Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wróżka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wróżka. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 lutego 2022

Bartosz Szczygielski "Nie chcesz wiedzieć"

Tytuł: Nie chcesz wiedzieć
Autor: Bartosz Szczygielski
Wydawnictwo: Czwarta Strona


Tarot, niezależnie od tego, czy wierzymy czy też nie, to jedno z najpotężniejszych narzędzi wróżbiarskich, a przy tym niezwykle skomplikowana nauka, której początki sięgają przełomu epoki średniowiecza oraz renesansu. O trafności wróżba z wykorzystaniem kart przekonały się najpotężniejsze umysły tego świata, wielokrotnie korzystając z usług wróżek na przestrzeni wieków, szczególnie w chwilach niepewności, przed podjęciem decyzji o strategicznym charakterze.

czwartek, 4 lutego 2016

Olga Haber "Wyklęci"

Tytuł: Wyklęci
Autor: Olga Haber
Wydawnictwo: VIDEOGRAF SA

„Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne” – pisała J.K. Rowling w jednej ze swoich książek, zaś słowa te doskonale oddają nieprzeniknioną i niemal niezwyciężoną naturę czarnej magii. Tej, która niesie śmierć i zniszczenie, która wiąże się z ludzkim cierpieniem i szaleństwem.

O tym, jak wygląda czarna magia obecnie, jak funkcjonują wiedźmy posługujące się nią, możemy przeczytać w przerażającej powieści autorki kryjącej się pod pseudonimem Olga Haber. Książka „Wyklęci”, opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf, to pełna brutalnych morderstw oraz krwi pozycja, która przerazi nawet najbardziej odpornych na zło fanów horrorów i thrillerów, która przykuwa uwagę, która zmusza do zadawania sobie pytań o człowieczeństwo i o to, czym jest normalność. To nie jest powieść dla tych, którzy boją się czegokolwiek, nie znajdziemy tu sentymentalnych scen czy sielskich krajobrazów. Jest za to brutalna rzeczywistość z którą zmagają się niemal bezradni funkcjonariusze policji i są zwłoki w różnych stadiach rozkładu, wszystkie świadczące o cierpieniu ludzi, a także o zwyrodnialstwie i zezwierzęceniu oprawców. 

Krwawa seria rozpoczyna się z chwilą znalezienia w śródmiejskiej fontannie pięknej skrzypaczki z poderżniętym gardłem. Pomimo działań operacyjnych prowadzonych przez podkomisarz Justynę Sowę, jej partnera Jurka Misiaka oraz innych funkcjonariuszy policji, nie udaje się trafić na ślad zbrodniarza. Wiadomo tylko, że kobieta była rozwódką i miała romans z młodszym od siebie mężczyzną, ale nic nie wskazuje na to, żeby którykolwiek z mężczyzn w jej życiu był sprawcą tego brutalnego mordu. Śledztwo, które utknęło w martwym punkcie jest jednym z wielu, z jakimi policjantom przyjdzie się zmierzyć w najbliższym czasie. 

Zbezczeszczenie zwłok niejakiego Wojciecha Dworzaka, ofiary wypadku samochodowego, rzekome samobójstwo atrakcyjnej fryzjerki, związanej z potentatem hotelowym, która wbiła sobie w oczodół kawałek szkła, zagadkowe morderstwo zasztyletowanego finansisty spacerującego z psem w pobliżu domu, porwanie i zabójstwo jego żony, zaginiecie nastolatki, która posłużyła kanibalom za posiłek, a wcześniej została jeszcze brutalnie zgwałcona – to tylko kilka z wielu niezrozumiałych aktów okrucieństwa, z którymi mają do czynienia przedstawiciele prawa. Coraz więcej osób w otoczeniu Sowy skarży się też na obecność dziwnych zjawisk, na pojawianie się duchów zmarłych, na niezwykłe odgłosy, odczucia, koszmary senne. Policjantka nie dawałaby temu wiary gdyby nie fakt, że sama od pewnego czasu doświadcza zatrważających stanów, omamów wzrokowych i słuchowych, a jej szyja co rano pokryta jest krwią – jakby podczas snu ktoś wysysał z niej krew. 

Co wspólnego z tymi wszystkimi wydarzeniami ma pewna wróżka? Kim jest tajemnicza, elegancka blondynka w czerni? Czy brutalne morderstwa coś ze sobą łączy? Na te wszystkie pytania odpowiada lektura książki Olgi Haber „Wyklęci”. Autorka, mimo iż szybko zdradza nam sprawców tych czynów, nie pozwala by ta wiedza zmniejszyła choć trochę nasze przerażenie, oferując nam ekstremalne przeżycia i zmuszając do uczestnictwa w coraz to nowych formach wyrafinowanych morderstw. Najgorsze jest to, że zło rozpanoszyło się już po całym mieście, rośnie w siłę i trudno je powstrzymać, zaś działania policji nie przynoszą żadnych rezultatów oprócz odkrycia, że podobna fala morderstw miała miejsce kilka miesięcy wcześniej w innym mieście. 

Powieść grozy, którą stworzyła autorka, gwarantuje nie tylko stały (wysoki!) poziom adrenaliny we krwi, ale zapewnia wciągającą fabułę, charyzmatycznych bohaterów, z podkomisarz Sową na czele, a także mroczną atmosferę przesiąkniętą złem, które otula nas i więzi w pułapce. Poruszane przy okazji prowadzenia śledztwa problemy dotyczące dyskryminacji kobiet w męskim świecie, bezdomności czy etycznego wymiaru zdrady są zaledwie dodatkiem, ale znacząco podnoszą wartość książki, dodając jej głębi i urealniając rozgrywające się na naszych oczach wydarzenia. 

„Ona żywi się ludzkim nieszczęście, chłonie zło, otacza się czystym szaleństwem” – tak o jednej z bohaterek książki mówi bezdomna Łucja, ostrzegając Sowę przed rzekomą wiedźmą grasującą w mieście. I zanim poddasz w wątpliwość istnienie takowej oraz stanowczo wykluczysz obecność czarnej magii w świecie, obejrzyj się za siebie. Być może zło już na ciebie czeka…



niedziela, 16 września 2012

Marta Stefaniak "Czary w małym miasteczku"

