niedziela, 6 listopada 2016

Zapomniane miejsca Grodźca, czyli jak umierają budynki...

O Zagłębiu można powiedzieć, że jest wielokulturowe, wieloznaczne, zaskakujące. Jego koloryt potrafi zachwycić, zabytki imponują pietyzmem wykonania, bogactwem ciążących na nich wydarzeń, są jednak takie miejsca, które wydają się zapomniane, niedocenione. Ich tropem wyruszyłam w sobotni poranek, ostatni z tych słonecznych, jesiennych. 

Grodziec – bo tam właśnie odnalazłam obiekty, które warto ocalić, które mimo swojego stanu wciąż cieszą serce – przynależy do Będzina. Położony u podnóża Góry Świętej Doroty, a także Parciny i Góry Kijowej,  dzielnicą miasta jest jednak dopiero od 1 czerwca 1975 roku. Wcześniej było to samodzielnie miasto (lata 1951 – 1975), a także siedziba jednowioskowej gminy Grodziec (lata 1938 – 1951).

Odwiedzany przeze mnie browar został założony w 1800 roku, a głównym tego inicjatorem miał być ród Bontanich, którzy w 1799 roku nabyli grodziecki majątek. W pierwszych latach działalności, w budynku mieściła się również gorzelnia. Po przejęciu dóbr Grodziec przez rodzinę Ciechanowskich, w latach 40. XIX wieku, browar przeszedł gruntowną przebudowę. W latach 1863 do 1933 roku nowymi właścicielami była spółka akcyjna A. Troppauer, tworzona przez: Abrahama Troppauera, Izaaka Szpiegelmana oraz Kalmana Troppauera. Początkowo wydzierżawiony, a następnie wykupiony browar nosił nazwę: „Browar parowy i fabryka słodu Grodziec”. Swoją działalność produkcyjną zakończył w trakcie drugiej wojny światowej, zaś sama firma – w 1948 roku. Przez kolejne lata budynek zmieniał wielokrotnie swój charakter i był wykorzystywany między innymi jako magazyn zbożowy, hurtownia win i napojów oraz mleka. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Były czasy, że w browarze produkcja piwa wynosiła około 854 954 hektolitrów piwa. Dziś opuszczony, rozgrabiany stopniowo budynek czeka na kogoś, kto dostrzeże jego potencjał. 

Wystarczy krótki spacer, by z browaru przenieść się do pięknego Pałacu Ciechanowskich, który od drugiej połowy lat 80. ubiegłego wieku, pełni funkcję Domu Pomocy Społecznej. Choć i tu widać ząb czasu, zaś rekultywacja otaczającego pałac parku okazała się być bardziej „gaszeniem pożaru”, niż przywracaniem dawnej świetności, to i tak miejsce robi duże wrażenie. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Ten wyjątkowy pałac znajduje się przy ulicy Mickiewicza 2. Budynek został zbudowany w latach 30-tych XIX w. według projektu włoskiego architekta – Franciszka Marię Lanciego. Pałac wzniesiono w stylu neorenesansowym, jako tzw. willę w stylu włoskim, zaś otaczający go pak zaprojektowano w stylu angielskim. Przebudowa pałacu miał miejsce w latach 80. Pałac był siedzibą m.in. rodziny Ciechanowskich, przemysłowców i społeczników, zaś ostatnią przedstawicielką rodu, która zamieszkiwała pałac, była żona Stanisława Ciechanowskiego - Maria Ciechanowska. Po zakończeniu drugiej wojny światowej w budynku i upaństwowieniu, w budynku mieściła się m.in. szkoła rolnicza, mieszkali tu także pracownicy Państwowego Gospodarstwa Rolnego. 

Skoro sobota upływała pod hasłem odkrywania miejsc zapomnianych, nie mogło zabraknąć takich miejsc, jak Cementownia Grodziec, Kopalnia Węgla Kamiennego Grodziec czy wieża ciśnień. 

Wspomniana cementownia, była piątym tego typu zakładem na świecie, zaś cement w niej produkowany był używany między innymi przy budowie Obszaru Warownego Śląsk. Została on uruchomiona w 1857 roku i działała nieprzerwanie do 31 lipca 1979 roku, produkując cement portlandzki. Właścicielem cementowni był Jan Ciechanowski, natomiast pierwszym jej dyrektorem - inż. Emil Konarzewski. W 1925 roku syn Ciechanowskiego sprzedał cementownię belgijskiemu koncernowi Solvay, który prowadził rozbudowę zakładu aż do 1939 roku. 

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Powodem zamknięcia cementowni było wyeksploatowanie złoża węgla znajdującego się pod obiektem, a w konsekwencji - nieodwracalne zmiany w podłożu, zagrażające konstrukcji budynku. Obecnie budynki dawnej cementowni stanowią ruinę, wciąż szabrowane są przez amatorów złomu. Część stropów uległa zawaleniu (szczególnie żal jest tych pięknych żelbetowych, łukowych) inne fragmenty konstrukcji zwisają ze ścian, można dojrzeć jednak fragmenty monumentalnych elementów. Mimo obecnego stanu budynku wciąż jednak widać jego majestatyczne piękno, odczuwalna jest też milcząca, pełna rezygnacji prośba o ratunek.

Nie tylko cementownia jest w Grodźcu w agonalnym stanie – ostatnie tchnienie wydają również budynki dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Grodziec. Została ona uruchomiona w dniu 7 czerwca 1899 roku przez Grodzieckie Towarzystwo Kopalń Węgla i Zakładów Przemysłowych. Początkowo, do 1938 r. nosiła nazwę "Grodziec II". (wówczas istniała jeszcze kopalnia Grodziec, zamknięta w 1938 roku). W 1936 r. została wykupiona przez wspomniane już wcześniej Zakłady Solvay, zaś ostatni wagonik z węglem wyjechał z niej w grudniu 1998 roku. Obecnie w budynku administracyjnym kopalni mieści się warsztat, pozostała powierzchnia niszczeje zaś niewykorzystana. I tylko napis na szklanej fasadzie biurowca „Kopalnia Grodziec” świadczy o dawnym przeznaczeniu obiektu.

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Podobny los spotkał unikatową wieżę ciśnień, usytuowaną po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko kopalni. Ta wyjątkowa wieża wodna, której budowę rozpoczęto w 1903 roku, jest w całości wykonana z metalu łączonego nitami zwieńczona zbiornikiem wodnym. Przez długie lata służyła ona Kopalni Grodziec, jako zakładowa wieża ciśnień. Podjęta w ostatnich tygodniach spontaniczna akcja „Ratujemy wieżę ciśnień w Grodźcu”, obejmująca sprzątanie wieży i położonych wokół niej terenów oraz inwentaryzację świadczy o tym, że są jeszcze osoby, który zależy…

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Pozostaje mieć nadzieję, że pojawi się ktoś z wizją i – nie ma co ukrywać – dużymi pieniędzmi. Ktoś, kto dostrzeże piękno tych obiektów, ich potencjał, a także historie, które niosą.


Ps. Ta wycieczka nie bylaby możliwa, gdyby nie wspaniała inicjatywa I Like Zagłebie i nieoceniona wiedza Pana Jerzego Wieczorka oraz Grzegorza Onyszko. Dziękuję również pozostałym uczestnikom za wspaniałe towarzystwo:-)



16 komentarzy:

  1. Świetna robota! W przyszłym roku do Grodźca wracamy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry reportaż i ciekawa refleksja. Faktycznie, szkoda tych budynków... Wiele z nich ma swoją ciekawą historię i potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ja trzymam kciuki, za ich ratunek!

      Usuń
  3. Ciekawe miejsce, szkoda, że takie opuszczone i smutne. Dzięki za opowieść o nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że tak późno tam dotarłam. Tak to jednak zwykle jest, że szuka się niezwykłych miejsc daleko podczas gdy one są niemal za rogiem ...

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa zabudowa i fotografie. Szkoda tylko, że budynki znajdują się w tak opłakanym stanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez jakiś czas trwały nawet jakieś rozmowy z władzami, inwestorami, ale na razie cisza. Mam nadzieję, że uda sie uratować choć część z nich. W przypadku wieży była to inicjatywa oddolna, ale to nie wystarczy:-(

      Usuń
  5. Takie opuszczone i zaniedbane budynki mają swój klimat, który z pewnością dałoby się nieraz jeszcze wykorzystać. Z nostalgią patrzę na te ruiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Szczególnie browar jest jeszcze w takim stanie, że jest duża szansa na ratunek.

      Usuń
  6. Smutno patrzeć na te niszczejące budynki. Najbardziej zaciekawił mnie te browar - dobra inspiracja do kolejnej podróży po Polsce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Warto je zobaczyć, zanim przeminą. Chociaż mam niesłabnącą nadzieję, że zjawi się ktoś, kto w nie zainwestuje.

      Usuń
  7. W okolicy, z której pochodzę tez był pustoszejący Dworek. Na ścianach grafitti, wszędzie śmieci, puszki po piwie itd. W końcu jakiś lekarz wykupił budynek, odnowił, ma nawet miedziany dach i wygląda bajecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam stare budynki i budowle, za tę "duszę", która się w nich kryje. Ale z wielką satysfakcją patrzę na nie wówczas, kiedy ktoś pozwolił im trwać dalej.

      Usuń
  8. Dostrzegam potencjał, ale na razie nie mogę zainwestować. Można starać się o fundusze UE na postawie projektu dot.konserwacji zabytków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za podpowiedź! mam nadzieję, ze choć browar uda się uratować.

      Usuń