Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 listopada 2021

Hanna Urbankowska "Selfie z aniołem"

Tytuł: Selfie z aniołem
Autor: Hanna Urbankowska
Wydawnictwo: Replika



Ponoć każdy z nas ma swojego anioła stróża. A przynajmniej chcemy w to wierzyć, czując się bezpieczniej z kimś, kto nas chroni, kto nas prowadzi, a niekiedy nawet zmienia bieg wydarzeń. Czasami jednak nawet taki anioł stróż nie ma za wiele do powiedzenia, czasami coś po prostu musi się wydarzyć, albo dana okoliczność jest wynikiem działania innego anioła. Czasami jednak zjawia się ktoś, kto nawet aniołom potrafi popsuć szyki.

niedziela, 20 grudnia 2015

Anna Kańtoch "Tajemnica Nawiedzonego Lasu"

Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo Uroboros

„Anioł zawsze nas ochrania, jest darem boskim – nie trzeba go wzywać. Oblicze twojego anioła ukazuje się zawsze, gdy ze szlachetnością odnosisz się do świata. Jest strumieniem, polem, błękitem nieba” – te słowa Paulo Coelho są kwintesencją tego, jak zazwyczaj postrzegamy anioły. Niezależnie od naszej wiary w Boga, w Skrzydlatych wierzyć chcemy, bowiem ich zadaniem jest strzec nas, prowadzić krętymi ścieżkami życia. Zwykle wyobrażamy sobie anioły jako nieskazitelnie piękne istoty, ze skrzydłami pozwalającymi im wznosić się w przestworza, ku Niebu, które jest ich domem. 

Ta wizja aniołów jest tak silna, że z trudem przyjmujemy fakt, że aniołów może po prostu nie być, że mogą być wyłącznie wytworem wyobraźni, bądź też – mimo że istnieją – tak naprawdę przybyły z kosmosu, z innej planety. Jeśli jeszcze dodamy do tego informację, że Skrzydlaci zmieniają nasz świat w taki sposób, by była w nim magia, tworząc sobie równocześnie doskonałe warunki do życia, to zapewne większość z nas miałaby poważne wątpliwości co do prawdziwości tej tezy. Nie mówiąc już o wiarygodności informacji, że poszukują one Wybrańców, którzy są zdolni chronić je przed odwiecznymi wrogami. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nastoletnia Nina również nie uwierzyłaby w ani jedno słowo tej historii. Zdarzyło się jednak coś, co zupełnie zmieniło jej postrzeganie rzeczywistości – na zaproszenia anioła znalazła się w Markotach, starym klasztorze. Wraz z nią zostało zaproszonych tam dwunastu innych nastolatków, choć jeden z nich, ten, który był Wybrańcem, zginął, zaś pozostali odziedziczyli po jednym z jego darów. Ninie trafiła się bystrość, choć biorąc pod uwagę jej magiczne zdolności, których zupełnie nie jest w stanie kontrolować, to dar ten nie na wiele się zdaje. 

Ta historia stała się kanwą opowieści Anny Kańtoch „Tajemnica Diabelskiego Kręgu”, która doczekała się już drugiego tomu. Czytelnicy, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać Niny i jej przyjaciół oraz okrutnych komunistów, z pewnością nie będą mieli nic przeciwko, by przygodę we Skrzydlatymi zacząć od drugiego tomu – „Tajemnica Nawiedzonego Lasu”, bowiem retrospekcje oraz fragment pamiętnika Niny dają dostateczny wgląd w sytuację i pozwalają poczuć klimat grozy, ale również zaciekawienie. Choć historia adresowana jest do młodego czytelnika to jestem przekonana, że i dorosły wielbiciel fantasy sięgając po książkę będzie zaintrygowany rozwojem akcji, zaś po jej zakończeniu poczuje niedosyt – wszak na kolejny tom przyjdzie jeszcze poczekać. 

