Wizyta w Puławach i Nałęczowie (relacja TU) była tak naprawdę pretekstem do odwiedzenia Kazimierza Dolnego. Mimo corocznych planów przyjazdu, nigdy nie udało mi się Kazimierza odwiedzić, choć sława mekki artystów była dla mnie magnesem, który przyciągał mnie coraz mocniej. Jeden dzień spędzony w mieście pozwolił poczuć jego wyjątkowy klimat, nie pozwolił jednak na stwierdzenie, że znam i czuję Kazimierz. Choć właściwie to dobrze – to pretekst, by wrócić zarówno do Nałęczowa, którego było mi zbyt mało, jak i tu.
