Choć do Wielkanocy zostało jeszcze nieco czasu, zaczęłam już testować nowe przepisy. Przyznam, że z różnym skutkiem, niekiedy bowiem trudno się oprzeć wrażeniu, że w przepisie zabrakło danego składnika, nie zawsze też efekt jest taki, jakiego oczekiwałam. Czasami też smak danej potrawy znacząco odbiegał od tego, do czego jestem przyzwyczajona i co lubię. Jednak keks, na który przepis podaję, to przysłowiowy "strzał w 10" i bez wątpienia jedna z najlepszych wersji tego ciasta, jaką kiedykolwiek przygotowałam. Bez wątpienia zatem zagości na moim świątecznym stole!
