Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imprezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imprezy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 października 2017

Tomasz Szlendak, Krzysztof Olechnicki "Nowe praktyki kulturowe Polaków"

Autorzy: Tomasz Szlendak, Krzysztof Olechnicki
Wydawnictwo: PWN


Czym jest konsumowanie kultury i jakie doznania zastąpiły występujące w przeszłości uniesienia duchowe? Jaka pora jest najgorsza na realizację festiwali na świeżym powietrzu? Co kieruje uczestnikami imprez plenerowych i jaką rolę w tym wszystkim odgrywają finanse? To tylko kilka z wielu pytań, na które odpowiedź próbują znaleźć Tomasz Szlendak oraz Krzysztof Olechnicki, autorzy porywającego studium socjologicznego, opublikowanego nakładem Wydawnictwa PWN.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Jak trzymać rękę na pulsie, czyli szukamy interesujących wydarzeń

www.kiwiportal.pl
Już Maslow, konstruując swoją piramidę potrzeb, zwrócił uwagę na potrzeby przynależności, czyli akceptacji, miłości, bycia członkiem grupy, a także potrzeby samorealizacji, obejmujące rozwijanie talentów i pasji. To, w jakim stopniu potrzeby te zostają spełnione, dużo zależy od nas samych, od naszej aktywności, nastawienia do świata i ludzi. Jednak, niezależnie od tego, czy jesteśmy introwertykami czy ekstrawertykami, ilość wydarzeń, począwszy od koncertów, poprzez konferencje, kursy i szkolenia, jest oszałamiająca. Niestety, wielu z nas nie potrafi z tej obfitości korzystać.

sobota, 12 września 2015

Iga Wiśniewska „Żyli niedługo i nieszczęśliwie”

Tytuł: Żyli niedługo i nieszczęśliwie
Autor: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Miasto Książek


„Ciężko wytłumaczyć, czym naprawdę jest magia. Nie da się jej dotknąć, ale obdarzeni wyczulonymi zmysłami, mogą ją poczuć. To rodzaj energii, która w odpowiednich miejscach (…) znajduje się na wyciągniecie ręki, wystarczy po nią sięgnąć i nagiąć do własnej woli. Tak naprawdę wszystkie zaklęcia i formułki pomagały w niewielkim stopniu, jeśli ktoś nie czuł magii, nigdy nie nauczy się porządnie czarować” – pisze Iga Wiśniewska w pierwszym tomie serii „Spod flagi magii”. Zaspokaja tym samym ciekawość tych wszystkich, którzy fascynują się magią i czarami, którzy są przekonani, że istnieje coś więcej, niż racjonalne postrzeganie rzeczy, że są siły, których nie jesteśmy do końca w stanie pojąć.

Powieść „Żyli niedługo i nieszczęśliwie” jest właśnie dowodem na to, że magia nie tylko istnieje wokół nas, ale też jest ona niesłychanie groźna, kiedy posługuje się nią ktoś nieodpowiedzialny (albo złośliwy) oraz, że demony, bazyliszki i inne krwiożercze bestie żyją nie tylko w bajkach, ale mogą stać się również przekleństwem naszego życia. Choć książka adresowana jest do młodszych czytelników – przede wszystkim z uwagi na nastoletnią bohaterkę, to tak naprawdę przyjemność płynącą lektury odnajdą ci wszyscy, którzy lubią powieści ze szczyptą magii. U Wiśniewskiej tej magii odnajdą dużo, bowiem sama bohaterka nie tylko uczy się w Akademii Magii, ale jeszcze z powodzeniem magię uprawia we własnym zakresie i w celach niekoniecznie związanych z edukacją. 

Malice Webber nie należy do najbardziej lubianych uczennic (w rzeczywistości trudno znaleźć osobę, która by ją lubiła), ani do najlepszych, choć bez wątpienia jest jedną z najbardziej utalentowanych. Jej talent do pakowania się w kłopoty wyniki przede wszystkim z nieustannej troski o zachowanie w nienaruszonym stanie swojej strefy bezpieczeństwa. Dlatego też chroni się zaklęciami i biada temu, kto zbliży się do niej, by ją o poranku zbudzić. Chyba, że jest przystojnym, młodym mężczyzną, choć i to nie zapewnia bezpieczeństwa. Dlatego też Malice jest stałym gościem w gabinecie dyrektora szkoły, a upomnienia dotyczą nie tylko jej nieuprawnionych pokazów magicznych umiejętności, ale także podejścia do samej nauki. Dziewczyna unika bowiem jak tylko może obowiązków szkolnych, lekceważąco odnosi się do nauczycieli i robi wszystko, by nie robić nic. Namiętnie pochłania za to książki, z równą pasją oddając się ich lekturze co bywaniu na alkoholowych imprezach. Właśnie jedna z nich kończy się dla Malice oraz jej oprawców tragicznie – za próbę gwałtu dziewczyna mści się zmieniając penisy chłopców … w świńskie ogonki.

Ten czyn przepełnia czarę goryczy i daje dyrektorowi Akademii pretekst do pozbycia się problematycznej uczennicy. Malice musi opuścić szkołę i powrócić do rodzinnego domu, ale tu czeka na nią kolejna smutna wiadomość – jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Po nich zostały jej tylko wspomnienia i poczucie, że ich zawiodła, mieszkanie, które szybko zamienia na stary, opuszczony domek oraz niezwykła paczka od jej zmarłej babci, Alice Webber. Malice się nawet nie spodziewa, jak wielkim stopniu niezwykła zawartość opakowania – długi, ostry miecz z klingą ozdobioną magicznymi symbolami i dwa sztylety, zmienia jej życie, ani jak szybko staną się przydatne. Malice zderza się bowiem z brutalną rzeczywistością: przetrwanie wymaga pieniędzy. Gra w karty, dochodowa z racji umiejętności magicznych, nie wystarcza, by wieść godne życie. Malice zatem, wykorzystując zdobyte w Akademii umiejętności, zostaje … najemnikiem. Z kim przyjdzie jej walczyć? 

O tym przekonacie się w trakcie lektury powieści „Żyli niedługo i nieszczęśliwie”, która otworzy przed Wami wrota do prawdziwego świata, w którym rozum i wiara mają równe prawa, w którym magia współistnieje codziennością, w którym słowo „najemnik” nabiera innego wydźwięku, wiąże się bowiem z walką ze stworami z koszmarów. Akcja toczy się tu wartko, choć tak naprawdę nie obfituje w spektakularne wydarzenia, koncentrując się raczej na kolejnych przykładach niesubordynacji Malice. Bohaterka stoi niewątpliwie w epicentrum wydarzeń, zwracając uwagę swoim zachowaniem oraz ciętym językiem, ale zabrakło mi dogłębnej analizy jej osobowości. Socjopatyczna introwertyczka – bo taki jest odbiór Malice, nie zdradza nam zbyt wiele ze swojej przeszłości, choć wciąż liczyłam na to, że poznam jej mroczny sekret, że zaistniały jakieś wydarzenia, które zmieniły ją w paranoiczkę przeciwstawiającą się każdemu systemowi, unikającą bliskości. Z pewnością taki rys charakterologiczny dodałby lekturze głębi, choć jego brak zupełnie nie dyskredytuje powieści. Jest ona bowiem doskonałą rozrywką i to nie tylko na nadchodzące, jesienne wieczory. Co więcej, kolejne części serii dają nam nadzieję na ponowne spotkanie z buntowniczą Malice i jej kąśliwymi uwagami, a także na zweryfikowanie swoich opinii co do tego, że magiczne stwory istnieją tylko bajkach.