Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Barry Marshall, Lorna Hendry i in. „Jak zdobyć Nagrodę Nobla, czyli opowieść dla młodych geniuszy”

Autor: Barry Marshall, Lorna Hendry i in.
Wydawnictwo: Świetlik


Czym różni się przeciętny człowiek od laureata Nagrody Nobla? Co trzeba zrobić, by taką nagrodę dostać? A właściwie jak trzeba pracować, na czym się skupić, by powtórzyć, wzorem innych, taki sukces? Choć w dzisiejszych czasach, w dobie komputerów odpowiadających niemal na wszystkie nasze pytania, nauka wydaje się być passé, to jednak wciąż pojawiają się jednostki, które podważają prawdy zastane, które pragną odkryć to, co dotąd nieodkryte, albo wymyślić coś, co nie zostało jeszcze wymyślone. Niektóre z tych odkryć są nieszkodliwymi ciekawostkami, niektóre prace kończą się fiaskiem, a niekiedy same te jednostki tracą zapędy naukowe, gubiąc je w pogoni za pieniędzmi, sławą czy też wraz z upływem lat w ich życiu pojawiają się inne priorytety. Są jednak wreszcie tacy, który nieustannie podejmują próby, którzy są niezłomni w ich postanowieniach, którzy pragną zmieniać bieg wydarzeń. Dokonują odkryć, które znacząco wpływają na otoczenie, odbijają się szerokim echem w świecie. Jak tego dokonują? Co ma na nich wpływ? Czy te odkrycia są konsekwencja godzin spędzonych w zamkniętych laboratoriach, biurach, bibliotekach czy może dokonują się przypadkiem?

wtorek, 28 grudnia 2021

Ewa Curie "Maria Curie"

Tytuł: Maria Curie
Autor: Ewa Curie
Wydawnictwo: W.A.B.


Fizyczka i chemiczka znana z odkrycia dwóch pierwiastków: radu i polonu, oraz przełomowych badań nad radioaktywnością. Pierwsza kobieta, która otrzymała Nobla, pierwsza osoba, która sięgnęła po tę nagrodę dwa razy, a także jedyna, która dokonała tego w dwóch różnych dziedzinach. Pierwsza kobieta z tytułem profesorskim na Sorbonie i pierwsza przedstawicielka płci pięknej wśród członków Akademii Medycznej w Paryżu. Wreszcie, pierwsza kobieta, która po śmierci spoczęła w paryskim Panteonie. O kim mowa? Oczywiście o Marii Curie, z domu Skłodowskiej, której postać rozpala naszą wyobraźnie i sprawia, że inaczej patrzymy zarówno na kwestię pokonywania barier, jak i własną motywację.

niedziela, 22 stycznia 2017

Justyna Styszyńska "IDOL. Maria Skłodowska-Curie"

Tytuł: IDOL. Maria Skłodowska-Curie
Tekst i ilustracje: Justyna Styszyńska
Wydawnictwo: Widnokrąg




„Uczony jest w swojej pracowni nie tylko technikiem, lecz również dzieckiem wpatrzonym w zjawiska przyrody, wzruszające jak czarodziejska baśń” – to zdanie doskonale pokazuje specyfikę pracy naukowców i źródło ich sukcesów. Nie wystarczy gruntowna wiedza, bowiem dopiero jej połączenie z otwartym umysłem oraz dziecięcą ciekawością może ona zaowocować prawdziwymi odkryciami. Tylko dziecko wszak zadaje pytania dotyczące rzeczy tak oczywistych, że nigdy niezgłębionych, tylko dziecko jest w stanie zwrócić uwagę na fakt, który umyka dorosłemu, obarczonemu pewnymi szablonami i schematami myślowymi. 

czwartek, 20 października 2016

Angus Deaton "Wielka ucieczka. Zdrowie, bogactwo i źródła nierówności "

Autor: Angus Deaton
Wydawnictwo: PWN


Ubóstwo jest jednym z najbardziej ważkich problemów we współczesnym świecie. Mimo powszechnego użycia tego terminu, ma on wiele znaczeń i każdy z nas interpretuje go inaczej, w zależności od sytuacji życiowej i zdobytego doświadczenia. Pewne jest natomiast, iż jest to przedmiot zainteresowań wielu dyscyplin naukowych, a każda z nich rozpatruje tę kwestię z własnej perspektywy. Ekonomia, analizuje ubóstwo przez pryzmat sposobów radzenia sobie z ograniczonym dostępem do dóbr i usług bądź też całkowitym brakiem tego dostępu. Polityka społeczna zalicza ubóstwo do zagadnień, których rozwiązanie powinno znaleźć się w gestii państw, zaś socjologia postrzega ubóstwo jako poziom dochodu koniecznego do utrzymania się przy życiu lub wykonania fizycznej pracy. Każda z tych dziedzin tak naprawdę ma bardzo ograniczone spojrzenie na kwestie ubóstwa, brak jest ujęcia interdyscyplinarnego, które traktowałoby pojęcie to wieloaspektowo. 

sobota, 31 stycznia 2015

Alice Calaprice "Einstein w cytatach"

Tytuł: Einstein w cytatach. Pełne wydanie
Autor: Alice Calaprice (zbiór i opracowanie)
Wydawnictwo: POLTEXT


„Wytężona intelektualna praca i studiowanie stworzonej przez Boga przyrody to anioły, które przeprowadzą mnie przez wszystkie kłopoty tego życia, stanowiąc źródło pocieszenia, siły i bezwzględnej dyscypliny” – tylko naukowiec, a zarazem myśliciel mógłby wypowiedzieć te słowa, w pełni oddające naturę badacza ale i głęboką wrażliwość. O kim mowa? Oczywiście o Albercie Einsteinie, genialnym fizyku, twórcy ogólnej oraz szczególnej teorii względności.
O jego życiu napisano już setki książek, obejmujących zarówno ścieżkę jego kariery, jak i samą pracę. Ten  laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1921 roku, którą otrzymał za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego, ma równie bogaty dorobek związany z filozofią nauki.  Ta nieszablonowa postać słynęła z ciętego języka i własnego zdania w każdej sprawie, dlatego też do dziś chętnie posługujemy się cytatami z jego wypowiedzi. Pomocą w tym, może służyć książka „Einstein w cytatach”, opublikowana nakładem wydawnictwa POLTEXT. Ta wspaniała pozycja opracowana przez Alice Calaprice w przekładzie Marka Krośniaka, jest kolejnym już wydaniem, uzupełnionym o wiele nowych cytatów oraz rozszerzonym o trzy nowe rozdziały. Jednocześnie zniknęła większość materiałów uzupełniających, między innymi obszerniejsza wersja kalendarium życia Einsteina czy drzewo genealogiczne jego rodziny. Tym samym zawartość książki została sprowadzona do meritum -  do cytatów, które wyznaczają poszczególne okresy życia geniusza, a także zdradzają szczegóły z jego prywatnego i zawodowego życia.
W kolejnych rozdziałach książki mamy okazję poznać opinie wielkiego fizyka-teoretyka o sobie samym. Ze słów wyłania się tu obraz niezwykle wnikliwego obserwatora, człowieka obdarzonego specyficznym poczuciem humoru, podchodzącego do siebie i do otoczenia z dystansem. O swojej karierze pisał w jednym z listów: „Pierwotnie miałem zostać inżynierem, lecz myśl, że będę musiał marnować moją twórczą energię na rzeczy mające uczynić praktyczne życie codzienne jeszcze bardziej wyrafinowanym, z obmierzłą kumulacją kapitału jako naczelnym celem, była dla mnie nie do zniesienia”, krytycznie wyrażał się o systemie nauki mówiąc: „ja również nie przepadałem za historią [w szkole]. Ale sądzę, że dotyczyło to bardziej sposobu jego nauczania niż przedmiotu jako takiego”, a także daje wyraz swojej skromności, pisząc: „Świadomość moich ograniczeń ogarnia mnie ostatnio tym dotkliwiej, że moje zdolności są wyolbrzymiane, odkąd ogólna teoria względności została potwierdzona przez doświadczenie”.
W rozdziale „O i do swojej rodziny” czytamy o jego pierwszej żonie Milevie, której sylwetkę poznajemy poprzez listy Einsteina do niej kierowane. „Gdyby nie myśl o Tobie, nie miałbym chęci dłużej żyć wśród tego żałosnego ludzkiego stada (…)” – pisze fizyk, zagrzewając ją przy tym do walki o własną karierę: „Nie wolno Ci teraz przerywać twoich badań – jakiż będę dumny, gdy moje małe kochanie zostanie już panią doktor, a ja wciąż będę zupełnie zwykłym człowiekiem!”. W swoich wypowiedziach Einstein daje również wyraz rozczarowania związkiem, pisząc do swojej kuzynki, Elizy, nowego obiektu uczuć: „Sytuacja w moim domu jest bardziej ponura niż kiedykolwiek: lodowate milczenie”, dodając w kolejnym liście: „[Moja żona Mileva] jest nieprzystępną, ponurą kreaturą, która nie potrafi cieszyć się życiem (…)”.
W książce znajdziemy również refleksje na temat starości (rozdział „O starzeniu się”) – fizyk pisze: „Chociaż jest już że mnie stary piernik, nadal ciężko pracuję i wciąż trwam w przekonaniu, że Pan Bóg nie gra w kości”. I choć czasami z jego słów przebija smutek i rezygnacja: „jestem jak stare, zdezelowane auto, które sypie się, gdzie tylko się dotknąć”, to jest Einstein stwierdza: „(…) życie wciąż ma dla mnie wartość, jak długo jestem w stanie pracować”.
Z kolei w rozdziale „O Ameryce i Amerykanach” znajdziemy nie tylko opinie fizyka o kraju i o jego mieszkańcach, ale również odzwierciedlenie słynnego „american dream”. „Ameryka umożliwia rozwój jednostki i jej zdolności twórczych (…)” – pisze autor, wypowiadając się również o swojej przybranej ojczyźnie, czyli mieście Princeton słowami: „Jest jak niezapalona jeszcze fajka. Świeże i dziewicze”. Rozdział „O i do dzieci” to fragmenty tekstów skierowanych do dzieci – zarówno tych z rodziny, jak i szerokiego grona dorastającej młodzieży, zgromadzonej między innymi w Pasadena City College.
W kolejnych rozdziałach czytamy również o podejściu Einsteina do umierania, o edukacji, studentach i wolności badań naukowych, o przyjaciołach i sławnych postaciach, o Niemcach i Niemczech, o Żydach, Izraelu, judaizmie i syjonizmie. W rozdziale „O życiu” widoczne jest jego filozoficzno-refleksyjne podejście do otaczającego świata, jego pacyfizm odbija się we fragmentach wypowiedzi zawartych w rozdziale „O pacyfizmie, rozbrojeniu i Rządzie Światowym”, a także w kolejnym – „O pokoju, wojnie, bombie i sprawach wojskowych”. Einstein pisze: „Nawet ludzie nauki w różnych krajach zachowują się tak, jak gdyby amputowano im mózg”, komentując wybuch I wojny światowej, zastanawia się również nad przyczynami wojen oraz sposobem uwolnienia od nich ludzkości.
Niezwykle frapujący jest rozdział „O religii, Bogu i filozofii”, zaś fascynację nauką oddają wypowiedzi zawarte w rozdziale „O nauce, naukowcach, matematyce i technice”. Nie wszystkie wypowiedzi dało się sklasyfikować, przypisać do określonych rozdziałów, jako że naukowiec wypowiadał się w wielu kwestiach. Dlatego też powstał obszerny rozdział „Tematy różne”, zawierający mój ulubiony cytat: „Podejście przyczynowo-skutkowe do świata polega na poszukiwaniu zawsze odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, lecz nigdy „po co?” (…)”.
Lektura książki „Einstein w cytatach” jest czymś więcej, niż spotkaniem z poglądami fizyka czy fragmentami jego życia utrwalonymi w listach. To również okazja do skonfrontowania swojego światopoglądu, do otwarcia się na nowe teorie, nowe podejście. Wisienką na torcie jest wciągająca przedmowa Freemana Dysona, zaś na uwagę zasługuje staranna oprawa książki, czyniąca z niej przeżycie nie tylko intelektualne, ale również zaspokajające potrzebę estetyki. To wspaniała, godna polecenia publikacja, a także niewyczerpane źródło inspiracji! 

środa, 19 września 2012

Anna Bikont, Joanna Szczęsna "Pamiątkowe rupiecie"

Tytuł: Pamiątkowe rupiecie
Autor: Anna Bikont, Joanna Szczęsna
Wydawnictwo: ZNAK
„Żaden dzień się nie powtórzy/Nie ma dwóch podobnych nocy/Dwóch tych samych pocałunków/Dwóch jednakowych spojrzeń w oczy” – pisała Wisława Szymborska, tłumacząc powszechne prawo zmienności (panta rei). Jakie jednak było życie samej poetki, o której większość z nas wie tylko tyle, że została laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury? Jaka była ona sama? Kim była kobieta, o której Adam Michnik pisał, że „(…) kochała ludzi i lubiła ich kochać. Dlatego tak wiele i tak pięknie pisała o miłości”?
Zmarła po drugiej chorobie w lutym tego roku poetka, pozostawiła po sobie pustkę w sercach wielu ludzi, ale i swoją poezję, o której – w uzasadnieniu Nagrody Nobla – pisano, że „z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Uwrażliwiła nas i przez swoją twórczość stała się nam niezwykle bliska. Teraz, dzięki pierwszej pełnej biografii Wisławy Szymborskiej, autorstwa Anny Bikont i Joanny Szczęsnej „Pamiątkowe rupiecie”, możemy posmakować jej życia i spróbować choćby zrozumieć geniusz poetki oraz sposób jej patrzenia na świat. Opublikowana przez Wydawnictwo ZNAK pozycja to prawdziwa gratka nie tylko dla zatopionych w wierszach Szymborskiej, lecz również dla tych, którzy chcą obcować ze znakomitym tekstem pełnym humoru, anegdot i wierszy. Niezwykle starannie wydana książka, jest uaktualnioną i poszerzoną wersją pozycji „Wisławy Szymborskiej pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny” tych samych autorek. Nie sposób nie docenić ogromu pracy poniesionej przez Bikont i Szczęsną, które z niezwykłą pieczołowitością zebrały fragmenty życia poetki, liczne zdjęcia – te z dzieciństwa i z czasów współczesnych, tworząc tym samym portret Wisławy Szymborskiej, osoby tak skromnej, ale jednocześnie tak wielkiej. Już samo namówienie poetki do zwierzeń, których nie lubiła i których konsekwentnie odmawiała, było nie lada wyczynem. Jednocześnie nie czytamy emocjonalnej historii w trakcie której mamy wrażenie, że niejednokrotnie ingerencja biografów narusza delikatną granicę pomiędzy wysłuchaniem opowieści o życiu, a nieznośną w niego ingerencję. „Pamiątkowe rupiecie” to raczej podróż, w jaką Szymborska dzięki dziennikarkom zgodziła się nas zabrać – podróż w krainę dzieciństwa i w krainę poezji.
„Zwierzanie się publiczne to jest jakieś gubienie swojej własnej duszy” – mówiła Wisława Szymborska, dlatego też nie można nie docenić faktu, że zdecydowała się tę dusze nieco dla nas odsłonić, opowiadając o ojcu i matce, o bliższych i dalszych przodkach i snując fascynujące historie związane z trzema pokoleniami Szymborskich. Nie mogło w biografii zabraknąć oczywiście Zakopanego i ukochanego Podhala, które darzyła wielkim sentymentem i gdzie regularnie każdej jesieni jeździła, szczególnie od momentu, kiedy została członkiem Związku Literatów Polskich. To w Domu Pracy Twórczej na Drodze do Białego, gdzie się zatrzymywała, nawiązało się wiele jej przyjaźni, nierzadko na długie lata.
„Ichna, Ichnusia” – tak przez całe dzieciństwo mówiono do poetki, a owa Ichna opowiada również o swoim dorastaniu, o lekturach z dzieciństwa (do których chętnie wracała później w swoich felietonach) oraz o … sentymencie do krasnoludków i Juliusza Verne`a. Życie Szymborskiej, to jednak nie tylko niewinne, pełne bajek chwile, ale również wojna, okupacyjny Kraków i tajne komplety prowadzone przez siostry urszulanki. To także czas pierwszych wierszy, jeszcze nieporadnych, ale noszących znamiona późniejszego geniuszu, a także opowiadań o tematyce okupacyjnej.
W biografii czytamy również o powojennym debiucie poetki – jeden z redaktorów „Dziennika Polskiego”, Witold Zechenter, uparł się, by opublikować choć jeden wiersz „początkującej rymotwórczyni”, o ślubie z Adamem Włodkiem i mieszkaniu w tak zwanych „czworakach literackich”, o wystąpieniu z partii i pracy w redakcji „Życia Literackiego”.
Wraz z autorkami biografii zaglądamy do szuflad Szymborskiej, wypełnionych szarymi kopertami z fotografiami oraz do albumów, do których zdjęcia wklejał Kornel Filipowicz oraz przeżywamy wraz z poetką ostatnie chwile przez otrzymaniem Nobla, poprzedzone deszczem nagród i zaszczytów, chociażby imienia Zygmunta Kallenbacha, Goethego, Herdera czy doktoratu honoris causa.  Sama poetka ponoć, dowiedziawszy się o przyznaniu Nagrody Nobla odpowiedziała, że nie wie co robić w tej strasznej sytuacji – „nawet w Tatry uciec nie mogę, bo jest zimno i pada deszcz”. Ot, cała Wisława w swoim geniuszu i w swojej skromności i pokorze wobec świata. Autorka opowiada również o spotkaniu z Miłoszem i jego poezją oraz wysyłanych mu kolażach wyklejankach.
Sporo miejsca w biografii poświęcono również Michałowi Rusinkowi – sekretarzowi „od pierwszego wejrzenia”, studentowi Teresy Walas, która poleciła go poetce. Sekretarzowi, który nie tylko zajął się organizacją biura poetki, ale nawet wiernie towarzyszył jej w zabawach literackich (wymyślił nazwy gatunkowe lepieje i odwódki). On też był jedną z niewielu osób, którym pozwoliła odwiedzać się podczas choroby w szpitalu i w domu. Rusinek stał się również wykonawcą jej testamentu i członkiem zarządu oraz prezesem powołanej na mocy testamentu Fundacji.
Mimo, iż autorka w wielu wierszach przyglądała się śmierci, pisała o niej, to o swojej chorobie  i przemijaniu nie chciała rozmawiać. Czyniła co prawda do niej przygotowania, ale niemal do ostatniego momentu chciała żyć we własnym rytmie, pracować, pić wódeczkę i …pisać wiersze. Choć nie dla samych wierszy ją kochano, to dzięki nim zyskała siłę głosu. „Żadne pieniądze nie zastąpią magicznej siły, udręki i rozkoszy pisania” – powiedziała kiedyś Szymborska, poetka, która kochała swoją pracę i ludzi. Nic nie zastąpi też Wisławy Szymborskiej.
„W najlepszym razie/będziesz, mój wierszu, uważnie czytany/komentowany i zapamiętany.” pisała poetka w ostatnim wierszu, przesłanym do „Gazety Wyborczej”. Pewne jest, że jej wiersze będą czytane i zapamiętywane, podobnie, jak ona sama na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Publikacje takie jak „Pamiątkowe rupiecie” Anny Bikont i Joanny Szczęsnej, są tego najlepszym dowodem.
Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl

niedziela, 12 sierpnia 2012

Hanna Cygler "Tryb warunkowy"

Tytuł: Tryb warunkowy
Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo: REBIS










Pierwsza miłość - czy ona istnieje? Czy ma szansę przerodzić się w trwały, poważny związek, czy może lepiej, aby pozostała na etapie zauroczenia? Zakochując się, widzimy ideał. Kochając, akceptujący również wady. Czy jednak można kochać kogoś całe życie mimo upływu lat, mimo przeciwności losu, mimo tego, że obiekt naszej adoracji krzywdzi nas?
Nie wiem jak to się mogło stać, że z twórczością Hanny Cygler zetknęłam się dopiero teraz, przy okazji lektury powieści „Tryb warunkowy”. Nie wiem, jak mogłam wcześniej nie poznać Zosi Knyszewskiej i nie patrzeć na świat jak ona - w prosty, niewinny sposób z sercem bijącym w rytm młodzieńczej miłości, bezwarunkowej i bezgranicznej.
To właśnie Zosia obdarzyła swoim uczuciem Marcina, swojego kuzyna, zaś z biegiem lat owo zauroczenie zamiast wygasać, umacniało się, tworząc podwaliny przyszłego postrzegania świata. To właśnie on - młody i rzutki artysta - architekt i fotograf kształtował jej charakter, otwierał ją na świat, wpływał na przyszłe wybory. Nie zdając sobie sprawy z tego, że ma u swego boku taką wierną orędowniczkę wygłaszał opinię i zwierzał się jej ze swych planów. A w sercu Zosi kiełkowała nadzieja, że może kiedyś nadejdzie taki dzień, że Marcin zobaczy w niej nie tylko rezolutną nastolatkę, ale i kobietę.
To dla niego dziewczyna zdecydowała się zdawać na anglistykę w Warszawie i to przez niego zachorowała kiedy ogłosił wiadomość o swoim rychłym ślubie. Mimo tego, że usilnie starała się wyrzucić go z serca, były to próby z góry skazane na porażkę - ona żyła nim i oddychała. Nawet wtedy, kiedy poznała Witka, zdolnego fotoreportera, to Marcina podświadomie stawiała na jego miejscu, to jego usta całowała. Nawet, kiedy nosiła na ręku córkę Marcina, wyobrażała sobie, że to ich dziecko. Jednocześnie starała się normalnie żyć, a studia okazały się na tyle angażujące, że poza spotkaniami w gronie studentów praktycznie nie miała na nic czasu. Przelotne związki, niezobowiązujące spotkania - żaden chłopak nie był dość dobry, żaden nie mógł dorównać ideałowi.
Koniec nauki przypadał na burzliwe lata, czasy strajku okupacyjnego, wydarzeń marcowych w Bydgoszczy, „Solidarności” czy stanu wojennego. Te zwrotne momenty w historii Polski stanowią tło dla przeobrażania się Zośki z nastolatki w młodą kobietę, absolwentkę anglistyki, a następnie kobietę pracującą. Ukończony kurs pilotów wycieczek zagranicznych zaowocował przygodą z „Orbisem”, zaś perfekcyjny angielski, umożliwił pracę jako tłumaczce czy nauczycielce. Jednak motorem napędowym była nie przyszła kariera czy dorosłe życie, ale właśnie Marcin, który rozstał się z żoną.
I kiedy wydawałoby się, że nic nie może zmącić ich szczęścia, a lukratywny kontrakt Marcina we Francji zabezpieczy ich finansowo, mężczyzna słyszy diagnozę - guz mózgu. Czy życie u boku Marcina, nie ideału, ale mężczyzny krwi i kości, na dodatek chorego, okaże się tym, o czym Zosia latami marzyła i za czym tęskniła? Czy będzie w stanie zaakceptować rozliczne wady ukochanego i czy znajdzie w sobie tyle siły, aby wytrwać, nawet wtedy kiedy Witek wyzna jej miłość?
„Tryb warunkowy” Hanny Cygler to książka wyjątkowa w swej prostocie. Autorka operując słowami dociera do naszych dusz, a stworzeni przez nią bohaterowie - do naszych serc. Zośką, Marcinem, Witkiem czy innymi, wśród plejady pojawiających się postaci, może być każdy. Zwyczajni, a jednak tak niezwyczajni, uosabiają nasze marzenia, tęsknoty, żądze sprawiając, że na kartach książki żyją nie oni leczy my sami. Autorce udało się znaleźć równowagę pomiędzy wydarzeniami w ówczesnej Polsce, a osobistymi problemami bohaterów - obie te sfery przeplatają się, nie mogąc bez siebie istnieć, nam zaś przybliżają emocje tych, którzy byli bezpośrednimi uczestnikami strajków czy ofiarami represji ze strony rządu. Cygler daleka jest jednak do upolityczniania swojej powieści, bowiem to uczucia i życiowe wybory stanowią jej sedno. Wybory niekiedy błędne, uwarunkowane fałszywym postrzeganiem rzeczywistości czy też … miłością.
Po lekturze pozostaję w romantyczno- filozoficznym nastroju, cierpiąc z Zośką, zastanawiając się nad swoją pierwszą miłością i czekając, aż będę mogła poznać dalsze losy bohaterki „Trybu warunkowego”.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl