czwartek, 16 lipca 2026

Podróże z dzieckiem: Zwiedzamy deszczowy Gdańsk



Gdańsk to jedno z tych miast, które warto odwiedzić o każdej porze roku. Zabytkowe kamienice, liczne historyczne uliczki i wyjątkowa atmosfera sprawiają, że nawet deszcz nie przeszkadza w zwiedzaniu. Podczas mojego pobytu pogoda nie rozpieszczała, ale spacer po Głównym Mieście nadal był przyjemnością. Mokry bruk i niewielki ruch turystyczny pozwoliły spokojnie przyjrzeć się architekturze oraz odkrywać kolejne zakątki miasta. Deszcz okazał się dobrą okazją do odwiedzenia kilku atrakcji pod dachem.


Baszta Tajemnic


Pierwszym miejscem była Baszta Tajemnic (ul.Motławska 14) – interaktywna atrakcja, która łączy elementy historii, legend i zagadek. Zwiedzanie odbywa się w kilku tematycznych pomieszczeniach, a każda sala opowiada inną historię. Trafiłyśmy tu właściwie przez przypadek, bowiem nie miałyśmy tej atrakcji w planach. Kupując jednak bilet do Muzeum Iluzji w Krzywym domku  (relacja TU) wyświetliła mi się opcja zakupu biletu na te dwie atrakcje.

W samym sercu Gdańska, w XVI-wiecznej Stągwi – jednej z najbardziej charakterystycznych baszt nad Motławą – znajduje się miejsce, w którym historia łączy się z nowoczesną rozrywką. Baszta Tajemnic to nie muzeum w klasycznym stylu, ale interaktywna przygoda na pięciu piętrach, gdzie znajdziemy zarówno gabinet figur woskowych, jak i (za dodatkową opłatą 10zł) gabinet strachu.

Wśród najsłynniejszych woskowych figur możemy spotkać aktorów, wśród nich Brad Pitt z Angeliną Jolie, James Bond, czy Marilyn Monroe. Są tu również znani piosenkarze jak Michael Jackson i Lady Gaga. Oprócz tego możemy stanąć oko w oko z Barackiem Obama, księżną Dianą z Kate i Williamem, czy też z małżeństwem Kennedych. Zobaczymy tu również osobistości ważne dla Gdańska i Polski. Jak chociażby Jana Heweliusza, Lecha Wałęsę, Roberta Lewandowskiego, czy Jana Pawła II. Najmłodszym z pewnością przypadnie do gustu spotkanie z zielonym ogrem, czyli Shrekiem, sprytnym Spider Manem, czy też Jasiem Fasolą. Przyznam, że nie wszystkie figury mi się podobały, niektóre były dość dalekie od rzeczywistości. Książe William wydał mi się karykaturalny, podobnie zresztą jak Madonna czy Amy Winehouse.




Znacznie bardziej niż te figury podobały mi się dwa piętra strachu, czyli Dom Strachu, w którym wszystko wyskakiwało, telepało się i obijało. Dom Strachu adresowany jest do dzieci 12 plus, rzeczywiście może bowiem przestraszyć. Niektóre dzieci się rozpłakały, moja dzielna 7-latka też nie czuła się tam najlepiej, mimo iż upierała się, żeby tam wejść. Ja sama byłam pod wrażeniem atmosfery. 

To miejsce przypadnie do gustu osobom, które lubią niestandardowe formy poznawania historii. Wizyta nie jest długa, ale dostarcza wielu ciekawych wrażeń i stanowi dobrą alternatywę dla klasycznych muzeów.


Hevelianum


Kolejnym punktem programu było Hevelianum, zlokalizowane na Górze Gradowej. Centrum nauki mieści się w zabytkowych fortyfikacjach i oferuje interaktywne wystawy poświęcone m.in. fizyce, astronomii i historii. Z jednej strony tematycznie mamy tutaj ekspozycję poświęconą nauką ścisłym z możliwością robienia eksperymentów na wzór warszawskiego Centrum Nauki Kopernik (które zresztą w te wakacje również odwiedziłyśmy). Mowa tu o 3 wystawach:
  • Łamigłówka – wystawa odsłaniająca tajniki matematyki
  • Z Energią – to wystawa, na której spędziłyśmy najwięcej czasu. Można się tu dowiedzieć, czym jest ciepło, czy wiązka światła wprawi w ruch samolot i jak zanieczyszczenie naszej planety widać z perspektywy kosmosu. Ta wystawa o zamianie różnych form energii i reenergii obejmuje kilkadziesiąt stanowisk na dwóch poziomach historycznego budynku Kaponiery Południowej, na których możemy obserwować, doświadczać, a nawet wywoływać różnorodne zjawiska.
  • Dokoła Świata (wystawa przyrodnicza) – wystawa obejmuje ponad 90 interaktywnych stanowisk. Można poznać miejsca, zwyczaje oraz zjawiska charakterystyczne dla Afryki, Ameryki Południowej, Ameryki Północnej, Antarktydy, Azji, Australii i Europy.
Łamigłówka

Z Energią

Dookoła Świata


My kupiłyśmy bilet łączony na wszystkie trzy powyższy wystawy interaktywne, chociaż dwie ostatnie podobały nam się najbardziej. Większość eksponatów można samodzielnie wypróbować, dzięki czemu zwiedzanie jest aktywne i angażujące. Bilety warto kupić wcześniej przez internet, bowiem szybko się rozchodzą. Bilety na pakiet wystawy: normalny 30 zł, ulgowy 25 zł,

Po obejrzeniu ekspozycji warto przejść się po terenie Góry Gradowej. Znajdują się tam zachowane umocnienia oraz punkty widokowe, z których można zobaczyć panoramę Gdańska. Co więcej, w XIX-wiecznych schronach przygotowano kilkanaście ekspozycji poświęconych różnym okresom historycznym i różnym aspektom związanym z historią miasta. Mamy tutaj tablice informacyjne, informacje czytane przez lektora w wersji audio, a także odtworzone scenki rodzajowe z manekinami w historycznych ubraniach. To miejsce dobrze łączy walory edukacyjne z możliwością spaceru. My spędziłyśmy tu cały dzień i z pewnością za kilka lat powrócimy znowu.


Dom Uphagena


Ostatnią atrakcją był Dom Uphagena przy ul.Długiej 12 – oddział Muzeum Gdańska, prezentujący wnętrza domu zamożnego gdańskiego mieszczanina z XVIII wieku. Pomieszczenia zostały odtworzone z dużą dbałością o szczegóły. Można zobaczyć oryginalne meble, dekoracje oraz przedmioty codziennego użytku, które pokazują, jak wyglądało życie bogatych mieszkańców miasta.




W kamienicy Johanna Uphagena oglądać można pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Sień, niewielki kupiecki kantor (obecnie sklep muzealny), położony na antresoli salonik, wyłożony drewnianymi boazeriami z namalowanymi scenami o tematyce chińskiej, modnej w XVIII wieku. Na pierwszym piętrze od ulicy położony jest salon, najbardziej reprezentacyjne wnętrze domu. Pomieszczenie dekorowane jest białymi boazeriami z płycinami przedstawiającymi antyczne budowle. Ściany powyżej boazerii pokrywają tkaniny. Sufit zdobi rozbudowana dekoracja sztukatorska, która była niegdyś złocona i malowana barwnie. Duża jadalnia położona jest od strony podwórza, na boazeriach przedstawione zostały tematy mitologiczne i antyczne, rzymskie budowle, ściany wyściela adamaszkowa tkanina. W oficynie bocznej zlokalizowane są trzy niewielkie saloniki z boazeriami dekorowanymi przedstawieniami owadów, kwiatów, ptaków. Jeden z nich służył jako pokój muzyczny. Na drugim piętrze dawne sypialnie oraz salonik pełnią obecnie funkcję sal wystaw czasowych.

W oficynie poprzecznej znajduje się mała jadalnia a w niej stół i krzesła pochodzące z dawnego wyposażenia domu. Na parterze oficyn zlokalizowane zostały pomieszczenia gospodarcze: sień, kuchnia, w której znajdują się sprzęty kuchenne oraz spiżarnia.

Rodzina Uphagenów często pojawia się w przewodnikach i książkach historycznych poświęconych Gdańskowi, była to bowiem od XVI w. jedna z bardziej wpływowych rodzin miasta. Uphagenowie posiadali wiele podmiejskich majątków, a ich wille i latyfundia do dziś wzbudzają podziw. Kamienica, którą zwiedzałyśmy, stała się główną siedzibą rodu od XVIII w. Wówczas Jan Uphagen kupił posiadłość i kazał przerobić kamienicę na barokowy styl. Portal budynku kryje wypisane inicjały Jana i jego małżonki, nad nimi jest też herb rodzinny. W 1911 roku utworzono w Uphagenowskiej kamienicy muzeum, które działało do 1944 r. Wówczas niemieccy konserwatorzy ewakuowali jej wystrój i wyposażenie. Zagłada domu, podobnie jak miasta, nastąpiła w marcu 1945 r. Do tradycji muzeum powrócono w 1998 r. otwierając w czerwcu Muzeum Wnętrz Mieszczańskich.

Zwiedzanie pozwala lepiej poznać historię Gdańska z perspektywy jego dawnych mieszkańców. To spokojne miejsce, które szczególnie zainteresuje osoby lubiące historię i zabytkowe wnętrza. Bilet normalny to koszt 26 zł. Za Klarę nie płaciłam.


Mimo deszczowej pogody pobyt w Gdańsku był bardzo udany. Spacer po historycznych uliczkach oraz odwiedzenie Baszty Tajemnic, Hevelianum i Domu Uphagena pokazały, że miasto ma wiele do zaoferowania także wtedy, gdy pogoda nie sprzyja zwiedzaniu na świeżym powietrzu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz