piątek, 25 sierpnia 2017

Recenzja Five Elements Hostel w Lipsku

Lipsk, jako miasto studentów, muzyków i melomanów, nie może narzekać na niedobór hoteli i hosteli, a także wszelkich innych miejsc umożliwiających złożenie strudzonej podróżą głowy. Jak jednak wśród nich wybrać taki obiekt, który połączy wysoką jakość i niską cenę, hotelową obsługę i hostelowy klimat? Okazuje się, że takie miejsca jeszcze istnieją, a z pewnością jest nim Five Elements Hostel, mieszczący się przy Kleine Fleischergasse 8, zaledwie kilka minut drogi od i kościoła św. Tomasza.

Hostel działa od marca 2015 roku, na miejscu dawnego „Say Cheese Hostel”. Dogodna lokalizacja w samym niemal centrum miasta sprawia, że jest to obiekt oblegany przez gości, a jednocześnie oferuje on przystępne ceny, otwierając się na podróżników, którzy zamiast pięciogwiazdkowych hoteli wolą zrobić kolejne pięć kilometrów czy zwiedzić pięć kolejnych muzeów.

Hostel mieści się w starej kamienicy, tuż obok słynnej kawiarni Coffe Baum, w której bywali tak znakomici oście, jak Mendelssohn czy Schumann. Wystrój hotelu jest nowoczesny, królują tu biel, brąz oraz szarości, mimo tego nie sprawia on wrażenie sterylnego i bezosobowego. Problemem może być tu jedynie brak parkingu.

Hostel oferuje do wyboru pokoje rodzinne (4-8 łóżka), pokoje potrójne i poczwórne (z jednym piętrowym łóżkiem), pokoje dwuosobowe (my zdecydowaliśmy się na ten wariant) oraz mieszkania (do 4-6 osób) z kuchnią – idealne na dłuższe pobyty.


W pokoju dwuosobowym (ok. 20 m2) znalazła się również wnęka na możliwą dostawkę i piękna łazienka. Wystrój uzupełniały: łóżko (2 złączone ze sobą), stolik oraz wieszak na ubrania. Biała, gładka pościel daje wrażenie świeżości, a w cenie znajdują się również ręczniki – kąpielowy, mały oraz stopka. Opakowania żelków Haribo na każdej z pościeli są miłym akcentem i jestem przekonana, że wywołują uśmiech na twarzach gości. Pewną niedogodnością była jedynie bliskość okien pozostałych kamienic, bowiem okna osłonięte tylko zasłonami nie dają wystarczającej prywatności.



W hotelu jest winda, więc bez problemu przetransportujemy większy bagaż do pokoi, można go też zostawić przed i po wymeldowaniu się w schowku na bagaże.

Tym, co najbardziej przyciąga gości (to jeden z tych hosteli, do którego się powraca) jest z pewnością uśmiechnięta obsługa, z którą bez problemu można porozumieć się w języku angielskim. Kusi też dobra, darmowa kawa, która jest dostępna w części wspólnej, przy recepcji całą dobę (podobnie, jak i herbata). Wygodne sofy i niski stolik uzupełniają wrażenia przytulności, a na tej przestrzeni znalazł się też blat / biurko, przy którym można swobodnie pracować przy komputerze (WiFi jest darmowe).


Rezerwując hotel, za pierwszą noc wyrażamy zgodę na obciążenie karty kredytowej, choć na miejscu okazało się, że równie dobrze możemy zapłacić gotówką. Na bieżąco natomiast płacimy za wszelkie dodatkowe usługi czy zamówienia (na przykład kosmetyki dostępne w recepcji czy alkohol), a także za śniadanie. Tu czekała nas kolejna miła niespodzianka ze strony hotelu - choć na stronie widniała informacja, że śniadanie kosztuje 5 EURO za osobę, my zapłaciliśmy tylko 4 EURO. Posiłek wydawany jest od 7.00 do 11.00, a jadalnia mieści się na pierwszym piętrze hotelu. Wygodne ławy umożliwiają delektowanie się posiłkiem, zresztą porannemu biesiadowaniu służy dość szeroki wybór produktów (w porównaniu np. do Francji). Trzy rodzaje płatków, jogurt, soki, kawa, herbata, dżemy, wędliny oraz ciasto, a do tego świeże pieczywo – tak można zaczynać dzień.


Szkoda tylko, że spędziliśmy w Lipsku tylko dwa dni i nie w pełni mogliśmy skorzystać w hotelowych udogodnień czy zasymilować się z pozostałymi gośćmi. Jestem jednak przekonana, że Five Elements Hostel jeszcze nas ugości.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza