sobota, 16 kwietnia 2016

Dlaczego Zakopane mnie nie lubi?

fot.J.Gul
Wszyscy, którzy dobrze mnie znają wiedzą doskonale, że nie mam ciepłych myśli na temat Zakopanego, bo i też Zakopane nie daje mi powodów do miłości. Niezmiennie (a jestem tam w celach zawodowych dwa razy w roku), miasto wita mnie ulewnym deszczem oraz potężnym wiatrem i powinnam mu wystawić rachunek za ostatnie trzy złamane parasolki. Zatem i tym razem, uzbrojona w nowy parasol, w wojowniczym nastroju ruszyłam na podbój. Wiedziałam, że z uwagi na godziny pracy nie będę miała zbyt wiele czasu na eksplorowanie okolic, jednak przyjazd w środowe popołudnie dawał nadzieję, że uda mi się odwiedzić dawno już wyczekiwany stary cmentarz na Pęksowym Brzysku oraz przynajmniej jeden obiekt należący do Muzeum Tatrzańskiego.

Dzięki linii Sosnowiec-Kraków, którą często podróżuje (rozkład jazdy KayaTrans znajdziecie TU), udało mi się dotrzeć do MDA Kraków w niespełna 1,5 godziny. Stamtąd nie ma już żadnego problemu, by dostać się do Zakopanego – Szwagropol to jeden z kilku przewoźników, którzy kursują do stolicy Tatr. I tu wielkie zdziwienie – SŁOŃCE! Zachwycona tym niecodziennym zjawiskiem zdążyłam tylko rzucić torbę na hotelowe łóżko i żwawym krokiem wyruszyłam na zwiedzanie cmentarza. Tak naprawdę poszukiwałam serca Zakopanego – jego starej, lepszej wersji, sprzed tego komercyjnego blichtru. 

fot. J.Gul
Wizyta na Pęksowym Brzysku doskonale się do tego nadaje – powstały w drugiej połowie XX wieku cmentarz mieści się przy ulicy Kościeliskiej, a jego nazwa wzięła się od nazwiska darczyńcy ziemi – Jana Pęksy. Z kolei „Brzyz”, w gwarze góralskiej, oznacza urwisko nad potokiem. Od lat dwudziestych XX wieku na cmentarzu chowano jedynie osoby zasłużone i wybitne, znajdziemy tam m.in. grób Kornela Makuszyńskiego, Witkacego, Stanisława Witkiewicza, Kazimierza Przerwy-Tetmajera oraz Tytusa Chałubińskiego. Każdy z grobów jest inny i każdy jest prawdziwym dziełem sztuki ludowej. Niektóre z nich są jednak bardzo zniszczone, nie dziwi zatem wprowadzona opłata za wstęp na cmentarz – 2 zł, choć z uwagi na koszty utrzymania tego wyjątkowego miejsca, to i tak zbyt mało. 

fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
Koło cmentarza wznosi się najstarszy drewniany kościół w Zakopanem, zwany Starym Kościołem. W zbudowanym na przestrzeni lat 1847 – 1852 obiekcie zwraca uwagę kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej (która jest też patronką świątyni) umieszczona na ołtarzu głównym oraz ludowe świątki, którymi kościół jest ozdobiony. 

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Po krótkiej wizycie w kościele ruszyłam w kierunku willi Atma (ul.Kasprusie 19), gdzie mieści się jedyne na świecie muzeum biograficzne Karola Szymanowskiego. Niestety późna godzina (Muzeum jest otwarte od wtorku do niedzieli w godzinach od 10.00 do 17.00) nie pozwoliła mi na zwiedzenie ekspozycję poświęconej kompozytorowi, jego związkom z Tatrami i Zakopanem). 

Willa Atma
fot. J.Gul
Podobnie było z Galerią Sztuki XX wieku w willi Oksza (ul.Zamoyskiego 25), pozostał mi zatem krótki spacer po okolicy, a raczej ucieczka przed ulewnym deszczem (tradycji stało sie zatem zadość).

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Park Miejski
fot. J.Gul
Tatrzańskie Centrum Kultury i Sportu
fot. J.Gul
Ławeczka, która powstała z okazji 20-lecia Tygodnika Podhalańskiego
fot. J.Gul
fot. J.Gul

Drugi dzień pobytu upłynął pod znakiem ulewnego deszczu, jednak postanowiłam zrealizować kolejną część mojego planu, narażając się na kolejne „parasolowe straty”. Brnąc przez kałuże dotarłam do gmachu głównego Muzeum Tatrzańskiego kilka minut po godzinie 16 (Muzeum otwarte jest w godzinach od 9.00 do 17.00 od środy do soboty, natomiast w niedzielę od 9.00 do 15.00). 

fot. J.Gul
Niestety, płacąc za bilet 7zł, nieco się rozczarowałam wystawą. Ekspozycja podzielona jest na ubogą wystawę historyczną, udokumentowaną starymi fotografiami czy materiałami archiwalnymi, mającymi wprowadzić nas w historię Podhala, znacznie ciekawszą wystawę etnograficzną, poświęconą codzienności mieszkańców oraz dawnej gospodarce Skalnego Podhala oraz przyrodniczą, poświęconą historii badań geologicznych w Tatrach oraz genezie powstania najwyższego masywu górskiego w Polsce. Być może z racji zainteresowań, jedynie etnograficzna propozycja Muzeum mnie zaintrygowała, a w szczególności rekonstrukcja wnętrza podhalańskiej chałupy z połowy XIX w. 

Czarna izba
fot. J.Gul
fot. J.Gul
To dwie izby przedzielone sienią, z czego izba znajdująca się na lewo od sieni zwana jest czarną, zaś na prawo – izbą białą. Nazwy te wzięły się od stanu pomieszczeń i ich wyglądu – w pierwszej z wymienionych koncentrowało się życie rodzinne, bowiem stał tu piec z odkrytym paleniskiem, bez przewodów kominowych. Dym unosił się w całej izbie, a jego część wraz z sadza pokrywała ściany. Izba biała pełniła zaś funkcję reprezentacyjną. 

fot. J.Gul

Góralskie instrumenty muzyczne
fot. J.Gul
fot. J.Gul
Warto również zwrócić uwagę na siermiężne narzędzia służące uprawie roli, góralskie eksponaty muzyczne oraz elementy kuchennego wystroju – oryginalne solniczki, warzęchy czy łyżniki. 

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Wspaniała jest też rzeźba ludowa, choć w Muzeum zgromadzono zaledwie kilkanaście eksponatów.

fot. J.Gul
Wchodząc na pierwsze piętro warto zwrócić jeszcze uwagę na stojące pod schodami oryginalne ule z XIX w.

Krupówki w deszczu
fot. J.Gul
Wracając z deszczowego spaceru wstąpiłam jeszcze po ziemniaczka (zwanego w niektórych rejonach kartofelkiem), którego kosztowanie stało się już tradycją, niezależnie od miejsca mojego pobytu. Niestety ten zakopiański nie był nasączony, a zamiast złożonej masy miał miękkie i mało wyraziste nadzienie. Tym samym na szczycie mojej listy wciąż pozostaje kartofelek z Wisły (kiedyś Was tam zabiorę), a następnie z Żywca.

fot. J.Gul
Biorąc pod uwagę, że ostatni dzień pobytu wypadał w piątek i mając w pamięci ostatnie korki, w jakich utknęłam, zaraz po pracy pobiegłam na autobus. Towarzyszyło mi wielkie uczucie niedosytu, ale też i rozbawienie - żegnała mnie piękna pogoda. I jak tu wierzyć, że Zakopane mnie lubi?


Relacje z zimowej wyprawy do Zakopnego znajdziecie TU.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz