Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ucieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ucieczka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2020

Julie Clark "Ostatni lot"

Tytuł: Ostatni lot 
Autor: Julie Clark 
Wydawnictwo: MUZA 


Są takie kobiety, którym możemy pozazdrościć. Przystojny i kochający mąż, wysoka pozycja społeczna, bogate życie towarzyskie, zaplecze finansowe nie pozwalające na jakiejkolwiek troski – czy można chcieć więcej? Tyle tylko, że czasami ten piękny obraz to tylko pozory, a te, bardzo często mogą mylić. Kiedy ten przystojny książę okazuje się być egoistycznym brutalem, a otaczający ludzie to tylko wynajęci pracownicy, śledzący każdy krok i donoszący o wszystkim mężowi, sytuacja nie wygląda już tak wspaniale. Szczególnie, że całe dnie wypełniają takiej kobiecie obowiązki świadczone na rzecz męża, zaś jakakolwiek niesubordynacja czy nawet błąd, jest surowo karany. 

niedziela, 25 sierpnia 2019

Hendrik Groen "Żyj i pozwól żyć"

Tytuł: Żyj i pozwól żyć
Autor: Hendrik Groen
Wydawnictwo: Albatros


Przychodzi taki dzień, kiedy większość z nas ma dosyć życia, jakie prowadzi. Taka refleksja może przyjść z dnia na dzień, pod wpływem jakiegoś wydarzenia bądź serii wydarzeń, takim przełomem w podejściu do życia mogą być nasze urodziny, może być też tak, że poczucie podjęcia szeregu złych decyzji narasta w nas od pewnego czasu. Możemy wówczas wybuchnąć niespodziewanie, a momentem zapalnym może być praktycznie wszystko…

sobota, 5 maja 2018

Lisa Lutz "Pasażerka"

Tytuł: Pasażerka 
Autor: Lisa Lutz 
Wydawnictwo:AKURAT 



„Na wypadek, gdybyście się zastanawiali, to nie, nie zrobiłam tego. Nie miałam nic wspólnego ze śmiercią Franka. Niestety, nie mam alibi, więc musicie uwierzyć mi na słowo. Kiedy on opuszczał ten padół, ja akurat brałam prysznic” – czy można wierzyć kobiecie, która twierdzi, że nagle odkryła zwłoki swojego męża i że nie ma z tym nic wspólnego? Biorąc pod uwagę jej mało klarowną przeszłość, a także fakt, że męża nie kochała, jej tłumaczenia wydają się być co najmniej dziwne. Być może jednak, gdyby nie jej natychmiastowa ucieczka z miejsca rzekomego wypadku, porzucenie domu i wszystkiego, czego przy boku Franka się dorobiła, jej wiarygodność by wzrosła. Tymczasem ona znika, nie fatygując się nawet, by powiadomić policję. 

piątek, 5 maja 2017

Agata Przybyłek "Bez Ciebie"

Tytuł: Bez Ciebie
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona


„Nie umiała przestać go kochać i tak naprawdę to bolało ją najbardziej. Z tej ślepej miłości zgadzała się na wszystko. Byle tylko czuć jego bliskość i mieć pewność, że on też ją kocha. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że każdy akt okrucieństwa, jakiego się wobec niej dopuszczał, nabierał dla niej wartości nagradzającej. Kara była lepsza od obojętności” – aż strach pomyśleć, jak wiele kobiet mogłoby się podpisać pod tymi słowami, ile z nich pada ofiarą przemocy domowej, zarówno tej fizycznej, psychicznej, jak i ekonomicznej. Czym dłużej taka sytuacja trwa, tym większą siłę ma oprawca, tym bardziej bezkarny się czuje, zaś ofiara – bezbronna. Jego pierwsze ciosy to testowanie, po których zwykle następują długie, nawet kilkumiesięczne przerwy, zaś on kaja się, przeprasza i obsypuje prezentami. Później już tylko tłumaczy, że wszystko to robi z miłości …

niedziela, 27 września 2015

Martyna Senator „Kiedy wolność mówi szeptem”

Tytuł: Kiedy wolność mówi szeptem
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Videograf SA



„Data mojej śmierci nie dąży do nieskończoności. Ma ściśle określoną granicę, chociaż nie sposób jej wyliczyć (…). Nie zamierzam marnować życia na robienie czegoś, czego nienawidzę po to, żeby zadowolić innych” – zapewne wiele osób może podpisać się pod tym cytatem, jednak często brakuje nam odwagi, by wypowiedzieć na głos to, co nas boli, co przeszkadza. Tkwimy zatem w relacjach, których nie chcemy, spełniamy marzenia innych, usiłując się dopasować, uporczywie wmawiając sobie, że nadejdzie taki dzień, w którym wszystko zmieni się na lepsze. Niestety on zwykle nie nadchodzi. Jedyną drogą do realizacji własnych marzeń jest stanowczość i samoświadomość, niekiedy odrzucenie podglądów innych, czasami nawet podjęcie ryzyka. Zawsze bowiem może się coś nie udać, możemy dojść do wniosku, że wymarzony cel tak naprawdę był ułudą. Jeśli jednak nie spróbujemy, pozostaną w nas wątpliwości. Pozbawimy się ponadto szansy na szczęście, na to, by wszystkie części naszego życia znalazły się na właściwym miejscu. 

Jane Darley, dwudziestoczteroletnia studentka prawa, pracownik szanowanej kancelarii prawnej, długo nie miała odwagi, by walczyć o to, czego pragnie. Szukając akceptacji w oczach rodziców zdecydowała się na studia prawnicze, choć tak naprawdę kodeksy wywołują w niej głęboki wstręt. Również jej partner Chris, syn znanego inwestora, jest u jej boki tylko dlatego, że wszyscy wokół uważają go za idealną partię. Do tej pory sama Jane tak myślała, a raczej żyła w stworzonej przez siebie fikcji licząc po cichu, że pewnego dnia wszystko się odmieni, że będzie mogła poświęcić się temu, co kocha – projektowaniu. W tajemnicy przed rodzicami skończyła bowiem architekturę wnętrz, zaś od trzech lat pracuje w biurze projektowym, łącząc to zajęcie z pracą w kancelarii. Nadchodzi jednak dzień, kiedy dalsze udawanie przestaje być możliwe – Chris za pośrednictwem automatycznej sekretarki zawiadamia ją o organizacji ślubu, całkowicie pomijając fakt, że do tej pory się nie oświadczył, nie zapytał również, co na temat ewentualnego mariażu Jane sądzi. Jestem jednak przekonana, że przyzwyczajona do wykonywania poleceń innych oraz zaspokajania cudzych potrzeb kosztem realizacji własnych marzeń Jane poślubiłaby Chrisa, gdyby nie wypadek, któremu uległa. Jane budzi się że śpiączki z głębokim przekonaniem, że musi zmienić swoje życie, że trwanie w tej fikcji, którą stworzyła, jest już nie do zniesienia…

To dopiero początek wciągającej powieści „Kiedy wolność mówi szeptem”, która z Chicago zabiera nas do deszczowego Edynburga, która uświadamia nam, jak często nieświadomie dajemy się schwytać w pułapkę cudzych marzeń i planów. Autorka, Martyna Senator, prostymi słowami kreśli historie, która jest historią wielu, dodając nam jednocześnie otuchy i wiary w to, że zmiany są możliwe. Opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf powieść jest pięknym, malowanym językiem emocji obrazem kobiety, która odważyła się walczyć o swoje szczęście. Senator stworzyła tym samym książkę szczególnie dla tych, którzy w głębi serca pragną zmian, ale z różnych względów nie decydują się na ich wprowadzenie. Stanowczość, ale też i wiarygodność postaci Jane mobilizuje nas do refleksji, do przemyśleń dotyczących naszego życia i naszych potrzeb, ale również do działania.

Kiedy Jane rzuca studia prawnicze, pracę w kancelarii, rezygnuje z intratnego małżeństwa i wyjeżdża do Szkocji, otwiera w swoim życiu nowy rozdział. Zaczyna być architektem swojego losu, zaczyna poznawać siebie i przestaje wstydzić się tego, że uszczęśliwiają ją drobne rzeczy. Zatrzymuje się w przytulnym pensjonacie niedaleko Edynburga, u niejakiej Grace MacGreggor, która otacza ją matczyną niemal opieką. Dzień po dniu Jane otwiera się na nowe możliwości, poznaje nowych ludzi, zaś w jej głowie rodzą się nowe pomysły i plany na przyszłość. Jednak los szykuje dla niej prawdziwą niespodziankę, w zanadrzu trzymając tajemnice sprzed lat.

„Kiedy wolność mówi szeptem” to książka, która niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, może dlatego, że budzi w nas tęsknotę za innym życiem, motywując jednocześnie do podjęcia działań przybliżających do realizacji marzeń. Znajdziemy tu wiele przemyśleń dotyczących życia, wiele fragmentów skłaniających do refleksji, a z książki bije niezwykła energia warunkująca zmiany. Być może sekretem autorki jest idealne wyważenie proporcji pomiędzy głębokimi prawdami o życiu, a humorem słownym i sytuacyjnym, być może to postacie wykreowane w książce, obdarzone sporym ładunkiem dynamizmu, czynią książkę lekturą prawdziwą i na długo zapadającą w pamięć. Jest to bowiem jedna z tych powieści, które tylko pozornie traktują życie lekko, w rzeczywistości zanurzając się w jego esencję, zapraszając nas do przeżywania tego, co dzieje się na kolejnych stronach. Wierzę, że takie publikacje rzeczywiście mają moc zmieniania ludzi, że dają odwagę, by sięgać ku gwiazdom. Mam również nadzieję, że już niedługo będę miała przyjemność oddawać się lekturze kolejnej książki Martyny Senator - równie pięknej, równie esencjonalnej, równie inspirującej …



piątek, 25 września 2015

Patrycja Balcerzak „Sześć przeszkód”

Tytuł: Sześć przeszkód
Autor: Patrycja Balcerzak
Wydawnictwo: Psychoskok

„Teraz wiem, że wybieramy osoby, jakie napotkamy na swojej drodze, ale nie wybieramy tego, co nas spotyka z ich strony – jesteśmy na to skazani” – te gorzkie słowa znamionują głębokie doświadczenie życiowe, być może gorzkie rozczarowania czy też traumatyczne przeżycia. Co takiego zatem musiało się wydarzyć, by zostały one wypowiedziane przez trzynastoletnią uczennicę, wychowaną w kochającym domu, w atmosferze serdeczności i wsparcia?

Nila Plisz, to typowa piętnastolatka, która przeżywa swoją wielką miłość. Niczym nie różni się ona od pozostałych dziewcząt w klasie, choć należy wspomnieć, że chodzi z najprzystojniejszym chłopakiem w okolicy, którego zazdroszczą jej inne uczennice. Wśród nich jest największy wróg Nili – Wiktoria Rodos, szkolna piękność, która w przeszłości usiłowała uwieść Daniela Markowskiego. Ten jednak darzy prawdziwym uczuciem tylko Nilę, dając jej na każdym kroku do zrozumienia, że jest dla niego najważniejsza. Dlaczego zatem Daniel pewnego dnia znika, nie powiadamiając dziewczyny o planach ewentualnej ucieczki? Co takiego się stało, że nastolatek opuścił dom dziecka w którym przebywał, by wyruszyć w nieznane, pozostawiając pogrążoną w rozpaczy dziewczynę? Na to właśnie pytanie odpowiedzi poszukiwać będziemy podczas lektury powieści dla nastoletnich czytelników, autorstwa Patrycji Balcerzak. Opublikowana nakładem wydawnictwa Psychoskok książka „Sześć przeszkód”, to nie tylko ekscytująca przygoda i iście detektywistyczne zadanie, ale i powieść poruszająca niezwykle ważkie tematy, związane z porzuceniem, funkcjonowaniem w domu dziecka czy rodzinach adopcyjnych, a także z ponoszeniem odpowiedzialności za swoje czyny.

Nila, pomimo upływu dni i tygodni od zaginięcia Daniela, nie traci nadziei na jego powrót. Wciąż uważa się za jego dziewczynę i ufa, że to wyjątkowe okoliczności zmusiły chłopaka do ucieczki, że wkrótce się spotkają. Nie spodziewa się jednak, że po kilku miesiącach od chwili, kiedy ostatni raz widziała Daniela, otrzyma tajemniczy list od niejakiego Damiana Dunaja. Kilkuzdaniowa wiadomość jest równie zagadkowa, jak dołączone do niej koperty zawierające kolejne zagadki do rozwiązania. Nila przeczuwa, że ma to coś wspólnego z zaginionym chłopakiem, nie wie jednak, że podążanie za kolejnymi wskazówkami sprawi, że pozna inną, mroczną stronę życia. Wychowana w kochającej rodzinie, w której rodzice otaczają ją troską i opieką, nie była dotąd świadoma, że istnieją ludzie zmuszeni do porzucenia własnych dzieci, że istnieją rodziny, które nigdy nie powinny adoptować dziecka, że istnieją wydarzenia, które pociągają za sobą poważne konsekwencje, które mogą zniszczyć przyszłość. 

Tropy prowadzą Nilę do Dąbrowy, gdzie spotyka zmęczoną życiem kobietę, która z powodu trudnej sytuacji materialnej musiała porzucić przed laty własne dziecko, do Parnowa, gdzie znajdzie się w prawdziwym niebezpieczeństwie, a także do Gwarowa. Poznaje także historię niezwykłej kobiety, Francescy di Meruno oraz odwiedza stary dom, w którym wydarzyła się pewna tragedia … W poszukiwaniu prawdy dzielnie pomaga Nili jej najlepsza przyjaciółka, Kamila, choć i ich przyjaźń zostanie wystawiona na ciężką próbę. Na dodatek reaktywowany zespół, w którym Nila gra na gitarze basowej przygotowuje się do konkursu młodych talentów, zatem dziewczyna będzie musiała znaleźć czas zarówno na naukę i próby, jak i na rozwiązywanie kolejnych łamigłówek. Czy jednak trud włożony w rozwiązywanie zagadki przełoży się na sukces? Czy Nili uda się odnaleźć Daniela? Kim jest nadawca listu, tajemniczy Damian i co wspólnego ma z zaginionym chłopakiem? Na te wszystkie pytania odpowiada powieść Patrycji Balcerzak „Sześć przeszkód”, będąca nie tylko źródłem rozrywki dla młodego czytelnika, ale i bodźcem do refleksji. 

Prosty język książki sprawia, że jej adresatem mogą być czytelnicy młodsi od bohaterki, nawet o kilka lat, choć ta prostota w żaden sposób nie umniejsza przesłania, jakie lektura ze sobą niesie. Mam tylko wątpliwości co do zniekształceń językowych, spowodowanych nadmiernym eksploatowaniem przez bohaterki lizaków – po kilku zdaniach poczułam się tym zmęczona szczególnie, że tak naprawdę nie wnosiło to do książki nic cennego. Liczyłam również na kontynuację wątku dotyczącego rodziny Markowskich i ich wątpliwych kompetencji w charakterze rodziców adopcyjnych, który autorka niestety zdecydowała się zakończyć zbyt szybko. Pomimo tych uwag lekturę warto polecić wszystkim nastolatkom, a także ich rodzicom – poruszane przez Balcerzak problemy mogą być bowiem omawiane nie tylko pomiędzy nastoletnimi czytelniczkami, ale i w gronie rodzinnym. Ja zaś z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autorki, być może nawet adresowaną do dorosłego czytelnika …



niedziela, 12 sierpnia 2012

Elizabeth Berg "Zdarzyła się miłość"

Tytuł: Zdarzyła się miłość
Autor: Elizabeth Berg
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka










Niekiedy za swe nieudane związki winimy rodziców – ich kłótnie, rozstania i wzajemny stosunek do siebie. Zastanawiające jest to, dlaczego mimowolnie powtarzamy błędy, zamiast zmienić schemat postępowania i uniknąć losu, który stał się ich udziałem. Bywa również tak, że małżeństwo od początku traktujemy jako stan przejściowy, mamy wątpliwości i tak naprawdę nie jesteśmy przekonani, że wybrana osobą, jest tą właściwą”.
„Nie powinno się wychodzić za mąż tylko po to, żeby mieć dzieci. Nie mogę wyjść za mąż tylko po to, aby mieć dzieci” – te słowa padają z ust kobiety, której ślub odbędzie się za piętnaście minut. Może zatem nie należy się dziwić, że małżeństwo Johna i Irene Marshów w końcu się rozpadło? Poznajemy ich już jako osoby wolne, dzielące się opieką nad dzieckiem, a właściwie dorosłą już, osiemnastoletnią córką Sadie. „Zdarzyła się miłość” Elizabeth Berg to historia utkana z codzienności, opleciona wokół uczuć, do której jednak nie mogę się w pełni przekonać. Mimo tego, iż autorce nie można nic zarzucić, to jednak w historię bohaterów brnęłam z trudem, starając się z okruchów ich wspomnień, komentarzy córki czy wydarzeń bieżących, złożyć portret rozbitej rodziny, której członkowie maja skazę na sercu.
Sadie, mimo miłości rodziców, zaczyna dusić się w towarzystwie ojca i matki, ze smutkiem obserwując ich życie. Nie dość, że nie potrafili żyć razem, to jeszcze nie potrafią ułożyć sobie życia po rozwodzie. Swoje uczucia przenoszą na córkę, zaś ta, osaczona i rozdarta, zaczyna się coraz bardziej od nich oddalać pragnąc tworzyć swoją historię. Dlatego też nie wspomina nic o swoim chłopaku Ronie Savage oraz o planowanej wspólnej wycieczce wzdłuż wybrzeża. Nie przypuszcza jednak, że drobne kłamstwo o wyjeździe z przyjaciółmi na skałki, będzie miała tak brzemienne w skutkach konsekwencje.
Irene to introwertyczna i niestabilna emocjonalnie pani domu, pokładająca wszystkie nadzieje w córce. Z jednej strony pragnie miłości mężczyzny, oparcia na męskim ramieniu, z drugiej jednak panicznie boi się zakochać, swoich porażek upatrując w starzejącym się ciele. John, specjalista od renowacji starych budynków również po rozwodzie nie może znaleźć nikogo, kto mógł zapełnić pustkę po odejściu żony i córki. Czy teraz, kiedy pojawiła się delikatna wdowa, Amy, zaryzykuje ponownie i stawiając na szali swoją samotność i niezależność, wybierze ciepło życia we dwoje? A może los postanowi z nich zakpić i … połączy ich znowu?
Kiedy Sadie po wyjeździe w góry nie daje znaku życia, zdesperowana Irene dzwoni do jedynej osoby, która jest w stanie zrozumieć jej niepokój – do byłego męża. Ten, zostawiając zaniepokojoną Amy, przylatuje pierwszym możliwym samolotem, by znów stanąć oko w oko ze swoją żoną, jej irytującym sposobem bycia i pretensjami, a także… No właśnie, czy po latach wzajemnych oskarżeń będą potrafili wspólnie stawić czoło rzeczywistości i niespodziance, która ich czeka?
„Zdarzyła się miłość” to historia, jakich wiele, jakie otaczają nas codziennie. Może właśnie dlatego w bohaterach tak łatwo udaje się nam odnaleźć nas samych i nasze historie. Autorka, Elizabeth Berg, jest uznaną pisarką i doskonałą obserwatorką ludzkich zachowań. Przenosząc na karty książki oczekiwania, nadzieje i cierpienie pozwala nam odnaleźć w nich wskazówki oraz zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem. I choć nie odpowiada mi ani konstrukcja tekstu ani styl pisarki, to doceniam to, że nie boi się ona poruszać tematów dotyczących cieni zwyczajnego o życia, a jeszcze znajduje nieco miejsca dla jego blasków.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl