Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabuła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabuła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 grudnia 2015

Jakub Szamałek "Czytanie z kości"

Tytuł: Czytanie z kości 
Autor: Jakub Szamałek
Wydawnictwo: MUZA SA

„Przeszłość to nie to, co mija, tylko to, co pozostało po tym, co minęło” – z tymi słowami brazylijskiego pisarza Alceu Amoroso Limy z pewnością zgadzają się wszyscy archeolodzy, którzy na podstawie znalezisk pieczołowicie odtwarzają fragmenty rzeczywistości, którzy próbują poskładać obrazy z przeszłości w spójną całość. Niekiedy jednak nie jest to możliwe, zaś pamiątki z minionych wieków stanowią prawdziwą zagadkę. Wówczas można tylko snuć przypuszczenia, dochodzić do wniosków nie popartych dowodami, zaś to, na ile blisko prawdy będzie badacz, zależy tylko od jego przenikliwości, zdolności dedukcji oraz wyobraźni.

Te wszystkie cechy z pewnością przydadzą się Indze Szczęsnej, młodej doktorantce na wydziale archeologii University College of London, zafascynowanej niezwykłym pochówkiem z Tarentu, zwanym przez włoskich archeologów Tomba di un Uomo Misterioso, czyli „grobem tajemniczego mężczyzny”. Kim był ów mężczyzna, przy pogrzebie którego zastosowano odmienne do panujących zwyczaje? Dlaczego na umieszczonym w grobie cylindrycznym naczyniu znajduje się wizerunek Syzyfa? Jak to się stało, że Leochares, syn Apellesa, miał wprawione zęby metodą, która na terenach tego greckiego miasteczka na terenie Włoch nie była znana, zaś leżące przy kościach monety to nie tylko emisje tarenckie, ale monety z innych greckich miast? Fascynujące śledztwo, prowadzone przez Ingę przy współudziale profesor Avy Bellmont z Instytutu Archeologii w Lincoln College stało się kanwą, na której oparł fabułę swojej powieści Jakub Szamałek. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MUZA książka „Czytanie z kości” to nie tylko fascynująca przygoda i możliwość zyskania wglądu w metody pracy archeologów, ale również prawdziwa podróż w przeszłość. Jeśli dodamy do tego dobrze przemyślaną intrygę, krwawą zbrodnię, atmosferę napięcia i tajemniczości towarzyszącą przepowiedniom i klątwom, otrzymujemy książkę, od której nie można się oderwać, która zachwyci nie tylko czytelników interesujących się historią, ale wszystkich, którzy cenią sobie dobrze opowiedziane historie.

Z uwagi na fakt, iż akcja nie ogranicza się do czasów współczesnych, przenosimy się wraz z autorem do Veii, do roku 421 p.n.e. Tam właśnie udaje się mężczyzna w sile wieku, złotnik z Tarentu, wcześniej najemnik na usługach Peryklesa, stratega Aten. Po bankructwie jego zakładu oraz sprawie sądowej o uszkodzenie ciała, jedynym sposobem, by zabezpieczyć rodzinie przyszłość, jest przyjęcie nietypowego zlecenia od księcia Arantha. Pragnie on odnaleźć mordercę ojca, króla miasta Veii i dokonać aktu zemsty. Tajemnicza zbrodnia, dokonana w królewskiej łaźni, wydaje się nie obchodzić nikogo, za wyjątkiem królewskiego bękarta. Niestety jedyny świadek zabójstwa, niewolnik króla, odmawia współpracy, wybierając śmierć zamiast wyjawienia tożsamości winnego. Również mężczyzna strzegący bezpieczeństwa króla ponosi konsekwencje braku skuteczności działania, zostaje bowiem zesłany do kopalni srebra. Tyle tylko, że owa kara wydaje się być po prostu sposobem na pozbycie się niewygodnego mieszkańca zamku, a przy tym na ograniczenie ryzyka, że prawda wyjdzie na jaw… 

Leochares prowadząc swoje śledztwo wydaje się tkwić w miejscu, zamiast wiarygodnych zeznań otrzymując wyłącznie przepowiednie i proroctwa. Na dodatek jego obecność na dworze królewskim wyraźnie komuś przeszkadza, a on sam staje się celem ataków osoby, która usilnie stara się go przestraszyć, bądź też wyeliminować z gry rzucając klątwę. Jednak tego mężczyzny nie są w stanie przerazić ani zwłoki psa znalezione w jego łóżku wraz z niezwykłą figurką, ani zaszyte w odzieniu przedmioty, mające sprowadzić na niego nieszczęście. Wraz z Aranthem u boku przesłuchuje mieszkańców Veii, nie omijając królowej Seiantii, odwiedza również świątynię, w której zamordowany król składał prośby przed Minerwą oraz kapłana, który wywróżył królowi śmierć. I choć Leochares, stosując metodę „szkiełka i oka”, metodycznie eliminuje kolejne tropy, to jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że w wierzeniach Etrusków tkwi potężna doza realizmu, że wszystkie te praktyki i ich rezultaty znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Czy zatem racjonalizm i styl pracy mężczyzny doprowadzi go do poznania tożsamości mordercy? A może makiaweliczna zbrodnia na zawsze pozostanie nierozwiązana?

O tym, w jaki sposób te dwie historie są ze sobą połączone i jaki jest rezultat tych dwóch śledztw, które dzielą wieki, przekonamy się dzięki fenomenalnej powieści Jakuba Szamałka, która nie tylko obnaża przed nami tajemnice przeszłości, zmuszając do zaspokojenia ciekawości i do niestrudzonego przedzierania się przez meandry zbrodni, ale również zadziwia lekkością i płynnością. Podziw budzi ogromna wiedza autora, zaś talent do kreacji postaci i fabuły, do ubrania fascynujących zagadek przeszłości w słowa nie pozwala oderwać się od książki. Co więcej, po skończonej lekturze ów zachwyt zmusza czytelnika do sięgnięcia po kolejną, zapewne równie fascynującą publikację, w której zagadki przeszłości, zbrodnie i intrygi stanowią integralną część fabuły.


wtorek, 24 lutego 2015

Katarzyna Bonda "Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania"

Tytuł: Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: MUZA SA


„Pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej” – można by zanucić te słowa z linią melodyczną piosenki Jerzego Stuhra. Czy jednak rzeczywiście pisać, podobnie jak śpiewać, może każdy? Co odróżnia pisarza od osoby mającej na swoim koncie grafomańskie popisy? Czy miarą pisarza jest ilość wydanych, czy raczej sprzedanych książek? Na te wszystkie pytania musi sobie odpowiedzieć każdy, kto kiedykolwiek marzył o tym, żeby owym pisarzem zostać i – co więcej – móc się z tego utrzymać.
Okazuje się jednak, że aby zostać pisarzem wcale nie trzeba mieć wrodzonego talentu. Konieczna jest jednak determinacja, samodoskonalenie oraz upór w drodze do celu, który pozwoli nam przełknąć kolejna odmowę ze strony wydawnictwa. Pisanie, jak każde rzemiosło, wymaga solidnych podstaw, na których dopiero możemy budować prawdziwą jakość. Jak zdobyć te podstawy? Dróg prowadzących do wiedzy jest wiele, począwszy od studiów, kursów stacjonarnych czy prowadzonych on-line. Można również sięgnąć po książki z tego zakresu, choć takich na razie na rynku jest niewiele. Tym bardziej, uwagę zwraca publikacja Katarzyny Bondy, dziennikarki, pisarki i scenarzystki. „Maszyna do pisania”, opublikowana nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA, to zarazem kurs kreatywnego pisania prowadzony przez autorkę, jak i garść interesujących wspomnień dotyczących przede wszystkim drogi do celu, jakim było zostanie pisarką.
Bonda przekonuje, że pisania można się nauczyć. Owa mityczna wena jest tak naprawdę tylko dobrym pomysłem, który byłby niczym, gdyby nie godziny ciężkiej pracy spędzonej nad konstruowaniem fabuły i bohaterów, uzgadnianiem faktów czy redakcją tekstu. Dzięki książce, a właściwie poradnikowi służącemu wyposażeniu potencjalnego pisarza w solidną wiedzę na temat samej opowieści, sylwetki bohatera, kreacji przestawionego świata, fabuły, narracji i dialogu, stworzymy podwaliny pod nasze przyszłe, literackie dzieło.
Podczas lektury „Maszyny do pisania” przekonamy się zatem, jak ważne jest opowiadanie historii, jaką rolę odgrywają w tym emocje, a także, jak istotny jest detal. Autorka wskazuje dostępne źródła poszukiwań, pisze o roli notatnika, w którym można (a nawet trzeba) zapisywać wszystkie pomysły na książkę. Zwraca również uwagę na sześć komplementarnych poziomów, na których powinna funkcjonować dobra opowieść i prezentuje listę najpopularniejszych gatunków literackich, by łatwiej było wybrać ten, w którym czujemy się najlepiej.
Z racji tego, iż „każda książka to opowieść o konkretnym człowieku i jakiejś historii z jego życia” Bonda poświęca cały rozdział bohaterowi. Zachęca do myślenia o nim jak o realnym człowieku, którego dopiero poznajemy, pisze o obliczach postaci, o psychologii, celu oraz linii cech bohatera. Przywołuje archetypy postaci i podaje receptę na dobrze skonstruowanego bohatera, którego śmiało można „wrzucić” w historię. Z racji tego, iż nasz bohater nie może istnieć zawieszony w próżni, autorka wyjaśnia, w jaki sposób osadzić go w przestrzeni. Wspólnie zadbamy zatem o miejsce i czas akcji, o symbole czy dźwięki. Umiejętność wykorzystania wszystkich elementów strukturalnych opowieści jest niezbędna, by w pełni zapanować nad fabułą i osiągnąć u naszego przyszłego czytelnika tzw. „efekt WOW!”. Bonda podkreśla, jak istotne jest właściwe ustawienie konstrukcji zdarzeń, odsłania przed nami metodę ośmiu sekwencji oraz omawia strukturę wyprawy bohatera według Josepha Campbella.
Komunikacja jest ważna nie tylko w realnym świecie, ale również w tym literackim, zatem musimy zwrócić uwagę na dialog. „Pisania dialogów trzeba się nauczyć, tylko niektórzy mają ten dar od urodzenia” – instruuje Bonda pocieszając nas i zachęcając do ćwiczeń. Zwraca również uwagę na to, jak ważna jest redakcja tekstu, odwołując się przy tym do naszej samokrytyki, a także podpowiada, jak zachęcić wydawcę do wydania książki, przygotowując profesjonalny pakiet materiałów. Poleca również lektury mające charakter warsztatowy i pozwalające przeprowadzić własne studia nad ich fabułą.
Połączenie teorii z praktyką sprawia, że „Maszyna do pisania” jest książką, która powinna stać się jedną z najważniejszych pozycji w biblioteczce każdego pisarza (zarówno przyszłego, jak i tego, który na swoim koncie ma już publikacje). Przejrzysta struktura tekstu, dokładne omówienie poszczególnych aspektów pracy twórczej, a właściwie procesu, jakim jest pisanie książki, pozwala krok po kroku zapoznawać się z elementarną wiedzą i wykorzystywać ją w tworzeniu bohaterów, fabuły i dialogów – w tworzeniu własnej książki. Publikacja Katarzyny Bony może stać się kamieniem milowym na drodze naszej pisarskiej kariery, jeśli tylko postanowimy popracować nad własnym sukcesem. Zatem …do dzieła (a właściwie do pióra)!