Podczas naszego pobytu w Sopocie poświęciłyśmy cały dzień na zwiedzanie Oliwy – jednej z najbardziej malowniczych i historycznych dzielnic miasta. Oliwa ma bowiem bardzo stare korzenie. Na terenie dzielnicy znaleziono artefakty z epoki żelaza oraz groby skrzynkowe kultury wschodniopomorskiej. Jej udokumentowany rozkwit rozpoczął się wraz z osiedleniem się tu zakonu cystersów ponad 800 lat temu. Zakon został sprowadzony przez Sambora I w XII w, kiedy to nad Bałtyk przybył pierwszy opat oliwski, Dithard, wraz z niewielką grupą braci. Do cystersów należał nie tylko dzisiejszy park i kościół, ale także Jelitkowo, Żabianka oraz inne, współczesne dzielnice Gdańska. Były to rozległe tereny, przez które przepływa Potok Oliwski. Zakonnicy postanowili wykorzystać energię wody i wzdłuż jego brzegu wybudowali około dwudziestu zakładów i młynów, które często oddawali w dzierżawę. Zakon był w pełni samowystarczalny.
Kasacja zakonu rozpoczęła się po I rozbiorze Polski, a włości klasztorne zarekwirowało państwo pruskie. Do ostatecznego rozwiązania zakonu doszło jednak dopiero w 1831 roku. Po śmierci ostatniego opata komendatariusza klasztor i park przeszły na własność państwa.
To miejsce zachwyca nie tylko licznymi zabytkami i terenami zielonymi, ale również bogatą ofertą kulturalną oraz nowoczesnymi atrakcjami. Wizyta w Oliwie pozwoliła nam poznać różne oblicza Gdańska – od wielowiekowej historii i sztuki, przez kontakt z przyrodą, aż po podziwianie współczesnej panoramy Trójmiasta.
1. Park Oliwski, Palmiarnia i Pałac Opatów
Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Parku Oliwskiego im. Adama Mickiewicza, jednego z najpiękniejszych parków historycznych w Polsce. Jego początki sięgają XVIII wieku, kiedy pełnił funkcję ogrodu przy klasztorze cystersów. Obecnie park zajmuje powierzchnię ponad 11 hektarów i jest doskonałym przykładem ogrodu krajobrazowego z elementami stylu francuskiego i angielskiego.
Jeśli jest się miłośnikiem przyrody, albo po prostu wielbicielem spędzania czasu na łonie natury, można tu spędzić cały dzień. Nawet miłośnicy sztuki znajdą tu coś dla siebie, bowiem park kryje różne rzeźby i instalacje artystyczne.
Największe wrażenie zrobiły na nas reprezentacyjne aleje obsadzone starymi drzewami, liczne stawy, kanały oraz mostki tworzące niezwykle malowniczy krajobraz, starannie utrzymane rabaty kwiatowe i ogrody ozdobne oraz cicha i spokojna atmosfera sprzyjająca wypoczynkowi. Klarę zachwyciły też Groty Szeptów umieszczone w części francuskiej, nieopodal głównej drogi – przetestowałyśmy i faktycznie szept jest słyszalny. Te sztuczne groty są pozostałością ozdobnych instalacji wyposażenia parku, jaki w XVIII wieku opaci oliwscy: Jacek Rybiński i Karl Hohenzollern-Hechingen utworzyli wokół rezydencji opackiej.
Jednym z najciekawszych punktów była Palmiarnia, w której zgromadzono wiele gatunków roślin egzotycznych pochodzących z różnych stref klimatycznych świata. Szczególną uwagę długo zwracała imponująca, ponad 170-letnia palma daktylowa, będąca symbolem tego obiektu. W 2021 roku została ona wycięta, a na jej miejsce posadzono nowe daktylowce. Zniszczenie drzewa było efektem przedłużającego się remontu palmiarni. Wewnątrz panuje specyficzny mikroklimat, dzięki któremu możliwa jest uprawa roślin tropikalnych i subtropikalnych. Działa tam również kawiarnia, ale nie miałyśmy czasu skorzystać z jej oferty. Wejście do Palmiarni jest bezpłatne. Palmiarnia powstała już w XVIII w. jako ogród dla egzotycznych roślin. Współczesna forma budynku o cylindrycznym kształcie z niewielką przybudówką powstała w latach 50.XX w.
Następnie odwiedziłyśmy Pałac Opatów – zabytkową rezydencję dawnych opatów cysterskich, która obecnie stanowi siedzibę Oddziału Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku. Budynek to tak naprawdę południowe skrzydło dobudowane do starego pałacu, który według tradycji został wybudowany na miejscu dawnej rezydencji książąt pomorskich z rodu Sobiesławiców. Rodzina ta była mocno związana z Oliwą oraz zakonem. Według legendy założyciel rodu Subisław polował w oliwskich lasach, kiedy na jego drodze stanął wielki odyniec. Książę był sam (jego gwardia przyboczna została w tyle) i został powalony przez wielkiego dzika, który przebił jego bok klem. Subisław leżał zakrwawiony do wieczora, kiedy to znalazł go pustelnik, który opatrzył jego rany i zabrał go do swojej celi. Podczas gorączki Subisławowi miał się przyśnić anioł niosący gorączkę oliwną. Wysłannik Boga wyleczył pogańskiego jeszcze wtedy szlachcica. Po ozdrowieniu książę przyjął chrzest i obiecał sprowadzić w to miejsce zakonników. Na pamiątkę swojej wizji, nazwał to miejsce Oliwą.
Celem wizyty była wystawa poświęconą twórczości Olgi Boznańskiej – jednej z najwybitniejszych polskich malarek przełomu XIX i XX wieku oraz innym malarzom z tego okresu z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku. I chociaż mało mi było Boznańskiej na tej wystawie firmowanej jej nazwiskiem, to bez wątpienia jest ona warta zobaczenia. Można na niej podziwiać również dzieła takich twórców, jak Piotr Michałowski, autor scen batalistycznych i dynamicznych portretów konnych, Jacek Malczewski czy Stanisław Wyspiański. Bilet do muzeum to koszt 25 i 20 zł. W poniedziałki muzeum jest nieczynne.
Park jest wart odwiedzin o każdej porze loku i przy każdej pogodzie – ta w trakcie naszych odwiedzin była wyjątkowo kapryśna. Wejście do parku jest bezpłatne. Nie zawsze tak było – przez wieki, kiedy był w rękach zakonu cystersów, nie był dostępny dla zwiedzających. Wyjątkiem były koronowane głowy oraz ich wpływowi dworzanie.
W formie zbliżonej do współczesnej park powstał z inicjatywy opata Jacka Rybińskiego w XVIII wieku. Ostatni polski przełożony klasztoru do zagospodarowania przestrzeni ściągnął słynnego ogrodnika Kazimierza Dębińskiego, który wcześniej pracował w Wilanowie dla Czartoryskich. Całość zieleńca była związana z rozbudową Pałacu Opatów, który obecnie pełni funkcje filii Muzeum Narodowego.
Historycznie park dzielił się na dwie części, francuską i angielsko – chińską. Pierwsza znajduje się wokół pałacu i charakterystyczne dla niej są szpalery drzew oraz stawy. Pierwszy, zwany Łabędzim Stawem, zamykał kompozycję widoczną z honorowych okien pałacu. Drugi, położony po prawej stronie od wejścia, tworzy kompozycję zwaną „Drogą do Wieczności”. W pierwotnych założeniach stojąc przed lipową aleją, można było dostrzec morze. Iluzja optyczna dawała złudzenie, że Bałtyk zaczyna się tuż za parkiem i łączy się z wodami sztucznego basenu.
Wychodząc z parku wstąpiłyśmy jeszcze do oliwskiej katedry, znanej przede wszystkim z koncertów organowych. Sama świątynia pełniła funkcję kościoła klasztornego aż do kasaty w 1831 roku. Następnie została kościołem parafialnym dla miejscowych katolików, a w 1992 roku podniesiono ją do rangi katedry. Wspomniane monumentalne organy są prawdziwą wizytówką kościoła. Pracę nad ich budową rozpoczęły się w 1763 roku i trwały aż 25 lat. Wielki instrument został stworzony przez Jana Wulffa z inicjatywy opata Jacka Rybińskiego. Początkowo Wulff zbudował mniejsze organy w transepcie. Po tej pracy opat był pod takim wrażeniem kunsztu, że sfinansował trzyletnią podróż młodego twórcy po Niemczech, by ten doskonalił swoje rzemiosło u najlepszych organmistrzów. Po powrocie Wulff wstąpił do zakonu przyjmując imię Michał i przystąpił do pracy nad dziełem swojego życia. Organy wykraczają poza chór, by pomieścić największe piszczałki. Instrument ozdobiono figurkami aniołków trzymających dzwonki i inne instrumenty, które w trakcie gry poruszają się wraz z innymi elementami dekoracyjnymi. Po ukończeniu organy miały 5100 piszczałek. Na przestrzeni lat instrument był wielokrotnie przebudowywany i modernizowany.
2. Gdański Ogród Zoologiczny
Kolejnym punktem programu był Gdański Ogród Zoologiczny, położony na zalesionych wzgórzach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Jest to największy pod względem powierzchni ogród zoologiczny w Polsce, zajmujący ponad 120 hektarów. Jego rozległy teren sprawia, że zwiedzanie odbywa się w otoczeniu lasów i pagórkowatego krajobrazu, co odróżnia go od wielu innych ogrodów zoologicznych. Jest on położony dość daleko od dworca, więc warto podjechać autobusem miejskim (np.622), który zatrzymuje się tuż przy wejściu do ogrodu. Cena biletu wstępu do ZOO to 45 i 35 zł.
Podczas spaceru mogłyśmy zobaczyć wiele gatunków zwierząt z różnych kontynentów, między innymi: żyrafy, słonie, małpy, pingwiny czy liczne gatunki ptaków egzotycznych. Największe wrażenie zrobiła jednak na nas kapibara, jako że Klara jest prawdziwą miłośniczką tych zwierząt.
Mimo wszystko nie przepadam za oliwskim ZOO. Przestronne wybiegi umożliwiają zwierzętom bardziej naturalne funkcjonowanie, jednocześnie są mocno oddalone od ścieżek, przez co wszystko oglądamy z daleka, a zwierzęta naprawdę trzeba wypatrywać. Myślę, że w przyszłym roku raczej tu nie wrócimy.
3. Taras widokowy Olivia Star
Na zakończenie dnia odwiedziłyśmy taras widokowy znajdujący się na 32 piętrze budynku Olivia Star – najwyższego wieżowca w północnej Polsce. Wjazd nowoczesną windą trwał zaledwie kilkadziesiąt sekund, a po wyjściu na taras naszym oczom ukazała się imponująca panorama Trójmiasta.
Taras jest reklamowany jako ogólnodostępna przestrzeń widokowa, choć tylko z nazwy, bowiem za wejście musimy zapłacić (przez internet 26 i 18zł). My bilety kupowałyśmy na miejscu, nikt nas nie poinformował, że obejmowały również Olivia Star Garden powyżej, kompletny brak informacji sprawił, że tam już nie dotarłyśmy. Jestem mocno rozczarowana i z pewnością z tej atrakcji w przyszłym roku również nie skorzystamy.
Pobyt w Gdańsku Oliwie był niezwykle udany i pozwolił mi poznać tę część miasta z różnych perspektyw. Zwiedzanie Parku Oliwskiego i Pałacu Opatów umożliwiło kontakt z historią, architekturą oraz sztuką. Mimo iż wizyta w Gdańskim Ogrodzie po raz kolejny mnie rozczarowała, podobnie jak wizyta na tarasie widokowym Olivia Star, to bez wątpienia Gdańsk Oliwa zasługuje na bliższe poznanie i w przyszłym roku muszę jeszcze dokładniej zbadać tę dzielnicę.

.png)
.png)



.png)
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz