W tym roku kapryśne lato pozbawiło nas większości owoców. Porzeczek było jak na lekarstwo, podobnie wiśni (udało się zrobić tylko kilka słoiczków), śliwek i jabłek. Obrodziły natomiast morelę i dlatego dziś proponuje do poobiedniej kawy morelowy przysmak. Ciasto znalazłam na blogu Kasi Tusk, zrezygnowałam jednak z proponowanej tam skórki cytrynowej i zmodyfikowałam sposób rozpuszczenia czekolady, przestawiając się na kąpiel wodną. Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkanie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 lipca 2019
niedziela, 16 kwietnia 2017
Jak trzymać rękę na pulsie, czyli szukamy interesujących wydarzeń
![]() |
| www.kiwiportal.pl |
Już Maslow, konstruując swoją piramidę potrzeb, zwrócił uwagę na potrzeby przynależności, czyli akceptacji, miłości, bycia członkiem grupy, a także potrzeby samorealizacji, obejmujące rozwijanie talentów i pasji. To, w jakim stopniu potrzeby te zostają spełnione, dużo zależy od nas samych, od naszej aktywności, nastawienia do świata i ludzi. Jednak, niezależnie od tego, czy jesteśmy introwertykami czy ekstrawertykami, ilość wydarzeń, począwszy od koncertów, poprzez konferencje, kursy i szkolenia, jest oszałamiająca. Niestety, wielu z nas nie potrafi z tej obfitości korzystać.
Etykiety:
aplikacja,
dzieci,
festiwale,
imprezy,
kabaret,
literatura,
muzyka,
przyjaciele,
rowery,
sport,
sporty walki,
spotkania,
spotkanie,
zabawa,
znajomi
czwartek, 29 grudnia 2016
Natasza Socha "Biuro Przesyłek Niedoręczonych"
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
„Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone / Piszą, że kochają, nie śpią lub całują cię” – śpiewali Skaldowie, doskonale oddając zarówno ideę przesyłania listów, jak i emocje towarzyszące oczekiwaniu na nie. Niestety dziś coraz częściej listy zastępuje się bezdusznymi wiadomościami tekstowymi, które nie są w stanie oddać nadziei, tęsknot, zachwytów nad otoczeniem, rozterek czy cierpienia. Żyjąc w pośpiechu, koncentrując się na gromadzeniu i konsumowaniu, zapomnieliśmy o tym, jak wielką przyjemność daje pełne niecierpliwości wypatrywanie listonosza, jaki dreszcz towarzyszy otwieraniu i czytaniu listu, jak wiele słów możemy przelać odpowiadając na niego.
wtorek, 15 listopada 2016
Tarryn Fisher „Mimo moich win”
Tytuł: Mimo moich win
Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: Otwarte
„Bóg nie jest niezbędny, żeby stworzyć winę, ani żeby karać. Wystarczą ludzie wspomagani przez nas samych. Sąd ostateczny jest co dzień” – pisał niegdyś Albert Camus. Każdy z nas mógłby odnaleźć w swojej przeszłości dowody na prawdziwość tych słów, bowiem nieustannie osądzamy innych, wskazujemy ich winę, a także wymierzamy karę. Proces ten nie dotyczy jednak wyłącznie ludzi z naszego otoczenia, bowiem surowymi sędziami jesteśmy równie często wobec siebie, odmawiając sobie prawa do szczęścia i spełnienia.
piątek, 15 sierpnia 2014
Nadchodzi CzaroMarownik 2015!
W obecnych czasach, kiedy nasze życie
przyspieszyło, kiedy stanie w miejscu oznacza cofanie się, potrzebujemy pomocy.
Potrzebujemy systemu, za pomocą którego usystematyzujemy nasze obowiązki, który
przypomni nam o ważnych spotkaniach czy okazjach wartych celebrowania.
Jednocześnie, w tym zwariowanym świecie, potrzebujemy kotwicy. Potrzebujemy
siły słońca i księżyca, potrzebujemy mądrości przodków, by dalej trwać.
W 2014 rok wkroczyłam właśnie z takim
narzędziem, które łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wkroczyłam z „CzaroMarownikiem”,
który stał się bezpiecznym pomostem przerzuconym ponad czasem.
A jaki będzie kolejny rok? Proroctwo
niesie Wam wydawnictwo Illuminatio, które zapowiada kolejną odsłonę
CzaroMarownika 2015 - najbardziej magicznego kalendarza dostępnego na rynku!
Co w nim znajdziemy? Dobre duchy Illuminatio przyniosły taką informację:
„Niepowtarzalny i tajemniczy, w twardej
oprawie z tasiemką, z kolorowym, starannie przygotowanym wnętrzem, przepełniony
magicznymi rytuałami, nowinkami na temat ekotrendów i inspirującymi wskazówkami
– doda magii każdej godzinie 2015 roku! W CzaroMarowniku znajdziesz wszystko
to, czego nie mają tradycyjne kalendarze: szczegółowy horoskop na nadchodzący
nowy rok, kalendarz księżycowy, informacje o świętach ezoterycznych, rytuały
ochronne, magiczne i zdrowotne ciekawostki, proste przepisy na pyszne i pożywne
posiłki na każdą porę roku, wskazówki na oczyszczenie organizmu i przestrzeni
życiowej i wiele więcej. Ze stron tego niezwykłego kalendarza dowiesz się
m.in.: jak oczyszczać czakry, które amulety są najskuteczniejsze, jak wpływa na
ciebie dana faza Księżyca, jakie zioła warto mieć w domowej apteczce, jaka pora
dnia jest najwłaściwsza na odprawianie rytuału.
CzaroMarownik 2015 to ponad 200 stron
magii, porad, codziennych inspiracji i ciekawych artykułów podejmujących
najbardziej aktualne ezoteryczne tematy. Dzięki niemu wkroczysz w 2015 rok,
obwołany przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Światła, bogatsza o wiedzę, która
pomoże ci wykorzystać energię płynącą z Księżyca i natury, by wprowadzić
pozytywne zmiany w każdą z dziedzin życia.”
Czy też nie możecie się doczekać 2015 roku?
niedziela, 21 lipca 2013
Janusz Przetacznik "Chabelita"
Tytuł: Chabelita
Autor: Janusz Przetacznik
Wydawnictwo Internetowe: Goneta.net
„Amor” tłumaczone na język hiszpański znaczy „miłość”. „El amor profundo”, to miłość głęboka. „El flechazo” oznacza miłość od pierwszego wejrzenia. A jak nazwać miłość od pierwszego … przeczytania? Miłość wirtualną, burzącą krew w żyłach nie spojrzeniem i dotykiem, ale słowem i tym, co pomiędzy zdaniami jest ukryte? Tym, czego boimy się wypowiedzieć?
Czy właśnie z taką miłością mamy do czynienia w powieści „Chabelita” autorstwa Janusza Przetacznika? Opublikowana przez wydawnictwo Goneta.net historia, jest doznaniem iście zmysłowym, kryjącym w słowach potężny ładunek duchowości, ale i pożądania, uczuć wykraczających daleko poza zwyczajowe ramy stosunków panujących pomiędzy osobami, które wymieniają się informacjami o swoich zainteresowaniach i pasjach. Czy uczucie, które rodzi się za pośrednictwem serwerów może być trwałe? Czy można określić je mianem prawdziwego, skoro strony mogą w zaciszu swojego domu przybierać określone maski dopiero wówczas, kiedy siadają przed monitorem komputera?
Bohaterowie Przetacznika nie noszą masek, a ich intencje są szczere – otwarcie omawiają swój status (On – w związku małżeńskim od wielu lat, ojciec i dziadek, Ona – singielka z przelotnymi romansami na koncie). Coś, co ich połączy, będzie o wiele trwalsze i głębsze niż zauroczenie, niż typowa wirtualna miłość, sprowadzająca się do cyberseksu bądź umierająca, zanim jeszcze ma okazje się rozwinąć.
Zanim jednak poznamy opowieść o tej niezwykłej miłości, w jej zawiłości wprowadzi nas pewna kobieta, biegle władająca językiem francuskim i angielskim. Dzięki swoim zdolnościom językowym jest w stanie wykonać pewne tłumaczenia, a słowa nagrywa na kasetę magnetofonową. Ten dźwiękowy zapis stanowi odzwierciedlenie toczącego się romansu – dokumenty, których przekładu kobieta dokonuje, są wydrukowanymi mailami, korespondencją wymieniana pomiędzy dwojgiem przyjaciół? kochanków?
Stopniowo zagłębiamy się w tę relację, początkowo zupełnie niewinną. Poznajemy młodą bohaterkę, studentkę stosunków międzynarodowych, mieszkankę Lyonu. Dziewczyna jest w trakcie pisania pracy dyplomowej o Meksyku, stąd jej prośba o informacje na temat kraju, umieszczona na jednej ze stron internetowych. Na jej wpis odpowiada J., były sędzia karny, mieszkający w Paryżu mężczyzna w sile wieku. Różnica pomiędzy nimi – czterdzieści dwa lata, nie ma w wymianie maili czy spostrzeżeń znaczenia. To, co powinno być jednorazową wymianą wiadomości przeradza się w dłuższą korespondencje, a bohaterowie stopniowo odsłaniają przed adresatem e-maili swój wewnętrzny świat, ustawiają siebie w kontekście otoczenia, piszą o swoich planach i zamierzeniach.
Ona dowiaduje się, że J. ma na swoim koncie literackie przygody, Ona zdradza, że po meksykańsku jej imię brzmi Chabela i zawiadamia o planowanym wyjeździe do Meksyku. Dzieli się z nim swoim rozczarowaniem po powrocie – praca administracyjna w ambasadzie zawiodła jej oczekiwania. On pisze o problemach rodzinnych, podróżach, muzyce i wierszach. Ona zwierza mu się z kolejnych romansów i tęsknoty za pewnym Filipińczykiem.
W swoich mailach rozmawiają o przeszłości i teraźniejszości, poruszają temat miłości i jej przemijania, dzielą się nadziejami i rozterkami. A tych ostatnich jest coraz więcej, bowiem to, co zdawało się być luźną internetową znajomością, przeradza się w prawdziwe uczucie.
„Tylekroć sobie powtarzam, że jedynie dzięki Tobie wiąże mnie coś z tym wszystkim, co ludzkie, Tyś we mnie to zbudziła, jedynie dzięki Tobie przeczuwam to, oddycham tym, inaczej pozostałbym na uboczu spraw człowieka i stałbym się dla niego niezrozumiały” – ten fragment wiersza Rilkego do jego wielkiej miłości, czyli do Lou Andreas-Salomé, Chabelita dedykuje J., zaś słowa poety są o wiele bardziej wymowne, niż jej własne – pełne lęków i obaw. Wielokrotnie planują zakończyć ten wirtualny związek, wielokrotnie zakazują sobie korespondencji. I choć ich niezdecydowanie może irytować, to należy je zrozumieć - nie można przecież sercu zabronić kochać…
Czy miłość wirtualna ma szanse na spełnienie? A może problemem nie jest tu odległość i charakter znajomości, ale wiek? Poglądy na temat sakramentu małżeńskiego? A może strach, że dla bycia razem odrzucą wszystko, a później spalą się w tym związku? Podczas lektury rodzi się wiele pytań, wiele z nich zadajemy sobie samemu. Zakończenie jednak jest prawdziwą niespodzianką, zaskakuje i zostawia nas w rozedrganiu, emocjonalnym uniesieniu. Taka zresztą jest cała „Chabelita” – rozterki, napięcia, walka z samym sobą są obecne na każdej niemal stronie. Autor doskonale prowadzi akcję, choć właściwie ona toczy się sama – tworzą ją przetłumaczone maile oraz krótkie komentarze osoby, która dokonuje przekładu. Gdzieś w tle książka budzi skojarzenie z „S@motnością w sieci” Janusza Leona Wiśniewskiego, choć Przetacznik mniejszy nacisk kładzie na analizę własnych emocji, skupiając się na stworzeniu bohaterów o mocnych rysach, obdarzonych określoną gamą zainteresowań. Bohaterów, z którymi możemy się utożsamiać. To wszystko sprawia, że choć „Chabelita” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Przetacznika, to z pewnością nie ostatnią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





