Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIA. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

Jan Mostowik „Śmiertelna rozgrywka”

Autor: Jan Mostowik
Wydawnictwo: Szara Godzina


Wojna w Czeczenii to jeden z najkrwawszych konfliktów mających miejsce we współczesnym świecie, a przy tym przykład walki Dawida z Goliatem – przeciwko potężnej armii rosyjskiej wystąpiło zaledwie około dwunastu tysięcy bojowników. Do dziś można zadawać sobie pytanie, czy ta wojna miała na celu utrzymanie Czeczenii we władzy Rosji, czy raczej była wojną ekonomiczną, której prawdziwą przyczyną były złoża ropy naftowej, znajdujące się na terytorium kraju. Faktem jest jednak, że Rosja pod rządami Borysa Jelcyna w 1994 roku rozpoczęła inwazję mającą na celu przejęcie pełnej kontroli nad separatystyczną republiką. Partyzancka walka przyniosła spustoszenie w wojsku rosyjskim, a przewlekłe działania bojowe oraz okres wyborów prezydenta Rosji sprawiły, że szczególnie istotne dla rozwiązania tego konfliktu, stały się działania polityczne. 

Jaki jednak związek ma walka w Czeczenii i nieporozumienia na wysokich szczeblach państwowych z profesorem prawa, właścicielem krakowskiej kancelarii adwokackiej, Michałem Kobaltem? Na to pytanie, a także na kolejne rodzące się w trakcie lektury, próbujemy odpowiedzieć zagłębiając się w powieść „Śmiertelna rozgrywka”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Szara Godzina książka Jana Mostowika, jest już kolejnym – po doskonałej „Amatorce” – dowodem niezwykłego kunsztu autora. Tym razem dajemy się w ciągnąć w niebezpieczną grę polityczną, której ofiarą pada wspomniany profesor oraz jego rodzina. Nagłe zwroty akcji, niespodziewane sploty wydarzeń i iście makiaweliczne posunięcia, to tylko przykładowe atuty książki, która zmusza do natychmiastowej reakcji, do przedefiniowania słowa sprawiedliwość oraz … do dalszego zgłębiania, już samodzielnie, szczegółów czeczeńskiego konfliktu. Po książkę sięgnąć powinni wszyscy czytelnicy, pragnący poczuć szybsze bicie serca i adrenalinę krążącą w organizmie, mający wobec lektury wysokie wymagania. Mostowik zabiera nas bowiem w szaloną i niebezpieczną podróż rollercoasterem, w której meta jest tak naprawdę wielką niewiadomą.

Profesor Kobalt wiedział doskonale, jaki jest cel jego wyjazdu, a przynajmniej było tak podczas pobytu w Brukseli, dokąd udał się jako członek delegacji uczestniczącej w negocjacjach ustalających warunki przystąpienia Polski do Paktu. Tyle tylko, że tym razem misja profesora nie polegała wyłącznie na reprezentowaniu stanowiska polskiego rządu – na krótką chwilę był zmuszony wcielić się w bojownika o wolność Czeczenii. Takie zadanie nie wpisywało się w jego kodeks moralny, przynajmniej do chwili, kiedy jego krakowską kancelarię odwiedziło dwóch tajemniczych mężczyzn. Samuel Dasajew, pełnomocnik rządu niepodległej Czeczenii do spraw kontaktów międzynarodowych oraz Igor Pietrow – pierwszy zastępca dowódcy powstańczych sił zbrojnych, złożyli adwokatowi propozycję nie do odrzucenia, wciągając go przy okazji do gry, w której stawką było zarówno życie jego, jak i całej jego rodziny. Zadanie tylko pozornie było proste – profesor miał przekazać Bushowi pewne dokumenty, zawierające między innymi dowody na łamanie przez Rosję umów międzynarodowych, skłaniając tym samym rząd USA do zagrożenia sankcjami w przypadku, kiedy Rosja nie wycofa z Czeczenii swoich wojsk. Dlaczego zatem Kobalt kilkanaście godzin po przekazaniu dokumentów znika w tajemniczych okolicznościach? Jak zdołał się wymknąć CIA i co znaczyć ma wiadomość o rzekomej podróży do Francji? 

