![]() |
| źródło: Pixabay |
5. Madryt: El Retiro i Casa de Campo
W ciągu tygodnia najpopularniejszy jest zjawiskowy El Retiro – park położony w samym sercu miasta, który zajmuje dawne tereny łowieckie rodziny królewskiej. Park liczy ponad 120 ha powierzchni – to trzy razy więcej niż powierzchnia warszawskiego zoo.
Znajdziemy tam m.in. sztuczne jezioro, można wypożyczyć też łódkę, są wspaniałe trasy do jazdy na wrotkach/rowerach, jedyny na świecie pomnik Upadłego Anioła, ogrody różane z kolekcją ponad 4 tys.róż, stare drzewa migdałowe, azalie i magnolie oraz kryształowy pałac, w którym odbywają się wystawy sztuki nowoczesnej. Niewiele osób wie, że Park Retiro kryje prawdziwy skarb. Jest nim Drzewo Montezumy (cypryśnik meksykański), które według aktualnych danych jest najstarszym drzewem w Madrycie.
W parku znajduje się też „Kryształowy Pałac” - budynek został bowiem prawie w całości wykonany ze stali, szkła i ceramiki. Za projekt tego niezwykłego miejsca odpowiadał hiszpański architekt Ricardo Velázquez Bosco. Budynek powstał w 1887 roku, a inspiracją do jego stworzenia był londyński Crystal Palace. Warto wiedzieć, że w Pałacu Kryształowym znajduje się jedno z dwóch muzeów zlokalizowanych w parku. Warto zobaczyć również Pałac Velázquez – drugie muzeum, w którym wystawiana jest sztuka współczesna.
Za to w weekendy i święta madrytczycy biorą kurs na Casa de Campo – fenomenalną krainę o powierzchni 1722 hektarów. Położony na obrzeżach Madrytu ogromny zielony teren pełen jest malowniczych pagórków, lasków i łąk. Filip II nabył posiadłość, dwór z przynależącym mu terenem, około roku 1560 lub 1561. Jest ona położona nad brzegiem rzeki Manzanares, a pierwotnie należała do szlacheckiej rodziny Vargas. Nowy właściciel przekształcił ją w renesansową willę do użytku prywatnego i otoczył ją pięknymi ogrodami, odzwierciedlającymi jego upodobania. Udokumentowane opisy i pozostałości budowli umożliwiły odtworzenie miejsca, którego manierystyczny styl można rozpoznać po typowych dla niego elementach: grotach, labiryntach czy też ukrytych wodotryskach spryskujących niczego niepodejrzewających gości, a wszystko to w otoczeniu drzew. Co prawda na skraju parku znajdziemy zoo i spory lunapark, ale to przyroda jest tu największą atrakcją. Szczególnie wiosną, zanim gorące hiszpańskie słońce pozbawi trawę zieleni. Do parku dojedziemy metrem albo zabytkowa kolejką linową z centrum Madrytu.
Jeśli banalne sadzawki, klomby czy fontanny nie robią na tobie wrażenia, koniecznie musisz udać się do Oslo! Wrażliwym osobom, które łatwo można zgorszyć jednak stanowczo odradzam wizytę.
4. Oslo: Park Vigelanda
Park rzeźby Vigelanda, będący częścią Frognerparken, to coś więcej niż park – to prawdziwe dzieło sztuki. Zaprojektowany i wykonany pod nadzorem rzeźbiarza Gustava Vigelanda w pierwszej połowie XX wieku budzi podziw jednych i zgorszenie u innych.
Wypełnia go bowiem ponad pół tysiąca nagich postaci – rzeźb z kamienia i brązu przedstawiających człowieka we wszystkich aspektach jego życia. Noworodki i starcy, kobiety i mężczyźni, samotni lub złączeni ze sobą tak ciasno, że trudno wytyczyć granicę pomiędzy ich ciałami. W żadnym innym parku nie ma tylu emocji. Sam rzeźbiarz zresztą powtarzał, że zależy mu na uchwyceniu emocji, choć niejednokrotnie są one inne niż te u subtelnego Rodina, którym Vigeland się inspirował.
Pomysł na utworzenie parku powstał na początku XX wieku. W 1907 roku Gustav Vigeland otrzymał od władz miasta Oslo zlecenie na wykonanie fontanny we wspomnianym parku Najpierw powstała fontanna, wokół której Vigeland zaczął ustawiać rzeźby i płaskorzeźby, a następnie ozdobny most łączący dwa stawy. Zwieńczeniem całego przedsięwzięcia był 17-metrowy (licząc z cokołem), granitowy Monolit, czyli kolumna, na którą składają się rzeźby splątanych ciał ludzi. Towarzyszą jej kamienne figury rozmieszczone w poprzek schodów. Zamysłem autora było pokazać cykl życia, stąd przedstawiają one osoby w różnym wieku. Dziś park wypełnia 212 rzeźb, a na nich prawie 600 postaci.
Gotowi na park numer trzy?
3. Monachium: Englischer Garten
Jest to najstarszy publiczny park Europy i jeden z największych. Rozciąga się od rzeki Isar na północ aż do granic miasta. Jest usytuowany w centralnej części Monachium. Jego powierzchnia to około 375 hektarów, bujnie zadrzewionych i zakrzewionych.
Ogród został zaprojektowany w 1789 roku przez architekta sieci ogrodów, Sir Benjamin’a Thompsona z myślą o zwykłych ludziach i po dziś dzień oferuje atrakcje, które w innych parkach byłyby nie do pomyślenia. Znajdziecie tu na przykład miejsce do opalania się nago, czyli ogromną, przeciętą potokiem łąkę Schömfeld czy wodną trasę do surfowania będącą sztucznym strumieniem z falą generowaną przez pompy. Charakterystycznym punktem parku jest Monachijska Wieża (Monopteros), czyli klasycystyczna rotunda wzniesiona na wzgórzu, z której rozciąga się panoramiczny widok na park i miasto.
Miłośnicy herbaty mogą przeżyć prawdziwe misterium, jakim jest ceremonia parzenia herbaty w japońskim pawilonie na wyspie, a zwolennicy mocniejszych trunków mogą napić się piwa na najwyższej, bo 25-metrowej kondygnacji XVIII wiecznej chińskiej pagody. Można również pospacerować po Hirschau, północnej części parku, do której nie docierają tłumy turystów, a którą pokrywają rozległe łąki. Kwiatom i trawie pozwala się tu rosnąć aż do czerwca, dopiero wówczas są koszone albo zjadane przez wypasane w parku stada owiec przyzwyczajonych do głaskania i fotografowania.
Dla tych, którzy lubią nieco szaleństwa i kolorów, a na dodatek doceniają sztukę, mamy wyjątkowy park na miejsca drugim.
2. Barcelona: Park Güell
Ten najsłynniejszy park Barcelony pierwotnie wcale nie miał być parkiem, tylko luksusowym osiedlem mieszkaniowym. Pozornie utopijny projekt miasta-ogrodu pojawił się na początku XX wieku w głowie lokalnego przemysłowca Eusebiego Güella, który powierzył wykonanie projektu przyjacielowi Antoniemu Gaudiemu. Prace trwały 14 lat, ale projekt – jak w przypadku innego dzieła Gaudiego, czyli słynnego kościoła Sagrada Família, nigdy nie został ukończony. W latach 20.ubiegłego wieku miasto wykupiło teren i w ten sposób powstał otwarty dla wszystkich park. Położony na malowniczym wzgórzu raczej nie nadaje się na piknik, nie znajdziemy tu też ani ciszy ani spokoju. Są za to nieziemskie, fantazyjne pawilony, ławy, tarasy, a placyki wypełniają się tłumami turystów. W niesamowitej Sali Kolumnowej, który według projekt miał służyć za miejskie targowisko, można poszukać schronienia przed słońcem, albo zajrzeć do Domu Gaudiego, w którym artysta mieszkał przez kilka lat, by obejrzeć kolejne wizjonerskie projekty.
Lokalizacja – w pobliżu dwóch stacji metra – sprawia, że nie ma problemu z tym, jak dojechać do Parku Guell i jak z niego wrócić. Bo że miłośnicy pozostających na granicy sztuki i szaleństwa projektów Gaudiego wracać będą, to jest pewne. Warto jednak wiedzieć, że park dzieli się na dwie części: typowo parkową, do której można wejść bez biletu, i drugą – z najważniejszymi budowlami Gaudiego, które warto zobaczyć, ale trzeba zapłacić.
Jesteście ciekawi, jaki park znalazł się na miejscu pierwszym?
1. Rzym: Villa Borghese
Parki-ogrody przy dawnych prywatnych rezydencjach, to specjalność włoskiej stolicy. Stare, wypieszczone, robiące spektakularne wrażenie. Przed laty służyły wąskiemu gronu osób, elicie, dziś są otwarte dla wszystkich. To oaza ciszy i zieleni w mieście, które należy do najgłośniejszych i najbardziej ruchliwych w Europie. Kazała, manierystyczna Villa Borghese przez stulecia służyła rodowi jako podmiejski dom, idealny do odpoczynku, organizowania przyjęć czy przechowywania rosnącej kolekcji dzień sztuki. Zresztą ta kolekcja wciąż tam jest i można ją oglądać, warto ponadto zajrzeć do mieszczącej zbiory sztuki XX wieku Oranżerii. Barokowy ogród przerobiono na początku XX wieku zgodnie z nową, bardziej naturalną angielską modą. Stąd w parku tyle pozornie tylko dzikiej przyrody, która jednak jest starannie zaplanowana i zadbana. Znajdziemy tu również świątynie dumania, stylizowane ruiny i kopie rzymskich budowli. Ta zielona oaza Rzymu zachęca do podziwiania miasta z tarasu widokowego, położonego na szczycie Willi Borghese. Taras oferuje panoramiczny widok na historyczne centrum Rzymu, dzięki czemu można śledzić ewolucję architektoniczną miasta, od starożytnych ruin po barokowe kopuły. Taras otoczony jest także bujną roślinnością, co czyni go spokojnym miejscem do kontemplacji wśród miejskiego krajobrazu.
Miłośnicy techniki powinni zobaczyć zegar wodny z XIX wieku, będący prawdziwym cudem inżynierii. Umiejscowiony wśród zieleni zegar używa systemu zbiorników i syfonów do dokładnego wskazywania czasu. Z kolei osoby pragnące ciszy i spokoju powinny udać się do neoklasycznej świątyni Eskulapa, usytuowanej na wyspie otoczonej jeziorem. Odzwierciedlając styl architektoniczny Greko-Romański świątynia, jest poświęcona Eskulapowi, bóstwu uzdrawiania. Odbicie świątyni w spokojnych wodach jeziora tworzy malowniczą scenę przypominającą starożytne rzymskie wille. Dzieci zaś zachwycą się Fontanną Koników Morskich. Ta skomplikowanie zaprojektowana fontanna przedstawia koniki morskie i nimfy, symbolizując mityczne połączenie między wodą a życiem.
Każdy z tych parków jest inny, każdy wyjątkowy. Każdy ma inny charakter, każdy oferuje inne atrakcje, dlatego warto wyznaczyć sobie za cel wizytę we wszystkich. Dajcie w komentarzach znać, który park chętnie odwiedzicie jako pierwszy. A może znacie jeszcze inne, wspaniałe parki? Piszcie!
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz