Do bananów mam stosunek bardzo ambiwalentny. Lata temu zraziłam się smażonym bananem, podanym mi wówczas w jednej z krakowskich restauracji, a ten smak na długo wyleczył mnie z jedzenia bananów. Zmieniło się to diametralnie, ile wspaniałych rzeczy można z tych owoców robić, a zwykle są one banalne do wykonania i niezwykle smaczne. Tak jak bananowe placuszki, uwielbiane przez moją córkę, która taką partię może "wsunąć" w ciągu jednego dnia. Choć ja wolę podane na ciepło, to Klara wybiera wersję wystudzoną, często zabieram je również w pojemniku nad wodę czy na spacer, nawet następnego dnia.
