Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoleon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoleon. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 maja 2017

Joanna Rajch "Wiatr szaleńców"

Tytuł: Wiatr szaleńców
Autor: Joanna Rajch



„Duchy bywają natrętne, prawda? (…). Nie chcą by o nich zapomniano. Jakby nie potrafiły zrozumieć, że z miasta nie można zrobić cmentarzyska (…)" – te niepokojące słowa mogłyby paść w wielu miejscach, mogłyby dotyczyć wielu bytów przywiązanych do tego świata niezrealizowanymi marzeniami lub tęsknotą ich bliskich. Zawieszone na granicy pomiędzy tym, co realne, a tym, co nierzeczywiste, nie potrafią zaznać spokoju, szukając pomocy u tych, w których tli się życie. Niekiedy jednak tak kurczowo czepiają się każdej formy życia, że trzeba posłużyć się osobą, która potrafi przepędzić złe duchy. Osobą, która zwie się Sygnadora…

sobota, 15 września 2012

Izabela Szolc "Siostry"

Tytuł: Siostry
Autor: Izabela Szolc
Wydawnictwo: Smak Słowa

Nie należę do entuzjastek kobiecej i zmysłowej, ale i rozedrganej prozy Izabeli Szolc i rzadko sięgam po jej książki. Tym razem jednak, zaintrygowana okładką, nieco tajemniczą, nieco dekadencką, rozpoczęłam swoją przygodę z „Siostrami” i … przepadłam na dwie godziny, przenosząc się w przeszłość, prosto do Jabłonnego Sadu. To, co w poprzednich książkach autorki mi przeszkadzało, pewna ulotność myśli, tutaj bezsprzecznie stanowi atut powieści, zaś klimat stworzony przez Szolc, przesiąknięty tajemnicą, ale i egzotyką, dodaje pikanterii i osnuwa akcje nutką czegoś nieokreślonego, nierealnego, działając lepiej niż niejedna kreolska przyprawa.
„Siostry” Szolc to kolejna już pozycja z „serii z przyprawami” Wydawnictwa Smak Słowa, która zabiera nas w różne zakątki świata. Tym razem akcja toczy się w majątku ziemskim w Jabłonnym Sadzie należącym do Jana Zygmunta Jabłońskiego, wiarusa kampanii napoleońskiej oraz w piekle San Domingo. To właśnie tam, pod wpływem rewolucji francuskiej wybuchły bunty niewolników, zaś po zniesieniu niewolnictwa i proklamowaniu niezależnej republiki, powstańcy pobili w 1803 roku interwencyjne wojska Napoleona I Bonaparte, złożone m.in. z Legionów Polskich w tym Jabłońskiego.  Z wyspy, oprócz rany nogi („Własną stopę zostawił na San Domingo. Niejako zapłacił nią za miłość do Pierwszego Konsula”), Jan Zygmunt przywiózł egzotyczną żonę Paulette, a także wierną służącą Titubę.
Pani domu, wtłoczona w ramy nowej rzeczywistości, nie umie się odnaleźć wśród gospodarstwa, przerasta ją także macierzyństwo. Zbyt niecierpliwa, zbyt prędka, zbyt zapatrzona w siebie, pozwala swoim dzieciom na znaczną samowolę, ograniczoną jedynie pewnymi ramami dobrego wychowania.
Dzieci, to Teodor Florian, przyszły dziedzic, a także bliźniaczki – Anna Konstancja i Józefina Maria – odrębne osoby, które zlewają się w jedną, przenikają wzajemnie, połączone tajemnymi więzami, których nie zgłębi żaden śmiertelnik. „Bliźniaczki przez całe dzieciństwo brane są za jeden wspólny byt” – pisze autorka – „Współistotny sobie, zrodzony jeden z drugiego w tej samem chwili”. Zatem … Anna Konstancja i Józefina Maria  czy może raczej Anna Józefina i Konstancja Maria? Nawet matka nie potrafi ich odróżnić, a kolorowe tasiemki, które wiąże im na nadgarstkach często ulegają zamianie. Dziewczyny bawią się swoją jednością, przenikają wzajemnie, stając się lustrzanymi odbiciami. Jedynie brat jest w stanie je poznać „po zapachu”.
Lata beztroskiego dzieciństwa kończą się wraz z wiadomością o śmierci Napoleona - Jan Zygmunt pada rażony apopleksją, która na długie lata przykuwa go do łoża. Paradoksalnie, to jego kreolska żona doglądając go niestrudzenie niknie w oczach, aż w końcu żegna się z obcym dla niej światem odpoczywając w pokoju. Ojciec umiera już kiedy panny są dorosłe, jednak nie na tyle, by być odpowiedzialnymi za swoje czyny. O którą jednak chodzi? O Annę Konstancję czy Józefinę Marię? Ciężar opieki nad  umierającym ojcem spoczywa na barkach Anny, jednak przywdziewa ona również skórę Józefiny, by zagwarantować starcowi miłość obu córek. Jednak łatwość, z jaką staje się siostrą jest niebezpieczna. Wszak to samo może zrobić ta druga. Ta, która z siostry staje się rywalką, zaś z przyjaciółki – wrogiem.
„Siostry” to Izabeli Szolc to przede wszystkim skomplikowane relacje pomiędzy dwiema kobietami, które wchodząc w okres dorosłości, odkrywają wspólnie pragnienia i pożądanie. Autorka odziera je z niewinności, pisze bez skrępowania o zabiegach pielęgnacyjnych ojca, jego strefach intymnych i ciekawości tak naturalnej dla rodzącej się kobiecości. „Siostry” to także obraz kraju IX wieku, biesiadne tradycje (w tym żywy indyk podawany w trakcie przyjęć i „rytuał” związany z jego podawaniem) oraz szczypta magii, którą wnosi wiara Tituby. To książka, która długo zalega na duszy, w której możemy się rozsmakować, która zmusza do zastanowienia i wnikliwego studiowania tekstu, równie niejednoznacznego, jak fenomen bliźniaczek.
Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl