
Współczesny świat mocno przyspieszył, a epidemia pokazała, że tak naprawdę w ostatnim czasie osiągnął już trudne do utrzymania tempo. Dostęp do sieci, nieustanne bycie online, presja, by być na bieżąco ze wszystkim sprawia, że każdego dnia jesteśmy bombardowani wieloma informacjami, z których tak naprawdę większość nie ma żadnego znaczenia. Nic zatem dziwnego, że zmęczeni nieustannym wyścigiem szczurów, nieustannym wystawianiem się na widok publiczny, poszukujemy narzędzi czy różnych sposobów, by zmienić nieco swoją sytuację i poprawić jakość życia. Niektórzy rzucają wszystko i całkowicie przewartościowują swoje priorytety (jak ja), niektórym zaś wystarczy niewielka zmiana, by już poczuć się lepiej. Tak naprawdę, by być „slow, wystarczy tylko znaleźć równowagę pomiędzy odpoczynkiem a pracą, pomiędzy tym, co oferuje nam świat, a tym, czego naprawdę chcemy. U mnie ta rewolucja miała korzystne zakończenie, a ja odnalazłam swoją drogę. Nie zawsze jednak tak musi być, dlatego proponuję kilka sposobów na osiągnięcie równowagi, bez drastycznych zmian. Przynajmniej na początku, bowiem każda, nawet najdrobniejsza modyfikacja zachowania, może pociągnąć za sobą kolejne – zgodnie z efektem śniegowej kuli. Jak zatem zacząć być slow? Odpowiedź wydaje się prosta: postaw na produkty dobrej jakości, również jeśli chodzi o żywność, ciesz się każdą chwilą i celebruj czynności, jak na przykład picie kawy, otocz się naturą i tym, co wywołuje w Tobie pozytywne emocje. Tyle i aż tyle!