poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Podróże z dzieckiem: Zielona Wiślańska Ciuchcia, czyli podróż po Wiśle

Są takie wycieczki, podczas których nie trzeba się spieszyć, zdobywać górskich szczytów ani pokonywać wielu kilometrów pieszo, żeby zobaczyć naprawdę dużo. W Beskidach doskonale sprawdza się stara, dobra zasada: usiąść wygodnie, patrzeć przez okno i pozwolić, żeby droga zrobiła resztę. Właśnie taki pomysł towarzyszył nam podczas przejażdżki Wiślańską Ciuchcią.

Nasza podróż rozpoczęła się nie w samym centrum Wisły, lecz w Ustroniu Polanie, gdzie wsiedliśmy do charakterystycznej turystycznej kolejki. Wiślańska Ciuchcia od lat wozi turystów po Ustroniu, Wiśle i okolicznych dolinach, pokazując miejsca, do których samochodem można wprawdzie dojechać, ale których uroku zdecydowanie lepiej doświadcza się w spokojnym rytmie takiej właśnie przejażdżki. Organizator podaje, że ciuchcie kursują po beskidzkich trasach od 2000 roku, a ich wagony są przystosowane zarówno do chłodniejszych dni, jak i letniej pogody – mogą być zamknięte, przeszklone i ogrzewane albo otwarte.

Już sam początek podróży ma swój urok. Można spokojnie obserwować mijane miejscowości, zbocza Beskidów i zabudowania, a przy okazji słuchać opowieści kierowcy-przewodnika o historii i atrakcjach regionu. To właśnie połączenie przejazdu z komentarzem sprawia, że Wiślańska Ciuchcia jest czymś więcej niż zwykłym transportem turystycznym.

Pierwszy przystanek – Wisła Malinka i skocznia im. Adama Małysza

Pierwszym ważnym punktem naszej trasy była Wisła Malinka, a dokładniej słynna skocznia narciarska im. Adama Małysza. To miejsce, którego miłośnikom sportu zimowego przedstawiać właściwie nie trzeba. Skocznia stała się jednym z symboli współczesnej Wisły i jednym z tych obiektów, które na żywo robią znacznie większe wrażenie niż na ekranie telewizora.

Obecna skocznia w Malince została oddana do użytku w 2008 roku, a obiekt nosi imię naszego najwybitniejszego skoczka narciarskiego, Adama Małysza. Odbywały się tutaj zawody najwyższej rangi, w tym konkursy Pucharu Świata. Jej punkt konstrukcyjny wynosi 120 m, a rozmiar 134 m. I tutaj czekała nas dodatkowa atrakcja – przez cały rok działa tu winda skośna. Wjazd nią na górę to atrakcja z której można korzystać podczas postoju ciuchci, choć nie trzeba. Można po prostu skupić się na straganach czy iść na kawę, my jednak zdecydowałyśmy się na wjazd. Bilet można kupić pod skocznią, w biletomacie lub w okienku, cena to 30 normalny i 25 zł ulgowy.


Sam widok konstrukcji z dołu jest imponujący, ale dopiero wjazd pozwala naprawdę poczuć skalę obiektu. Wjeżdżaliśmy na górę, „windą” – wagonikiem kursującym góra dół obserwując przy tym, jak wraz z wysokością zmienia się perspektywa. Z poziomu ziemi skocznia wydaje się ogromna. Z góry natomiast zaczyna się dopiero rozumieć, z jakim miejscem muszą mierzyć się zawodnicy, którzy zjeżdżają z belki startowej, nabierają prędkości i za chwilę wykonują skok. Wjazd wagonikiem trwa 3 min i od razu oczywiście można zjechać, ale warto wspiąć się na skocznie, gdzie znajduje się taras widokowy, a piętro niżej sklepik z kawiarnią. Niestety nie starczyło nam już czasu, by tam zajrzeć. Pomiędzy skocznią, a windą jest też mały edukacyjny plac zabaw, który zainteresował Klarę. 

Po powrocie na dół ruszyliśmy dalej. Kolejny odcinek podróży prowadził w kierunku Wisły Czarne. Ta część trasy ma zupełnie inny charakter. Znika sportowy gwar Malinki, a coraz mocniej daje o sobie znać górski krajobraz. Droga prowadzi wśród beskidzkich zboczy, a podróżujący mogą po prostu usiąść i chłonąć widoki. Po drodze docieramy w okolice zapory, niestety nie można tutaj się zatrzymać ciuchcią (choć teoretycznie na stronie widnieje informacja o przystanku w tym miejscu).


Zameczek Prezydenta RP

Następnym przystankiem był Pałacyk Prezydencki na Zadnim Groniu, nazywany również popularnie Zameczkiem Prezydenta RP. To jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów Wisły, związany z historią polskiej państwowości i jednocześnie pięknie wpisany w beskidzki krajobraz.

Tutaj szczególnie zapada w pamięć widok na zaporę i otaczające ją góry, jaki roztacza się z zamku dolnego, zamienionego w hotel i kawiarnię. Jest to zupełnie inny rodzaj atrakcji niż skocznia. Tam uwagę przyciąga przede wszystkim monumentalna konstrukcja i sportowa historia miejsca. Tutaj najważniejsze są krajobraz, architektura i położenie. Po niezłej kawie w kawiarni zdecydowaliśmy się podejść ok. 200 metrów wyżej do zamku górnego, chronionego już przez oficerów. Koniecznie muszę tu przyjechać jeszcze raz, tym jednak z planem zwiedzenia zamku – jest to możliwe po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym, w określone godziny.

Zamek Dolny - kawiarnia i hotel
W bonusie cudowny widok z tarasu na zaporę


Rezydencja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Wiśle powstała w latach 1929–1930. Wzniesiono ją w miejscu wcześniejszego, drewnianego zameczku myśliwskiego należącego do Habsburgów, który spłonął na początku XX wieku. Nowy obiekt został ufundowany przez mieszkańców Śląska jako dar dla Prezydenta RP Ignacego Mościckiego oraz jego następców. Budynek stanowi wyjątkowy przykład polskiej architektury i sztuki okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jego projekt przygotował Adolf Szyszko-Bohusz, współpracując z Andrzejem Pronaszko oraz Włodzimierzem Padlewskim.

Ignacy Mościcki po raz pierwszy przybył do wiślańskiej rezydencji na przełomie stycznia i lutego 1931 roku. W kolejnych latach chętnie i regularnie korzystał z obiektu, odwiedzając go kilka razy w roku. Podczas pobytów w Wiśle podejmował znane osobistości, wśród których znaleźli się między innymi książę Kentu oraz słynny śpiewak operowy Jan Kiepura. W czasie nieobecności głowy państwa rezydencja była dostępna dla zwiedzających. W 1938 roku przeprowadzono remont obiektu. W jego trakcie zmieniono pierwotną koncepcję Szyszko-Bohusza – charakterystyczne płaskie dachy zastąpiono dachami spadzistymi. W okresie II wojny światowej, podczas okupacji niemieckiej, zamek został przeznaczony na ośrodek wypoczynkowy dla oficerów oraz urzędników III Rzeszy.

Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, obiekt ponownie zaczął pełnić funkcję rezydencji głowy państwa polskiego. Po zmianach ustrojowych i wejściu w życie Konstytucji PRL z 1952 roku, która zniosła urząd Prezydenta, zamek znalazł się w zarządzie Urzędu Rady Ministrów. W kolejnych latach przebywali tutaj przedstawiciele najwyższych władz państwowych, między innymi Józef Cyrankiewicz, Edward Ochab oraz Edward Gierek. W 1981 roku rezydencję przekazano górnikom z Kopalni Węgla Kamiennego im. XXX-lecia PRL, znanej obecnie jako KWK „Pniówek” w Pawłowicach Śląskich. Z czasem obiektem coraz większe zainteresowanie zaczęli wykazywać historycy sztuki oraz specjaliści zajmujący się ochroną zabytków. W 1994 roku cały kompleks został wpisany do rejestru zabytków.

Dążenia do ponownego przejęcia rezydencji przez Kancelarię Prezydenta RP rozpoczęły się już na początku lat 90. Ostatecznie zakończyły się powodzeniem w 2002 roku. Następnie przeprowadzono gruntowny, trwający niemal dwa lata remont. Na początku 2005 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski dokonał uroczystego otwarcia odnowionego obiektu na Zadnim Groniu w Wiśle. W ramach prac nie tylko przywrócono odpowiedni stan historycznej rezydencji, lecz także dostosowano ją do współczesnych wymagań stawianych obiektom przeznaczonym dla głowy państwa.

W skład Rezydencji Prezydenta RP Zamek w Wiśle – Narodowego Zespołu Zabytkowego – wchodzą:
główny budynek Zamku, związany historycznie z prezydenturą Ignacego Mościckiego, drewniana kaplica zabytkowa wzniesiona w 1909 roku, Zamek Dolny (w którym właśnie piliśmy kawę) wraz z Gajówką.

Siedziba Prezydenta RP. U góry po prawej lądowisko dla helikoptera



Wisła

Po tych atrakcjach ruszyliśmy w stronę centrum Wisły. To był ostatni etap naszej podróży i jednocześnie powrót do bardziej miejskiego charakteru miejscowości. Centrum Wisły ma oczywiście zupełnie inną atmosferę niż Malinka czy Wisła Czarne. Tutaj wracamy do ruchu turystycznego, deptaka, sklepików, restauracji i charakterystycznego klimatu beskidzkiego kurortu. My przeszliśmy się deptakiem, odczytując nazwiska sportowców na alei gwiazd sportu i zajadając się pysznymi lodami.




Patrząc na całą trasę, trudno wskazać jeden jej najlepszy element. Skocznia w Malince daje emocje i możliwość spojrzenia na obiekt z zupełnie innej perspektywy dzięki wjazdowi kolejką. Wisła Czarne i zapora pozwalają nacieszyć się beskidzkim krajobrazem. Z kolei Pałacyk Prezydencki łączy historię, architekturę i piękne położenie. I właśnie ta różnorodność sprawia, że przejażdżka Wiślańską Ciuchcią jest ciekawym sposobem na poznanie Wisły. I to nie tylko dla dzieci, choć najmłodsi z pewnością będą zachwyceni samym faktem podróżowania „prawdziwą” ciuchcią. To przede wszystkim wygodny i niespieszny sposób na zobaczenie kilku najważniejszych miejsc Wisły podczas jednej wycieczki.

Trasa obejmująca centrum Wisły, Malinkę i Zameczek Prezydencki ma około 20 kilometrów i trwa około 3,5 godziny, z postojami przy poszczególnych atrakcjach. W naszym przypadku dodatkowym atutem było rozpoczęcie podróży w Ustroniu Polanie. 

Podsumowując, jest to propozycja szczególnie dobra dla osób, które chcą zobaczyć dużo, ale niekoniecznie mają ochotę na intensywne piesze zwiedzanie. Sprawdzi się także w przypadku rodzin z dziećmi, osób starszych oraz wszystkich tych, którzy po prostu lubią oglądać świat z okna jadącego pojazdu.

Ps. To nie współpraca reklamowa. Byłyśmy, jechałyśmy i polecamy bo się dobrze bawiłyśmy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz