poniedziałek, 5 grudnia 2016

Z wizytą w Tyskich Browarach Książęcych

Browary Tyskie już od wielu miesięcy figurowały na mojej liście „must see”, ale ostatecznie zawsze obierałam inny kierunek. Kończący się rok i świadomość konieczności rozliczenia się przed sobą z postawionych celów sprawiła, że w sobotni poranek wskoczyłam do autobusu do Katowic z mocnym postanowieniem, że nareszcie znajdę się w tych Tychach!

Do browaru można łatwo dojechać, przesiadając się w Katowicach (al.Korfantego) na autobusy 2, 4. Bilet w jedną stronę na 90 min kosztuje 4,40zł (przewoźnik: MZK Tychy). Po kilkudziesięciu minutach wysiadamy pod kompleksem budynków browaru (wejście od ul. Katowickiej). Należy pamiętać, że browar jest czynnym zakładem pracy, zatem obecność na jego terenie jest w pełni regulowana. Dlatego też na zwiedzanie obowiązuje rezerwacja miejsc, której oczywiście … nie miałam. Na szczęście sympatyczna obsługa recepcji rozwiązała mój problem (mina kota ze Shreka działa!) i mogłam dołączyć do grupy studentów. Zamiast standardowego programu zostałam tym samym uczestniczką „Eko-zwiedzania”, z dodatkowymi atrakcjami – poza wykładem o procesach technologicznych obejmujących produkcję piwa, zwiedzanie zabudowań Tyskich Browarów Książęcych poszerzone zostało o degustację piw sezonowych oraz panel sensoryczny z cervesario, piwnym znawcą i kiperem. Punktualnie o 12.00 ruszyliśmy zatem eksplorować tereny zakładu przekonując się przy okazji, że … Tychy browarem stoją!

Wejście do Muzeum
fot. J.Gul

Nieco historii… 

Dzieje browaru nierozerwalnie związane są z rodem Promnitzów z Pszczyny, który posiadał Tychy od XVI w. To właśnie oni założyli w Tychach Browar Książęcy, wymieniony już w 1613 r., który w XIX w. przeszedł wraz z włościami we władanie książąt Hochbergów, a dzisiaj jest największym wytwórcą piwa w Polsce. 

Dochody Pszczyny (a pośrednio również Promnic), pochodziły w znacznej mierze z zysków czerpanych z piwa, głównie z tyskiego Browaru Książęcego. Na początku piwo warzono na potrzeby dworu i karczmy. Rozkwit książęcego piwowarstwa nastąpił dopiero w XIX w., po przejęciu włości przez ród Hochbergów, kiedy to powstał w Tychach drugi browar i znacznie unowocześniono produkcję. W końcu stulecia był to już jeden z największych browarów w Europie. Dołączył do niego w 1898 r. nowy Browar Obywatelski, który z czasem został wchłonięty przez Książęcy, a w 2001 r. przestał istnieć. Browar Książęcy rozkwitał również po sprywatyzowaniu - połączył się w 1999 r. z browarem wielkopolskim Lech, później z białostockim Dojlidy i powstała Kompania Piwowarska, największy producent piwa w Polsce. 

Tyskie Browarium obejmuje największą ekspozycję poświęconą piwowarstwu w Polsce, kino 3D i pub. Otwarte w 2004 r. Muzeum mieści się w zabytkowym budynku kaplicy ewangelickiej z 1902 r. Oprócz Muzeum można zwiedzać obiekty Tyskich Browarów Książęcych (założone w 1629 r.), w tym wciąż czynną warzelnie z 1915 r., budynek dyrekcji z 1905 r., bednarnię i smolarnie z końca XIX w. oraz współczesną linię produkcji piwa.


Trasa zwiedzania 

Zwiedzanie browaru rozpoczęliśmy od zabytkowej, ponad 100-letniej warzelni, która wciąż jest czynna, choć miejsce ludzi zajęły już maszyny. Następnie, wsłuchując się w informację dotyczące procesu warzenia piwa, udajemy się w kierunku ul.Mikołowskiej, gdzie znajduje się centrum dystrybucji i nowoczesne linie produkcyjne. Niestety w budynku nie wolno robić zdjęć, a szkoda, bo wielka myjka czy kapslownica w wersji XXL to jest naprawdę fascynujący widok. Oglądamy jedną linię produkcyjną - najnowszą, otwartą w 2001 r. W browarze funkcjonują jeszcze trzy takie linie, nieco starsze, zaś moc przerobowa wszystkich, to aż 60 tys. butelek na godzinę!

