Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźniaczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźniaczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2019

Ashley Saunders, Leslie Saunders "Zasada Jednego"

Tytuł: Zasada Jednego 
Autorki: Ashley Saunders, Leslie Saunders 
Wydawnictwo: Kobiece 




Przez długie lata świat bulwersowała przyjęta w Chinach polityka jednego dziecka. Obowiązująca przez ponad trzy dekady ścisła kontrola urodzin przyniosła szereg problemów, m.in. poważne problemy społeczne, w tym olbrzymia dysproporcja płci, brak rąk do pracy i spodziewany kryzys systemu emerytalnego. Dlatego też w 2015 roku na plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin podjęto uchwałę zezwalającą wszystkim parom na posiadanie … dwójki dzieci. Niezależnie od tego, jak bardzo niezrozumiała jest dla nas taka kontrola, ograniczenie swobód obywatelskich, to tak naprawdę ingerencja rządu w sfery osobiste, intymne, była i będzie – również w takich krajach, jak Polska, czy … USA. I choć trudno jest w to uwierzyć, to po równi pochyłej zmierzamy w kierunku rzeczywistości, w której to państwo będzie decydowało ile potomstwa mamy posiadać, jak mamy żyć, a wszechobecne kamery czujniki i drony inwigilować będą wszystkie sfery naszej aktywności. 

wtorek, 22 grudnia 2015

Erich Kästner „Mania czy Ania”

Autor: Erich Kästner
Wydawnictwo: Jung-off-ska


„Pamiętaj, że ten, kto żyje blisko studni, nie zazna pragnienia, a ta, która ma obok siebie siostrę, nie pogrąży się w rozpaczy” – pisała w jednej ze swoich książek Lisa See. O tym, jak wspaniale mieć obok siebie tak bliską osobę, związaną więzami krwi, wie każdy, kto posiada rodzeństwo. Niestety nie wszyscy mają tę możliwość, nie wszyscy mogą dzielić się sekretami z siostrą czy bratem, nie wszyscy mogą iść przez życie ramie w ramię.

Takiej możliwości nie ma dziewięcioletnia Ania Palffy z Wiednia, rezolutna i ruchliwa dziewczynka z głową pełną pomysłów. Wychowywana tylko przez ojca, ekscentrycznego dyrektora Ludwika, jest określana mianem „głośnego dziecka”, choć mimo jej psot, nie da się jej nie lubić. Dziewczynka jest szczęśliwa ze swoim tatą, choć cieniem na tym szczęściu kładzie się fakt, iż ojciec nic nie mówi o jej matce, a nawet usunął z domu jedyne jej zdjęcie. Tegoroczne wakacje w Domu Kolonijnym zmienia jednak diametralnie jej życie i już nigdy nie będzie mogła powiedzieć, że tęskni za siostrą, której nie ma … Książka „Mania czy Ania”, autorstwa Ericha Kästnera, to najnowsza propozycja Wydawnictwa Jung-off-ska. Należąca do kanonu lektur szkolnych opowieść, czytana przez Edytę Jungowską i Piotra Fronczewskiego, ze wspaniałą okładką zaprojektowaną przez Joannę Rusinek, to nie tylko wspaniała przygoda dla dzieci, ale również nostalgiczna podróż w przeszłość dla dorosłych.

Kiedy Ania spotyka na koloniach dziewczynkę o twarzy dokładnie takiej, jaką ma sama, jest w prawdziwym szoku. Szybko jednak okazuje się, że los, stawiając na jej drodze życia Manię Körner z Monachium, tak naprawdę wyświadczył jej wielką przysługę. Mania, wychowywana tylko przez zapracowaną mamę, jest tak naprawdę bliźniaczą siostrą Ani, choć różnią się one diametralnie charakterami. Ania jest pełna energii, ma trudności z koncentracją, ale uśmiech nie schodzi z jej buzi, zaś Mania jest małą gosposią, która pomimo młodego wieku bierze na siebie ciężar prowadzenia domu. Ona również nic nie wiedziała o tym, że gdzieś tam w świecie żyje jej siostra, a przede wszystkim o tym … że ma tatę. 

Co teraz zrobić z taką nowiną? Czy przyznać się rodzicom, którzy zapewne mieli powody, by zataić przed dziewczynkami takie informacje? Pomysł, na jaki wpadają Ania i Mania jest iście makiaweliczny – postanawiają zamienić się rolami. Ania wraca zatem do Monachium, za wszelką cenę usiłując wcielić się w postać Mani, zaś Mania stara się za być postrzegana, jako Ania. I mimo iż bliscy oraz nauczyciele dostrzegają pewne zmiany w osobowości dziewczynek, to są one zrzucane na karb dojrzewania. Kto wie, jak długo trwałaby ta mistyfikacja, gdyby nie dwa wydarzenia – po pierwsze na ojca dziewczynek poluje despotyczna kobieta-wamp, Irena Gerlach, która chętnie zostałaby panią dyrektorową, zaś po drugie, do redakcji gazety, w której pracuje mama Ani i Mani przychodzi zdjęcie wykonane latem, na którym sportretowane zostały bliźniaczki!

Jak zakończy się ta opowieść? Czemu Ania i Mania zostały rozdzielone? Co było powodem rozstania ich rodziców i co najważniejsze, czy dziewczynki dostaną szansę, by nareszcie nazywać się siostrami i wychowywać się razem? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w książce „Mania czy Ania”, która pomimo upływu lat niezmiennie wzrusza swoim ciepłem, ale i małym dramatem sióstr, które przez dziewięć lat nie były świadome swojego istnienia. Jestem przekonana, że niejedna dziewczynka słuchając tej opowieści uśmiechnie się na myśl o przygodach Ani i Mani, niejedna też uroni łzę myśląc, jak ogromna musiała być ich tęsknota za tą drugą oraz pragnienie posiadania pełnej rodziny. Książka Kästnera zwraca uwagę swą subtelnością, ponadczasowością oraz wspaniała siostrzaną miłością, pokazując równocześnie, jak wielkie są niekiedy konsekwencje podjętych decyzji. Tym samym „Mania czy Ania” to lektura, która łączy pokolenia, która rozpala nasze serca i na długo zapada w pamięć!



sobota, 15 września 2012

Izabela Szolc "Siostry"

Tytuł: Siostry
Autor: Izabela Szolc
Wydawnictwo: Smak Słowa

Nie należę do entuzjastek kobiecej i zmysłowej, ale i rozedrganej prozy Izabeli Szolc i rzadko sięgam po jej książki. Tym razem jednak, zaintrygowana okładką, nieco tajemniczą, nieco dekadencką, rozpoczęłam swoją przygodę z „Siostrami” i … przepadłam na dwie godziny, przenosząc się w przeszłość, prosto do Jabłonnego Sadu. To, co w poprzednich książkach autorki mi przeszkadzało, pewna ulotność myśli, tutaj bezsprzecznie stanowi atut powieści, zaś klimat stworzony przez Szolc, przesiąknięty tajemnicą, ale i egzotyką, dodaje pikanterii i osnuwa akcje nutką czegoś nieokreślonego, nierealnego, działając lepiej niż niejedna kreolska przyprawa.
„Siostry” Szolc to kolejna już pozycja z „serii z przyprawami” Wydawnictwa Smak Słowa, która zabiera nas w różne zakątki świata. Tym razem akcja toczy się w majątku ziemskim w Jabłonnym Sadzie należącym do Jana Zygmunta Jabłońskiego, wiarusa kampanii napoleońskiej oraz w piekle San Domingo. To właśnie tam, pod wpływem rewolucji francuskiej wybuchły bunty niewolników, zaś po zniesieniu niewolnictwa i proklamowaniu niezależnej republiki, powstańcy pobili w 1803 roku interwencyjne wojska Napoleona I Bonaparte, złożone m.in. z Legionów Polskich w tym Jabłońskiego.  Z wyspy, oprócz rany nogi („Własną stopę zostawił na San Domingo. Niejako zapłacił nią za miłość do Pierwszego Konsula”), Jan Zygmunt przywiózł egzotyczną żonę Paulette, a także wierną służącą Titubę.
Pani domu, wtłoczona w ramy nowej rzeczywistości, nie umie się odnaleźć wśród gospodarstwa, przerasta ją także macierzyństwo. Zbyt niecierpliwa, zbyt prędka, zbyt zapatrzona w siebie, pozwala swoim dzieciom na znaczną samowolę, ograniczoną jedynie pewnymi ramami dobrego wychowania.
Dzieci, to Teodor Florian, przyszły dziedzic, a także bliźniaczki – Anna Konstancja i Józefina Maria – odrębne osoby, które zlewają się w jedną, przenikają wzajemnie, połączone tajemnymi więzami, których nie zgłębi żaden śmiertelnik. „Bliźniaczki przez całe dzieciństwo brane są za jeden wspólny byt” – pisze autorka – „Współistotny sobie, zrodzony jeden z drugiego w tej samem chwili”. Zatem … Anna Konstancja i Józefina Maria  czy może raczej Anna Józefina i Konstancja Maria? Nawet matka nie potrafi ich odróżnić, a kolorowe tasiemki, które wiąże im na nadgarstkach często ulegają zamianie. Dziewczyny bawią się swoją jednością, przenikają wzajemnie, stając się lustrzanymi odbiciami. Jedynie brat jest w stanie je poznać „po zapachu”.
Lata beztroskiego dzieciństwa kończą się wraz z wiadomością o śmierci Napoleona - Jan Zygmunt pada rażony apopleksją, która na długie lata przykuwa go do łoża. Paradoksalnie, to jego kreolska żona doglądając go niestrudzenie niknie w oczach, aż w końcu żegna się z obcym dla niej światem odpoczywając w pokoju. Ojciec umiera już kiedy panny są dorosłe, jednak nie na tyle, by być odpowiedzialnymi za swoje czyny. O którą jednak chodzi? O Annę Konstancję czy Józefinę Marię? Ciężar opieki nad  umierającym ojcem spoczywa na barkach Anny, jednak przywdziewa ona również skórę Józefiny, by zagwarantować starcowi miłość obu córek. Jednak łatwość, z jaką staje się siostrą jest niebezpieczna. Wszak to samo może zrobić ta druga. Ta, która z siostry staje się rywalką, zaś z przyjaciółki – wrogiem.
„Siostry” to Izabeli Szolc to przede wszystkim skomplikowane relacje pomiędzy dwiema kobietami, które wchodząc w okres dorosłości, odkrywają wspólnie pragnienia i pożądanie. Autorka odziera je z niewinności, pisze bez skrępowania o zabiegach pielęgnacyjnych ojca, jego strefach intymnych i ciekawości tak naturalnej dla rodzącej się kobiecości. „Siostry” to także obraz kraju IX wieku, biesiadne tradycje (w tym żywy indyk podawany w trakcie przyjęć i „rytuał” związany z jego podawaniem) oraz szczypta magii, którą wnosi wiara Tituby. To książka, która długo zalega na duszy, w której możemy się rozsmakować, która zmusza do zastanowienia i wnikliwego studiowania tekstu, równie niejednoznacznego, jak fenomen bliźniaczek.
Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl