Tegoroczne wakacje są dość spontaniczne – jeszcze w maju, planując wyjazd, nie wiedziałam, jaka będzie moja kondycja w piątym miesiącu ciąży i czy tak naprawdę – poza leżeniem – będę w stanie zrobić cokolwiek. O zwiedzaniu czy chodzeniu po górach już nawet nie myśląc. Dlatego też bezpieczną opcją wydała się rezerwacja domu za Zawierciem i zabranie stosu książek do czytania. W miarę jednak, jak zbliżał się termin wyjazdu, miałam coraz większe opory aby zamknąć się na wsi bez samochodu. Na dodatek na takiej wsi, w pobliżu której nie było właściwie nic do zobaczenia, a każdy dalszy wypad wymagałby proszenia okolicznych mieszkańców o podwiezienie. Dlatego, dwa tygodnie przed planowanym wyjazdem, spontanicznie zarezerwowaliśmy chatkę pod szczytem Trzonki w Beskidzie Małym. Pragnienie pobytu z dala od ludzi i plan zabrania stosu książek na wypadek złego samopoczucia wciąż były aktualne, ale tu dochodziła możliwość eksplorowania nieznanego nam pasma górskiego. Możliwość, z której skwapliwie skorzystaliśmy już pierwszego dnia po przyjeździe…
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrówki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 4 lipca 2019
poniedziałek, 28 stycznia 2019
opracowanie zbiorowe "Przewodnik turysty narciarza. 50 tras w polskich górach"
Tytuł: Przewodnik turysty narciarza. 50 tras w polskich górach
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo Helion (Bezdroża)
Sezon narciarski w pełni, a zimowa aura sprzyja wyjazdom na stoki. Mimo, iż pierwsze skojarzenie z nartami to Austria i Alpy, to jednak okazuje się, że i Polska ma wiele miejsc, gdzie jazda na nartach nie tylko jest możliwa, ale daje też możliwość podziwiania piękna okolicy i zdobywania kolejnych szczytów. Dzieje się tak dlatego, że coraz więcej inwestuje się w infrastrukturę, coraz więcej narciarzy chce również nie tylko samego zjazdu ze stoku, ale i czerpania przyjemności z pokonywania tras w innych niż zimowa pora roku niedostępnych. W którym kierunku jednak ruszyć? Na jak długą wędrówkę się przygotować i jak dopasować daną trasę do swoich możliwości?
poniedziałek, 27 sierpnia 2018
Pont d`Espagne, czyli wędrówki po Pirenejach

O Pont d`Espagne słyszałam od P. od czasu jego poprzedniego wyjazdu do Lourdes Zachwycał się nie tyle samym mostem, co całą okolicą, ale – choć słowa uznania dla cudów natury słyszałam codziennie – nie mieliśmy go w planach podczas tego wyjazdu. Los jednak zdecydował za nas, zakorzeniając w nas pragnienie, by wrócić tu ponownie i spędzić noc w schronisku Refuge Oulettes Gaube tak, by móc podejść jak najwyżej, ku szczytowi Le Vignemale (3298 m).
środa, 28 lutego 2018
Mirek i Magda Osip-Pokrywka „Polska. Na szlakach św. Jana Pawła II”
![]() |
| Dodaj napis |
Tytuł: Polska. Na szlakach św. Jana Pawła II
Autorzy: Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Wydawnictwo: JEDNOŚĆ
„Góry dają człowiekowi, poprzez zdobywanie wzniesień nieograniczony kontakt z przyrodą – poczucie wewnętrznego wyzwolenia, oczyszczenia, niezależności.” - mówił Jan Paweł II, a jego umiłowanie do gór, do pieszych wędrówek, do nieograniczonych niczym przestrzeni, było powszechnie znane. W momencie wyboru Karola Wojtyły, skromnego chłopaka z Wadowic, na papieża, to wędrowanie przestało być możliwe, przynajmniej w takiej formie, jak poprzednio. Jan Paweł ii umiłował jednak góry oraz podróże i starał się tą miłością podzielić ze wszystkimi, namawiając do otworzenia swoich serc na otoczenie.
środa, 30 grudnia 2015
Mirosław Kowalski "Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada"
Tytuł: Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada
Autor: Mirosław Kowalski
Wydawnictwo: Helion (Bezdroża)
„Odbywam tę podróż niemal dwieście lat po pierwszych Europejczykach. Nie muszę się przebierać ani ukrywać. Nie muszę znać arabskiego ani żadnego z języków ludów zamieszkujących Sahel. Nie znam obyczajów Bambara ani Mossich, nie przeczytałem w całości Koranu. Czy człowiek będący takim ignorantem może tam wyruszyć? Czy taka podróż może się dobrze skończyć?” – pytania te zadaje sobie wędrowiec, badacz, malarz słów i obrazów. Tak bowiem można określić osobę Mirosława Kowalskiego, lekarza kardiologa, który zabiera nas w daleką wyprawę po to, by sypnąć nam w oczy piaskiem pustyni, by rozwiać nam włosy wiatrem, by poczęstować nas daktylami czy jissuma gounday, by … zauroczyć nas pięknem Czarnej Afryki.
Książkę „Szkatułka pełna Sahelu”, opublikowaną nakładem wydawnictwa Helion, trudno nazwać podróżniczą, nie jest to też przewodnik – chyba że mamy na myśli przewodnik po codziennym życiu i kulturze. Sam autor wskazuje w podtytule na fakt, iż jest to subsaharyjska ballada i chyba to określenie najlepiej oddaje klimat książki, jej nieuchwytny czar oraz plastyczność i melodyjność. Czytając o Sahelu niemal widzimy mieszkańców tego biednego, ale pełnego surowego piękna terenu, czujemy zapachy i doznajemy niezwykłego wrażenia obecności u boku autora. Kowalski opisuje ten mało znany zakątek w taki sposób, że chłoniemy kolejne słowa, weryfikując swoje opinie o życiu na czarnym ladzie, bądź też poddając się tęsknocie za odbyciem takiej podróży w rzeczywistości.
Autor przybliża nam rzeczywistość, z jaką zmagają się mieszkańcy Sahelu, obrzeża pustyni (tak tłumaczona jest ta nazwa), pisze o historii Afryki, o powstaniu i rozwoju miast, o bolączkach ludzi oraz o różnicach kulturowych. Zatrzymujemy się wraz z nim w Bamako – mieście ludu Bambara, chłonąc opowieść o kolonizacji Sahelu, o niepodległości, o niezwykłej topografii miast, w których brak jest chodników, także o lokalnych podróżach w dość ekstremalnych warunkach, jakie zapewnia sotrama, mały autobus.
Odwiedzamy Muzeum Narodowe w Bamako, Musa Kunda, czyli Muzeum Kobiet, wędrujemy na urwisko Bandiagary, zwiedzając okoliczne osady, poznając kultywowane do dziś tradycje, w tym rytuał zabiegu obrzezania. W Songo nas zachwyt budzi grota pokryta malowidłami; ciekawość rozpalą też zwyczaje Dogonów, wzbudzające pragnienie metaforycznej wędrówki drogą życia. Zdziwienie i niezrozumienie budzi fakt izolacji kobiet w pewnych okresach jej życia, na przykład kiedy miesiączkuje czy karmi dziecko, zaś czytając opisy meczetu Kani Kombolé nie możemy wyjść ze zdumienia nad ekstrawagancją i finezyjnością tej budowli. To zaledwie kilka przystanków, kilka obrazów, które mamy możliwość obserwować i wydarzeń, w jakich mamy możliwość uczestniczyć dzięki Mirosławowi Kowalskiemu, a już wiemy, że chcemy jeszcze. Wraz z nim przemierzamy zatem kolejne setki kilometrów, spacerujemy po Djenné, podziwiamy góry Hombori, odwiedzamy jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi, czyli Timbukt chłonąc jego wyjątkowość, zatrzymujemy się również w Nigerze, zatapiając się w atmosferę odwiedzanych miejsc, poznając ich historię i kulturę, a także bieżące problemy.
Lektura tekstu pozwala na docenienie reporterskiej ciekawości autora, dzięki której i czytelnik może poznać intrygujące historie na temat lokalnych obyczajów, zagłębić się też w przeszłość, śledząc rozwój poszczególnych miast, wędrówki ludów czy zmiany, które zachodzą obecnie – tak w ludziach , jak i w zamieszkiwanych przez nich osadach. Podróżując wraz ze „Szkatułką…” po tych niezwykłych, pełnych oddechów przodków miejscach zdumiewa fakt, że tak naprawdę do dziś nie znamy dobrze tych terenów, a już na pewno nie doceniamy ich zagadkowego piękna. Ono widoczne jest nie tylko w słowach Mirosława Kowalskiego, ale też w niezwykłych zdjęciach przyrody oraz portretach mieszkańców, które to stanowią integralną część książki. Jedyne, co budzi rozczarowanie to świadomość że książka – jak każda podróż – kończy się zbyt szybko. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że dostaniemy szansę powrotu do miejsc, gdzie znów zbudzi nas głos muezina, gdzie ciekawić będzie opowieść o europejskich wyprawach, gdzie rozpalać wyobraźnie będą obrzędy, festiwale a także grioci i ich opowieści snute muzyką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



