. W maju nadchodzi wiadomość o chorobie Hortensji, ciotki panny Łęckiej, która mieszka w Krakowie. W związku z tym Izabela, Wokulski i Starski jadą do niej w odwiedziny. Ten ostatni wyjeżdża niebawem za granicę, w związku z niewielkim spadkiem, którzy odziedziczył. Stanisław, jak zwykle, hojny, zarezerwował dla nich cały wagon salonowy. Będąc już w pociągu, Izabela zaczyna rozmawiać ze Starskim przeplatając polski i angielski, a następnie przechodzi już tylko na język Szekspira. Sądzi bowiem, że jej narzeczony nie zna tego języka. Stanisław chce wyjaśnić, że nauczył się angielskiego i że rozumie, co mówią, ale gdy zauważa rumieńce narzeczonej, postanawia nie ujawniać się i posłuchać, o czym rozmawiają. Okazuje się, że otwarcie ze sobą flirtują, kpiąc przy tym z Wokulskiego. Jakież było jego zdziwienie, gdy dowiedział się o romansie tych dwojga i o tym, że w niedwuznacznej sytuacji Izabela zgubiła amulet, który podarował jej Stanisław. Wokulskiemu robi się słabo, a trzęsący się pociąg jeszcze pogarsza jego stan. Kiedy pojazd zatrzymuje się na stacji w Skierniewicach, Wokulski wybiega do bufetu, byle tylko nie widzieć Łęckiej i Starskiego. Prosi konduktora, by ten udał, że ma dla niego telegram z pilnym wezwaniem do Warszawy. Już z peronu, żegna się z Izabelą po angielsku, by ta wiedziała, że rozumiał wszystko, o czym rozmawiała z kochankiem. Bohater w tym momencie poznaje prawdziwą twarz Izabeli Łęckiej. Stwierdza, że do tej pory był zaślepiony przez swoją romantyczną naturę: „Trzeba było poznawać kobiety nie przez okulary Mickiewiczów, Krasińskich albo Słowackich, ale ze statystyki, która uczy, że każdy biały anioł jest w dziesiątej części prostytutką”. Niedługo później kładzie się na torach, żeby odebrać sobie życie, aby odebrać sobie życie, jednak w ostatniej chwili ściąga go z szyn kolejarz Wysocki, któremu zresztą sam Wokulski załatwił pracę.

Wokulski stwierdza, że wszystkie dobre uczynki zwracają się przeciwko niemu. Siada zrezygnowany przy gruszy, nie wytrzymuje i zaczyna szlochać. Wysocki, chcąc go pocieszyć, przytacza słowa psalmu, które mówią, że wszystko może zawieść człowieka, prócz Boga . W końcu zmęczony i załamany Wokulski zasypia. Kiedy się budzi, wręcza Wysockiemu pieniądze i prosi go o dyskrecję. Sugeruje mu również, że następnym razem nie powinien ratować kogoś, kto chce się zabić: „Kiedy kto chce dobrowolnie stanąć za swoją krzywdą przed boskim sądem, nie zatrzymuj go”.


Rozdział VIII. Pamiętnik starego subiekta

Rozdział ten to kolejna część pamiętnika starego subiekta. Rzecki zastanawia się, kiedy wybuchnie wojna. Są już bowiem dwie koalicje, z jednej strony Rosja z Turcją, z drugiej Niemcy, Austria i Anglia. Wspomina również, że ostatnio szwankuje mu zdrowie. Bardziej obawia się jednak tego, że straci pracę. Chociaż Wokulski zadbał o jego przyszłość, sklep to całe życie subiekta. Mężczyzna nie może pogodzić się z tym, że nie zajmuje już w sklepie dawnej pozycji. Tym bardziej że nowy właściciel, Szlangbaum, jest zarozumiały i wprowadza nowe porządki. Na dodatek w stolicy do głosu coraz częściej dochodzą antysemici, a doktor Szuman, który sam jest Żydem, stwierdza, że to się musi źle skończyć. Rzecki jest również zdziwiony niespodziewanym powrotem Wokulskiego z Krakowa do Warszawy. Jadąc z panną Łęcką do Krakowa Stanisław zapowiedział, że nie wie kiedy wróci i może dopiero za miesiąc. Sądzi jednak, że ma to związek z Suzinem i jego interesami. Na domiar złego Stanisław spędza całe dnie w łóżku, więc Ignacy wzywa doktora Szumana, ale Stanisław i z doktorem nie chce rozmawiać stwierdzając, że nie potrzeba mu doktorów. Medyk podejrzewa, że Wokulski zerwał zaręczyny z Łęcką, dlatego jest w takim stanie. Rzecki pisze również o tym, że wprowadził się do niego Mraczewski. Dzięki niemu subiekt dowiaduje się, co słychać u Stawskiej. Kobieta, z pomocą Mraczewskiego, urządziła sklep w Częstochowie. Ignacy sądzi, że uczucie Stawskiej do Wokulskiego jest wciąż żywe i że kobieta wciąż ma nadzieję, że Stanisław ją pokocha. Zaczyna się też zastanawiać, czy o kobiecie poważnie nie myśli Mraczewski. Rzecki postanawia odpocząć coraz częściej marzy o podróży na Węgry. Po rozmowie z Mraczewskim postanawia wyjechać do Krakowa, jednak w ostatniej chwili wyskakuje z pociągu: „Nie mogę ani na chwilę rozstać się z Warszawą i ze sklepem. Żyć bym bez nich nie potrafił”. Rzeczy z pociągu odebrał dopiero na drugi dzień, bo zajechały aż do Piotrkowa.


Rozdział IX Dusza w letargu

Stanisław Wokulski śpi przez całą podróż ze Skierniewic do Warszawy. Po powrocie długo czeka, by wpuszczono go do własnego domu. Na dodatek okazuje się, że lokaj spał w jego łóżku. Bohater jest w takim stanie, że nie ma siły nawet zbesztać pracownika. Czeka na zmianę pościeli, a później, tak jak stoi, kładzie się do łóżka. Przez kolejne dni jedynie zmienia miejsca drzemki, popada w apatię. Rzecki i doktor Szuman próbują przywrócić go do życia, bez większych sukcesów. W przerwie między drzemkami Stanisław czyta „Don Kichota” i ogląda stare albumy z obrazkami. Zastanawia się nad współpracą z Geistem. Jednak nadal nie zwraca na nic uwagi. Pewnego dnia otrzymuje z Paryża dokumenty, z których wynika, że mąż Heleny Stawskiej nie żyje. Ignacy nawet wprost proponuje Stanisławowi małżeństwo ze Stawską, gdyż wraz ze śmiercią jej męża zniknęły wszelkie ku temu przeszkody. Wokulski jednak odrzuca tę propozycję.

Wokulski postanawia zrezygnować też z udziału w spółce do handlu ze Wschodem, której był pomysłodawcą i współzałożycielem. Dochodzi pomiędzy nim a księciem, który jest jednym z ważniejszych udziałowców, do szczerej rozmowy, w której pan Stanisław szczerze przedstawia swoją opinię na temat arystokracji oraz jej nastawienia i oczekiwań wobec kupców. Mają oni jedynie służyć jako źródło łatwo dostępnych pieniędzy, służących zaspokajaniu zachcianek magnaterii, nie liczą się zaś jako ludzie i prawdziwi partnerzy, którymi są w rzeczywistości. Po tej rozmowie książę również opuszcza spółkę. Głównym jej udziałowcem i podporą zostaje Żyd Szlangbaum.

Pewnego dnia, przy okazji jakichś sprawunków, do Warszawy przyjeżdża Węgiełek. Chociaż rzemieślnik nie może narzekać na brak pieniędzy, w jego małżeństwie nie układa się najlepiej. Chociaż znał przeszłość Marianny, nie wytrzymał, gdy spotkał jednego z byłych kochanków żony. Okazał się nim Starski. Na domiar złego, był to pierwszy kochanek Marianny, co dodatkowo przelało czarę goryczy. Z kolei od Juliana Ochockiego Wokulski dowiaduje się, że baron Dalski odkrył zdradę swojej młodej żony, która zdradziła go ze Starskim i rozwiódł się z nią. Ochocki skorzystał na tym, ponieważ Dalski skupił się na rozwoju pracowni naukowca. Słysząc to, Wokulski proponuje mu spotkanie z profesorem Geistem. Po spotkaniu ze starymi znajomymi Stanisław odzyskuje siły.

Następnego dnia budzi się wypoczęty i wybiera się nawet na przechadzkę po Łazienkach. Zaczyna rozmyślać o Łęckiej. Rozważa, czy mógł się pomylić i źle ją zrozumieć. Następnego dnia po Wokulskiego przyjeżdża Wąsowska. Rozmowa schodzi na kwestie miłości, małżeństwa i wierności. Wdowa usprawiedliwia Izabelę, mówiąc, że kiedy kobieta wychodzi za mąż dla pieniędzy, a nie z miłości, ma prawo mieć kochanków. Wąsowska wręcza Stanisławowi list od Łęckiej. Kiedy Stanisław spotyka się z wdową po raz kolejny, ta namawia go, by wybaczył narzeczonej. Wokulski uważa, że to bez sensu. Stwierdza: „Rozumiem kobietę, która oddaje się z miłości albo sprzedaje się z nędzy. Ale nie zrozumiem tej duchowej prostytucji, którą prowadzi się bez potrzeby, na zimno, przy zachowaniu pozorów cnoty, na to już brakuje mi zmysłu”. Stachowi wydaje się, że już nie kocha Izabeli. Wąsowska zaprasza go do Zasławka, ale mężczyzna czuje się już wyleczony ze swojej miłości i nie zamierza do niej wracać. Rzeckiemu mówi, że wyjeżdża, by zmienić otoczenie, „gdzie Bóg przeznaczy”. Wkrótce roznosi się wieść, że Wokulski wszystko sprzedał Szlangbaumowi i wyjechał do Moskwy, być może na zawsze.


Rozdział X. Pamiętnik starego subiekta

Rozdział ten ma formę pamiętnika. Stary subiekt pisze o pogłoskach na temat śmierci w Afryce księcia Ludwika Napoleona, syna cesarza w dniu 26 czerwca, w które to plotki nie wierzy. Wspomina również o tym, że zaczął poruszać się o lasce i że jego zdrowie pogarsza się z dnia na dzień. Wspomina o dziwnych bólach w ramionach i duszności. Nastroje antysemickie przybierają na sile. Pojawiają się plotki, że Żydzi mordują dzieci wyznania katolickiego. Rzecki pisze również, że Helena Stawska przyjęła oświadczyny Mraczewskiego. Stary subiekt wierzy, że Wokulski wyjechał po to, by uregulować rachunki z Suzinem, u którego ma pół miliona rubli i jest przekonany, że przyjaciel niebawem wróci. Rzecki rozmyśla tez na temat kondycji ludzkości i tego, czy naprawdę jest jakiś plan, według którego cała ludzkość posuwa się ku lepszemu, czy też wszystko jest dziełem przypadku. Stwierdza, że ostatecznym kresem złych i dobrych jest garść popiołu, więc wcale nie dziwi się Stanisławowi, który mówił, że sam chciałby jak najprędzej zginąć i zniszczyć wszelki ślad po sobie.


Rozdział XI. ...?...

Ignacy Rzecki jest w coraz gorszym stanie. Jednak nie chce porzucać sklepu, choć nie ma już tam żadnych obowiązków, za darmo zmienia wystawę. Szuman diagnozuje u Rzeckiego problemy z sercem i mówi, że powinien się oszczędzać. Chory nie opuszcza już swojego pokoju. Któregoś dnia odwiedzają go Szprot i Węgrowicz. Mówią, że całe miasto uważa Wokulskiego za szaleńca, bo wyjechał, nie zostawiając żadnych dyspozycji co do swojego majątku. Doktor Szuman wyprasza gości, by Rzecki nie musiał się denerwować. Kiedy medyk bada chorego, wyraża przy okazji swoją opinię na temat Stanisława Wokulskiego: „Całe miasto mówi to samo, chociaż myli się, tytułując Wokulskiego bankrutem, bo on jest tylko półgłówkiem z tego typu, który ja nazywam polskimi romantykami. [...] Czystej krwi polski romantyk, co to wiecznie szuka czegoś poza rzeczywistością”. Szuman często bywa u Rzeckiego. Podczas jednej z takich wizyt, lekarz przynosi Ignacemu wieści na temat Wokulskiego. Okazuje się, że Stanisław zamierza wybrać się do Ameryki, podróżując przez Odessę, Indie i Chiny.

Kiedy Rzecki poczuł się trochę lepiej, wybrał się do sklepu. Tam spotkał Ochockiego, który poinformował go o nagłej śmierci Tomasza Łęckiego. Dostał on apopleksji w chwili, kiedy zniecierpliwiony niestałością uczuć i ciągłym zwodzeniem marszałek, prawie już z Izabelą zaręczony, opuścił nieoczekiwanie Zasławka. Bezpośrednią tego przyczyną były częste wspólne wyjazdy panny Łęckiej z młodym inżynierem do ruin Zasławskiego zamku, ponoć po to, by w jego towarzystwie marzyć o Wokulskim, a także całkowite lekceważenie okazywane przez Izabelę kandydatowi do jej ręki. Przez to, że Izabela flirtowała z wieloma absztyfikantami, w końcu wszyscy ją opuścili. Odchodząc, Ochocki mówi Rzeckiemu, że da mu znać, jeśli dowie się czegoś o Stanisławie. Tymczasem naukowiec wyjeżdża do Petersburga. Z kolei Szuman informuje Ignacego, że ktoś widział Wokulskiego w okolicach Dąbrowa i Zasławka, jak kupował od górników dynamit. Doktor Szuman nie daje temu wiary. Sądzi, że Wokulski nie żyje. Okazuje się, że Stanisław zostawił testament, w którym rozdzielił swój majątek pomiędzy przyjaciół, znajomych i biedaków, z którymi utrzymywał kontakt. Ochocki otrzymał 140000 rubli, Rzecki 25000 rubli, Helenka -córka Stawskiej 20000 rubli, a reszta została podzielona między służbę i bankierów. Uwagę Rzeckiego zwraca jednak fakt, że jednym z beneficjentów jest dróżnik Wysocki. Rzecki postanawia iść tym tropem i dowiaduje się o nieudanej próbie samobójczej przyjaciela. Szuman jest przekonany, że Wokulski nie żyje: „Z czego widzę, że kochany Stasieczek, obok romantyzmu, miał jeszcze manię samobójstwa… Założyłbym się o cały swój majątek, że on już nie żyje!”. W październiku przychodzi list od Węgiełka. Rzecki dowiaduje się, że matka rzemieślnika widziała Stanisława, który szedł w kierunku zamkowych ruin w Zasławku. Chwilę później „w zamku dwa razy tak strasznie huknęło, jak pioruny, a w miasteczku szyby się zatrzęsły”. Węgiełek pobiegł na miejsce i spostrzegł, że wszystko zostało zniszczone i że ostała się tylko jedna ściana. Kamień, na którym wyryto fragment wiersza Mickiewicza, również obrócił się w pył. Węgiełek rzucił się, by przeszukać gruzy, ale nie znalazł tam zwłok Wokulskiego, jednak wbił na miejscu krzyż z napisem: „Non omnis moriar” (Nie wszystek umrę). List ten jest dla Ignacego dowodem, że jego przyjaciel żyje, a zamek zniszczył, bo dręczyły go wspomnienia z nim związane. W sobotę Rzecki chce jak zwykle zmienić wystawę w sklepie, więc bierze klucze od Szlangbauma. Nowy właściciel wysyła do sklepu swojego pracownika, by pilnował Rzeckiego, żeby nic nie ukradł. Gdy Ignacy to odkrywa, bardzo się denerwuje. Postanawia założyć konkurencyjny sklep z Heleną Stawską. Zaczyna nawet pisać do niej list, ale wszystko wypada mu z rąk. Kiedy próbuje je sięgnąć, czuje ostry ból w klatce piersiowej. Kładzie się, a około 2 służący Ignacego znajduje go bez oznak życia. Przerażony sługa biegnie po Szlangbauma, a ten z kolei wzywa doktora Szumana. U medyka jest akurat z wizytą Ochocki. Naukowiec informuje Szumana, że Izabela wstąpiła do zakonu. Kiedy Ochocki ma powiedzieć Szumanowi, czego dowiedział się Wokulski, przybył zdyszany Kazimierz, służący Ignacego. Kiedy przybył lekarz, dla Rzeckiego było już za późno. W pokoju Ignacego panował zamęt, ale kiedy Szuman z Ochockim zostali sami, lekarz zwrócił się do naukowca, wskazując na ciało Rzeckiego: „Przypatrz mu się pan. Ostatni to romantyk! [...]” Ochocki ujął zimną już rękę Rzeckiego i pochylił się, jakby chcąc mu coś szepnąć do ucha. Nagle w bocznej kieszeni zmarłego spostrzegł wysunięty do połowy list Węgiełka i machinalnie przeczytał nakreślone wielkimi literami wyrazy: Non omnis moriar.


*Streszczenie jest tylko formą powtórzenia. Zachęcam do lektury książki" 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz