Ten, kto widział zamek Czocha (TU), nie może ominąć leżącego po stronie naszych czeskich sąsiadów zamku Frýdlant. Leżące około 20 minut drogi od Wolimierza, gdzie mieszkaliśmy (tak, tak, stąd jest naprawdę wszędzie blisko) miasto Frýdlant. kusi turystów tym zamkiem, w którym już od dawna myślano perspektywicznie, sukcesywnie powiększając zbiory. Choć z zewnątrz zdecydowanie mniej malowniczy od zamku Czocha imponuje majestatem i położeniem, na szczycie bazaltowego wzgórza w parku, górując ponad miastem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 lipca 2021
czwartek, 24 października 2019
Michał Zabłocki "To nie jest raj"
Tytuł: To nie jest raj
Autor: Michał Zabłocki
Wydawnictwo: EditioWhite (Helion)
Uwielbiam podróże, a że mam w gronie bliskich znajomych prawdziwego miłośnika Czech, kraj ten jest częstym kierunkiem wakacyjnych wyjazdów. Wspaniałe zabytki, sielskie miasteczka i nieco leniwy ich klimat - prawdziwe hygge w czeskim wydaniu. Czy rzeczywiście?
Jak przekonuje nas Michał Zabłocki, wieloletni dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej, który w latach 2010 do 2012 był korespondentem PAP w Pradze i Bratysławie, ten raj, który mamy w myślach wspominając Czechy, jest tylko mitem, który należy obalić. Między innymi dlatego, że – jak pisze w swojej książce pt. “To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Helion – “(…) za tą baśniową zasłoną kryje się mroczny świat likwidowanych kopalń zagłębia mosteckiego, konfliktów etnicznych (…), sporów o działki pod budowę autostrad, wszechobecnej korupcji i łapówkarstwa (…)”.
poniedziałek, 8 kwietnia 2019
Z wizytą w Ołomuńcu – część II (Dolny Rynek i inne miejsca warte poznania)
Odwiedzając Ołomuniec, trudno się w tym mieście nie zakochać, trudno też nie tęsknić za powrotem. Od lat twierdzę, że Czechy są państwem przez Polaków niedocenianym – ich piękne miasteczka, pałace często przysłaniają minione piękno polskich perełek. Mam to szczęście, że dzięki koledze z byłej pracy, zawzięcie organizującemu wyprawy w nieznane rejony Czech, sporo już zwiedziłam. Ołomuniec jest kolejnym miejscem na mapie, do którego podróż planowałam od ponad roku, ale wreszcie się udało.
niedziela, 24 marca 2019
Z wizytą w Ołomuńcu - część I (Horní námĕstí i okolice)
Ołomuniec, to wspaniała metropolia, szóste co do wielkości miasto Republiki Czeskiej. Znajduje się w samym sercu Moraw i w przeszłości była jej głównym miastem. Obecnie jest siedzibą starożytnego uniwersytetu, arcybiskupstwa, filharmonii, wielu muzeów, a także restauracji i klimatycznych kawiarenek. Mimo iż na przedmieściach miasta dominują blokowiska i klimat rodem z lat 80. XX wieku, to jednak samo centrum miasta, Starówka, zachwyca zarówno mnogością uroczych kamienic, fontann, a także wyjątkowo interesujących kościołów.
wtorek, 26 czerwca 2018
Chlebowice i Hukvaldy, czyli perełki Beskidu Śląsko-Morawskiego
W Morawach, a właściwie w całych Czekach zakochałam się już dawno. Od lat odkrywam coraz to ich nowe zakątki, w dużej mierze podróżując z katowickim PTTK. I tym razem skorzystałam z ich niecodziennej oferty, trafiając na prawdziwą perełkę, jaką są ruiny zamku Hukvaldy.
Eksplorację Czech rozpoczęliśmy jednak od wizyty w Pszczelarskim Ośrodku Edukacyjnym w Chlebowicach, w powiecie Frydek-Mistek. Wieś dzielą od Katowic zaledwie 2 godziny drogi autokarem i choć wycieczka rozpoczęła się dość niecodziennie – pracownica muzeum zapomniała o naszej wizycie, w rezultacie czekaliśmy na nią ok. 40 minut, bo po telefonie przewodnika musiała dojechać na miejsce, to i tak było warto.
niedziela, 16 października 2016
Zbraszowska Jaskinia Aragonitowa w Teplicach i nie tylko
Sobotni dzień, jeden z niewielu wolnych, okazał się być niezwykły z wielu powodów. Tym podstawowym była wycieczka do Czech, choć to nie same zwiedzane miasta stanowić miały atrakcję, a słynna Zbraszowska Jaskinia Aragonitowa w Teplicach.
Zaledwie 2,5 godziny dzieli Katowice od tego niezwykłego przykładu cudów natury – najcieplejszej jaskini, w której przez cały rok panuje stała temperatura 14 °C. Jaskinia została odkryta przez dwóch braci Josefa i Cenka Chromych w 1912 roku, zaś dla turystów udostępniono ją w 1926 roku. Warto zapłacić 100 Kč (plus 40Kč, jeśli chcemy zdobyć pozwolenie na robienie zdjęć), by zobaczyć stalagmity gejzerowe oraz aragonitowe nacieki o kształcie przypominającym różyczki kalafiora.
niedziela, 31 lipca 2016
Z wizytą na Morawach - Plumlov i Prostějov
Morawy, krainę historyczną we wschodniej części Czech pokochałam już dawno. Przysłowiowo mlekiem i miodem (a już na pewno winem) płynąca okolica sprawia, że wracam tu nieustannie, wciąż odkrywając coś dla siebie. Tym razem wolna sobota była doskonałą okazją do odwiedzin w dwóch uroczych miastach Moraw – Plumlov i Prostějov.
sobota, 18 sierpnia 2012
Balaban Jan "Wakacje. Możliwe, że odchodzimy"
Tytuł: Wakacje. Możliwe, że odchodzimy
Autor: Jan Balabán
Wydawnictwo: Afera
Mariusz Szczygieł, redaktor Gazety Wyborczej i prawdziwy czechofil powiedział kiedyś, przy promocji nowej kolekcji książkowej Agory: „Czeska kuchnia jest ciężka i trzyma go przy ziemi, ale czeska literatura unosi go do nieba”. Czy tak jest rzeczywiście? W Polsce czeska literatura jest marginalizowana, wypierają ją komercyjne powieścidła zza oceanu. Tymczasem wśród bogatego dorobku czeskich twórców są tak znakomite tytuły, jak nieśmiertelne „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” Jarosława Haška, będące swoistą kroniką I wojny światowej, widzianej oczami szeregowego żołnierza, „Proces” Franza Kafki – jedna z najważniejszych powieści w dziejach literatury oraz „Nieznośna lekkość bytu” Milana Kundery, czyli opowieść o człowieku zmuszonym do opuszczenia Czech po wydarzeniach Praskiej Wiosny.
Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy po twórczość sąsiadów sięgnąć warto, koniecznie musi zatopić się w filozoficzno-egzystencjalnych rozważaniach na temat życia i jego sensu w wykonaniu Jana Balabána. To wybitny, przedwcześnie zmarły współczesny prozaik, tłumacz i publicysta, w naszym kraju praktycznie nieznany. Wydawnictwo Afera stwarza jednak możliwość wkroczenia w świat autora, oddając nam połączone wydanie dwóch zbiorów jego opowiadań: „Wakacje” oraz „Możliwe, że odchodzimy”. Drugi ze zbiorów został wyróżniony w 2005 roku prestiżową czeską nagrodą literacką Magnesia Litera w kategorii Proza Roku, oraz w roku 2011, uzyskując tytuł Książki Dziesięciolecia.
Wraz z „Wakacjami” wkraczamy w prozę życia, czyli bezbarwny i wyprany z emocji świat, w którym ludzie upadają się i podnoszą, kochają i kochać przestają, a nad wszystkim unosi się widmo śmierci. Na zbiór ten składają się krótkie epizody z życia kilku bohaterów, których losy splatają się ze sobą na drodze życia. Poznajemy Daniela Niedostała, lekarza zbliżającego się do wieku emerytalnego, cierpiącego na bezsenność. Ciągnące się bez końca nocne godziny sprzyjają rozmyślaniom o życiu, cudownych ocaleniach, wojnie oraz o pacjentach. Jako lekarz „wyprowadził (…) ze świata zbyt wielu pobożnych, bezbożnych, tych, którzy nawet nie zdążyli dobrze świata zobaczyć. Teraz wypełnia go milczenie. Cisza, która jako jedyna może być modlitwą starego lekarza”. Być może było ich zbyt wielu, a krzyki cierpiących rozbrzmiewają zbyt głośno w głowie starego Daniela, by normalnie funkcjonować. A może ten kryzys egzystencjalny to po prostu zmęczenie życiem i świadomość jego przemijania? Znacznie bardziej realny jest doktor Satinsky, niegdyś pracownik instytutu badawczego, obecnie pomocnik murarza w szpitalu. Jego przeszłość naznaczona jest alkoholizmem, na koncie ma rozbite małżeństwo i pragnienie zmiany. Przyszedł jednak taki moment, że doktor zrywa z dotychczasowymi nałogami i wyrusza w podróż ku wolności. „Jestem dokładnie pomiędzy jednym a drugim bezkresem” – mówi doktor przemierzając trasę z Niagary do Buffalo i zastanawiając się po co tak naprawdę to robi. Jest też Paweł Niedostał, bohater sfrustrowany codziennością i przeżywający kryzy małżeński. „Atmosfera zagęszczona bezwładem życia, które się zatrzymało” – tak mówi o ogarniającej go bezsilności, poczuciu pustki i małżeństwie, w którym dawno już przestało się układać. Problemy mężczyzn są typowe, dzielą je setki osób we wszystkich krajach i dlatego właśnie tak przemawiają do czytelnika. Autor, niezwykle oszczędny w słowach, traktuje je jednak jak cenne barwniki, malując nimi obrazy pełne realizmu i niemej rozpaczy.
Nastrój, w jaki wprowadzają „Wakacje” potęguje zbiór „Możliwe, że odchodzimy”, znacznie bardziej dojrzały, przemyślany, dopracowany. Poznajemy tu Emila, nurzającego się w poczuciu bezsensu, dla którego jedyną ucieczką przed rzeczywistością jest sen. „Mam jeszcze czas. Zmuszę się do snu” – mówi Emil – „Zmuszę się, jestem przecież dramaturgiem, reżyserem obrazu. Jestem fabryką snów”. Jest Hans przybywający na parafię, w której niegdyś mieszkał jego dziadek, proboszcz oraz stary strych kryjący swoje tajemnice, gdzie wśród przykurzonych książek kryje się narysowany węglem kobiecy akt, a także Magda, zamknięta w czterech ścianach swojego mieszkania, która „oddycha okratowanym powietrzem i drży jak przemęczona klacz”. To tylko niektóre, wśród plejady postaci Balabána, postaci z krwi i kości, choć utkanych jedynie ze słów autora.
Ta realność przebija się z każdej strony zbioru, pełnego melancholii i rozważań nad sensem życia. Mimo wszystko „Wakacje” i „Możliwe, że odchodzimy” to opowiadania dalekie od literatury wyczerpującej, odbierającej nadzieję czy energię. Wręcz przeciwnie – czytając o ludziach przeciętnych, zmęczonych życiem, borykających się z problemami dnia codziennego, przestajemy się wstydzić swoich słabości.
Prozę Balabána, prawdziwą i namacalną, należy chłonąć powoli, delektując się każdym słowem, zagłębiając w naturę opowiadań i psychikę bohaterów. To wielowymiarowa przyjemność, która – choć niekiedy bolesna – może stać się kamieniem milowym na drodze do samorozwoju i … do pokochania czeskiej literatury, nawet (albo szczególnie) w wykonaniu niepokornego autora, pozornie nie pasującego do stereotypu czeskiego pisarza.
Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy po twórczość sąsiadów sięgnąć warto, koniecznie musi zatopić się w filozoficzno-egzystencjalnych rozważaniach na temat życia i jego sensu w wykonaniu Jana Balabána. To wybitny, przedwcześnie zmarły współczesny prozaik, tłumacz i publicysta, w naszym kraju praktycznie nieznany. Wydawnictwo Afera stwarza jednak możliwość wkroczenia w świat autora, oddając nam połączone wydanie dwóch zbiorów jego opowiadań: „Wakacje” oraz „Możliwe, że odchodzimy”. Drugi ze zbiorów został wyróżniony w 2005 roku prestiżową czeską nagrodą literacką Magnesia Litera w kategorii Proza Roku, oraz w roku 2011, uzyskując tytuł Książki Dziesięciolecia.
Wraz z „Wakacjami” wkraczamy w prozę życia, czyli bezbarwny i wyprany z emocji świat, w którym ludzie upadają się i podnoszą, kochają i kochać przestają, a nad wszystkim unosi się widmo śmierci. Na zbiór ten składają się krótkie epizody z życia kilku bohaterów, których losy splatają się ze sobą na drodze życia. Poznajemy Daniela Niedostała, lekarza zbliżającego się do wieku emerytalnego, cierpiącego na bezsenność. Ciągnące się bez końca nocne godziny sprzyjają rozmyślaniom o życiu, cudownych ocaleniach, wojnie oraz o pacjentach. Jako lekarz „wyprowadził (…) ze świata zbyt wielu pobożnych, bezbożnych, tych, którzy nawet nie zdążyli dobrze świata zobaczyć. Teraz wypełnia go milczenie. Cisza, która jako jedyna może być modlitwą starego lekarza”. Być może było ich zbyt wielu, a krzyki cierpiących rozbrzmiewają zbyt głośno w głowie starego Daniela, by normalnie funkcjonować. A może ten kryzys egzystencjalny to po prostu zmęczenie życiem i świadomość jego przemijania? Znacznie bardziej realny jest doktor Satinsky, niegdyś pracownik instytutu badawczego, obecnie pomocnik murarza w szpitalu. Jego przeszłość naznaczona jest alkoholizmem, na koncie ma rozbite małżeństwo i pragnienie zmiany. Przyszedł jednak taki moment, że doktor zrywa z dotychczasowymi nałogami i wyrusza w podróż ku wolności. „Jestem dokładnie pomiędzy jednym a drugim bezkresem” – mówi doktor przemierzając trasę z Niagary do Buffalo i zastanawiając się po co tak naprawdę to robi. Jest też Paweł Niedostał, bohater sfrustrowany codziennością i przeżywający kryzy małżeński. „Atmosfera zagęszczona bezwładem życia, które się zatrzymało” – tak mówi o ogarniającej go bezsilności, poczuciu pustki i małżeństwie, w którym dawno już przestało się układać. Problemy mężczyzn są typowe, dzielą je setki osób we wszystkich krajach i dlatego właśnie tak przemawiają do czytelnika. Autor, niezwykle oszczędny w słowach, traktuje je jednak jak cenne barwniki, malując nimi obrazy pełne realizmu i niemej rozpaczy.
Nastrój, w jaki wprowadzają „Wakacje” potęguje zbiór „Możliwe, że odchodzimy”, znacznie bardziej dojrzały, przemyślany, dopracowany. Poznajemy tu Emila, nurzającego się w poczuciu bezsensu, dla którego jedyną ucieczką przed rzeczywistością jest sen. „Mam jeszcze czas. Zmuszę się do snu” – mówi Emil – „Zmuszę się, jestem przecież dramaturgiem, reżyserem obrazu. Jestem fabryką snów”. Jest Hans przybywający na parafię, w której niegdyś mieszkał jego dziadek, proboszcz oraz stary strych kryjący swoje tajemnice, gdzie wśród przykurzonych książek kryje się narysowany węglem kobiecy akt, a także Magda, zamknięta w czterech ścianach swojego mieszkania, która „oddycha okratowanym powietrzem i drży jak przemęczona klacz”. To tylko niektóre, wśród plejady postaci Balabána, postaci z krwi i kości, choć utkanych jedynie ze słów autora.
Ta realność przebija się z każdej strony zbioru, pełnego melancholii i rozważań nad sensem życia. Mimo wszystko „Wakacje” i „Możliwe, że odchodzimy” to opowiadania dalekie od literatury wyczerpującej, odbierającej nadzieję czy energię. Wręcz przeciwnie – czytając o ludziach przeciętnych, zmęczonych życiem, borykających się z problemami dnia codziennego, przestajemy się wstydzić swoich słabości.
Prozę Balabána, prawdziwą i namacalną, należy chłonąć powoli, delektując się każdym słowem, zagłębiając w naturę opowiadań i psychikę bohaterów. To wielowymiarowa przyjemność, która – choć niekiedy bolesna – może stać się kamieniem milowym na drodze do samorozwoju i … do pokochania czeskiej literatury, nawet (albo szczególnie) w wykonaniu niepokornego autora, pozornie nie pasującego do stereotypu czeskiego pisarza.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)