Tego właśnie próbuje dowiedzieć się bystra korespondentka radia Smog FM, Magdalena Strzelecka. To ona pierwsza zauważyła nieobecność profesora i wszczęła alarm, zaniepokojona nie tylko przedłużającym się milczeniem Kobalta, ale również tajemniczym mężczyzną buszującym w jego pokoju. W śledztwie uczestniczy również CIA, a wkrótce okazuje się, że ciało profesora zostało znalezione na poboczu drogi, zaś zaplombowana trumna i szybki pochówek składają się na tę absurdalną i pełną niedopowiedzeń sytuację. Napięcie rośnie, bowiem szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, generał Kriuczkow, ma zaledwie tydzień na rozpracowanie szajki szpiegowskiej, w przeciwnym razie Matuszka Rosija z pewnością się z nim rozliczy. Na dodatek, do cierpiącej Agnieszki, wdowy po Kobalcie, dociera sensacyjna wiadomość – profesor żyje, został jednak skazany na dożywotni pobyt w łagrach…

Jak zakończy się ta niesamowita i pełna śmiertelnego niebezpieczeństwa rozgrywka? O co tak naprawdę chodzi w tej grze, w której dobro jednostki wydaje się być sprawą drugorzędną? Czy uda się wydostać profesora z mroźnej Syberii? Przekonamy się o tym podczas lektury brawurowo napisanej powieści „Śmiertelna rozgrywka”, która zwraca uwagę zarówno wciągającą fabułą, jak i doskonałym przygotowaniem technicznym. Dobrze prowadzona akcja, stopniowe wzmacnianie natężenia dynamiki wydarzeń i napięcia, doskonale nakreśleni bohaterowie, obarczeni bagażem przeszłości – to wszystko składa się na kolejną książkę Mostowika, dzięki której trwale zapisuje się on w naszej świadomości jako autor doskonałych powieści akcji. To jednak rodzi wobec niego pewne oczekiwania – już od dziś wypatruję kolejnej powieści, zastanawiając się, w jaką aferę zostanę wplątana tym razem…


czwartek, 27 sierpnia 2015

Robert Ludlum "Raport Tarquina"

Tytuł: Raport Tarquina
Autor: Robert Ludlum
Wydawnictwo: Albatros



„Kierują nami złudzenia, powodują nami złudzenia. Złudzenia nas pchają, wstrzymują, wyznaczają nam cele. Rodzimy się ze złudzeń i śmierć też jest tylko przejściem z jednego złudzenia w inne” –Wiesław Myśliwski, doskonale oddając wszechobecny wpływ złudzeń na nasze życie. Czym zatem one są, że warunkują nasze wybory, naszą przyszłość? Czy powstają one w wyniku posiadania błędnych informacji? A może oczekiwań lub zniekształconego przez wcześniejsze doświadczenia sposobu postrzegania rzeczywistości? Niezależnie od odpowiedzi pewne jest, że złudzenia mogą stanowić dla nas śmiertelne niebezpieczeństwo, nie jesteśmy bowiem w stanie podejmować w oparciu o nie racjonalnych decyzji.


Co jednak, kiedy całe nasze życie jest złudzeniem? Kiedy wydaje się nam, że nosimy dane i nazwisko, że nasi przyjaciele są rzeczywiście naszymi przyjaciółmi, że określony dom – jest naszym domem? Jak musi się czuć człowiek, który w pewnym momencie budzi się i stwierdza, że całe jego dotychczasowe istnienie było tylko złudzeniem, mirażem, a zarówno w jego przeszłości, jak i w nim samym, nie ma nic prawdziwego? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko Hal Ambler, członek agencji wywiadu USA, znanej jako Wydział Operacji Konsularnych. Jego intrygującą, a zarazem przerażającą w swym prawdopodobieństwie historię przybliża nam Rober Ludlum, mistrz gatunku zwanego thrillerem spiskowym, który po raz kolejny udowadnia, że na swoją wysoką pozycję w pełni zasługuje. Jego książka. „Raport Tarquina” to wstrząsający zapis wydarzeń mających miejsce nie tylko na wyspie u wybrzeża Wirginii, ale i w wielu krajach i na wielu szczeblach państwowych. To prawdziwa gratka dla miłośników intryg, makiawelicznych planów służb specjalnych oraz grupy trzymającej władze. To również niezwykle szczegółowe opisy procedur obowiązujących przedstawicieli służb specjalnych oraz brawurowe pościgi, które niezmiennie utrzymują napięcie i gotowość ze strony czytelnika, by włączyć się do akcji.

Kiedy Ambler budzi się z długiego snu w nieznanej rzeczywistości, nawet nie spodziewa się, jakim koszmarem stanie się jego życie. Znajduje się bowiem w pilnie strzeżonym rządowym ośrodku psychiatrycznym Parrish Island, w którym przebywają pacjenci będący w posiadaniu ściśle tajnych informacji. To byli oficerowie operacyjni, ludzie pracujący w terenie, którzy na swoim koncie mają wiele zabójstw na zlecenie rządu, zaś w pamięci mnóstwo informacji zagrażających bezpieczeństwu państwa. Wydaje się nie dziwić fakt, że trafia tam pacjent 5312, były członek Jednostki Stabilizacji Politycznej, cierpiący – zgodnie z diagnozą – na zaburzenia dysocjacyjne. Problem w tym, że … wcale nie wydaje się on szalony.

Hal Ambler nie ma pojęcia, jak trafił do zakładu, nie może przypomnieć sobie nic z wydarzeń poprzedzających pojawienie się w szpitalu. Pewne jest, że spędził tu dwa lata, dlatego musi jak najszybciej opuścić mury placówki, by nie pogrążyć się w szaleństwie już na zawsze. W ucieczce pomaga mu pielęgniarka specjalizująca się w psychiatrii, Laurel Holland, choć tak naprawdę pokonanie najnowszych osiągnięć technologii oraz gromady ludzi strzegących bezpieczeństwa, wymaga nie tylko niezwykłych umiejętności przewidywania, ale też skłonności do brawury oraz niezwykłego daru, który mężczyzna posiada. Mowa tu o niezwykłej zdolności odróżniania prawdy od kłamstwa, w efekcie której jest on skuteczniejszy, od samego wariografu.

Ucieczka z Parrish Island to jednak zaledwie pierwszy krok w drodze ku poznaniu prawdy. Ta zaś wydaje się być nieosiągalna, zwodnicza podobnie jak pamięć Amblera. Okazuje się bowiem, że ludzie których on pamięta, nie pamiętają jego, zaś domek nad jeziorem Aswell, gdzie zawsze jeździł po akcjach … nie istnieje. Czy to daleko posunięta mistyfikacja, przygotowana przez pracodawców Hala? A może te wspomnienia to kłamstwo, efekt działania techniki „nałożenia mnemonialnego”, testowanej przez rząd? Pewne jest, że w ten sposób tworzona jest alternatywna osobowość, którą agenci przyjmują automatycznie w sytuacji stresu czy odmiennego stanu świadomości, ale czy to samo mogło spotkać bohatera? Dlaczego przez mgłę spowijającą umysł przebijają się wspomnienia podróży do Chin, do Zhanghua i zlecenia, którego najwyraźniej nie wykonał? Dlaczego ktoś chce go zabić?

Każda strona lektury pociąga za sobą kolejne pytania i wątpliwości, zarówno dotyczące prawdziwej twarzy Amblera, jak i osób bądź organizacji, które pragną go zlikwidować lub też wykorzystać do własnych celów. Wraz z autorem zaglądamy zatem do siedziby CIA, a także na szczyt G7, śledzimy wydarzenia w Pekinie, poznajemy ludzi zaangażowanych w handel bronią, pracujących w Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz organizacji GSS. Podobnie jak sam Ambler czujemy na plecach oddech morderców i prowadzimy wraz z nim śledztwo zmierzające do poznania prawdy. Komu bowiem zależy na tym, by wyeliminować Amblera z gry? Dlaczego oficjalnie nie istnieje – został usunięty z wszelkich baz danych i kartotek, a jego nazwisko budzi panikę wśród przedstawicieli najwyższych szczebli władzy? Odpowiedź na te pytania przynosi genialna powieść Roberta Ludluma, w której idealna równowaga pomiędzy grozą sytuacji a pomysłowością bohatera pozwala nam przeżywać ekscytujące chwile podczas lektury. Rzeczowe dialogi, gwałtowne zwroty akcji, tropy prowadzące donikąd i niepewność, która nam towarzyszy na każdym kroku tylko podsycają nasza ciekawość. Ludlum daje się również poznać jako mistrz suspensu oraz sprawny organizator, który mimo wielowątkowej fabuły doskonale panuje nad tekstem. Tym samym „Raport Tarquina” jest jedną z tych książek, do których się wraca po latach, kiedy pamięć o opisanych wydarzeniach ulegnie zatarciu; książek uświadamiających nam istnienie zakulisowych interesów i układów, których cele są dalekie od społecznego dobra. To również książka, która doskonale nadaje się do przeniesienia na duży ekran i właśnie na takie wydarzenie czekać będę z niecierpliwością.
Za udostępnienie egzemplarza dziękuję księgarni internetowej taniaksiązka.pl