Zamość nazwany „Perłą renesansu”, „Miastem arkad” lub „Perłą Północy” odwiedziłam już drugi raz, choć od mojej ostatniej wizyty minęło trzydzieści lat. Miasto to żyło w mojej pamięci jako monumentalne, zaś prowadzące do ratusza schody do dziś kojarzę z moją kuzynką, która zapragnęła po nich wchodzić w ślubnej sukni. Tym większe było moje rozczarowanie mocno przykurzonym i zaniedbanym miastem, w którym tylko kamienice ormiańskie przyciągają na rynku uwagę.