Autorka przenosi nas do roku 1953 w okolice puszczy białowieskiej, gdzie mieści się Instytut Totenwald, powstały w celu prowadzenia badań nad zjawiskami paranormalnymi. Nina trafia do niego wbrew swojej woli, zabrana ze szkoły przez dwójkę komunistów – sierżant Sowę i porucznika Lisa. Okazuje się, że nie jest tam jedyną osobą, która przebywała w Markotach, choć wciąż nie rozumie celu swojego pobytu, sensu ciężkiej pracy do jakiej zmuszani są więźniowie oraz przesłuchań, które polegają w dużej mierze na wyświetlaniu obrazków. Co pewien czas któreś z dzieci zasługuje na czerwoną kartkę, choć tak naprawdę nikt nie wie, skąd wzięło się to określenie i co ono oznacza. Pewnej jest jednak to, że każde z dzieci przebywa w Instytucie nie dłużej niż tydzień, a nikt nie potrafi zagwarantować, że po tym czasie faktycznie wracają one do domów. Jeśli nie, to gdzie są i co się z nimi dzieje?

Nina i jej przyjaciele nie mają zamiaru tak długo czekać, by przekonać się o tym osobiście, zatem organizują ucieczkę. Paradoksalnie, mimo dyscypliny panującej w placówce oraz żołnierzy z bronią, opuszczenie terenu Instytutu jest stosunkowo proste. Czy to dlatego, że komuniści doskonale wiedzą, co kryje się w lesie? Na to, a także na wiele innych nasuwających się pytań czytelnik będzie musiał poszukać odpowiedzi zagłębiając się w książkę i wędrując wraz z bohaterami przez mroczny i posępny las, odkrywając wymarłą wioskę Stare Kąty, w której przed laty miały miejsce straszliwe wydarzenia, a także stając oko w oko z mgłą i przychodzącymi wraz z nią upiornymi stworzeniami … I choć zabrakło mi nieco tej zapowiadanej grozy, choć nie do końca mogłam poczuć atmosferę tajemniczości, która winna otaczać wszystkie wydarzenia, to jednak lektura książki „Tajemnica Nawiedzonego Lasu” jest bez wątpienia przeżyciem, którego długo się nie zapomina. Mocną stroną powieści jest fabuła, która często potrafi zaskoczyć zwrotami akcji bądź nieszablonowym rozwiązaniem, a także konstrukcja postaci, wśród których na pierwszy plan wysuwa się Nina oraz pewien dwuznaczności porucznik Lis. Zakończenie zostawia pole dla naszej wyobraźni, a także daje nadzieje, że już wkrótce po raz kolejny spotkamy Ninę, że znów staniemy z nią do walki z przeciwnościami losu, że znów będzie miała ona szanse wykazać się swoimi detektywistycznymi umiejętnościami.


wtorek, 15 grudnia 2015

Anna Wysocka-Kalkowska "Moje życie bez ciebie"

Tytuł: Moje życie bez ciebie
Autor: Anna Wysocka-Kalkowska
Wydawnictwo: Psychoskok

„Ludzie praktycznie nie przystają, a przecież tak dobrze jest czasami się zatrzymać. Posmakować chwilę, która tyle w danym momencie daje, która tak wybornie smakuje” – te piękne słowa skłaniają nas do refleksji i sprawiają, że rzeczywiście przerywamy ten szaleńczy pęd, zatrzymujemy się na chwilę i po raz pierwszy rozglądamy uważnie dookoła. Nie zawsze potrafimy wyciągnąć wnioski z tych obserwacji, nie zawsze też to, co zobaczymy, budzi w nas zachwyt, ale czy warto iść przez życie niczym ślepiec, zamykając się na piękno, na miłość?

Niekiedy do tego typu refleksji skłaniają nas traumatyczne przeżycia, niekiedy też te same przeżycia sprawiają, że pogrążamy się w odmętach depresji, nie dostrzegając niczego i nikogo. Tak właśnie było w przypadku Agaty, głównej bohaterki wciągającej i niezwykle emocjonalnej powieści „Moje życie bez ciebie” autorstwa Anny Wysockiej-Kalkowskiej. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Psychoskok książka to piękna i wzruszająca opowieść o życiu i o śmierci, o zaczynaniu wszystkiego od nowa oraz o … aniołach, które niekiedy wskazują nam właściwą drogę. Sięgnąć powinni po nią wszyscy ci czytelnicy, którzy cenią sobie bogate życie wewnętrzne bohaterów, którzy zapisane historie próbują odnieść do własnej ścieżki i w ten sposób rozwiązują swoje problemy, którzy na kartach powieści poszukują nadziei na lepsze jutro.

Poznajemy Agatę w trudnym dla niej momencie życia – w wypadku samochodowym zginął jej ukochany mąż, a ona nie może dać sobie rady z pustką w sercu i z bolesnymi wspomnieniami. Tomasz był całym jej światem, to dla niego w wieku osiemnastu lat zostawiła rodzinę i przeprowadziła się do Warszawy. Ich związek choć trudny, był niezwykle trwały i nie mogło go nic zniszczyć, nawet jawna niechęć rodziców Agaty do trzynaście lat starszego od córki partnera. Teraz jednak została sama, nie ma ani ukochanego Tomasza, ani kontaktu z rodzicami, bowiem ci nie zdobyli się nawet na uczestnictwo w zaślubinach Agaty. Wsparciem służy wdowie jedynie siostra Tomasza, Wiki, starając się za wszelką cenę wydobyć szwagierkę z depresji, namawiając ja na podjęcie terapii u Michała Brylskiego, „faceta od zwierzeń”, jak określiła go Agata.

Mimo iż Tomasz zabezpieczył Agatę finansowo, a dobrze prosperująca firma meblowa zapewnia jej godziwe i regularne dochody, to jednak bierność kobiety oraz jej rezygnacja z malarstwa oraz z własnej galerii, budzą prawdziwy niepokój. Agata nie umie już tworzyć, nie widzi w sensu w podejmowaniu jakichkolwiek działań, zaś okres przeżywania żałoby trwa u niej miesiącami. Być może trwałby dalej, gdyby nie znak otrzymany od Tomasza i spotkanie jego znajomej, przemiłej starszej pani, właścicielki „Czekoladerii Nadziei”. To ona wnosi spokój i nadzieję w życie pogrążonej w żalu i pretensjach do Boga kobiety, to ona też zaprasza Agatę do swojego domu w Pogódkach. Zanim jednak ta decyduje się na wyjazd, postanawia przełamać marazm w jakim tkwi od miesięcy i wdrożyć się w pracę firmy, zarządzanej obecnie przez Wiki oraz Marcina, przyjaciela Tomasza, tajemniczego mężczyznę, z którym Agata nigdy wcześniej nie zdołała nawiązać bliższych relacji. Teraz postanawia to naprawić szczególnie, że przeszłość Marcina również naznaczona jest smutnymi wydarzeniami i utratą miłości. 

Tak naprawdę jednak praca w firmie, mimo iż daje Agacie ogromną satysfakcję, to stanowi kolejny sposób oderwania się od bolesnych wspomnień. Długie godziny spędzane w biurze nie są jednak dobrym planem na dalsze życie. Dlatego też ostatecznie kobieta decyduje się przyjąć zaproszenie Anny nie spodziewając się nawet, jak bardzo odmieni to jej życie i w jakim stopniu determinować będzie przyszłość.

Czy Agata pogodzi się ze śmiercią męża? Czy nawiąże kontakt z rodzicami? Czy w życiu kochamy rzeczywiście tylko raz i czy po odejściu ukochanej osoby możemy jeszcze kiedykolwiek liczyć na to, że obdarzymy kogoś głębszymi uczuciami? Czy umarli opiekują się nami, sterując z Nieba działaniami i zsyłając pomoc? Na te wszystkie pytania odpowiada Anna Wysocka-Kalkowska w swojej wzruszającej i pełnej anielskich znaków książce, która nie tylko sprawia, że odzyskujemy wiarę w to, że jeszcze kiedyś pokochamy, ale w piękny, subtelny sposób przekonuje nas do tego, że warto celebrować chwilę. Bowiem każda z nich może być ostatnią i, że warto oddać się pod opiekę Boga. Autorka posiada niezwykły dar empatii, nie byłoby bowiem możliwe stworzenie tak realistycznych i tak pełnych emocji postaci, bez tego szczególnego daru uważności i zdolności zrozumienia i doświadczenia emocji drugiego człowieka. To czyni powieść bliską naszemu sercu i naszej duszy, to sprawia, że po książki takie jak „Moje życie bez ciebie” chcemy sięgać wielokrotnie …



sobota, 9 lutego 2013

Katarzyna Berenika Miszczuk „Ja, anielica”


Tytuł: „Ja, anielica”
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B
Były już anioły i demony, były wizje Piekła i Nieba, była miłość pozornie niemożliwa do spełnienia – pomiędzy wampirami a istotami ludzkimi, pomiędzy ziemiankami a mieszkańcami innych wymiarów czy innych gatunków. Jednak, w miarę pojawiania się tych książek na rynku, zatraciła się gdzieś ich świeżość i wyjątkowość. Dlatego też tęsknie wypatrywałam książki, która z iście piekielną siłą poruszy moje serce, bądź też anielskim balsamem ukoi moje serce.

Najlepsze zadatki na lekarza (którym nota bene autorka zostanie), jest Katarzyna Berenika Miszczuk, która nie strasząc nas wiecznym potępieniem i nie skazując na pobyt w Czyśćcu, wytrąca nas z równowagi, fundując ostrą jazdę po biblijnych krainach, intrygując, szokując, ale przede wszystkim serwując dużą dawkę humoru. Jej powieść „Ja, anielica”, opublikowana przez wydawnictwo W.A.B, to kolejna już pozycja w dorobku autorki udowadniająca niezwykłe poczucie humoru autorki i sprawność we władaniu piórem.

Choć książce daleko do wybitnej, dialogi niekiedy przytłaczają (można powiedzieć nawet: nużą), to jednak oryginalność fabuły oraz kreacja świata stworzona przez Miszczuk, zasługuje na uznanie. „Ja, anielica” to druga już część trylogii, na którą składają się również powieści „Ja, diablica” oraz „Ja, potępiona”. Pewne jest zatem, że nikt, kto pozna skomplikowana historie i dość oryginalne podejście do kwestii Piekła i Nieba, nie pozostanie obojętny na kolejne tomy. Chociaż największym atutem książki, jest postać głównej bohaterki, Wiktorii, diablicy na usługach Szatana (a może Archanioła?), której serce rozdarte jest pomiędzy Piotrusiem, a pociągającym diabłem Belethem.

Wiki spotykamy w dość niewygodnym dla niej momencie życia, kiedy musi zmagać się z trywialnymi, ziemskimi problemami. Całe szczęście, że nie pamięta swoich poprzednich wcieleń i nie jest świadoma, jak proste są codzienne czynności, kiedy tylko możemy do ich realizacji użyć odrobiny magii. Tymczasem, zamiast pracować jako diablica w Urzędzie w Niższej Arkadii i spędzać czas na przekonywaniu śmiertelników, że pragną trafić do Piekła, zmaga się ze studiami, śliskimi drogami, czy … zdradami. Kiedy wreszcie udało jej się zdobyć serce Piotrusia, pazerna Monika wyciąga po niego swoje szpony, zaś on najwyraźniej nie potrafi jej się oprzeć.  Jako zwykła śmiertelniczka Wiki zapewne rzuciłaby mężczyznę, zemściła się na jego kochance, po czym poszukała szczęścia gdzie indziej. Tyle tylko, że Wiktoria wcale zwykłą śmiertelniczka nie jest, zaś jej dziedzictwo – wszak jest w prostej linii potomkinią Adama i Ewy – czyni z niej istotę wyjątkową, obdarzoną Iskrą Bożą.

Choć Wiki nie pamięta, iż Beleth, przystojny kusiciel, który sprowadził ją do Piekła, usiłował ją uwieść, a na koniec oświadczył, że ją kocha, to on nie może jej zapomnieć (a może jej mocy?). Zrobi zatem wszystko, by dziewczynie wróciła pamięć, co tak naprawdę nie jest wcale trudne – jabłko wręczone przez przystojnego nieznajomego na ulicy jest tak naprawdę owocem z Drzewa Poznania Dobra i Zła. Dzięki niemu, zarówno ona, jak i Piotrek odzyskują pamięć o minionych wydarzeniach.  

Jednak miłość miłością, a najważniejszy w tej całej zabawie jest wszak interes. I to interes nie byle kogo, bo samego Azazela, który zdążył porzucić już niefortunny pomysł obalenia Lucyfera.  Teraz, jego apetyt znacznie wzrósł – pragnie zostać Archaniołem. Zdolności negocjacyjne diabła zdołały już się ujawnić w sądzie – Azazel udowodnił, że cała sprawa z rewolucją Lucyfera była zaledwie nieporozumieniem. Tym samym przekonał Gabriela, że sprawa z potępieniem jest już dawno nieaktualna i w pełni zasługuje na Niebo. Tyle tylko, że władze postawiły twarde warunki i nie chcą wpuścić diabłów bez … skrzydeł. Te zaś może stworzyć wyłącznie Wiki.

Zanim oskarżymy istoty piekielne o interesowność, tudzież transakcje noszące znamiona korupcjogenności czy szantażu, przekonamy się, że mieszkańcom Arkadii, nawet aniołom, też daleko jest do świętości. Ta skomplikowana fabuła jest prawdziwie diabelską sprawką, istnym majstersztykiem, jednak – jak każdy przesyt  – ilość wątków i wydarzeń może lekko zemdlić. Mimo tego „Ja, diablica” jest bez wątpienia powieścią oryginalną, której powiew świeżości łagodzi wszelkie stany spowodowane jej lekturą. Absurdalne historie, groteska, plącząca się po korytarzach Kleopatra, rezydujący w Los Diablos – stolicy Niższej Arkadii Michael Jackson, a nawet sam papież ściskający diabła, to wszystko może oburzyć, przytłoczyć, ale na pewno zapisze się nam w pamięci. Podobnie, jak stwierdzenie Wiki: „Wbrew pozorom śmierć nie była taka zła. Oczywiście, o ile trafiło się do Nieba lub Piekła, miejsc dobrej zabawy (…)”. Zatem … do zobaczenia w Piekle…

środa, 10 października 2012

Barbara Freethy „Na Cienistej Plaży”

Tytuł: Na Cienistej Plaży
Autor: Barbara Freethy
Wydawnictwo: BIS
Są miejsca, gdzie tajemnice są wyjątkowo mroczne. Są rodziny którym przeszłości przesłoniła teraźniejszość. Są ludzie, którzy mimo upływu lat noszą w sobie sekret, którego wyjawienie może komuś zniszczyć życie, ale może też je uratować. Są wreszcie takie sprawy które, nawet po latach, powinny być rozwiązane. Czy jedną z nich jest zabójstwo Abby Jamison? Tego dowiemy się z pasjonującej książki Barbary Freethy „Na Cienistej Plaży”. Powieść, jest już drugą po „Lecie w Zatoce Aniołów” książką z cyklu o Zatoce Aniołów, czyli magicznym miejscu, gdzie ukazują się Anioły. To tam, sto pięćdziesiąt lat temu rozbił się statek „Gabriella”, zaś dwadzieścia czworo rozbitków z zatopionej jednostki osiadło w miejscu ich ratunku nadając zatoce nazwę na cześć aniołów, które miały już na zawsze strzec ich oraz ich potomków.
Powieści daleko od sielankowej lektury pełnej wzlotów i upadków serca, co może sugerować okładka. To raczej opowieść o ludziach i ich legendach, o słabościach, winie i karze. I o aniołach, bowiem one są obecne nawet wówczas, kiedy ich nie widać…
Kiedy Laureen Jamison przybywa po trzynastu latach nieobecności do Zatoki Aniołów nie sądzi, że zostanie tu dłużej, niż to konieczne. Planowała zabrać chorego na Alzheimera ojca do siebie, do San Francisco, gdzie interesująca praca i przyjaciele pomagają jej zapomnieć o tragicznych wydarzeniach z przeszłości. Nie przypuszczała jednak, że staruszek odmówi opuszczenia miejsca, gdzie spędził całe życie i gdzie została jego Abby. Na dodatek do miasteczka wrócił także Shane Murray – chłopak, w którym Laureen była jako nastolatka zakochana. Ona, grzeczna i ułożona dziewczynka z dobrego domu. On, znany rozrabiaka o zmiennych humorach, zbuntowany i lekkomyślny. Połączyło ich jednak uczucie, które zniszczone zostało przez zbrodnie. Shane stał się pierwszym podejrzanym w śledztwie, bowiem to w jego towarzystwie widziano po raz ostatni Abby żywą, a jego uporczywe trwanie w milczeniu sprawiło, że i Laureen, podobnie jak większość mieszkańców Zatoki Aniołów, zwątpiła w niego.
Czy teraz, po latach, zdołają się porozumieć i odkryć co tak naprawdę stało się z nastolatką, której ciało zostało odnalezione w opuszczonym domu Ramsayów? Pojawia się ku temu okazja, bowiem w miasteczku zjawia się również Mark Devlin planując nakręcić film oparty na motywach sprawy śmierci Abby. Jako, że wszyscy bohaterowie historii są znów w mieście, można odtworzyć wydarzenia z przeszłości i rozproszyć mroki okrywające tę nierozwiązaną dotąd sprawę. Kto wie, może pomocą będą służyły nawet anioły …
„Na Cienistej Plaży” Barbary Freethy to wciągająca przygoda, emocjonująca sensacja i szczypta miłości osnutej magią, bowiem w Zatoce nie sposób zapomnieć o istnieniu aniołów. W książce spotkamy także przyjaciół poznanych w „Lecie w Zatoce Aniołów”, choć najważniejszymi postaciami są tu Laureen i Shane – jej największa miłość i jej największy wróg. Zaskakujące rozwiązanie śledztwa to dodatkowy, mocny punkt książki i powód, by z niecierpliwością oczekiwać na kolejna część cyklu.


Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

wtorek, 25 września 2012

Barbara Freethy "Lato w Zatoce Aniołów"

Tytuł: Lato w Zatoce Aniołów
Autor: Barbara Freethy
Wydawnictwo BIS
Niektórzy wierzą, że duchy to zmarli uwięzieni pomiędzy naszym, a przyszłym światem. Nie mogą odejść, bo wciąż mają niedokończone sprawy. Inni zaś sądzą, że wszyscy po śmierci idą do nieba i stają się aniołami. Czasami jednak wracają, by pomóc tym, których kochają, bądź by wskazać właściwy kierunek…
Zatoka Aniołów to miejsce magiczne, w którym legendy o aniołach wciąż żyją, a liczne niewyjaśnione zjawiska, traktowane jak cuda, stają się świadectwem istnienia tych niebiańskich istot. Nadmorskie miasteczko jest doskonałym miejscem, by rozpocząć tu nowe życie, bądź schronić się w cieniu opiekuńczych anielskich skrzydeł. Czemu w okolicy pojawiła się Jenna Davies, bohaterka fascynującej książki przesyconej magią i brutalną rzeczywistością „Lato w Zatoce Aniołów”? Czy wraz z siedmioletnią Lexie szuka tu szansy na bezpieczny dom? A może to przeznaczenie sprowadza je do miejsca, w którym to co widzialne styka się z tym, czego nie sposób zobaczyć ani dotknąć? Powieść Barbary Freethy jest pierwszą w cyklu książek o niezwykłych zdarzeniach mających miejsce w miasteczku i nie ma chyba osoby, która po jej lekturze, nie sięgnie po kolejne książki wypełnione niezwykłym klimatem, nutką magii, miłości, ale i dramatem.
Zatoka Aniołów fascynowała mieszkańców od dawna, ale film o aniołach ukazujących się na skałach, nakręcony przez dwójkę przyjaciół, ściągnął do miasteczka rzeszę turystów spragnionych nieziemskich wrażeń, spełnienia marzeń czy rozmowy z bliskimi, którzy dawno już odeszli. Ten anielski fenomen i popularność amatorskiego dzieła w Internecie jest również powodem obecności Reida Tannera, freelancera, pracującego dla jednego z kolorowych magazynów. Jednak temat, którym ma się zająć, wydaje się być trywialnym w porównaniu do poważnych artykułów, które niegdyś pisał dla „Washington DC Journal”. Nękany przez demony przeszłości topi smutki w alkoholu, bezskutecznie próbując wskrzesić w sobie dawną pasję. Pasję, która w połączeniu z bezkompromisowością i całkowitym oddaniem pracy, stała się przyczyną tragedii. Czy tym razem zdoła powstrzymać instynkt, który nakazuje mu tropić, drążyć temat i ujawniać prawdę?
Jenna Davies od momentu przyjazdu do Zatoki Aniołów robi wszystko, by zapewnić sobie i dziewczynce bezpieczeństwo. Z jej oczu wyziera nieufność, nie utrzymuje kontaktów towarzyskich z nikim, zarabiając na życie nauką gry na fortepianie. Jednak, kiedy widzi skaczącą ze skały dziewczynę, bez zastanowienia rzuca się w toń, by uratować jej życie. Tym samym staje się bohaterką Zatoki Aniołów i nie tylko musi pożegnać się z anonimowością, ale staje się również obiektem usilnego zainteresowania ze strony dziennikarza. Reid instynktownie wyczuwa, że Jenna coś ukrywa, zaś rozmowa z  Lexie tylko utwierdza go w tym przekonaniu. Kobieta ma dwa wyjścia – może zaryzykować i odcinając się od przeszłości pozwolić Reidowi na samodzielne poszukiwania licząc, że nie odkryje prawdziwych powodów ucieczki, albo wyznać mu prawdę licząc na dyskrecję. Stawka jest wysoka, bowiem gra toczy się nie tylko o komfort Jenny, ale i o życie jej oraz małej Lexie. Zagrożeniem jest nie tylko dziennikarz, ale i sama dziewczynka, która ma jedno marzenie – odnaleźć anioły i zadać im jedno ważne pytanie.
„Lato w Zatoce Aniołów” Barbary Freethy to powieść, w której przeszłość spotyka się z teraźniejszością, zaś legenda z rzeczywistością. Lektura wciąga od pierwszych stron, przenosząc nas na kalifornijskie, skaliste wybrzeże i odsłaniając przed nami niezwykłą historię katastrofy okrętu oraz dziecka, które zostało naznaczone przez anioła. Czy to przypadek, że Lexie również ma tajemnicze znamię? W jaki sposób historia poprzednich właścicieli domu wiąże się z dziewczynką i Jenny? Przed czym tak naprawdę uciekają i czy tu, w Zatoce Aniołów, mają szansę zapomnieć o koszmarze i zacząć nowy etap w życiu pod czujnym okiem niebiańskich mieszkańców? Autorka nie tylko odpowiada na te pytania, ale rysując obraz całego miasteczka, jego mieszkańców z ich problemami, nadziejami i radościami, pozwala doświadczyć cudu, który ma tu miejsce każdego dnia. Freethy z niezwykłym wyczuciem prowadzi akcję, utrzymując czytelnika w nieustannym napięciu, zaskakując, wyzwalając emocje, a przy tym konfrontując bolączki współczesnego świata z nieuchwytną obecnością czegoś, co przynosi nadzieję. To powieść, która rozpala w nas wiarę w anioły i w to, że zawsze jest szansa na lepsze jutro.



Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl