piątek, 17 kwietnia 2026

Donna Ashworth "Dzika nadzieja"

Tytuł: Dzika nadzieja
Autor: Donna Ashworth
Wydawnictwo: Sensus


Są w życiu chwile, kiedy grunt usuwa się spod nóg, a wszystko, co wydawało się stałe i pewne, nagle traci znaczenie. Wtedy człowiek doświadcza osobliwej pustki — takiej, w której nie ma już żadnych planów, pewników ani jasnych odpowiedzi. A jednak nawet w tej pustce coś pozostaje. To nadzieja. Nie zawsze jasna i pewna, często ledwie tląca się gdzieś na obrzeżach świadomości, ale obecna. To ona każe wstać kolejnego dnia, wykonać najprostszy krok, spojrzeć dalej niż tylko na chwilowe załamanie. Nadzieja w swojej najbardziej pierwotnej formie nie jest deklaracją ani ideą — jest odruchem, niekiedy jedyną deską trzymającą nas na powierzchni. I właśnie tę instynktowną nadzieję opisuje opublikowana nakładem wydawnictwa Sensus pozycja „Dzika nadzieja” autorstwa Donna Ashworth.

Książka Ashworth nie wpisuje się w klasyczne ramy poradnika ani typowej literatury motywacyjnej. To raczej zbiór refleksyjnych tekstów, które balansują między poezją a osobistym zapisem doświadczeń. Autorka operuje krótką formą, często przypominającą notatki czy medytacyjne fragmenty, które można czytać zarówno linearnie, jak i wybiórczo. Taka konstrukcja nie jest przypadkowa — sprzyja zatrzymaniu się, powrotowi do konkretnych fragmentów i czytaniu w rytmie własnych emocji czy potrzeb.

Jednym z najbardziej wyrazistych tematów książki – poza tytułową nadzieją - jest uważność, rozumiana jako praktyka odzyskiwania kontaktu ze sobą. Ashworth konsekwentnie kieruje uwagę czytelnika na to, co drobne i często pomijane: oddech, chwilę ciszy, prosty gest życzliwości wobec siebie. W świecie zdominowanym przez pośpiech i presję produktywności jej teksty działają jak przeciwwaga. Nie nawołują do spektakularnych zmian, lecz do zatrzymania się — czasem wręcz wymuszają to zatrzymanie poprzez swoją formę i rytm. Czytelnik nie jest w stanie przeczytać tej książki w pośpiechu, bezrefleksyjnie, bowiem jej sens ujawnia się właśnie w tych przerwach, w powolnym tempie, w leniwie upływającym czasie.

Motywacja, obecna w „Dzikiej nadziei”, ma zupełnie inny charakter niż w popularnych publikacjach rozwojowych. Ashworth odrzuca retorykę sukcesu opartą na nieustannym działaniu i przekraczaniu granic. Zamiast tego proponuje motywację opartą na łagodności i akceptacji własnych ograniczeń. Jej przesłanie jest subtelne, ale stanowcze: nie zawsze trzeba iść naprzód w szybkim tempie — czasem największym osiągnięciem jest przetrwanie dnia. W tym sensie książka wpisuje się w bardziej tradycyjne rozumienie siły, które nie polega na demonstracyjnej wytrzymałości, lecz na cichej konsekwencji w działaniu.

Istotnym wątkiem jest również zawoalowana krytyka współczesnego pędu życia. Autorka nie formułuje jej wprost, ale jej teksty wyraźnie wskazują na zmęczenie tempem, które narzuca dzisiejszy świat. W kontrze do tego proponuje powrót do prostoty — do wartości, które nie wymagają nieustannego udowadniania swojej wartości. W tym sensie „Dzika nadzieja” ma w sobie coś z literatury kontemplacyjnej, zakorzenionej w przekonaniu, że sens nie zawsze znajduje się w działaniu, ale często po prostu w byciu.

Co prawda fragmentaryczna forma sprawia, że momentami trudno mówić o pogłębionej analizie poruszanych tematów, ale wiersze i luźne teksty zmuszają nas do myślenia. Ashworth sygnalizuje problemy inspirując do refleksji, ale również napełnia nasze serca spokojem i nadzieją. Nie ma w tych tekstach nachalności, nie ma tak modnego współcześnie konsumpcjonizmu, jest za to cisza, wspomnienia, tęsknota, samotność, ale i skupienie oraz nadzieja. To sprawia, że siła „Dzikiej nadziei” tkwi właśnie w tej nieszablonowości. To książka, która nie próbuje udawać naukowego opracowania ani kompleksowego przewodnika po życiu. Jest raczej świadectwem, zapisem pewnej postawy wobec świata, który autorka przywołuje „ku pokrzepieniu serc”. Jednocześnie to lektura wymagająca od czytelnika zatrzymania się i skonfrontowania z własnymi emocjami. Tworząc przestrzeń do osobistej refleksji przypomina, że nawet w pędzącym świecie, człowiek wciąż ma prawo zwolnić i poszukać w sobie tej najprostszej, a zarazem najtrwalszej siły, jaką jest nadzieja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz