Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

Adam Abler "Trzecia księga"

Tytuł: Trzecia księga
Autor: Adam Abler
Wydawnictwo: Oficynka


„Nie ma czegoś takiego jak przypadek. Cóż to bowiem jest przypadek? To tylko usprawiedliwienie tego, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć.” – pisał Wiesław Myśliwski. Co zatem sprawia, że pewne rzeczy dzieją się mimo zupełnego ich nieprawdopodobieństwa? Co sprawia, że niektórzy ludzie się spotykają, że wywierają na siebie wzajemny wpływ choć pozornie nie mają nic wspólnego. Czy coś steruje naszym losem, naszymi wyborami? Czy nasza przyszłość jest z góry ustalona, zapisana w gwiazdach? Czy nasza wolna wola odgrywa jakąkolwiek rolę? 

środa, 9 marca 2016

Rosolska Ewa "Tajemnica starego witraża. Tom 1. Trzy krople życia"

Tytuł: Tajemnica starego witraża. Tom 1. Trzy krople życia 
Autor: Rosolska Ewa 
Wydawnictwo: Edukacyjne 


„Magia jest wszędzie (…) W muzyce, w książkach, w każdej innej sztuce. Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć. A czasem magia sama nas znajduje (…)” – te piękne słowa pozwalają nam uświadomić sobie, że każda chwila naszego życia jest przepełniona cudami i magią. Niezależnie od tego, jaki mamy stosunek do nadnaturalnych zjawisk i czarów musimy przyznać, że nawet same narodziny człowieka mają w sobie coś z magii, nie mówiąc już o tak wyjątkowych chwilach, jak pierwszy pocałunek czy powiew wiatru na rozgrzanej słońcem twarzy. Niestety nie każdy potrafi dostrzegać wyjątkowość pewnych momentów czy drobnych rzeczy obecnych w naszym otoczeniu, a tym bardziej zdarzeń, w które zamieszana jest prawdziwa magia. 

Takie zdolności dostrzegania tego, co niedostrzegalne dla przeciętnego śmiertelnika oraz wyczuwania tego, co niewyczuwalne, ma nastoletnia Marta, bohaterka wciągającej opowieści o czarach, klątwie, miłości i samotności trwającej całe lata, a także o niezwykłym domu na Warmii i pewnym witrażu, którego nie sposób zapomnieć. Książka „Tajemnica starego witraża. Trzy krople życia”, autorstwa Ewy Rosolskiej, to pierwsza część przygód młodych bohaterów, którzy zgłębiają tajemnicę otaczającego nas świata. Niezwykły klimat powieści, postacie obdarzone charakterystycznymi cechami, wspaniałe, sugestywne opisy i magia, która wypełnia karty książki przyciągną do lektury nie tylko młodego czytelnika. Każdy, kto w młodości pragnął odkrywać tajemnice i uczestniczyć w niezwykłych wydarzeniach, dzięki książce Rosolskiej będzie mógł zaspokoić swoją żądzę przygód i rozbudzić w sobie ponownie ciekawość świata. 

Martę poznajemy w trudnym dla niej momencie – po długim pobycie poza granicami kraju rodzice umieszczają ją w domu wujka Jurka, w tym czasie planując dalsze posunięcia zawodowe. Starszy pan, obdarzony już własnymi wnukami, z chęcią zajmuje się córką chrześniaka, dostrzegając jednocześnie przepaść międzypokoleniową, a także odmienność zainteresowań. Wuj, pasjonat antyków, rozmiłowany w muzyce i literaturze, nie może uwierzyć, że Marta wcale nie jest zainteresowana książkami, nie lubi również muzyki poważnej. Ta bariera pomiędzy dziewczynką a mężczyzną nie trwa jednak zbyt długo – wujek okazuje się być niezwykle inteligentnym, otwartym i ciepłym człowiekiem, który traktuje Martę jak równą sobie i – co najważniejsze – wierzy w jej niezwykłe historie. A tych Marta jest w stanie opowiedzieć coraz więcej, dziwne jest też jej zachowanie – po odnalezieniu niezwykłego, błękitnego szkiełka w ogrodzie dziewczynka ze zdumieniem stwierdza, że jest w stanie rozmawiać z kotami, a nawet … widzieć duchy. Pozostając pod wrażeniem starego witraża, osadzonego w ścianie drewutni, maluje też - niczym w transie -różne jego ujęcia, zaś na jej nodze pojawia się dziwne znamię … 

Okazuje się, że miejsce, w którym Marta spędzić ma najbliższe tygodnie jest przepełnione tajemnicami i legendami, z których najbardziej poruszającą jest ta o czarowniku zamieszkującym pobliskie wzgórze, zwanym Wielkim Szklarzem oraz o jego siostrze, która dla swojej wielkiej miłości chciała poświęcić nawet nieśmiertelność. Tę niezwykłą, pełną smutku historię, Marta poznaje między innymi od …chrześnicy Wielkiego Szklarza, której niematerialna postać zamieszkuje starą szafę, stojącą w sypialni Marty. Pragnieniem dziewczynki jest powrócić do domu, gdziekolwiek on obecnie jest, ale pomoc Helenie to nie jedyne wyzwanie stojące przed młodą bohaterką. Musi bowiem odkryć tajemnicę starego witraża, zaś kluczem do niej jest odnalezienie trzech jego fragmentów – szkieł o niebieskiej, zielonej i purpurowej barwie. Pomocą w tym służyć Marcie będą wnuki wujka Jurka – Alicja i Kacper – z którymi dziewczynkę połączy nie tylko niezwykła historia sprzed lat, ale i prawdziwa przyjaźń. 

Jak zakończy się ta opowieść? Czy bohaterom uda się odnaleźć tajemnicze szkiełka? Czy zwrócą Miriam, siostrze Wielkiego Szklarza jej miłość i odwrócą klątwę, przez którą przez lata mijała się ona z ukochanym? Czy i tym razem ktoś straci życie przez niezwykle piękną, uwodzącą swoim zapachem różę, która wyrosła w ciągu jednego dnia okalając witraż i hipnotyzując? To tylko kilka z wielu pytań, które nasuwają się podczas lektury książki „Tajemnica starego witraża. Trzy krople życia” – powieści, która zabiera nas w świat magii i tajemnic, która przekonuje o tym, jak ważna w życiu jest literatura, która namawia nas do tego, by szukać magii w codziennym dniu, w małych rzeczach i krótkich chwilach. Autorce udało się stworzyć niezwykłą atmosferę oraz wykreować bohaterów, którzy stają się naszymi przyjaciółmi, których przygody wciągają do tego stopnia, iż mamy wrażenie, że książka rzuciła na nas czar. Czytamy zatem łapczywie, uczestnicząc aktywnie we wszystkich wydarzeniach i żałując, że nadchodzi moment, kiedy budzimy się z tego pięknego, tajemniczego snu. Całe szczęście, że w ramach pociechy możemy sięgnąć po obecny już na rynku kolejny tom powieści… 

niedziela, 6 września 2015

Platte F.Clark „Zły jednorożec”

Tytuł: Zły jednorożec
Autor: Platte F.Clark
Wydawnictwo: CzyTam

W czasach średniowiecznych wizerunek dziewicy z jednorożcem spoczywającym na jej kolanach był motywem często pojawiającym się w sztuce chrześcijańskiej – jednorożec symbolizował samego Chrystusa. Wierzono, że zarówno róg zwierzęcia, jak i jego łzy mają magiczną moc oczyszczania, że są lekarstwem na wszelkie choroby. Również w sztuce okresu renesansu jednorożec był symbolem czystości oraz niewinności i tak zapisuje się w świadomości ludzi po dziś dzień. Dlatego też małe dziewczynki bawią się pluszowymi maskotkami z jednym rogiem, a na rynku pojawiają się te magiczne stworzenia w różnych wcieleniach, stanowiąc ozdoby piórników, zeszytów, a nawet kolekcji ubrań dla dzieci. Niewiele osób wie, że zupełnie inaczej jednorożce postrzegane były kilkanaście wieków temu, kiedy to uważano je za jedyne zwierzęta mające odwagę przeciwstawić się słoniowi, posiadające kopyta zdolne rozciąć przeciwnikowi brzuch.

Być może tą ostatnią wizją kierował się Platte F.Clark tworząc swoją wciągającą i makabryczną powieść „Zły jednorożec”. Opublikowana nakładem wydawnictwa CzyTam książka wydaje się być prześmiewczą wersją fantasy, ale to tylko złudzenie spotęgowane przez oryginalną okładkę. Lektura już tak zabawna nie jest, szczególnie kiedy do gry wkracza pewien złośliwy jednorożec, a właściwie okrutna księżniczka ze skłonnością do agresji i niezaspokojonym apetytem. Jeśli dodamy do tego nastolatka z magiczną księgą oraz całe zastępy stworzeń takich jak krasnoludy, frobbity, mechaniczne pająki, to otrzymujemy książkę, od której nie można się oderwać niezależnie od tego, czy mamy lat piętnaście czy też sto piętnaście.

Autor przedstawia nam Maxa Spencera, jedyną osobę zdolną odczytać zapisy zawarte w „Kodeksie nieskończonej poznawalności”, opracowanym pierwotnie przez Maximiliana Sporazo jako przewodnik turystyczny. Z biegiem czasu rozrastał się on w encyklopedię i został nasycony potężna magią, służącą pomocą w „ogromnym dziele katalogowania wszelkiej egzystencji”. Kodeks zawiera piętnaście Zaklęć Pierwotnych, będących fundamentem magii trzech krain, zaś jego posiadanie może oznaczać władzę nad światem. Dlatego też niejedna istota pragnie go zdobyć, a wraz z nim – dziedzica Sporaza, by posłużyć się nim do odczytania magicznych zapisów. Żyjący w krainie ludzi (Techrusie) Max nie jest nawet świadomy istnienia równoległych krajów. Jego świat ogranicza się wyłącznie do najlepszego przyjaciela – Dirka, a także Sary, niezwykle oczytanej i ambitnej dziewczynki o dalekosiężnych planach. Max nie wie zatem, że osoby naruszające prawa autorskie Kodeksu będą „nie tylko ukarane z całą surowością prawa, ale też przywiązane do Drzewa Niedoli i lizane przez ogniste kocięta”. Nie wie również, że księga ma magiczną moc i może przenieść czytelnika w czasie, a także, że jego życie i życie jego przyjaciół jest w niebezpieczeństwie.

Tropem Maxa podąża bowiem Księżniczka Niszczycielka czyli zły jednorożec, która dla rozrywki zjada frobbity na śniadanie, obiad i kolację. Jednak jej wrażliwe podniebienie coraz częściej sprzeciwia się przyjmowaniu pożywienia skażonego magią, a w krainie Magrus wszystko jest niestety nią przesiąknięte. Jej celem jest zatem przedostanie się do świata ludzi, pełnego „smakowitych i niemagicznych stworzeń do zjedzenia”. Pobyt w obfitującym w tłuste kąski Teksasie ma poprzedzać zdobicie przez Księżniczkę Kodeksu oraz samego Maxa dla żądnego władzy czarownika. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, kiedy Max, Dirk i Sara trafiają do przyszłości, do świata opanowanego przez zbuntowane maszyny, które zwróciły się przeciwko swoim właścicielom i pomogły Księżniczce Niszczycielce unicestwić ludzi. Działo się to w czasach Wielkiego Przebudzenia, kiedy to maszyny odkryły wolną wolę i stały się świadome dokonywanych wyborów. I wybrały wolność od ludzi i ich rozkazów …

Jak zakończy się ta opowieść? Tego nie dowiemy się ze „Złego jednorożca”, bowiem jest to dopiero pierwszy tom cyklu, który zaledwie rozbudza naszą ciekawość i apetyt na fantasy. Platte F.Clark prezentuje nam oryginalna wersję świata, w którym odnajdziemy wiele znajomych motywów, ale składających się na nową jakość. Lekkości stylu autora przeciwstawiona została wielokrotnie złożona akcja, rozgrywająca się na wielu płaszczyznach i w różnym czasie. Mimo mnogości planów i bohaterów autor doskonale jednak panuje zarówno nad wykreowanymi postaciami, jak i nad skomplikowaną fabułą. Każda kolejna scena jest starannie przemyślana, każde wydarzenie przybliża nas do wielkiej walki w Mechanicznym Mieście i … no właśnie, jeśli chcecie przekonać się, czym jeszcze przyciąga nas do lektury autor, koniecznie sięgnijcie po powieść. Zarezerwujcie sobie jednak kilka godzin wolnego czasu bowiem jestem przekonana, że kto raz otworzy „Złego jednorożca”, ten nie wstanie z fotela aż do chwili, kiedy jego świadomość zarejestruje koniec tomu pierwszego. Nie oderwie się od lektury nawet wówczas, kiedy będzie lizany przez ogniste kocięta …


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Alix Christie "Uczeń Gutenberga"

Tytuł: Uczeń Gutenberga
Autor: Alix Christie
Wydawnictwo: PWN


Wisława Szymborska twierdziła, że „czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”. Jednak nie zawsze była to „zabawa” dostępna dla wszystkich. Jeszcze w XV wieku książki były narzędziem w ręku kościoła, a powielane pieczołowicie przez skrybów, osiągały zawrotne ceny. Dlatego też najczęściej były to traktaty religijne bądź Biblie, a także kroniki sławiące władców. Dopiero Johnnowi Gutebergowi przypisuje się zaprowadzenie książek pod tzw. strzechy, a wszystko to za sprawą druku. Zmechanizowanie procesu wydawniczego pomogło obniżyć koszty, dzięki czemu książki stały się dostępne dla szerszego grona odbiorców. Pozostaje jednak pytanie, czy zastąpienie ludzkiej ręki bezduszną maszyną nie pozbawiło książek czegoś cennego? Czy był to cud czy raczej podszept Szatana?

O tym, jak wyglądała praca Gutenberga oraz o kulisach konfliktu z Janem Faustem, pisze Alix Christie, dziennikarka i pisarka, autorka wciągającej powieści „Uczeń Gutenberga”. Opublikowana przez PWN pozycja to literacka fikcja, choć oparta na solidnych badaniach – samo gromadzenie materiałów zajęło autorce kilka lat, a w trakcie pracy nad książką opierała się na dorobku naukowym badaczy zajmujących się życiem i twórczością Gutenberga. Dzięki temu przyjemność płynącą z lektury czerpać mogą nie tylko wielbiciele beletrystyki, ale także miłośnicy historii oraz książki drukowanej. 

Autorka przenosi nas do Paryża roku 1450. Tu bawi się i pracuje młody skryba, Peter Schoeffer, czerpiąc prawdziwą przyjemność z obu tych aktywności. Paryż zmienił go, nauczył cierpliwości i ciężkiej pracy, zaś warsztat przy rue des Écrivains stał się mu niemal domem. Dlatego też, kiedy w wieku dwudziestu pięciu lat otrzymuje wezwanie od przybranego ojca, niechętnie wraca do Moguncji, od lat zmagającej się z konfliktem „między patrycjatem a pospólstwem”. Ma jednak wobec Johanna Fusta zobowiązania, to on bowiem przyjął go pod swój dach po śmierci rodziców. Pozostaje jedynie nadzieja, że powód wezwania jest krótkotrwały, zaś Peter rychło będzie mógł wrócić do swych ksiąg.

Fust w swym liście pisze o spotkaniu z nadzwyczajnym człowiekiem, którym okazuje się być nie kto inny, jak właśnie Gutenberg. Stworzył on nową technikę, zwaną Ars impressoria, polegającą na odbijaniu na stronie metalowych liter, wcześniej pokrytych tuszem. Konieczność zgromadzenia funduszy na doskonalenie skonstruowanej w tym celu maszyny oraz prace nad nowymi, wytrzymałymi literami, zaprowadziła mistrza do Fusta. On to, finansując prace stał się wspólnikiem, stawiając jednakże warunek – przyjęcie do warsztatu Peter.

Tak właśnie zaczyna się niezwykła przygoda młodego skryby, a jednocześnie tak tworzy się historia. Mimo iż w kontekście druku wspomina się wyłącznie o Gutenbergu, co najwyżej o konflikcie pomiędzy wspólnikami prowadzącym do przejęcia przez Fusta warsztatu, to jednak Peter odegrał znaczącą rolę w pracy nad pierwszymi książkami, które wyszły z Hof zum Gutenberg, opracowując nową, szybszą technikę odlewania liter, stosowaną jeszcze wiele wieków później. On też był autorem kształtu liter oraz wielu innych usprawnień i pomysłów, które pozwoliły na wykonanie monumentalnego dzieła – wydrukowanie Biblii. Z racji tego, iż było to jedyna księga, którą Gutenberg mógł sprzedać w dużej licznie egzemplarzy bez konieczności proszenia się o aprobatę kościoła, zarówno on, jak i jego pracownicy narazili się na posądzenie o bezbożność, na ataki i pomówienia. Sam Gutenberg uważał się jednak „za wybrańca, pomazańca bożego”, za osobę predestynowaną do pracy ze Świętą Księgą, którą ostatecznie sam Eneasz Sylwiusz Piccolomini, który zostawszy papieżem przyjął imię Pius II, nazwał prawdziwym cudem.
Gutenberg, źródło: http://en.wikipedia.org/

Historię ksiąg, które wyszły z warsztatu Gutenberga w wyniku pracy jego, Petera i zespołu pomocników, poznajemy dzięki rozmowie Schoeffera z opatem Trithemiusem. On to, wiele lat po wspomnianych wydarzeniach, postanowił opisać początki sztuki drukarskiej. Autorka sprawnie przenosi nas w czasie, wędrujemy zatem z roku 1485 do lat, w których współpraca Guteberga z Fustem ulegała zacieśnieniu, by zakończyć się podziałem. Obserwujemy nie tylko wytężoną pracę nad literami, pieczołowicie wykuwanymi w pocie czoła, ale i konflikty targające Moguncją: działania arcybiskupa, pragnącego za wszelką cenę pokazać pospólstwu gdzie jest jego miejsce, czy atak Osmanów i upadek Konstantynopola, ostoi chrześcijaństwa na wschodzie. Sam Gutenberg jawi się na kartach książki jako bestia, nieprzewidywalna i nieobliczalna, owładnięta podejrzeniami i pasja tworzenia. Christie pisze nawet, że Gutenberg: „przypominał zachowaniem rozzłoszczonego wilka, chcącego udowodnić swą dominację: napiętego niczym struna i nastroszonego, demonstrującego uzębienie, powarkującego”.

Mimo prób nadania lekkości książce, „Uczeń Gutenberga” nie jest lekturą łatwą, wymaga skupienia i bieżącej analizy tła historycznego, by w pełni zrozumieć zachowania Gutenberga czy sens utrzymywania „procesu produkcyjnego” w tajemnicy. Mimo to, Alix Christie stworzyła dzieło stanowiące prawdziwą gratkę dla każdego bibliofila. To dzieło w pełni ukazujące jej talent, umiejętność manewrowania słowem, budowania spójnej historii. Po skończeniu lektury nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wypatrywać kolejnej powieści Alix Christie, mam nadzieję, że równie wspaniałej, stanowiącej nie tylko pasjonującą rozrywkę, ale przybliżającej przeszłość.