poniedziałek, 18 lutego 2019

Z wizytą w Kocim Zaułku w Katowicach

Do kociej kawiarni wybierałam się już około dwóch miesięcy temu, w dzień jej ponownego otwarcia. Niestety P. nie spodobał się wystrój, więc ostatecznie spędziliśmy wieczór w pobliskiej Coccole di Caffe. Kiedy jednak przyjaciółka zaproponowała spotkanie w królestwie kotów (jej córka jest miłośniczka mruczących czworonogów), poszłam tam z wielką ciekawością. 

Koci Zaułek po raz pierwszy został otwarty 4 listopada 2017 r. przy ulicy Damrota 6, i była to pierwsza kocia kawiarnia w Katowicach, a nawet w całym woj. śląskim. Niestety z różnych względów nie prosperował zbyt długo. W 2019 roku nastąpiło jednak kolejne jego otwarcie, a w nowej odsłonie nareszcie mogą was tam zabrać. 



Wejście do kawiarni jest od strony pasażu, z boku. Lokal jest urządzony bardzo prosto, wręcz w stylu studenckim, ściany są białe, dużo tu naturalnego drewna, a dekoracje utrzymane są w kocich klimatach W pierwszej części kawiarni (tam, gdzie nie ma kotów i zamawiamy kawy i ciacha) na ścianach zawieszone są skrzynki, w których wystawiona jest m.in. kocia karma albo związane z kotami gadżety, które można podarować komuś w prezencie. Są również planszówki, bo w Kocim Zaułku regularnie można oddawać się temu wspaniałemu hobby. 




Koło baru, przy drzwiach, znajduje się dozownik ze środkiem odkażającym. Podwójne drzwi – przesuwne i otwierane odcinają dostęp ciekawskim kotom do wielkiego i pełnego czyhających na nich niebezpieczeństw świata. Przy wejściu do kociej strefy wisi też regulamin, z którym trzeba się zapoznać. Mówi on m.in. o tym, że przed wkroczeniem do strefy mruczących pupili należy zdezynfekować ręce, a także, że trzeba się liczyć z ... kłaczkami w kawie czy cieście. 


Królestwo kotów zajmuje dwie sale, połączone długim korytarzem wypełnionym skomplikowanymi przejściami i leżankami dla kotów. 


Zresztą w obu salach nie brakuje kocich leżanek, drapaków, budek, a nawet kocich łóżeczek. Dostępny jest też regał z książkami na temat kotów. Goście odwiedzający Mruczki usiąść mogą przy stolikach, na niskich kanapach przy stolikach z palet / sklejek albo usadowić się w wiszącym fotelu. 





Za kawę zapłacimy (w zależności od sposobu podania) 6 zł do 13,50 za Sally (z różnymi dodatkami).Latte smakowe to koszt 15 zł, filiżanka herbaty to wydatek rzędu 7 zł (herbata sezonowa za 12 zł). Do jedzenia mamy słodkości – ciasto klasyczne (11 zł) lub ciasto wegańskie (13 zł za kawałek). O smaki trzeba pytać obsługę. Ja jadłam ciasto oreo – czekoladowe z bitą śmietaną na górze. Całkiem poprawne, choć bez szaleństwa. Warto pytać o zestawy (kawa plus ciasto / ciasteczko – dostępne są bowiem słodkie ciasteczka w kształcie kota – zamówiła je przyjaciółka).



Jeśli wybieracie się do Kociego Zaułka na randkę, albo chcecie spotkać się z przyjaciółką, warto zarezerwować wcześniej stolik. My czekaliśmy na miejsce w strefie z kotami co prawda niezbyt długo, ale miałyśmy tylko 30 minut, bo ktoś zarezerwował już stolik. Czy do Kociego Zaułka jeszcze wrócę? Może tak, z pewnością na kawę (mam ochotę na smakową), z ciasta jednak zrezygnuję. No, może co najwyżej skusze się na „kocie: ciasteczko

2 komentarze:

  1. O, a to coś nowego, nie słyszałam że w Kato jest taka fajna kawiarnia:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń