
Dzień Dziecka postanowiliśmy spędzić z Klarą w podróży – naszym celem były Myślenice, a dokładnie Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej. Pięknie odnowiony obiekt zachwyca, ale same Myślenice nas rozczarowały. Trwała przebudowa rynku, co zapewne miało wpływ na tę opinię, chociaż tak naprawdę zupełnie nie odnaleźliśmy się w klimacie tego miasta.
Dlatego zdecydowaliśmy się jeszcze podjechać do Doliny Mnikowskiej, by zobaczyć naskalny obraz Matki Boskiej Skalskiej. Rzeczywiście przykuwa uwagę, a samo miejsce zdecydowanie ma w sobie coś z wzniosłości i wyjątkowości, ale dojazd tu jest koszmarem. Tym samym potencjał Doliny jest zupełnie niewykorzystany, brak jest jakichkolwiek kierunkowskazów czy oznaczeń, przez co prawie godzinę bezskutecznie krążyliśmy po okolicy. Całe szczęście, że ostatecznie udało nam się spotkać „życzliwą duszę”, która wskazała nam przybliżony kierunek.


