Nie przepadam za bananami, ale Klara jest ich wierną fanką. Dlatego też wciąż wymyślam kolejne potrawy z ich użyciem i przyznam, że tym razem był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Racuszki bananowe okazały się tak dobre, że skusiłam się zarówno ja, jak i P., choć on zdecydowanie woli mięsne dania. A na dodatek robi się je błyskawicznie i – choć najbardziej lubię je gorące – drugiego dnia również smakują całkiem dobrze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą racuchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą racuchy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 października 2020
wtorek, 6 listopada 2018
Racuchy na zsiadłym mleku
Często na moim śniadaniowym stole goszczą przetwory mleczne oraz produkty z ich udziałem. Rzadko niestety znajduje czas, by śniadania były uroczyste, by wymagały poświecenia im więcej niż paru minut czasu. Racuchy na zsiadłym mleku to idealny kompromis pomiędzy chęcią zjedzenia powoli śniadania przy własnym stole, a pragnieniem przygotowania czegoś szybkiego i sycącego.
Placuszki najlepsze są na gorąco, ale śmiało można podać je również na obiad czy deser. Oczywiście, pod warunkiem, że z tego śniadania jakikolwiek racuch pozostanie. Ja serwuje w ulubionej wersji – z cukrem pudrem, ale można podawać je z konfiturą, syropem klonowym, owocami czy popijając pozostałym zsiadłym mlekiem (kefirem). Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

