Wchodząc w Nowy Rok składamy sobie rożne postanowienia. Chcemy być szczuplejsi, rzucić palenie, znaleźć miłość, nową pracę, zacząć oszczędzać itp. Wiele z tych postanowień okazuje się jednak czczymi obietnicami złożonymi samemu sobie, często nawet nie podejmujemy bowiem żadnych działań w kierunku zmiany danej sytuacji.
Każdego roku coś sobie postanawiamy, po czym porzucamy życiowe plany. Wracamy do palenia czy niezdrowej diety, wrzucamy karnet na siłownię do torebki (jeśli starczy nam w ogóle motywacji, by go kupić) czy też nawet nie podejmujemy próby nauki języka. Czy można to wreszcie zmienić? Dzień 1 stycznia stanowi dla nas magiczną datę, metaforyczny restart, nowy etap w życiu. Dlatego właśnie wówczas szczególnie chętnie deklarujemy chęć zmiany na lepsze. Co więcej, składając obietnicę naprawdę wierzymy, że zmiany wprowadzimy z łatwością. Dlaczego zatem tylko co dziesiąta osoba rzeczywiście dokonuje zmian? Może dlatego, że cele tych, którym się udało, są bardziej realne i łatwiejsze do zrealizowania, zaś zmiana starannie zaplanowana, nierzadko rozłożona na etapy.