Warzelnia
fot. J.Gul

Warzelnia
fot. J.Gul

Warzelnia - fermentatory
fot. J.Gul

Po drodze mijamy m.in. domek piwowara - niewielki domek wzniesiony w 1894 roku. Na niewielkiej powierzchni, w pomieszczeniach pozbawionych progów i nierówności (!) rezydował sam główny piwowar. To od jego doskonałego węchu i zmysłu smaku zależała jakość piwa.

Domek piwowara
fot. J.Gul

Naprzeciwko domku piwowara, wznosi się dyrektorska willa, czyli willa dyrektora Müllera. Julius Müller został mistrzem piwowarskim w 1866 r., zaś wkrótce po tym podniesiono go do rangi dyrektora Browaru Książęcego. To właśnie on wdrożył proces produkcji piwa dolnej fermentacji - popularnego do dziś piwa jasnego typu lager. Pod kiego kierownictwem nastąpiła rozbudowa browaru i skokowy wzrost produkcji piwa. Naprzeciw wejścia do willi stoi obelisk upamiętniający zasłużonego dyrektora, wzniesiony staraniem księcia Henryka Jana XI.

Willa dyrektora
fot. J.Gul
W pobliżu mieści się też Dom Kawalera – okazały budynek z wieżą zwieńczoną zegarem. To tu, przed laty, zatrudnieni w browarze kawalerowie zarówno mieszkali, jak i spędzali wolny czas w … kasynie mieszczącym się na parterze domu. A że deputat piwa na pracownika wynosił 5 l na głowę, to można sobie tylko wyobrazić tę zabawę …

Dom Kawalera
fot. J.Gul

W pobliżu willi dyrektora, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się porośnięty krzewami skwer, mieścił się niegdyś peron kolejki. Funkcjonująca do lat 70. XX w. kolejka woziła pracowników do pracy. Niestety dziś po peronie zostały tylko kamienne stopnie …

fot. J.Gul

fot. J.Gul


W drodze do centrum dystrybucji mijamy również strefę magazynową oraz smolarnię i bednarnię. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Po powrocie do budynku muzeum przychodzi czas na panel sensoryczny z panem Jackiem – rozpoznajemy smaki piwa, ćwiczymy również technikę retronosową. A jest co degustować: Dębowe Mocne, Tyskie Książęce, sezonowe Świąteczne oraz Porter Bałtycki uderzają do głowy mimo dyscypliny godnej kipera. Jeszcze tylko film o historii Tyskich Browarów Książęcych, czyli historia piwem pisana w 3D, przydziałowy otwieracz do piwa i degustacja w pubie znajdującym się w podziemiach (degustacja w cenie biletu - 15zł). W klimatycznych piwnicach lane jest najświeższe piwo Tyskie Gronie 14-dniowe.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Zwiedzanie (szczególnie przy ekstremalnych temperaturach na zewnątrz) mocno daje się we znaki, podobnie jak mieszanka piw, ale jeśli ktoś lubi technologiczno-degustacyjne klimaty, to browar w Tychach zdecydowanie warto odwiedzić. I nie tylko browar, bowiem w okolicy jest wiele wartych uwagi miejsc. Ale o tym już w przyszłym roku …

10 komentarzy:

  1. Idealne miejsce dla mojego taty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - znacznie lepiej podobał mi się, niż browar w Żywcu.

      Usuń
  2. Fajnie byłoby zobaczyć na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, robi wrażenie nie tylko na fanach piwa:-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie industrialne klimaty. W Żywcu z kolei nacisk jest położony na Muzeum - nie zwiedzasz linii produkcyjnej.

      Usuń
  4. Gajnie, ze browar mozna zwiedzać. Chętnie bym.sie wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jak tylko będziesz miała okazję! W ubiegłym roku zwiedzałam Browary Żywieckie, ale tam ograniczało się to to interaktywnego muzeum, a w Tychach zwiedzasz czynny zakład pracy.

      Usuń
  5. Ciekawe miejsce. Byliśmy i zwiedziliśmy. Widok i dźwięk pędzących po taśmie butelek robi wrażenie. Polecamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie atrakcje. Zwiedziałam też browar w Żywcu, ale tam panuje zupełnie inny klimat - zwiedzamy tylko muzeum interaktywne. Jest wspaniałe ale to nie to samo co realny proces produkcji.

      Usuń