Tytuł: Czary w małym miasteczku
Autor: Marta Stefaniak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Nie ma chyba osoby, która w dzieciństwie nie słuchałaby bajek o wróżkach, elfach czy magicznych krainach. Niektórzy, tę wiarę w magię stracili w procesie dorastania, lecz są również osoby, które tęsknie wypatrują czarodziejek mogących spełniać ich pragnienia, szukają kwiatów paproci czy też wędrując drogą tęczy, próbują odnaleźć zakopane skarby. Ta wiara w nadnaturalną siłę, zbyt często sprowadzaną wyłącznie do bajek, jest czymś niewinnym i pięknym, jednak pod warunkiem, że nie przeszkadza w codziennym życiu. Jak wyglądałyby bowiem nasze miasteczka, gdybyśmy czekali na pojawienie się w nich wróżki? Jak funkcjonowałyby sklepy, banki, kina czy przychodnie, gdyby zależały od spełnienia życzeń złożonych w obliczu spadających gwiazd?
Zapewne miejsca te zamierałyby powoli, a ludzie, powoli straciliby nadzieje na to, że cokolwiek mogą zrobić, cokolwiek zmienić. Miejsca te wyglądałyby jak miasteczko z fascynującej powieści Marty Stefaniak, doprawionej słodkim lukrem, szczyptą magii i sporą dawką szarej rzeczywistości. „Czary w małym miasteczku” to urokliwa opowieść dla wszystkich, którzy wierzą zarówno w białą, jak i czarną magię, a także dla tych, którym trudno w szarości dnia codziennego odnaleźć na nowo kolory z dzieciństwa. To powieść dodająca otuchy, wlewająca w serca nadzieje i pokazująca, że niezależnie od pomocy dobrej wróżki, kluczem do sukcesu jest po prostu to, by „chciało się chcieć”.
Małe, prowincjonalne miasteczko opisane przez Stefaniak nie ma nazwy, ale właściwie może być nim każda miejscowość, po której ulicach wraz z górami śmieci hula wiatr, wystawy sklepowe straszą starymi plakatami i rdzewiejącymi kratami, zaś wskaźnik bezrobocia znacznie przekracza średnią krajową. Jedyna aktywność ma miejsce w parkach opanowanych przez nastolatków będących pod wpływem alkoholu bądź też wokół budek z piwem i barów. W takim właśnie miasteczku mieszka Maria, pracownica urzędu miejskiego, skrycie nienawidząca swojej pracy – jedynego źródła utrzymania czteroosobowej rodziny, frustracje wyładowująca podczas wypiekania pączków i innych delicji, którymi hojnie częstuje wszystkich dookoła. Tu także żyje Krysia, sklepowa, która drży przed mężem alkoholikiem, kiedy ten wraca z saksów w Niemczech oraz Artur, syn właścicieli miejscowego hotelu, których całe dnie upływają na robieniu sobie wzajemnie na złość oraz na kłótniach. W miasteczku mieszka także lekarka Łucja, zmagająca się ze swoją samotnością, czternastoletnia Joasia molestowana przez księdza czy skorumpowany burmistrz. Każdy z bohaterów obarczony jest problemami, każdy próbuje ułożyć sobie życie w dogorywającym miasteczku, choć udaje się to z trudem.
Wszystko się jednak zmienia (jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – chciałoby się powiedzieć), kiedy do tego szarego i smutnego miejsca przybywa urocza staruszka, Anna Kowalska. Wraz z nią w sercach mieszkańców zaczyna płonąć płomyk nadziei na lepsze jutro i wola walki o to, by coś zmienić. Drobne metamorfozy, przyjazne gesty i akty odwagi składają się na toczący się lawinowo proces przemiany sennego miasteczka w urokliwe miejsce pachnące pączkami Marii czy rozświetlone neonami reaktywowanego kina. Niestety, wkrótce po nowej mieszkance przybywa kolejny gość, który w dziwnych okolicznościach zajmuje piękną willę okolicznego hurtownika i jego żony, dentystki. Ów nowy rezydent, a właściwie rezydentka, to Edyta Nowacka, choć właściwie jedynym imieniem, jakie do niej pasuje, jest to  właściwe – Mogiera. Jej czarna jak smoła dusza zrobi wszystko, by odwrócić proces wielkiej odbudowy, zaczyna zatem sączyć jad w dusze wszystkich mieszkańców,  zatruwając ich swoją nienawiścią, czyniąc słabymi i mało podatnymi na ciosy czy pokusy. Anna, a właściwie Rosmonda, niestety nie może uchronić każdego…
„Czary w małym miasteczku” Marty Stefaniak, to powieść przepełniona świeżością i naturalnością, która dzięki domieszce magii zaskakuje czytelnika, kusi, ale i skłania do myślenia. Mimo, że książka należy do tych, które czyta się w sposób „lekki i przyjemny”, to poruszane w niej tematy bynajmniej do ważkich nie należą. Wręcz przeciwnie – autorka dotyka najgorszych bolączek małych (choć nie tylko tych zamkniętych w granicach miasteczek) społeczności dając nam okazję, byśmy zmobilizowali siły i stanęli do walki. Pokazuje, że choć magia się przydaje, to tak naprawdę prawdziwa siła tkwi w nas. Wystarczy tylko podjąć decyzję i wprowadzić ją w życie, a cały wszechświat zacznie nam sprzyjać. Nawet wróżka …



Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl