niedziela, 31 lipca 2016

Jolanta Maria Kaleta „Testament templariusza”

Autor: Jolanta Maria Kaleta
Wydawnictwo: Psychoskok


O templariuszach, czyli Zakonie Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, napisano już setki książek, zarówno naukowych, jak i wykorzystujących fakty do skonstruowania fabuły z pogranicza przygody i sensacji. Sam zakon budził i budzi do dziś wielkie emocje, zaś jego kasata i brutalny koniec, jaki zgotowano jego członkom, związane są z olbrzymim majątkiem, zgromadzonym przez templariuszy. Odpowiedzialność za dramat ponosi ówczesny król Francji, Filip IV Piękny, a także papież Klemens V, którzy z chciwości zagarnęli skarby zgromadzone przez zakon. Oskarżeni o herezję, czary, innowierstwo, świętokradztwo, rozpustę, sodomię i szereg innych przestępstw członkowie zakonu byli torturowani, siłą wymuszano przyznawanie się do winy, a każdy z nich kończył tragicznie. 

Aresztowania templariuszy na masowa skalę rozpoczęły się 13 października 1307 roku i ta data stała się punktem wyjścia dla Jolanty Marii Kalety i jej porywającej powieści historyczno-kryminalnej. „Testament templariusza”, opublikowany nakładem wydawnictwa Psychoskok, to opowieść nie tylko o samym zakonie, ale o tajemnej misji, od której zależy jego przyszłość, a także o wielowiekowych konsekwencjach owych październikowych wydarzeń. To również pewnego rodzaju kontestacja minionego ustroju Polski i wydarzeń rozgrywających się na przełomie lat 1981 i 1982, czyli w okresie wprowadzenia stanu wojennego. Na stronach powieści znajdziemy mroczne tajemnice, brutalną rzeczywistość, kulisy działania służb, a także zwyczajne życie, które pomimo rozgrywających się wydarzeń, musi toczyć się dalej. Po książkę sięgnąć mogą nie tylko wielbiciela Dana Browna czy też rodzimego Pana Samochodzika, ale wszyscy, którzy zainteresowani są historią, podróżami, a przede wszystkim … doskonale napisaną powieścią, która nie tylko zdradza wspaniały warsztat autorki, ale też i jej rozległą wiedzę na temat historii oraz sztuki.

Jako że akcja rozgrywa toczy się równolegle w dwóch planach czasowych, przenosimy się do Francji, gdzie towarzyszymy grupie templariuszy uciekających z miasta Troyes, jak i odwiedzamy Wrocław XX wieku, gdzie poznajemy młodą rozwódkę, absolwentkę kierunku konserwacja zabytków, pracującą obecnie jako nauczycielka języka niemieckiego Magdę Michalską. Pozornie niezwiązane ze sobą wątki są jednak splecione w niezwykły sposób, stanowiący pomost, pomiędzy przeszłością, a przyszłością…

Templariusze uciekają z Troyes przed aresztowaniem ze strony króla, ale mają też do wypełnienia tajną misję, od której powodzenia zależy przyszłość zakonu. Jeden z nich, komandor zakonu, Esteban de Surra, miał widzenie – objawił mu się Hugon de Payens, założyciel i pierwszy Wielki Mistrz Zakonu, nakazując opuszczenie Francji zabierając ze sobą wszystko, co zakon ma najcenniejszego. Jednym ze skarbów jest tajemnicza relikwia, która – jeśli trafi w ręce Filipa Pięknego – pozwoli mu zapanować nad światem. Dziesięciu templariuszy wyrusza do komandorii Klein Öls, niestety do celu dociera tylko dwóch z nich. 

Magdę Michalską spotykamy z kolei w dość burzliwym dla niej okresie życia. Właśnie rozwiodła się z mężem, zaś za działalność związkową została wyrzucona z pracy. Dzięki pomocy dyrektora znajduje jednak posadę nauczycielki w szkole, mieszczącej się w murach dawnego opactwa cystersów w Henrykowie. Jest to dla niej o tyle korzystna sytuacja, że niedawno odziedziczyła stary dom w pobliżu Henrykowa, we wsi Świątniki. Jego właścicielem był brat babci Magdy, a ona sama spędzała tam jako dziecko wakacje. Jego śmierć, pomimo wieku, była jednak zaskoczeniem - tym większym, że staruszek zmarł w zaskakujących okolicznościach. Z raportu wynika, że mężczyzna spadł ze schodów, od których zerwała się balustrada, choć krążące po okolicy plotki wskazują jednoznacznie, na udział kogoś z zewnątrz. Tym bardziej, że już wkrótce w równie dziwny sposób ginie kolejny mieszkaniec wsi, którego ciało zostaje wyłowione ze studni. 

Czy fakt, że przed laty z kościoła przyklasztornego zginęła zabytkowa monstrancja, a w kradzież zamieszanych by ponoć ktoś ze Świątnik, ma coś wspólnego ze śmiercią mężczyzn? Co wspólnego mają z tym wszystkim templariusze? Dlaczego opat, Stephanus III de Surra, zdecydował się poświęcić w świętej Marii Magdalenie kaplicę, na dodatek stawiając ją na miejscu rozebranej gotyckiej kaplicy świętego Jakuba? Jakie tajemnice kryje w sobie klasztor i obecny przeor klasztoru, ojciec Fabian? Skąd w starym domu odziedziczonym przez Magdę wzięły się stare dokumenty oraz złote monety? Czy nieco światła na całą sprawę rzuci przypadkowo odnaleziony przez pracownika naukowego biblioteki uniwersyteckiej wśród bezcennych średniowiecznych manuskryptów dawnej biblioteki klasztornej opactwa, fragment Księgi Henrykowskiej? Czy uda się rozwikłać tę zagadkę i czy jej wyjaśnienie nie będzie wymagało zbyt wygórowanej ceny? To tylko kilka z wielu pytań pojawiających się w trakcie lektury, której każdy wątek zdaje się skrywać w sobie tajemnicę, której każda strona niesie ze sobą nowe wydarzenia. To właśnie sprawia, że „Testament templariusza” jest powieścią, od której nie sposób się oderwać, a mimo iż wymaga od nas pełnej koncentracji, to angażujemy się bez wahania, poddając się atmosferze, emocjonując wraz z bohaterami i usilnie próbując dociec, jakie niespodzianki ma dla nas Kaleta. 

Powieść jest doskonałym przykładem pisarskiego kunsztu – znajdziemy tu doskonale zachowanie proporcje pomiędzy dialogami a opisem, umiejętnie prowadzoną wielowątkową fabułę, intrygujące informacje dotyczące historii templariuszy i samego opactwa oraz wspaniałe kreacje bohaterów. To jedna z tych książek, które śmiało można przenieść na duży ekran i do których można powracać, nawet znając zakończenie. To również zaproszenie do odwiedzin w opactwie cystersów w Henrykowie, stanowiącym cenny zabytek na skalę ponadnarodową – ja dam się z pewnością skusić. Kto wie, może nawet odkryję tam rozwiązanie kolejnych zagadek?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza